vivo X60 Pro 5G – test i recenzja smartfona

Chyba już wszyscy zapomnieli o Mistrzostwach Europy. No może poza Anglikami, którzy rzadziej jedzą teraz pizzę (o ile w ogóle ją jedzą) i kręcą nosem na makaron. Ale, ale, ale! To sportowe święto miało też swojego technologicznego bohatera. Mowa o oficjalnym smartfonie UEFA Euro 2020. Jakie są jego mocne i słabe strony? O tym opowie recenzja vivo X60 Pro 5G.

Parę słów wstępu

Na polskim rynku vivo zadebiutowało późną jesienią 2020 roku. Za to od razu mocnym akcentem, bo jednym z premierowych urządzeń był model X51 5G. Nie będę się rozpisywał o jego zaletach – to zrobiła już Agnieszka:

Testowany przeze mnie vivo X60 Pro 5G jest bezpośrednim następcą wspomnianego wcześniej modelu. Czego się po nim spodziewać? Cóż, już design sugeruje, że będą to raczej kosmetyczne, ewolucyjne zmiany. Ale czy w ogóle było co poprawiać i czy przypadkiem lepsze nie jest wrogiem dobrego?

Dodam tylko, ze trochę sobie X60 Pro 5G potestowałem, bo korzystałem z niego całe dwa miesiące. Uznałem, że skoro mam taką możliwość, to rzeczywiście sprawdzę, jak smartfon sprawdza się w dłuższej perspektywie.

vivo X60 Pro 5G – pierwsze wrażenia

Na testy vivo X60 Pro 5G przyjechał do mnie prosto od polskiego dystrybutora. Egzemplarz, który otrzymałem, był nowiutki i zapakowany w taki sposób, że trudno powstrzymać zachwyt. Naprawdę miło, że ktoś jeszcze przykłada wagę do takich detali. Ale od początku.

Smartfon dostarczono mi w kompaktowym, ciemnoniebieskim opakowaniu, wykonanym z solidnego tworzywa. Wewnątrz znalazłem trochę papeterii, ściereczki do czyszczenia ekranu i obiektywów oraz… kolejne pudełko. Zanim je otworzyłem, rzuciłem okiem na karteluszki. Ktoś bardzo uprzejmy zostawił na nich podziękowania za wybór sprzętu i parę miłych słów. Niby nic wielkiego, ale wywołuje dyskretny uśmiech.

opakowanie smartfona vivo x60 pro 5g

We właściwym, ciemnogranatowym opakowaniu znalazłem natomiast:

  • smartfon z nałożonym na ekran szkłem hartowanym,
  • przezroczyste, silikonowe etui,
  • dość sporą ładowarkę,
  • słuchawki z dwiema dodatkowym parami nakładek silikonowych,
  • przejściówkę USB C -> jack 3,5 mm,
  • dokumentację i kluczyk do wymiany karty SIM.

I znowu – jestem pod dużym wrażeniem. Zestaw sprzedażowy wyposażono bowiem we wszystko, co może się przydać przyszłej użytkowniczce bądź użytkownikowi.

Wygląd, konstrukcja, jakość wykonania

Na pierwszy rzut oka vivo X60 Pro 5G wygląda po prostu świetnie (w sumie jak większość modeli z tej półki cenowej). Jest smukły, starannie wyprofilowany, utrzymany w stonowanej, przyjemnej kolorystyce. Wiecie, to ten model, którego nie wstydziłbym się na chwilę położyć przed sobą na stole w eleganckiej restauracji (gdybym do takich chodził, oczywiście).

