Wyślij roztocza na urlop, czyli test i recenzja odkurzaczy Deerma CM1300 i CM800

Roztocza. Gołym okiem nie zobaczycie, ale jeśli macie skłonność do alergii, to z pewnością je wyczujecie i to z całkiem sporej odległości. Co niektórzy wiedzą, jak bardzo potrafią utrudnić życie, więc nic dziwnego, że próbują zwalczać je na różne sposoby. Na szczęście dzisiejsza technologia pozwala na bardzo skuteczną eliminację tych podstępnych alergenów. Jakie rozwiązania przeciw roztoczom proponuje marka Deerma? Sprawdźcie recenzję odkurzaczy CM 1300 oraz CM800 i odetchnijcie z ulgą.

Słowo wstępu, czyli poznajcie Deermę

Deerma to marka, obok której nie przejdziecie obojętnie. Jeśli nie trafi do Was kosmicznym wyglądem urządzeń, to z pewnością zainteresuje funkcjami, które proponują. Firma powstała w 2011 roku i jest producentem małego AGD. Produkty, które tworzy, mają charakterystyczny styl i designerski wygląd. W swojej ofercie posiada odkurzacze, nawilżacze, mopy parowe i wielofunkcyjne, blendery i golarki do ubrań oraz suszarki do butów.

Dlaczego to, co robi trafia do użytkowników i dobrze odpowiada na ich potrzeby (ja się już o tym przekonałam na własnej skórze)? Przede wszystkim dlatego, że firma kładzie duży nacisk na prace badawczo-naukowe i dzięki temu udaje jej się stworzyć funkcjonalne produkty w przystępnej cenie.

Do mnie na testy trafiły dwa odkurzacze do materacy i tapicerek, których głównym zadaniem jest rozprawienie się z roztoczami. Są to: Deerma CM1300 oraz Deerma CM800. A jako że akurat wybierałam się na wypoczynek, to postanowiłam zadbać o spokojny sen i unicestwić trochę niewidocznych pajęczaków z urlopowego materaca. Ale zanim przejdziemy do opisania testów, poznajcie te dwa oryginalne modele.

odkurzacze Deerma w pudełkach

Ciężko się decydować, od którego zacząć, więc biorę pod lupę odkurzacz w bardziej oszczędnym pudełku. Jest to Deerma Mite Vacuum Cleaner CM1300. Sprawdźcie ze mną, jaki jest i co potrafi.

Unboxing odkurzacza Deerma CM1300

Odkurzacz Deerma CM1300 przyszedł do mnie w tekturowym pudle bez ozdobników i bez wizualizacji, więc zupełnie nie wiedziałam, czego spodziewać się w środku. Z niecierpliwością zajrzałam do wnętrza. Po otwarciu, na górnym piętrze znalazłam wymienne końcówki, a na niższym główne człony tego urządzenia. Przyglądnijmy się tym elementom z bliska.

Starannie i bezpiecznie zapakowane elementy odkurzacza, które znalazłam w pudełku, to:

  • Szczotka szczelinowa 2w1
  • Szczotka
  • Dysza
  • Baza
  • Jednostka główna
  • Instrukcja obsługi

Wygląd i jakość elementów

Szczotka szczelinowa jest prosta i funkcjonalna. W pierwszej, złożonej formie posiada ściętą, wąską krawędź, która pozwala dostać się do trudno dostępnych miejsc. Wersja rozłożona jest trochę szersza i posiada włosie o średniej twardości. Już na pierwszy rzut oka widać, że plastik, z którego został wykonany element, jest bardzo dobrej jakości. Końcówka z włosiem wysuwa się dość płynnie i pozostaje na swoim miejscu. Wszystkie części do siebie psują, nic nie trzeszczy i nie stuka.

Druga końcówka jest prawie identyczna jak ta, którą wszyscy znają ze zwykłych odkurzaczy. Po przyłożeniu do płaskiej powierzchni przylega idealnie z każdej strony. Co do jakości, tutaj również nie można mieć zastrzeżeń.

