Wigilia w Wielkanoc, czyli recenzja klawiatury SPC Gear GK650K

Pewna polska wokalistka śpiewała kiedyś swoim przeszywającym głosem, że świat się pomylił. Tuż przed Wielkanocą byłem bliski tego, aby do niej dołączyć. Dlaczego? Bo ni stąd, ni zowąd odebrałem paczkę ze sprzętem do recenzji. W środku była mechaniczna SPC Gear GK650K. Jak to się stało, że wśród tylu gamingowych chadów taki sprzęt przypadł virgin Tomalowi? Nie wiem. A jak spisuje się ta klawiatura? To akurat wiem. I chętnie opowiem.

Moje CV gracza

Zanim jednak przejdę do opisu wcale nie tak małej paczki, która wybiła mnie z pisankowego nastroju, po prostu muszę „pochwalić się” moimi wybranymi gamingowymi osiągnięciami. A więc:

  • W 2002 roku dałem pokaz siły, odwagi i zmysłu taktycznego, broniąc Kel’Thuzada przez równe 30 minut.
  • Dwa lata później wyruszyłem na misję i zgładziłem cztery smoki, które zagnieździły się w Górniczej Dolinie.
  • W 2006 pozbyłem się topielców grasujących w okolicy Silden (i do gry już nie wróciłem).
  • W tym samym roku zawarłem pakt z Lucienem Lachance’em i niosłem śmierć mieszkańcom Cyrodiil.
  • Pięć lat później, czyli w  2011, próbowałem udowodnić, że Skyrim nie należy jednak do Nordów.

I to byłoby na tyle. Jasne, że w coś tam jeszcze pogrywałem, ale w żadnym tytule nie osiągnąłem niczego godnego uwagi. Nawet nie tak dawno, kiedy przysiadłem do Wiedźmina 3, musiałem srogo się napocić, aby pchać fabułę do przodu. No a jak koledzy zapytali mnie, czy zagram z nimi w CS-a, odpowiedziałem, że mam laptopa w lombardzie. Uwierzyli. 😀

opakowanie klawiatury SPC gear GK650K na biurku
Pewnie już się domyślacie, że mój skill nie istnieje. Tak, to prawda. I właśnie dlatego po namyśle stwierdziłem, że w sumie mogę być niezłym kandydatem do napisania recenzji SPC Gear GK650K. Kto wie, może magia jej podświetlenia rozpali we mnie gamingowy płomień… No a jeśli uda mi się przejść choć kilka misji w jakiejś grze, będzie to rekomendacja co się zowie!

SPC Gear GK650K Omnis Kailh Red – unboxing i pierwsze wrażenia

Najwyższa pora przedstawić bohaterkę tej recenzji. GK650K to najnowsza pełnowymiarowa klawiatura mechaniczna dla graczy w portfolio SPC Gear. Do sprzedaży trafiła w trzech wariantach: z czerwonymi, brązowymi i niebieskimi przełącznikami. Moją niespodzianką była ta pierwsza.

I to całkiem sporą niespodzianką, bo pudełko, w którym przyjechała, jest naprawdę duże. Do tego wykonano je starannie, w dokładnie takiej stylistyce, jakiej oczekiwałbym od opakowania na gamingowy gadżet. Szkoda tylko, że sama jakość nie zapiera tchu w piersiach. Widywałem już solidniejszą tekturę – nawet w przypadku tańszych produktów. Na szczęście po otwarciu kartonu nie miałem już do czego się przyczepić.

W środku znalazłem:

  • klawiaturę SPC Gear GK650K (w pokrowcu),
  • mocowaną magnetycznie podpórkę pod nadgarstki (także w pokrowcu),
  • wypinany przewód zasilający USB A -> USB C,
  • przejrzystą instrukcję obsługi,
  • styropianowe wytłoczki zabezpieczające klawiaturę,
  • przyrząd do zdejmowania keycapów.
klawiatura SPC gear GK650K, podkładka, kabel, instrukcja, nakładka do ściągania klawiszy

Może i nie jestem gamingowym weteranem, ale kiedy porównuję zawartość opakowania GK650K z innymi zestawami, jasno wychodzi, że jak na tę półkę cenową jest co najmniej dobrze. Tylko czy ten czar nie pryśnie po bliższej inspekcji tego inwentarza?