Przód, tył, krawędzie

Przednią taflę niemal w całości wypełnia ekran (jak podają uczone źródła, współczynnik wynosi około 90,1%). Minimalne ramki znajdują się tylko nad i pod wyświetlaczem. Prawa i lewa krawędź są z kolei zaokrąglone, co w skutecznie wzmacnia wrażenie bezramkowości. Aha, w górnej części ekranu, dokładnie na środku, tuż pod ramką, znajduje się dyskretnie wtopiony w ekran obiektyw. Podczas dwóch miesięcy testu ani razu nie odczułem, aby w czymkolwiek przeszkadzał.

zaokrąglona krawędź vivo x60 pro5g

Z tyłu vivo X60 Pro 5G Midnight Black prezentuje się po prostu zjawiskowo. To oczywiście zasługa efektownej gry kolorów. I moim zdaniem tego wrażenia nie psuje ani wyspa aparatów (osobiście uważam, że naprawdę ładna), ani niewielki srebrzysty napis. I jeszcze jedno: tylną ściankę wykonano z tworzywa sztucznego, ale to akurat to sprawiające wrażenie solidności tworzywo. Gdy dacie komuś na chwilę potrzymać ten telefon, jest spora szansa, że krzyknie: metalowy!

Szkoda tylko, że aparatowa wyspa nieznacznie wystaje, także poza etui…

Rama

Ramę smartfona wykonano z aluminium. Nie jest ono błyszczące – jak w X51 Pro 5G – ale matowe. Moim zdaniem to malutki plusik.

A co znajduje się na krawędziach? Górna i dolna są prostopadłe do ekranu, więc po kilku próbach smartfon można postawić pionowo. Z kolei lewą i prawą nieco zaokrąglono, aby chwyt był pewniejszy. A co się na nich znajduje?

  • Lewa – czysta, z wyjątkiem – jeśli się nie mylę – pasków anteny.
  • Górna – dyskretny napis professional photography.
  • Prawa: przycisk plus-minus oraz przycisk zasilania. Oba są dość cienkie, ale mają wyczuwalny klik. I jeszcze pochwała dla producenta za uformowanie krawędzi przycisku zasilania w delikatny grzebyczek (zawsze to łatwiej wyczuć po ciemku, co się naciska).
  • Dolna – tacka na dwie karty SIM, wejście USB-C, głośnik.

Wymiary i wygoda użytkowania

vivo X60 Pro 5G nie należy do smartfonowych drobinek, ale nie jest też gigantem. Przekątna ekranu wynosi 6,56 cala, a poszczególne wymiary: 156,6 mm × 73,2 mm × 7,6 mm. Od razu powiem, że w porównaniu do mojego przedpotopowego Pixela 2XL z sześciocalowym wyświetlaczem jest… mniejszy. A czy wygodniejszy?

Zdecydowanie tak. vivo X60 Pro 5G doskonale leży w dłoni. Jest wyprofilowany w taki sposób, aby chwyt był pewny i wygodny. Jeśli podobnie jak autor tego tekstu wciąż używacie starszego modelu, który jest po prostu szeroki, to flagowca chińskiej marki pokochacie. I nie przeszkodzi w tym wynosząca 179 g. Dla porządku dodam, że mój Pixel waży 175 g, czyli niewiele mniej. I to chyba najlepsze podsumowanie.

Jest po prostu superwygodnie i jakoś tak… przyjemnie. Wybaczcie, ale nie umiem inaczej nazwać tego uczucia, które towarzyszyło mi podczas korzystania z X60 Pro 5G. Dla mnie to zwykła przyjemność.

vivo X60 Pro 5G – specyfikacja

  • Procesor: Qualcomm Snapdragon 870 (jeden rdzeń 3,19 Ghz, trzy rdzenie 2,42 GHz, cztery rdzenie 1,8 GHz).
  • Grafika: Adreno 650.
  • Pamięć RAM:: 12 GB z opcją systemowego rozszerzenia o 3 GB .
  • Pamięć masowa: 256 GB.
  • Łączność:
    • 5G,
    • Bluetooth 5.1,
    • NFC,
    • Wi-Fi.
  • Systemy nawigacji satelitarnej
    • A-GPS,
    • Beidou,
    • Galileo,
    • GLONASS,
    • GPS,
    • QZSS,
  • Ekran: AMOLED, 2376 × 1080, 120 Hz, 398 ppi, 472 nity.
  • Bateria: 4200 mAh, maksymalnie 33 W.
  • Aparat:
    • Główny:
      • 48 Mpix z przysłoną f/1.48,
      • 13 Mpix z przysłoną f/2.46 (pomiar głębi),
      • 13 Mpix z przysłoną f/2.2 i kątem widzenia 120 stopni.
    • Przedni: 32 Mpix z przysłoną f/2.45.
  • Wymiary i waga: 156,6 mm × 73,2 mm × 7,6 mm; 179 g.