Schodzę na niższe styropianowe piętro i przyglądam się białemu dyskowi, który stanowi bazę całego odkurzacza i razem z jednostką główną wykonują największą pracę. Mimo że jest bardzo zaawansowanym elementem, to jego konstrukcja nie jest zbyt skomplikowana. Ma się wrażenie, że każdy element został bardzo dokładnie przemyślany i wszystko jest na swoim miejscu. Ruchome części są usadzone bardzo stabilnie, a stałe elementy są bardzo dobrze dopasowane.

CM1300 unboxing

No i na koniec mózg (i mięśnie?) całego urządzenia. Jednostka główna, w której znajduje się silnik odkurzacza. Jest poręcznym walcem z rączką. I mimo że plastik, z którego wykonany jest odkurzacz, jest naprawdę dobrej jakości, to tutaj już zdarzają się miejsca, w których dopasowanie mogłoby być lepsze. Mimo drobnego estetycznego uchybienia nic nie trzeszczy i nie skrzypi. Czerwone wstawki dodają urządzeniu charakteru, ale nie ma w nich przesady. Mnie się ten design podoba.

Tyle o wyglądzie odkurzacza Deerma CM1300 ode mnie. Co mówi producent? Zapewnia, że wszystkie te elementy oraz połączenie technologii ultrafioletowej i dużej siły ssania świetnie radzą sobie z roztoczami i kurzem. Sprawdźmy dlaczego.

Trochę teorii, czyli jak działa odkurzacz Deerma CM1300 i jakie funkcje oferuje

Wiemy już, jak wyglądają części, z których składa się odkurzacz. Pora więc sprawdzić i zrozumieć mechanizm działania tego, bądź co bądź, maleństwa.

Zacznę od zbiornika na kurz, który, jak cała część główna, jest w kształcie walca. W jego wnętrzu znajdują się dwa filtry: jeden ze stali nierdzewnej, a drugi to filtr HEPA dla efektywnego filtrowania alergenów. Od przodu znajduje się mocowanie niezbędne, by filtry trzymały się na miejscu. Zbiornik na kurz wydaje się być dość mały – jego pojemność to 0,4 l. Zobaczymy, jak przekłada się to na wydajność.

Na jednostce głównej umieszczono włącznik, zwalniacz zbiornika na kurz oraz uchwyt. Natomiast pod nią znajduje się okrągły „spodek” – baza, która wskazuje stan UV oraz wibracji. A co pod spodem? Dwie powierzchnie wibrujące, lampa UV, czujnik podczerwieni oraz kółko.  

baza odkurzacza CM1300

Jak zaznaczałam wcześniej urządzenie posiada bakteriobójczą lampę UV o wydajności 253.7 nm z inteligentnym czujnikiem podczerwieni. Dzięki niemu lampa włączy się dopiero wtedy, kiedy znajdzie się w odpowiedniej odległości od sprzątanego obiektu. To sprawia, że Twoje oczy i skóra będą zabezpieczone przed falami UV. Co to oznacza? Że ten odkurzacz jest bezpieczny na każdym kroku i dba o zdrowie nie tylko poprzez unicestwianie roztoczy i kurzu.

Deerma CM1300 posiada funkcję wibracji o wysokiej częstotliwości, nawet 8 tys. razy na minutę. Ma to zapewnić głębokie czyszczenie roztoczy, nawet tych głęboko ukrytych w warstwach materaca i powierzchni. Rzućcie jeszcze okiem na liczby i sprawdźmy, jak ten model radzi sobie z zadaniami.

Specyfikacja odkurzacza Deerma CM1300

Napięcie znamionowe: 220-240 V

Moc znamionowa: 350 V

Poziom hałasu: <82 dB

Materiał: ABS, poliwęglan, włókno szklane

Częstotliwość znamionowa: 50/60 Hz

Maksymalna moc ssania: >10 kPa

Wymiary: 335 x 225 x 170 mm

Pojemność zbiornika na kurz: 0,4 l

Trochę praktyki, czyli jak działa Deerma CM1300

Mamy już trochę teorii, teraz pora przejść do działań praktycznych. Łączę więc bazę z jednostką główną i tu pojawia się pewna dygresja. Kojarzycie curling? Po połączeniu bazy z silnikiem konstrukcja odkurzacza do złudzenia przypomina kafla, który ma trafić w okrąg. I tak, jak w curlingu, odkurzacz doskonale ślizga się po odkurzanej powierzchni, z tą różnicą, że nie trzeba wcześniej przygotowywać mu miejsca ślizgu. Z pomocą kółka umieszczonego pod bazą, doskonale radzi sobie z powierzchniami różnego typu.