Jakość wykonania SPC Gear GK650K

Klawiatura

No to do dzieła. Na początek główna bohaterka. Od razu powiem, że kiedy wziąłem ją do ręki, przeżyłem mały szok jakościowy. Rama i górna część klawiatury są wykonane z chłodnego i diabelnie miłego w dotyku aluminium. Spodnia część i boki to już tworzywo sztuczne. Ale i tak stwierdziłbym, że wyprzedzające trwałością to znane mi z podstawowych produktów.

Na spodniej płytce znajdują się cztery ogumione, dość płaskie nóżki. Jeśli postawienie na nich klawiatury okaże się zbyt mało wygodne, można skorzystać z dwóch wysuwanych (i to dwustopniowych!), także wyposażonych w zapewniające stabilność warstwy gumy. Między nóżkami znajduje się wnęka, która pomoże okiełznać kabel. Ma ona trzy wyjścia, co automatycznie rozszerza zakres możliwości kontrolowania przewodu. Tuż obok niej ulokowano port USB C. Ostatnim – ale także przydatnym – dodatkiem jest sprytnie ukryte narzędzie do zdejmowania keycapów (ważne: trzyma się stabilnie, ale warto wyciągać i chować je ostrożnie).

To teraz obrót o 180 stopni i rzut okiem właśnie na klawisze. Na początku wydały mi się one dość gęsto ułożone, a także nieco zbyt małe na moje paluchy. To było jednak tylko wrażenie, ale ten temat rozwinę później. Co najważniejsze, w testowanym modelu wszystkie przełączniki działały płynnie, a te większe – jak na przykład spacja – udawało mi się całkowicie docisnąć, umieszczając palec na lewej bądź prawej krawędzi. Muszę za to odnotować, że klawisze odrobinkę chybocą. Trudno jednak nazwać to problemem, ponieważ jest to odczuwalne tylko wtedy, kiedy wykona się celowy ruch lub użyje się dużej siły podczas ich wciskania.

klawiatura SPC gear GK650K widziana z góry

W prawym górnym rogu klawiatury znajduje się jeszcze aluminiowa rolka do regulacji głośności. I w tym miejscu chciałbym wyrazić ogromny żal, który z tego powodu mam do producenta. Dlaczego mi to pokazaliście? To chyba najbardziej praktyczny drobiazg, jaki poznałem w tym roku. Gdy gra się w słuchawkach, można w mgnieniu oka „nadstawić ucha” i trochę lepiej skoncentrować się na odgłosach otoczenia. Choć trzeba powiedzieć, że przeskok na skali głośności jest dość duży, a przez to nie aż tak precyzyjny, jak można by oczekiwać.

Test wytrzymałości

Po wyjęciu SPC Gear GK650K z opakowania oprócz szoku jakościowego poczułem jeszcze nieodpartą chęć sprawdzenia jej wytrzymałości. Oczywiście odpuściłem sobie ekstremalne rozwiązania, jak na przykład ekstra dolewka słodkiego napoju (ale coś na ten temat znajdziecie na końcu recenzji). W moim sprawdzianie skoncentrowałem się na bardziej przyziemnych czynnościach. Dociskałem, wyginałem, nawet opierałem na GK650K swój ciężar (a jest co opierać). Oto wnioski:

  1. Stabilność klawiatury jest rewelacyjna. Sporo zależy od ułożenia – najlepsze efekty pod tym względem daje niekorzystanie z nóżek, ale i tak w każdej pozycji trzeba się co najmniej trochę wysilić, aby przesunąć GK650K. Cóż, 1150 gramów robi swoje.
  2. Odporność konstrukcji także wypada dobrze. Dokładałem starań i mocno naciskałem ramę, ale jakakolwiek reakcja ze strony klawiatury występowała wyłącznie wtedy, kiedy nóżki były wyjęte (w wyższej pozycji łatwiej dało się to odczuć). I chodzi mi tu o nieznaczne, krótkotrwałe obniżenie się akcesorium.
  1. Przełączniki – najzwyczajniej w świecie – niewiele robią sobie z brutalnej siły. Nie jest tak, jak w mojej klawiaturze membranowej, w przypadku której czasem myślę, że może udałoby mi się wepchnąć któryś klawisz do środka. GK650K po prostu stawia mocny, stanowczy opór. Przy takim teście zalecam jednak małą dozę ostrożności – to ze względu na wspomniane chybotanie przełączników.