Kilka słów komentarza

Co tu dużo mówić… Specyfikacja jest po prostu topowa i właśnie taką wydajność gwarantuje na najbliższy rok albo dwa. Ale kiedy patrzy się na same liczby, pojemność baterii może wydawać się zbyt mała. Duży wyświetlacz z niezłą jasnością i odświeżaniem 120 Hz, wbudowany gimbal – to wszystko potrzebuje energii. I 4200 mAh wydaje się po prostu zbyt skromnym jej zasobem. Ale to jeszcze sprawdzimy.

Ekran vivo X60 Pro 5G

vivo X60 Pro 5G wyposażono w 6,56-calowy ekran AMOLED o rozdzielczości 2376 × 1080, częstotliwości odświeżania 120 Hz i zagęszczeniu pikseli na poziomie 398 ppi. Maksymalna jasność wynosi 472 nity w ustawieniach manualnych i nieco ponad 800 nitów w trybie automatycznym. To bardzo dobre wyniki, zapewniające świetną widoczność w różnych warunkach.

Jeśli chodzi o responsywność ekranu, vivo X60 Pro 5G po prostu zawstydza mojego Pixela. Smartfon w mgnieniu oka reaguje na wprowadzane komendy, wszystko działa płynnie, a pisanie wiadomości to czysta przyjemność (czego nie można powiedzieć o pisaniu na Pixelu po aktualizacji). Na poziomie wizualnym duża tu zasługa wysokiego odświeżania. Mnie pozostaje tylko powiedzieć, że powrotna przesiadka na Pixela zostawiła mnie z uczuciem podobnym do tego, którego doznaje się po powrocie z urlopu.

To uczucie spowodowane jest również lekką zmianą kolorystyki. Na ekranie Vivo X60 Pro 5G barwy są żywe, naturalne, kontrastowe. I choć nie mam profesjonalnej aparatury do pomiaru, to „na oko” mogę powiedzieć, że jest świetnie. I to niezależnie od tego, czy akurat przegląda się media społecznościowe, czy ogląda jakiś film albo koncert.

Tryb Always on Display

Ku mojej uciesze vivo X60 Pro 5G ma tryb Always on Display. W dodatku taki całkiem nowoczesny i użyteczny – z wieloma opcjami personalizacji. Bo można sobie wybrać motyw ozdobny, sposób wyświetlania godziny, a nawet da się ustawić jakiś cytat bądź notatkę. Oto spełnienie marzeń zapominalskich (do których autor tekstu zdecydowanie należy).

ekran vivo x60 pro 5g w trybie always on display

Szkoda tylko, że tryb Always on Display pokazuje wyłącznie powiadomienia dotyczące SMS-ów czy prób połączenia. Na próżno szukać na ciemnym jak smoła ekranie ikonki maila czy na przykład Messengera. Warto jednak odnotować dwie rzeczy:

  • Zwiastunem wiadomości na Messengerze jest efektowne rozświetlenie krawędzi smartfona.
  • Powiadomienia o SMS-ach i połączeniach można wyłączyć.

Recenzja vivo X60 Pro 5G  – parę słów o wydajności

Kiedy ma się tak dobry ekran, zwyczajnie chciałoby się, aby wszystko na nim śmigało. Jeśli powiem, że vivo staje na wysokości zadania, to nic nie powiem. Jasne, ze swoim Pixelem jestem już trochę smartfonowym dinozaurem, ale myślę, że moje zachwyty nad bohaterem recenzji, czyli vivo X60 Pro są uzasadnione.

