A po co mi… NFC w smartfonie?

Dla wielu osób brak NFC w smartfonie całkowicie skreśla go z listy urządzeń, które warto wziąć pod uwagę przy zakupie. W mojej opinii mają oni wiele racji, bo ten niepozorny moduł obdarzony enigmatyczną nazwą, kilkukrotnie ratował mi życie. A gdy się go bliżej pozna, można oniemieć z zachwytu nad jego możliwościami. Posłuchajcie.

Gdy rozum śpi, budzi się zapomnienie…

Ręka do góry – komu zdarzyło się wyjść z domu bez portfela, za to z telefonem w kieszeni? Mi wielokrotnie, szczególnie bladym świtem, gdy idę do piekarni, a mój umysł nie przyjmuje do wiadomości, że pora snu już minęła i pora wyściubić nos za próg.

I tak poszedłem sobie na autopilocie do piekarni. Na szczęście jest naprzeciwko mojego bloku. Odstałem swoje w kolejce, przyszła moja kolej, poprosiłem niemrawo, acz uprzejmie o ulubione pieczywo, masło i wędlinę na śniadanie. Urocza Pani podała mi wiktuały i kiedy miałem zapłacić zorientowałem się, że nie mam portfela… Spoglądam za siebie, kolejka sięga już drzwi, a tworzą ją ludzie niedobudzeni tak samo, jak ja. Do tego spragnieni posiłku i nieskorzy do przepuszczenia mnie, gdy wrócę z góry z należnością.

Jestem gapą, nie ma co! Szukam więc rozpaczliwie jakichś zapomnianych drobnych, ręką uderzam w smartfon. No przecież! Płacę nim zbliżeniowo tak, jak kartą. Uff!

płatność nfc za zakupy

Gdyby nie NFC, czekała mnie katastrofa

Innym razem zabrałem żonę sam na sam do kawiarni. Kto ma małe dzieci, wie, że to nie takie proste, dlatego celebrowaliśmy tę chwilę, jak tylko się dało. W radości graniczącej z euforią zapomnieliśmy oboje o portfelach, które zostały w kurtkach. Traf chciał, że tego wieczoru zrobiło się bardzo zimno i postawiliśmy na ciepłe płaszcze. Ciuch na plecy i myk z domu, zanim dzieci zorientują się, po co babcia przyszła.

Gdy przyszło do płacenia, znowu zostałem bez gotówki i bez karty. Smartfon oczywiście miałem, mogłem więc uregulować należność.

Teraz mój apel do młodszych mężczyzn w nieformalnych związkach – wyobraźcie sobie minę lubej, gdy okazuje się, że jakimś cudem nie macie przy sobie portfela, a to jest Wasza pierwsza randka. Czy po takiej akcji byłaby druga? Nie śmiem nawet o tym myśleć!

Płacenie telefonem w kawiarni

Dla łowców okazji

Inna sytuacja. Jestem z dziećmi w galerii handlowej, mijamy wystawę sklepu z zabawkami. Córka ma akurat fazę na Myszkę Minnie i kolekcjonuje wszystko z wizerunkiem bohaterki Disneya. Tym razem był to zestaw LEGO DUPLO Moja pierwsza Myszka Minnie, stojący w sklepowej witrynie. Od razu zapałała do niej miłością.

Jadąc do galerii, oczywiście zabrałem ze sobą portfel, ale potem dałem go żonie, bo szła akurat do drogerii, a ja ze zrozumiałych względów wolę się tam nie zapuszczać. Cóż było robić. Weszliśmy do sklepu i kupiłem klocki, płacąc telefonem. Zrobiłem to dosłownie w ostatniej chwili, bo sztuka na wystawie była ostatnią w sklepie.

Dla vendingowych smakoszy

W naszej x-komowej siedzibie mamy o tyle dobrze, że na parterze znajduje się suto karmiąca kantyna. Ale konia z rzędem temu, kto nie podjada pomiędzy posiłkami! Batonik lub paluszki potrafią czasami odmienić losy dnia i poprawić humor nadwyrężony pracą. Idziemy wtedy do automatu vendingowego, żeby kupić małe co nieco.

Kiedyś takie machiny przyjmowały wyłącznie bilon, ale dzisiaj mają też terminale do płatności zbliżeniowych. U nas też takie są. Najczęściej ochota na coś słodkiego nachodzi właśnie wtedy, gdy się koło automatu przechodzi.

Portfel? Dobre sobie, spoczywa przy biurku. Smartfon? W kieszeni, a jakże!

Nasze automaty obsługują wszystkie płatności zbliżeniowe, można więc płacić aplikacjami bankowymi, przez Google Pay, Apple Pay, czy Garmin Pay. Co trzeba zrobić, żeby dostać smakołyk? Bardzo niewiele.

W przypadku mojego banku wystarczy aktywować NFC w menu podręcznym, potem włączyć aplikację i gotowe (nie trzeba się do niej logować). Z Apple Pay i Google Pay jest jeszcze łatwiej, bo do nich przypisane są karty. Mając kilka, mogę wybierać, z której tym razem mi ubędzie. Wygodne, prawda?