Podkładka pod nadgarstki

Jest wykonana z tworzywa sztucznego i wyposażona w sześć antypoślizgowych gumek. Jakość zastosowanego materiału nie budzi zastrzeżeń. A jest też coś, co u mnie wywołało ogromne poczucie wdzięczności. Jak dobrze, że górną ściankę palmrestu pokryto lekko chropowatym wzorkiem. Na co dzień opieram nadgarstki o gładką obudowę laptopa. Nie jest to szczególnie przyjemne, a do tego lewej dłoni zdarzy się czasem zgubić przyczepność. Z SPC Gear GK650K udało mi się o tym zupełnie zapomnieć. Oczywiście jeszcze lepszą wygodę zapewniłaby warstwa materiału, ale patrząc na cenę, ograniczam swoje wymagania.

Do klawiatury palmrest przytwierdza się dzięki magnetycznemu mocowaniu. To rozwiązanie ani razu mnie nie zawiodło, a ponadto okazało się superpraktyczne – czy to w przypadku postawienia klawiatury „na płasko”, czy z wyjętymi nóżkami, duet do zadań specjalnych pozostawał nierozłączny.

Przewód z pozłacanym wtykiem USB-C

A oto największy gagatek z całego towarzystwa. Co prawda umieszczono go w oplocie, ale wyraźnie czuć, że jest niesamowicie sztywny. No i widać, że ma tendencje do nieestetycznego zginania się. Podczas testów to właśnie on sprawiał mi najwięcej problemów i kilkukrotnie wpadła mi do głowy myśl, że może fajnie byłoby spróbować jakiegoś innego, mniej sztywnego i łatwiejszego do opanowania przewodu. Ale wreszcie udało mi się ukryć go w taki sposób, że nie odbierał mi smaku grania.

Koniec końców jest więc dobrze. Moim zdaniem nawet bardzo dobrze. Klawiatura odznacza się solidną, wytrzymałą i stabilną konstrukcją. Raz postawiona, raczej zostanie w tym miejscu. I to pierwszy powód, dla którego ciężko będzie mi wrócić do mojej „membranówki”. A już zaspoileruję, że będzie ich więcej. 😊

Specyfikacja SPC Gear GK650K Omnis Kailh Red RGB

Ale zanim o nich opowiem, to jeszcze szybki rzut oka na specyfikację GK650K (warto zebrać najważniejsze dane w jednym miejscu). Oto i ona:

  • Typ klawiatury: mechaniczna, pełnowymiarowa.
  • Zastosowane przełączniki: Kailh Red Switch.
  • Wymiary: 453 × 210 × 45 mm.
  • Waga: 1150 g.
  • Liczba klawiszy: 104.
  • Podświetlenie: RGB (wielopunktowe, strefowe i jednostrefowe).
  • Łączność: przewodowa, w zestawie odpinany, mierzący 1,8 m kabel z pozłacanym wtykiem USB-C.
  • Obsługa makr: tak.
  • Anti Ghosting: pełny.
  • Oprogramowanie: tak, dostępne do pobrania na oficjalnej stronie producenta.
  • Dodatkowe informacje: regulowane, dwustopniowe stopki antypoślizgowe, podkładka pod nadgarstki, regulacja jasności podświetlenia, chwytak do zdejmowania nakładek na switche.

No to teraz czas podłączyć klawiaturę.

Personalizacja SPC Gear GK650K

Wygląd i podświetlenie

SPC Gear GK650K jest w zasadzie urządzeniem plug & play. Już w parę sekund po podłączeniu do komputera można swobodnie z niej korzystać. Oczywiście producent udostępnia także oprogramowanie, ale pierwsze potyczki rozegrałem, zanim je pobrałem.

Kwestię wyglądu celowo zostawiłem dopiero na ten fragment. Niepodłączona, SPC Gear GK650K jest niepozorna, niemalże neutralna, co zresztą doskonale widać na zdjęciach. Mnie to akurat kupuje. Na próżno doszukiwać się tu jakichś gamingowych akcentów czy futurystycznych form. Jeśli ktoś oczekuje fajerwerków, dostanie je po podłączeniu klawiatury.

Dodam jeszcze tylko, że GK650K nie jest czyścioszką. Skutecznie przyciąga zabrudzenia, więc warto mieć na podorędziu sprężone powietrze i środki czyszczące.