Mapy Google? Mniej niż sekunda i jestem zlokalizowany. Facebook? Wow, można go otworzyć bez mozolnego ładowania. Piętnaście zakładek w Chromie? Bez żadnego zamulania czy wyświetlania na przykład czterech (bo reszta się łaskawie ładuje). W zwykłych, codziennych czynnościach vivo X60 Pro 5G jest po prostu demonem prędkości.

Gry

A jak jest w przypadku gier mobilnych? W Real Racing 3 grało się superpłynnie. ARK: Survival Evolved – nawet na ustawieniach epickich z maksymalnie przesuniętym w prawo suwakiem rozdzielczości – również dawało radę (nie odnotowałem żadnych czknięć czy przycięć). No i oczywiście nieśmiertelny Asphalt 9 Legends – tu po prostu dało się poczuć prędkość.

Z myślą o graczach vivo X60 Pro 5G ma do zaoferowania tryb nazwany „ultragry”. W jego ustawieniach można dostosować pod swoje preferencje naprawdę dużo ustawień. Do wyboru są następujące funkcje:

Nazwy większości są dość wymowne. Ale jeśli chcecie wiedzieć, co robi na przykład tryb e-sportowy, pędzę z wyjaśnieniami. Aktywuje on kilka funkcji, które mają zoptymalizować rozgrywkę dla jak najlepszych osiągów. Cóż, osobiście różnicy nie zauważyłem, ale może w rękach kogoś bardziej ogarniętego będzie miało to sens. Podobnie zresztą – przynajmniej w moim odczuciu – niewiele zmienił rzekomo poprawiający grafikę tryb „sokole oko”.

Natomiast bardzo doceniam „zapobieganie przypadkowym dotknięciom”. Kiedy jeszcze zdarzało mi się grywać w coś na Pixelu, to od czasu do czasu sam zafundowałem sobie wyjście do ekranu startowego. W przypadku vivo nie było o czymś takim mowy.

Benchmarki

Jeśli chcecie sprawdzić, jak X60 Pro 5G wypada na tle konkurencji, której w sumie już mu przybyło, poniżej zostawiam kilka benchmarków. Jak widać, jest lepiej niż dobrze.

Android 11 i Funtouch OS 11.1 – udane połączenie?

Moim zdaniem tak. Nakładka od vivo jest bardzo przyjemna wizualnie i – w wersji prosto z pudełka – przyjemnie zbliżona do czystego Androida (jest na przykład szuflada na aplikacje). Ale jeśli tylko się chce, można wyczarować w niej prawdziwe cuda, bo opcji personalizacji i rozmaitych ułatwień nie brakuje. Pokrótce omówię te, które najbardziej przypadły mi do gustu.

Skróty i ułatwienia dostępu

I od razu mój faworyt, czyli „super-zrzut”. Chodzi oczywiście o zrzut ekranu. W vivo X60 Pro 5G robi się go, przesuwając trzema palcami w dół. Co najlepsze, w dolnym lewym rogu od razu wyświetla się opcja zrobienia „długiego zrzutu”. To jest właśnie coś, czego straszliwie brakuje mi w czystym Androidzie.

Odwrotnym niż w przypadku zrzutu ruchem można podzielić ekran na pół. Również użyteczna funkcja.

Zostały jeszcze dwa udogodnienia, które warto omówić. Pierwsze – o nazwie „szybkie działanie” – pozwala przypisać jedną spośród pięciu funkcji (latarka, nagrywanie dźwięku, aparat, Facebook, wybrana aplikacja) do przycisku zmniejszania głośności. Funkcję można aktywować tylko przy wyłączonym ekranie (nie można korzystać z odtwarzacza muzyki). Drugie to z kolei pływający przycisk, który daje dostęp do całkiem rozbudowanego menu. Dlatego powinien świetnie ułatwiać obsługę smartfona jedną ręką.