Na pierwszy ogień poszedł materac o wymiarach 200×60 cm. Włączyłam urządzenie i od razu spotkało mnie miłe zaskoczenie, bo odkurzacz jest naprawdę cichy. I to zarówno na mniejszym, jak i na większym poziomie mocy, który jest bardziej słyszalny, ale nie są to aż tak znaczące decybele.

Idźmy dalej. Podczas odkurzania czuć wibracje, ale nie jest niekomfortowe uczucie. Odkurzacz prowadzi się po materacu doskonale. Posuwa się lekko, ale jednocześnie czuć moc urządzenia. Od góry widoczne jest światełko, które informuje o włączonej lampie UV. I od razu sprawdzam, na jakiej zasadzie działa. Po oderwaniu odkurzacza od powierzchni materaca, wyłączają się wibracje oraz lampa UV. Wtedy też gaśnie dioda umieszczona u góry bazy. Czynność powtarzam kilka razy i odkurzacz zawsze reaguje tak samo. To potwierdza bezpieczeństwo, o którym wspominał producent. Nie ma szans na spotkanie wzroku ze światłem UV.

Materac okazał się bardzo czysty i większych zanieczyszczeń, takich jak włosy, zebrała się naprawdę odrobina. Co w sumie cieszy. Jeszcze bardziej cieszy świadomość, że to, co niewidoczne, zostało unicestwione światłem UV. Ale żeby nie było tak cukierkowo, postanowiłam postawić trochę większe wyzwanie temu urządzeniu. Zabrałam mojego „kafla” na kanapę w salonie, dla której wypiaskowane stopy dzieciaków nie mają litości. Już nie chodzi nawet o sam piasek, ale o to, co niewidocznego „wnoszą” dzieciaki na siedzisko. Oczywiście na pierwszy rzut oka sofa wydaje się być czyściutka. Jak się okazało, nie jest tak do końca. W filtrze odkurzacza znalazło się sporo piasku, pyłu i paprochów.

W przypadku sofy od razu znalazłam zastosowanie dla końcówki 2w1 i mogłam odkurzyć zagłębienie między siedziskiem a oparciem, które też skrywało trochę skarbów. To, co zwróciło moją uwagę, to powietrze, które wydmuchuje odkurzacz. Kojarzycie zapach po burzy? Tutaj właśnie pojawia się bardzo podobny Czuć czystość i świeżość.

I ostatnia próba odkurzacza, czyli tapicerowane krzesła przy stole jadalnianym. Jak się domyślacie, pełno w nim zakamarków i złączeń. Tutaj odkurzacz pokazał cały swój potencjał. Jako pierwsza poszła w ruch końcówka znana wszystkim ze zwykłych odkurzaczy, którą odkurzyłam całą tapicerowaną powierzchnię.

Następnie użyłam bazy, by dokładnie dotrzeć do głębszych warstw krzesła i usunąć światłem UV to, co niewidoczne (tutaj kolejny plus, bo jednak resztki jedzenia często wędrowały na tapicerkę). A na koniec zostały zagłębienia między oparciem i siedziskiem oraz drewniane krawędzie, na których osadził się kurz i paprochy. Końcówka 2w1 spisała się świetnie. Najpierw podstawową końcówką udało mi się usunąć wszystkie nieczystości ze szpary, a potem końcówką z włosiem dokładnie odkurzyłam drewniany fragment, bez obaw o jego porysowanie. Tą samą końcówką wyczyściłam jeszcze również wykonane z drewna schody. Udało mi się dojechać do każdej szpary i wymieść z niej zgromadzony piasek. Zobaczcie zdjęcia wykonane przy sprzątaniu.

Podsumowując, odkurzacz spisał się świetnie. Myślę, że nawzajem możemy poklepać się po ramionach i przybić piątkę. Mnie kupuje widocznie dobrze wykonane sprzątanie i świadomość unieszkodliwienia roztoczy. Good job.

Pora rozpakować drugi odkurzacz i sprawdzić, co ma do zaoferowania.