Z włączonym podświetleniem

Zastosowane w klawiaturze podświetlenie wygląda moim zdaniem rewelacyjnie. A możliwość jego pełnej personalizacji to już prawdziwa bajka. Producent oddał do wyboru 18 predefiniowanych efektów, w przypadku których i tak można zmodyfikować kierunek efektu, kolor podświetlenia i jego jasność, a w dodatku przystosować jeszcze boczne diody.

Tym, co zainteresowało mnie najbardziej, było jednak 10 programowalnych trybów podświetlenia. Pięć z nich to tryby fabryczne z opcją wprowadzenia własnych zmian, a pozostałe tworzy się od podstaw. Można więc podświetlić wybrane, używane podczas rozgrywki klawisze. Dla mnie bomba, zwłaszcza na początku przygody z klawiaturą, kiedy szybki rzut oka na to, co pod palcami, może uratować sytuację.

I tu przyznam się bez bicia, że zabawa podświetleniem stała się moją guilty pleasure. W pewnym momencie podświadomie chciałem, aby gry wczytywały się trochę dłużej, bo wtedy bez stresu mogłem zobaczyć, jakie efekty uda się wyczarować. Tak właśnie zamieniłem Wielkanoc w Boże Narodzenie (i klawiaturę membranową na mechaniczną).

Aplikacja SPC Gear

Dobre centrum dowodzenia to podstawa. Czy oprogramowanie do SPC Gear GK650K można tak nazwać? I nie, i tak. Moje pierwsze spotkanie z aplikacją najlepiej opisuje słowo: rozczarowanie. I piszę to z perspektywy żółtodzioba. Po aktualizacji sprzętu i zainstalowaniu apki zderzyłem się ze ścianą. Zobaczyłem cztery zakładki: Illumination, Buttons, Macros oraz Other, a do tego kilka ikonek, pól wyboru, no i oczywiście wizualizację klawiatury.

Największą trudnością było zrozumienie, jak to cholerstwo działa. Na przykład umożliwiająca przypisywanie funkcji klawiszom zakładka Buttons. Wybieram przełącznik na wizualizacji klawiatury, klikam w niego i nic się nie dzieje. Nic, nie widzę nawet, że go wybrałem. Dopiero po chwili wpadam na to, że może trzeba wybrać jakąś funkcję. I rzeczywiście, dopiero po tym kroku wybrany klawisz się podświetla, a ja mam szansę zobaczyć, co tak właściwie robię.

Na szczęście te drobne niedociągnięcia, choć irytujące, są – no właśnie – drobne. Szybko da się przejść nad nimi do porządku dziennego, bo po prostu łatwo zapamiętać, jak należy działać, aby osiągnąć zamierzony efekt.

Możliwości personalizacji w aplikacji

Teraz robi się znacznie przyjemniej. To zasługa ogromnej swobody, jaką daje aplikacja. Po ogarnięciu zawiłości interfejsu można chociażby podświetlić sobie klawiaturę na różowo, przypisać praktyczne funkcje nieużywanym dotąd przyciskom czy też ustawić makra.

Oto krótkie przedstawienie poszczególnych zakładek.

Podświetlenie

Tutaj kilka kliknięć zdziała prawdziwe cuda. Z poziomu tej karty da się ustawić wszystkie możliwe funkcje podświetlenia, a więc kolor, tryb, jasność oraz szybkość i kierunek efektu. Na początku nie mogłem zrobić niczego, bo moje rozpaczliwe kliknięcia pozostawały bez odpowiedzi. Dopiero po chwili zorientowałem się, że najpierw musze wybrać efekt.

podświetlenie kilku przycisków na SPC gear GK650K

Przyciski

Z tego poziomu można uczynić klawiaturę prawdziwym biurowym kombajnem albo wirtuozerskim narzędziem zagłady. Nic nie stoi na przeszkodzie. Do wybranych klawiszy można przypisać funkcje z następujących grup:

  • Przyciski myszy (lewy, prawy, środkowy, następny, poprzedni).
  • Przycisk ataku/strzału (tutaj można wprowadzić jeszcze czas interwałów oraz liczbę klawiszy).
  • Standardowe przełączniki klawiatury (wystarczy wprowadzić nazwę i – jeśli trzeba – dołączyć do tego shift, alt, ctrl albo win).
  • Klawisze multimedialne (m.in. odtwarzanie, pauzowanie, pogłaśnianie, przyciszanie).
  • Funkcje systemowe (power, uśpienie, wybudzenie).
  • Funkcje makro (o nich w osobnym fragmencie).
  • Przyciski biurowe (znajdź, kopiuj, wklej, zapisz, cofnij).