A na koniec taki smaczek dla miłośników Motoroli. vivo X60 Pro 5G umożliwia włączanie latarki przez potrząśnięcie smartfonem. Szkoda że tylko przy świecącym się ekranie. Niemniej to rozwiązanie i tak bywa przydatne.

Efekty dynamiczne

To propozycja dla wszystkich, którzy chcą, aby ich smartfon mocno się wyróżniał. W menu można ustawić animacje wyświetlające się na przykład podczas wygaszania ekranu, podłączania ładowarki czy USB. Przesadnie mnie to nie kupiło, ale może gdyby X60 Pro 5G był naprawdę mój, to przywiązywałbym do takiego bajeru większą wagę.

A jak jest z płynnością działania?

Cóż, po prostu fenomenalnie. Ale to ani zaskakujące, ani odkrywcze. vivo X60 Pro 5G ani razu nie uraczył mnie zawieszką czy jakimkolwiek „zagubieniem”. Nie odnotowałem też żadnych błędów oprogramowania ani utrudnień, które mogłoby powodować jego nieprawidłowe działanie. Czyli jest po prostu bardzo dobrze. Estetyczny wygląd, płynne działanie i szerokie możliwości personalizacji – dla mnie wystarczy.

Zabezpieczenia w vivo X60 Pro 5G

Tutaj nie napiszę nic nowego. Dostęp do urządzenia można zabezpieczyć za pomocą: odcisku palca (czytnik w ekranie), twarzy i hasła. I cóż, gdybym ułożyć te możliwości w kolejności od najszybszej do najwolniejszej, wyglądałoby to tak:

  1. Odblokowywanie twarzą (dosłownie zawstydzająco szybkie, nawet w półmroku).
  2. Odcisk palca (w 8 na 10 próbach działa błyskawicznie).
  3. Hasło.

Ale patrząc pod kątem bezpieczeństwa, kolejność trzeba byłoby pewnie odwrócić. Ponadto smartfon obsługuje jeszcze funkcję smart lock, ma także narzędzie do wykrywania zagrożeń i szyfruje dane.

aparat vivo x60 pro 5g

Co zmajstrowali vivo i Zeiss? Czyli zdjęcia robione vivo X60 pro 5G

Ok, po garści banałów i oczywistości pora przejść do – moim zdaniem – najmocniejszej strony vivo X60 Pro 5G. Zdjęcia, które robi ten smartfon, to prawdziwa miazga (no może z paroma wyjątkami). Ale po kolei.

Aplikacja aparatu w vivo X60 Pro 5G

Na początek przedstawię narzędzie, którym się te fotki robi. Sama aplikacja jest przejrzysta i dość prosta w obsłudze. Oczywiście trzeba przyzwyczaić się do układu menu i jego kilku niedociągnięć.

Z lewej strony kadru można przejść do menu, ustawić tryb supermakro, włączyć wsparcie AI, HDR, a także lampę błyskową oraz przełączyć się w tryb Google Lens (brawo! to baaaardzo praktyczne).

Z prawej strony znajdują się podstawowe funkcje przybliżania (bądź oddalania) oraz tryby fotografowania. Szkoda tylko, że aby przejść do profesjonalnego, trzeba kliknąć „więcej”. Dlaczego to tak znaczące, napiszę za chwilę. Teraz jeszcze rzut oka na tryb pro.

Tryb profesjonalny

Z lewej strony: menu (w nim zapisywanie w formacie RAW, ale tylko dla formatu 4:3), poziomica i lampa błyskowa. Czyli dość standardowy „przybornik”.