NFC. Co to jest?

Smartfony zawsze macie przy sobie. Zawsze. Zabieracie je, żeby dzwonić i pisać na komunikatorach, do grania, gdy podróż się przedłuża, a także do sprawdzania Facebooka. Ja też tak robię, przyznaję, i ostatnio doszedłem do wniosku, że gdy wychodzę, wystarczy mi smartfon.

Portfel mam przy sobie okazjonalnie, bo dokumenty samochodu noszę osobno. Jeśli mam zapłacić niewielką sumę za zakupy, wystarczy mi smartfon z NFC (limity są różne, w Apple Pay ich nie ma, ale aplikacje bankowe już nie są tak oczywiste. Ja mam limit jednorazowej płatności zbliżeniowej 50 zł). Do wypłaty większej kwoty z bankomatu też wystarczy mi smartfon i wypłata BLIK. Duże sumy opłacam przelewem online.

Odpowiadając na pytanie – co to jest NFC – odpowiem, że pod skrótem NFC kryje się technologia Near Field Communication , która umożliwia bezprzewodowe przesyłanie danych, w tym także plików, pomiędzy urządzeniami mobilnymi. Danymi są przecież informacje o płatnościach, działające tak, jak ma to miejsce w płatniczej karcie zbliżeniowej.

Czy to jest bezpieczne?

Naturalnie, że jest. Szczególnie w smartfonach wyposażonych w zabezpieczenia biometryczne. W iPhone’ach do skorzystania z Apple Pay konieczna jest weryfikacja (przez Face ID lub Touch ID), mojego Mate 20 zabezpieczyłem z kolei podwójną weryfikacją odciskiem palca. Raz do odblokowania smartfona, dwa do włączenia aplikacji. Wreszcie trzeci krok, czyli logowanie kodem PIN do banku.

Całkowicie znika też ryzyko kradzieży drobnej kwoty, co zdarza się jeszcze przy klasycznych kartach płatniczych. Dużo mówi się o ludziach, którzy noszą przy sobie terminale i przykładają je do torebek lub kurtek przypadkowych ofiar. Obecne zmiany prawne mają to powstrzymać, ale obostrzenia są niejasne.

Jak włączyć NFC w smartfonie

Ze smartfonem to się nie uda. Musiałbym mieć aktywny NFC i uruchomioną aplikację bankową, w której wcześniej i tak ręcznie aktywuję płatności zbliżeniowe. Nawet jeśli tak by akurat był, złodziej musiałby przyłożyć to urządzenie bezpośrednio do smartfona, na moich oczach, a nie tylko musnąć mi odzież.

Gdzie jeszcze przyda się NFC?

Co powiecie na to, że NFC przyda się na domówce? Istnieje pokaźne grono głośników wyposażonych w moduł NFC, który szybko paruje urządzenia i przesyła muzykę. Jeżeli wolicie wsłuchiwać się w ulubione dźwięki w samotności, czekają słuchawki bezprzewodowe z NFC.

Mało tego, moduły NFC posiada coraz więcej laptopów. Wymiana danych między smartfonem a notebookiem odbywa się bardzo sprawnie i nie potrzebujecie kabla.

Głośnik mobilny Sony przesyłanie muzyki przez NFC

W biurach NFC też jest coraz częstszym gościem. Drukarki oraz urządzenia wielofunkcyjne również wyposaża się w moduł zbliżeniowy. Po co? Z jednej strony, aby umożliwić drukowanie bezpośrednio ze smartfonów. Z drugiej strony NFC służy do dodatkowej autoryzacji, np. przed wydrukiem dokumentów poufnych, które nie powinny leżeć bezpańsko na podajniku.

Czy teraz już wiecie, po co Wam smartfon z NFC?

Drukowanie NFC Epson C11CG03401

Ile kosztuje smartfon z NFC?

Ten wielce przydatny moduł nie jest jakimś drogim dodatkiem do smartfona. Znajdziecie go już w modelach za około 500 zł, a w tej cenie telefony mają już zabezpieczenia biometryczne. Obecnie praktycznie każdy producent ma w portfolio smartfon z NFC.

Zobaczcie smartfony z NFC dostępne w x-kom

A po co mi…. Prawdziwa kopalnia wiedzy użytecznej

A po co mi… to seria tekstów, w których autor dzielnie mierzy się z malkontencko-gderliwymi tezami i pytaniami, sięgając każdorazowo po rzeczowe, roztropne oraz pragmatyczne kontrargumenty. Inspiracji do powstania cyklu dostarczają zrzędliwe komentarze internautów, wynikające najczęściej z niedostatecznej znajomości tematu bądź obłudnych pomówień, które krążą w sieci, a które utrudniają poznanie sedna sprawy.

Tematów do publikacji nam nie brakuje, lecz jeśli coś nurtuje Was szczególnie, wyślijcie mail na adres: geex@x-kom.pl.

Zobaczcie też inne wpisy z serii A po co mi…

Kolejny, poświęcony Mouse bungee                   Poprzedni, poświęcony podkładkom pod mysz