To naprawdę działa! Co więcej, do tych udogodnień można piekielnie szybko się przyzwyczaić. Cóż, mam nauczkę na przyszłość, aby za bardzo nie przywiązywać się do usprawnień oferowanych przez testowane produkty.

Makra

Makrami zajmę się ciut niżej, bo ich temat jest odrobinę bardziej złożony.

Pozostałe

Tutaj można włączyć tryb gry (zadziała również kombinacja klawisz funkcyjny + win), zamienić funkcje klawiszy WASD ze strzałkami (funkcyjny + w), włączyć bądź wyłączyć N-key rollover (funkcyjny + pause) oraz wybrać częstotliwość pollingu (125 Hz, 250 Hz, 500 Hz, 1000 Hz).

Wszystkie ustawienia da się oczywiście zapisywać, importować i eksportować. To na pewno duży plus dla bardziej doświadczonych i być może korzystających z kilku akcesoriów graczy.

Technologie bojowe i biurowe

Zrobiło się leniwie, a pora porozmawiać o rozwiązaniach, które mają dawać przewagę na wirtualnych polach bitwy i nie tylko. Na pierwszy ogień idą makra. Zupełnie nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak przydatna i użyteczna jest to opcja. Ale z SPC Gear GK650K mam pewien problem. Otóż ani razu nie udało mi się zarejestrować makra z poziomu klawiatury. Postępuję zgodnie z instrukcją i czekam na obiecane rozświetlenie się klawiszy FN i ESC. To jednak nigdy nie następuje.

Na szczęście kombinacje można rejestrować także w aplikacji. Kiedy już się wie, jak to robić, okazuje się to bajecznie proste. Wystarczy wejść do odpowiedniej zakładki (Macros), ikonką plusa dodać nowe makro, a następnie kliknąć REC. Teraz można wprowadzać dowolne kombinacje, których kolejność (klawisze mogą być także wciskane w tym samym momencie i zwalniane w określonej kolejności) da się później ustalić dzięki znajdującym się poniżej strzałkom. Gdy makro jest już zapisane, należy przejść do Buttons i tam przypisać makro jako funkcję konkretnego przełącznika. Gotowe.

N-key rollover i 6-key rollover

To akurat funkcja, której podświadomie domagałem się już jako gimnazjalista i licealista ogrywający Warcrafta III czy Return to Castle Wolfenstein. No bo kto to widział uciekać, strafe’ować i do tego próbować przeładować broń.

Na szczęście w SPC Gear GK650K N-key rollover działa perfekcyjnie. A to oznacza, że nawet podczas ekstremalnych sytuacji (w moim przypadku głównie bardzo dynamicznych i równie chaotycznych ucieczek) każda komenda (nawet przy równoległym dociskaniu wielu przełączników) jest rejestrowana z taką dokładnością, z jaką pewien bank rejestruje moje kliknięcia w aplikacji. Najprościej mówiąc: nic nie zostaje niezauważone.

Wybrać można również opcję 6-key rollover, która ogranicza działanie do sześciu przełączników. I w jej przypadku nie odnotowałem żadnych problemów.

Test w warunkach biurowych i bojowych

Zacznę od małej polecajki. Mamy ciekawy i przydatny tekst, który opisuje różnice między poszczególnymi przełącznikami: Klikanie w kolorach tęczy – porównanie czterech typów przełączników klawiatury SPC Gear GK530. Łatwo wyłowić z niego informacje o charakterystyce switchów stosowanych przez SPC Gear. Tutaj skupię się wyłącznie na czerwonych.

Przełączniki Omnis Kailh Red – krótka charakterystyka

Wysoki profil, linearne działanie i błyskawicznie szybka aktywacja. To połączenie na początku wywiodło mnie w pole. Miałem zupełnie inne wyobrażenie o klawiaturach mechanicznych, najpewniej utrwalone rytmicznym stukaniem, które w starych, dobrych czasach rozlegało się w biurze. Spodziewałem się oporu, stukotu i zmęczenia palców. Dostałem (prawie) całkowicie co innego.