Za to po drugiej stronie robi się ciekawiej. Można ustawić:

  • Wartość ekspozycji (od -3 do 3, z przeskokami – przemiennie – o 0,3 i 0,4).
  • ISO (od 50 do 3200).
  • Czas otwarcia migawki – od 1/12000 do 32 s.
  • Balans bieli (tryby dostosowane do oświetlenia).
  • Ostrość.

Tuż nad tymi funkcjami znajduje się opcja przywrócenia ustawień domyślnych. Bardzo przydatna, gdyby akurat zdarzyło się trochę zagalopować z tymi wszystkimi niuansami.

Do trybu profesjonalnego nie mam większych zastrzeżeń. Poza tym, że po każdym wyłączeniu aplikacji aparatu trzeba wywołać opcje profesjonalne ręcznie.

Działanie aparatu

No i tutaj zaczynają się schody. Bo choć nie mam zastrzeżeń do działania aplikacji, to korzystanie z niej jest czasami wręcz nieznośnie utrudniane przez AI (ale zawsze można ją dezaktywować). Bardzo często zdarzało mi się, że kiedy chciałem zrobić zdjęcie, sztuczna inteligencja w ostatniej chwili zmieniała punkt ostrości albo na nowo rozpoznawała scenę, co skutkowało rozmazaniem fotki albo dziwną plamą kolorów. Na szczęście problem dotyczy przede wszystkim robienia zbliżeń, więc nie każdy uzna go za istotną przeszkodę.

Przykładowe zdjęcia zrobione vivo X60 Pro 5G

Niemal wszystkie zdjęcia, które tu pokazuję, zrobiłem na ustawieniach automatycznych. Mam więc solidne podstawy, aby twierdzić, że bardziej wprawieni i cierpliwi fotografowie mogą wycisnąć z vivo jeszcze więcej.

Na początek kilka krajobrazów:

zdjęcie Kościelca zrobione vivo X60 Pro 5G
W samym centrum przepiękny (i wciąż dla mnie nieosiągalny) Kościelec

Teraz nieco inna perspektywa:

tatry zdjęcie zrobione vivo x60 pro 5g
Odcienie zieleni prezentują się niesamowicie

Jeszcze inna:

widok na świnicę i kościelec z kasprowego - zdjęcie vivo x60 pro 5g
Ilość zachowanych szczegółów jest - moim zdaniem - rewelacyjna

I jeszcze zbliżenie na Kościelec i Świnicę:

Kościelec i Świnica na zbliżeniu vivo x60 pro 5g

Teraz trzy kocie portrety. Najpierw Rysiek:

portret maine coona vivo x60 pro 5g

Teraz Fiodor, który wciąż nie nauczył się pozować (ma lepsze rzeczy do roboty):

portret kota zrobiony vivo x60 pro 5g

I jeszcze raz Rysiek:

Jeśli chodzi o zdjęcia portretowe, wydaje mi się, że vivo dość ostro odcina krawędzie. Jest przy tym piekielnie precyzyjny (włosy Ryśka z pierwszej fotki – te po prawej stronie – mój Pixel dosłownie by rozpikselował).

Wydaje mi się też, że automatyczna głębia ostrości jest dość… głęboka. Ale da się ją wyczuć. A ilość szczegółów i nasycenie kolorów robią na mnie duże wrażenie.

To jeszcze parę zdjęć makro. Uwaga, w poniższej karuzeli czai się pająk!

Ale żeby nie było, że wszystko jest idealne, wrzucam jeszcze fotkę, na której widać efekt niezdecydowania AI.

Zoom, standard i szeroki kąt

W wielu smartfonach teleobiektyw wywiązuje się ze swojego zadania najwyżej przyzwoicie. Natomiast w vivo zdecydowanie staje on na wysokości zadania. Poniżej możecie zobaczyć ujęcie na Suchą Czubę, wykonane w z dwukrotnym przybliżeniem (opcja standardowa), w trybie standardowym i z szerokim kątem.