Unboxing odkurzacza Deerma CM800

Tutaj w przeciwieństwie do poprzedniego modelu mamy trochę mniej bogate wnętrze. W pudełku ,między styropianami, znajduje się ręczny, przewodowy odkurzacz i pędzelek do czyszczenia. To tyle. Nie znajdziemy dodatkowych końcówek ani odpinanych elementów. Sprawdzam więc, z jakich części składa się to urządzenie. Ale czy mniej znaczy gorzej? Za chwile się przekonamy.

Trochę teorii, czyli jak wygląda i jak działa odkurzacz Deerma CM1300 i jakie funkcje oferuje

Odkurzacz ma trochę kosmiczny wygląd (może to dlatego, że wysyła roztocza na inną planetę?). Jego opływowe kształty i długa rączka przypominają nieco parownicę lub łopatkę/paletkę. Na górze tego oryginalnego odkurzacza znajduje się włącznik oraz okienko z diodą. Ku mojemu zdziwieniu front urządzenia, nie spełnia żadnej funkcji (a jak się potem okaże, wielka szkoda). Z tyłu, pod rączką odkurzacza, znajduje się wylot powietrza. Pod spodem mamy niezbędne części wprawiające w ruch urządzenie, czyli kółka oraz powierzchnię wibracyjną. Oprócz tego koła sensora, zbiornik na kurz i lampę z pokrywą.

Deerma CM800 spód

Odkurzacz jest spójną całością. Wszystkie elementy do siebie pasują. Nie odstają plastiki i nie ma widocznych nieestetycznych przerw. Tworzywa, z których zrobione jest urządzenie, są bardzo dobrej jakości. I, jak w przypadku poprzednika, nic nie trzeszczy i nie stuka.

Jakie funkcje znajdują się w tym modelu? Odkurzacz oferuje sprzątanie cyklonowe (czyli bezworkowe) z filtrem HEPA. Z pomocą lampy UV o wydajności 253,7 nm przede wszystkim wysterylizujemy powierzchnię i pozbędziemy się bakterii. Z kolei ciekawa funkcja suszenia gorącym powietrzem o stałej temperaturze hamuje ich regenerację. To wszystko brzmi bardzo obiecująco. Zerknijmy na specyfikację i lećmy ze sprzątaniem.

Specyfikacja odkurzacza Deerma CM800

Napięcie znamionowe: 220-240 V – 50-60 Hz

Moc znamionowa: 450 W

Maksymalna moc ssania: > 13 kPa

Poziom hałasu: < 84 dB

Jak ze sprzątaniem radzi sobie odkurzacz Deerma CM800

Ten model jest trochę głośniejszy od swojego poprzednika, ale wcale to nie oznacza, że hałasuje. I tutaj, jak poprzednio, zaczęłam próbę od materaca o takiej samej wielkości. Odkurzacz prowadzi się naprawdę świetnie. Czuć, jak siła ssania przyciąga go do powierzchni. W CM800 mamy tylko jedno ustawienie mocy

Jak w poprzednim odkurzaczu, o włączonej lampie UV informuje dioda umieszczona na grzbiecie. Różnica jest taka, że po oderwaniu urządzenia od podłoża gaśnie lampa, ale wibracje wciąż zostają włączone.

Bardzo interesującym rozwiązaniem jest wydmuchiwanie ciepłego powietrza na odkurzany materac. Jego wylot znajduje się pomiędzy tylnymi kółkami. Ciekawiło mnie jednak, jaka temperatura wydobywa się z tego urządzenia. Zrobiłam więc dla Was pomiar kuchennym termometrem. Po kilku minutach działania odkurzacza temperatura wzrosła do 66 stopni Celsjusza. To cieszy, bo tyle wystarczy, żeby unicestwić naszych niewidocznych nieprzyjaciół, na przykład wirusa HCV czy pałeczki Salmonelli. Temperatura w połączeniu ze światłem UV daje naprawdę dużą gwarancję sterylizacji odkurzanej powierzchni.

W przypadku tego modelu nie widzimy od razu zawartości pojemniczka z odpadami. Jest umieszczony w środku odkurzacza, a wyciąga się go od spodu. I jak po sprzątaniu poprzednim odkurzaczem, w zbiorniczku z filtrem HEPA znalazły się śladowe ilości drobnych paproszków. Zabieram zatem delikwenta na sofę – pora na większe wyzwanie.