Zastosowane w SPC Gear GK650K przełączniki działają superpłynnie. Ich moment aktywacji jest ulokowany w połowie skoku, czyli przy około 2 milimetrach. W praktyce oznacza to, że komenda zostaje zarejestrowana jeszcze przed pełnym wciśnięciem klawisza. Ponadto do aktywacji nie trzeba siły. I początkowo trudno było mi ogarnąć to, że wywołuję jakąkolwiek akcję, zanim docisnę klawisz do końca. Jak się potem okazało, ma to sporo zalet.

I jeszcze kilka słów o głośności przełączników. Moim zdaniem nie jest jakoś szczególnie źle, choć i trzeba wziąć pod uwagę to, że innym osobom ten średnio głośny stukot może przeszkadzać.

Profil keycapów

Wcześniej napisałem, że klawisze wydawały mi się odrobinę za małe dla moich paluchów. Jednak dość duże odstępy między nimi (na pewno większe niż w moim laptopie czy w będącej w moim wyposażeniu klawiaturze membranowej), a także wyprofilowanie nakładek skutecznie zniwelowały ten problem. W klawisze trafia się intuicyjnie, a nieco łódeczkowata góra, stabilizuje palce i zapobiega ich ześlizgiwaniu się. To akurat bardzo dobrze!

profil key capów spc gear gk650k

Test w warunkach biurowych

Tak się składa, że w pracy głównie piszę (czasem jeszcze gadam głupoty, ale to akurat mniej ważne). Korzystać z SPC Gear GK650K próbowałem kilkukrotnie. Początki były komiczne i mocno zniechęcające, bo więcej znaków kasowałem i poprawiałem, niż realnie pisałem. Wszystko przez to, że potwierdzeniem wprowadzenia komendy było dla mojego mózgu dociśnięcie klawisza do oporu (więc dziwiły mnie literówki, których przecież nie zrobiłem). Do pisania na SPC Gear GK650K da się jednak przyzwyczaić. Teraz idzie mi ono naprawdę sprawnie i jestem w stanie zapisać stronę w Wordzie zaledwie z kilkoma błędami. Ale i tak nie poleciłbym tej klawiatury do pracy biurowej polegającej wyłącznie na pisaniu. Tu znacznie lepiej poradzić sobie powinny wersje z brązowymi i niebieskimi przełącznikami.

GK650K o wiele lepiej spisze się w zadaniach mieszanych. I tutaj na pewno przydadzą się funkcje biurowe, które można przypisać klawiszom. Sam przerobiłem caps lock na cofnij i byłem z tego rozwiązania piekielnie zadowolony. A funkcja zamiany WASD w klawisze kierunkowe bywa naprawdę przydatna w Excelu (ale dla osób praworęcznych). No i trzeba pamiętać o makrach, które pozwolą zastąpić rozbudowane skróty klawiaturowe jednym klawiszem.

Test w warunkach bojowych

Tytuły, na których sprawdziłem SPC Gear GK650K, to: Wolfenstein: The New Order, Call of Duty: World War II, oraz Battlefield V. Oczywiście grałem w single’u, a na te niecne przyjemności poświęciłem całe 24 godziny.

I co mogę powiedzieć? Jeśli ktoś wcześniej grał tylko na membranówkach (jak ja!), to SPC Gear GK650K ma sporą szansę wyrwać go z butów. Pierwsza rzecz, którą zaobserwowałem, to zdecydowanie mniejsze zmęczenie palców. Tutaj zacytuję mojego dobrego kolegę Pawła: no, pływają te paluszki i jakoś tak lżej się gra. Lepiej bym tego nie ujął. Klawisze pracują równomiernie i łatwo je wyczuć podczas gry. Mam też wrażenie, że dzięki nim można zrobić o wiele lepszy użytek ze swojego refleksu. To dlatego, że nawet dość lekkie dotknięcie krawędzi może dać pożądany efekt. Pomaga też profil klawiatury, do którego mimo wszystko łatwo się przyzwyczaić.

Podczas rozgrywki nie zauważyłem jakiegokolwiek ghostingu. Wszystkie polecenia były rejestrowane błyskawicznie, dzięki czemu równoległe bieganie, przeładowywanie broni i zmienianie pozycji opanowałem co najmniej nieźle. Udało mi się też zrobić użytek z makr i na przykład oddawanie strzałów ze snajperki połączone z natychmiastowym wyłączeniem przybliżenia i zmianą broni może czasem pomóc (choć i tak najbardziej spodobało mi się podbijanie umiejętności ofensywnych w Morrowindzie, do którego makra wykorzystał mój brat).