Jeśli chodzi o zoom, to w ogóle spisuje się on całkiem nieźle. Poniższe zdjęcie jest zrobione z pięciokrotnym przybliżeniem cyfrowym. Ogólnie można przyjąć zasadę, że zdecydowaną większość ujęć z zoomem do 10 razy można oglądać bez większych obaw o wysyp pikseli. Wyżej jest już słabiej i sporo zależy od tego, co się fotografuje. Aha, maksymalny zoom wynosi 20.

zdjęcie bociana wykonane vivo x60 pro 5g

Tryb nocny

Napiszę tylko tyle, że w vivo X60 Pro 5G działa on po prostu niesamowicie skutecznie. Oto przykładowe zdjęcie, wykonane w niemal zupełniej, wiejskiej (sielskiej) ciemności.

vivo x60 pro 5g tryb nocny

X60 Pro 5G ma również tryb zdjęć superksiężyc. Z moich testów wynika, że nie działa on tak, jak w poprzedniku. Chyba nie ma co więc liczyć na świetne, szczegółowe zdjęcie satelity. Można za to spróbować zrobić pejzaż z klimatycznie błyszczącym gdzieś na niebie kółeczkiem.

Podsumowując, w porównaniu do X51 Pro 5G można odczuć brak dwóch opcji. Pierwszą jest 60-krotny zoom, który co prawda do fotek się nie przyda, ale już do tego, żeby coś podejrzeć, może być użyteczny. A drugą – zdjęcia Księżyca, które nie są już tak efektowne (inna kwestią jest to, w jaki sposób poprzednik osiągał ten efekt…).

Wideo w vivo X60 Pro 5G

Mogłoby się wydawać, że jak przystało na smartfon z najwyższej półki, vivo nie narzuca ograniczeń w jakości wideo. Niestety tak nie jest. Owszem, można nagrywać w trzech rozdzielczościach (720p, 1080p, 4K) i w dwóch klatkażach. Jest tylko jeden problem, kiedy wybierze się najwyższą rozdzielczość, smartfon wyłącza mikrogimbala i Elektroniczną Stabilizację Obrazu. Szkoda, bo te opcje w połączeniu z 4K zdecydowanie dawałyby świetny efekt.

Poniżej możecie zobaczyć kocie wideo, które udało mi się nakręcić.

Na początek 4K przy 60 klatkach:

Szczegółów jest mnóstwo, ale stabilizacja obrazu pozostawia trochę do życzenia.

Poniżej, dla porównania, materiał w 1080p:

Tu widać o wiele lepszą płynność.

Poniżej jeszcze jedno wideo, tym razem pokazujące przełączanie się między obiektywami:

(Jeśli korzystacie ze słuchawek, zmniejszcie głośność, do wideo dodałem podkład muzyczny z dość „tłustym” basem).

Okazuje się więc, że o ile vivo X60 Pro 5G fotkami stoi, o tyle już wideo – niekoniecznie. Szkoda, bo konkurencja coraz śmielej eksploruje rejony 8K.

Łączność, komunikacja, głośniki

Podczas testów vivo X60 Pro 5G nie odnotowałem żadnych problemów z zasięgiem czy z łącznością. Wszystkie rozmowy, które przeprowadziłem, przebiegły bezproblemowo. Dobrze rozumiałem osoby po drugiej stronie „słuchawki”, one mnie też. I odnotowuję to z tzw. dziennikarskiego obowiązku, gdyż moim zdaniem w smartfonie z tej półki cenowej powinna to być oczywistość. Dodam tylko, że nie miałem możliwości przetestować 5G.

Trochę gorzej jest, kiedy rozmowę przełączy się na tryb głośnomówiący. vivo X60 Pro 5G ma bowiem tylko jeden głośnik. I o ile jeszcze podczas rozmów jest to zaledwie mała niedogodność, o tyle podczas oglądania czegoś czy grania bywa już różnie. Cóż, jakość odtwarzanego dźwięku nie jest najwyższa. Opisałbym ją raczej jako typową dla smartfonów ze średniej półki.