Przy odkurzaniu płaskiej powierzchni materaca nie miałam żadnych uwag, wręcz czułam moc wykonywanej pracy urządzenia. Na sofie odkurzacz dobrze spisał się tylko na najbardziej wystającej, wypukłej powierzchni. Jego konstrukcja niestety nie pozwala na dojechanie do krawędzi i zagięć tapicerki. Ale w tym miejscu, w którym dobrze przylegał do sofy, spisał się naprawdę świetnie, co zobaczycie na załączonych zdjęciach. Na filtrze pojawił się drobny pył, którego chyba nikt by się nie spodziewał. Oczywiście znalazł się też piasek i inne drobiazgi, których miejsce z pewnością nie jest na sofie. Za tę robotę, którą odkurzacz wykonał, duży plus.

Czyszczenie i pielęgnacja odkurzaczy

Ten element współpracy z odkurzaczami również nie przysporzył żadnych problemów. Miło widzieć i zutylizować to, na czym miało się spać czy siedzieć.

Tym razem zacznę od usuwania nieczystości z odkurzacza CM800. Z łatwością wysuwa się kasetkę z dołu urządzenia. Następnie otwiera się pojemnik z filtrem i wysypuje zawartość. By wypłukać zbiorniczek pod wodą, należy wysunąć filtr HEPA. Jego oczywiście też można wypłukać, ale najpierw warto usunąć nieczystości z zagięć filtra. Do tego świetnie się nadaje dołączony pędzelek. Po skończonym opróżnianiu wszystkie elementy z łatwością można umieścić na swoich miejscach. Czyszczenie odkurzacza CM800 to pestka.

Sprawdźmy, jak to przebiega w przypadku modelu CM1300. Aby zwolnić zbiornik na kurz wystarczy przesunąć przełącznik umieszczony na grzbiecie jednostki głównej. Następnie trzeba wysunąć blok z filtrem i wysypać zawartość pojemnika. By dokładnie usunąć kurz i pył ze środka metalowego filtra, wypina się filtr HEPA. Następnie oba filtry można myć pod bieżącą wodą. Przed ponownym założeniem wszystkie elementy muszą być dokładnie wysuszone.

Podsumowanie: Deerma CM1300 czy CM800

Ciężko jednoznacznie wytypować zwycięzcę tego konkursu na likwidowanie roztoczy. Pod tym kątem oba odkurzacze zostawiają pewność, że na naszym materacu nie znajdą się nieproszeni goście. I tutaj w teście na płaskim materacu muszę przyznać po jednym punkcie dla każdego modelu. Ogłaszam remis.

Jednak z mojej perspektywy obecność dodatkowych wymiennych końcówek, a zwłaszcza tej do 2w1 w przypadku odkurzacza CM1300 przechyla szalę wygranej na jego stronę. I patrzę już tutaj z perspektywy nie tyle wyjazdów, na których mogę sama zadbać o spokojny sen (odkurzacze są bardzo lekkie i poręczne, więc spokojnie można uwzględnić je w liście wyjazdowej), ale też pod kątem własnego mieszkania, w którym władzę przejęły dwa koty pięknoty. Posiadacze tych uroczych stworzeń wiedzą, że sierść potrafi znaleźć się w najdziwniejszych zakamarkach mieszkania i w tym przypadku odkurzacz CM1300 dostaje u mnie drugiego plusa i tym samym wygrywa moją stuprocentową uwagę.

Minusy

  • delikatne niedociągnięcia na łączeniach plastików
  • dość sztywne podłączanie końcówek (ale za to jakie trwałe)

Plusy

  • wymienne dodatkowe końcówki
  • dwie moce odkurzania
  • cicha praca
  • długi i giętki przewód

Ocena odkurzacza Deerma CM1300

9/10
PL - Geextra produkt

Minusy

  • jedno ustawienie mocy
  • brak dodatkowych końcówek

Plusy

  • funkcja nadmuchu ciepłym powietrzem
  • długi i giętki kabel
  • opływowy, wygodny kształt
  • dość cicha praca

Ocena odkurzacza Deerma CM800

8/10
PL - Cena/Jakość

Zobacz odkurzacz Deerma CM1300 oraz Deerma CM800 w ofercie al.to