A teraz wisienka na torcie: choć gracz ze mnie żaden, spokojnie udało mi się popchnąć trochę misji do przodu, a grałem na co najmniej średnim poziomie trudności (wiwatom nie ma końca!). To chyba o czymś świadczy, oczywiście w kontekście GK650K.

Wygoda

Czy to w boju, czy w pracy znoju nowy mechanik od SPC Gear oferuje bardzo dobrą wygodę. Nawet kilkugodzinne i dość intensywne używanie klawiatury nie powoduje zmęczenia nadgarstków. Na plus także to, że SPC Gear daje dobre oparcie i jest niewrażliwa na nieświadome próby jej przesuwania (czego o moim laptopie powiedzieć nie można).

wygląd klawiatury mechanicznej SPC Gear GK650K

Podsumowanie recenzji SPC Gear GK650

Gdybym był graczem i szukałbym klawiatury mechanicznej za ok. 300 zł, mój wybór padłby na SPC Gear GK650K Omnis Kailh Red RGB. Dlaczego? Bo jest solidna i wygodna. Ma świetnie wyglądające i funkcjonalne podświetlenie. A do tego z poziomu aplikacji można zaprogramować i przypisać przyciskom wiele praktycznych akcji. No i dzięki przełącznikom Omnis Kailh Red łatwiej jest prowadzić rozgrywkę, zwłaszcza w tytuły wymagające szybkiego reagowania i niezłego refleksu.

Podobne cechy mają zresztą pozostałe klawiatury z tej serii, oczywiście z wyjątkiem przełączników. I właśnie ze względu na switche swoje oczy zwrócę raczej w stronę rzekomo bardziej komfortowej podczas pisania klawiatury z brązowymi przełącznikami. Cóż, podobno wybory zawodowe wpływają na całe nasze życie.

Jeśli miałbym ocenić zastosowania SPC Gear GK650K Omnis Kailh Red RGB, to w kontekście pracy dałbym jej 7/10, a w grach 8,0/10 (byłoby lepiej, gdyby nie to niejasne dla mnie zamieszanie z makrami).

Minusy

  • dołączony do klawiatury kabel jest sztywny i zgina się w nieestetyczny sposób,
  • niektóre elementy (na szczęście nieznaczące dla konstrukcji, jak np. „schowek” na chwytak do keycapów) mogłyby być solidniejsze,
  • aplikacja jest mało intuicyjna i zdarzają się jej momenty zawieszenia,
  • klawiatura przyciąga odciski palców i rozmaite drobinki (bez sprężonego powietrza będzie trudno),
  • brak możliwości programowania makr z poziomu klawiatury, a przez to nieścisłości w instrukcji.

Plusy

  • bardzo solidna i odporna konstrukcja,
  • dobre wyważenie i wysoka stabilność,
  • duża wygoda użytkowania (także dzięki podkładce pod nadgarstki),
  • neutralny wygląd,
  • świetnie się prezentujące i w pełni programowalne podświetlenie,
  • programowanie makr z poziomu aplikacji działa,
  • klawisze multimedialne,
  • większość komend wprowadzanych z poziomu klawiatury jest intuicyjnie prosta,
  • rolka do regulacji głośności,
  • świetnie sprawdza się w grach (dzięki Omnis Kailh Red), nie powinna też zawieść w zadaniach biurowych.

Ocena redakcji

8/10
PL - Rekomendacja

Klawiatura SPC Gear GK650K Omnis Kailh Red czeka w x-komie. Podobnie zresztą jak SPC Gear GK650K Omnis Kailh Brown oraz GK650K Omnis Kailh Blue

Mały bonus:

Tak się złożyło, że akurat kiedy rozpoczynałem zmagania z SPC Gear GK650K, kolega z biura ratował swoją GK540 z coca-colowego potopu. Jak sam napisał, wystarczyło przeczyścić switche i nieco wypucować keycapy, aby wszystko wróciło do normy i klawiatura działała jak wcześniej. To niewątpliwie dobrze świadczy o jakości produktów SPC Gear. Poniżej zdjęcie, które jest dowodem w tej sprawie. 😊