Wspomniałem wcześniej, że w zestawie z vivo X60 Pro 5G znajdują się słuchawki. O nich akurat powiedzieć można tyle: fajnie, że są. Nie zachwycają bowiem możliwościami w zakresie reprodukcji poszczególnych pasm. Do rozmów będą OK, ale już do bardziej ambitnych zadań radzę poszukać czegoś bardziej zaawansowanego. Na szczęście w ofercie vivo także znajdują się słuchawki, więc nie trzeba szukać daleko.

wygląd smartfona vivo x60 pro 5g

Bateria vivo X60 Pro 5G

Ma pojemność 4200 mAh i już na papierze może się wydawać, że to mało. Jak jest w praktyce? Przy rozsądnym użytkowaniu (komunikatory, media społecznościowe, przeglądanie stron, słuchanie muzyki na słuchawkach TWS) energii wystarczy na cały dzień, i to ze sporym zapasem.

Jeśli jednak zdecydujecie się dokręcić śrubę i na przykład zagracie w coś z włączonym głośnikiem, wykręcicie około 8 godzin czasu na ekranie. Poniżej mój wynik, który osiągnąłem przy m.in. co najmniej dwóch godzinach oglądania wideo z YT (oczywiście z głośnikiem).

Ładowanie

Na szczęście wyposażony w ogromniastą ładowarkę vivo X60 Pro 5G obsługuje szybkie ładowanie. Jak szybkie? Oto krótki zapis historii ładowania:

  • 11:37 – start (15%)
  • 11:45 – 31%
  • 11:50 – 40%
  • 11:57 – 50%
  • 12:10 – 70%
  • 12:21 – 80%
  • 12:35 – 95%
  • 12:42 – 100%

Recenzja vivo X60 Pro 5G – podsumowanie

Tu kończy się recenzja. vivo X60 Pro 5G to smartfon prawie kompletny. Świetnie wykonany i miły dla oka. Do tego wyposażony w bardzo dobry wyświetlacz i rewelacyjne wprost aparaty. Przy tym wszystkim nie brakuje mu wydajności (i jeszcze przez jakiś czas nie braknie), a nakładka Funtouch OS jest naprawdę leciutka i przyjemna w codziennym użytkowaniu.

Czego zatem brakuje? Moim zdaniem najbardziej odczuwalnym mankamentem jest brak stabilizacji dla wideo w 4K. W tej cenie i w smartfonie stawiającym na fotografię powinien to być standard. Przydałyby się jeszcze głośniki stereo, a i nie zaszkodziłaby pojemniejsza bateria. Ale na tym moje żale się kończą.

Kto więc powinien sięgnąć po vivo X60 Pro 5G? Każdy, dla kogo priorytetem są świetne zdjęcia. W tym aspekcie smartfon zdecydowanie spełni pokładane w nim nadzieje. Gorzej będzie jednak z nagraniami w 4K, choć może superstabilne filmy w 1080p wystarczą?

Minusy

  • brak stabilizacji obrazu dla wideo w rozdzielczości 4K,
  • tylko jeden (i wcale nie najlepszy) głośnik,
  • sztuczna inteligencja utrudnia niekiedy robienie zdjęć,
  • wyspa aparatu (choć miła dla oka) nieco wystaje, nawet jeśli smartfon jest w etui.

Plusy

  • rewelacyjne aparaty i bardzo dobra jakość zdjęć,
  • wspaniały, czytelny i jasny wyświetlacz,
  • imponująca wydajność we wszystkich zadaniach,
  • klasyczny, elegancki design,
  • staranne wykonanie, dosłownie czuć wysoką jakość produktu,
  • wygoda użytkowania,
  • przyjemna nakładka z wieloma opcjami personalizacji,
  • generalnie dobra i intuicyjna w obsłudze aplikacja aparatu,
  • bogata zawartość zestawu sprzedażowego.

Ocena redakcji

9/10
PL - Rekomendacja