Recenzja OnePlus 7 Pro. Jeszcze jeden flagowiec na rynku?

Recenzowanie smartfonu noszącego dumne miano flagowca jest jednocześnie banalnie proste i niesłychanie trudne. Proste, ponieważ wszystko w nim jest naj i super, a trudne dlatego, że stawiane mu wymagania są najwyższe. Jeżeli z jakiegoś niezrozumiałego powodu chcecie wiedzieć, co według mnie w OnePlus 7 Pro udało się bardziej, a co trochę mniej, to zapraszam dalej. Proszę się rozsiąść, bo trochę to potrwa.

Wykonanie i design. Potęga i piękno

Wstęp, który możesz ominąć

Większość telefonów, z którymi miałam ostatnimi laty do czynienia na stopie prywatnej, to były dość lekkie – wiecie, taką nieznośną lekkością byle jakiego plastiku – i nieszczególnie zachwycające swoim designem modele. Chociaż gdyby mnie ktoś zapytał, co bym w ich wyglądzie zmieniła, odpowiedziałabym uczciwie, że oczywiście w sumie to nie wiem. Ot, nudna i powtarzalna – ale wciąż – poprawność.

Dodam tylko dla sprawiedliwości, że nigdy nie byłam smartfonową gadżeciarą, a ten przedmiot jest mi potrzebny zasadniczo do wykonywania połączeń, klepania wiadomości tekstowych, a przede wszystkim – do nieustannego karmienia mojego nałogu, czyli nurzania się w szeroko pojętej otchłani internetów. Tym samym możecie się domyślić, że posiadam telefon z tej najniższej średniej półki, który wykazuje się w miarę poprawną płynnością, ale nie powala na żadnym innym polu (już na pewno nie wykonaniem).

OnePlus 7 Pro i jego wymiary

Jak więc widzicie, zupełnie logiczne jest to, że OnePlus 7 Pro trafił właśnie w moje ręce, czym niemal natychmiast nabawił mnie zwichnięcia nadgarstka. Moje nieskalane codziennym użytkowaniem potężnego flagowca dłonie zostały wprost przytłoczone ciężarem najnowszego OnePlusa. A to miał być dopiero początek.

Jak się całkiem szybko okazało, jest on nie tylko ciężki (206 g), ale i duży (162,6×75,9×8,8 mm). I to tak duży, że (po miesiącu wyrobiłam sobie niezłego bicka) aby móc jakkolwiek obsługiwać go jedną ręką, w pierwszej kolejności, już po uruchomieniu telefonu, wymieniłam ustawienie najczęściej używanego przeze mnie przycisku Wstecz na pasku nawigacyjnym. Pierwotnie był po lewej stronie, gdzie mój kciuk zdecydowanie nie sięgał.

Niekiedy wygląd też ma znaczenie

Doprecyzowując początek poprzedniego akapitu, mój recenzencki egzemplarz, to OnePlus 7 Pro w wersji niebieskiej i 256 GB pamięci – czyli od razu z przytupem, ale o tym później. Zatrzymajmy się na chwilę jeszcze przy wyglądzie, bo ten naprawdę robi wrażenie. Tył smartfona wykonany jest z bardzo przyjemnego w dotyku szkła Gorilla Glass, delikatnie zmatowionego, dzięki czemu nie przyciąga ono z uporem maniaka wszelkich śladów ludzkiej aktywności.

No i ten kolor. Niebieski metalik mieniący się w świetle odcieniami sięgającymi od błękitu aż po głęboki granat. Po wszystkich, bielach, czerniach, golden rose’ach i gradientach subtelnych niczym ombre stworzone z zemsty fryzjera, to naprawdę więcej niż zadowalające rozwiązanie. W połączeniu z aluminiowymi ramkami pokrytymi konsekwentnie tą samą paletą przenikających się barw, wygląd OnePlusa 7 Pro tworzy niesamowicie spójną całość. Piękną całość, która udowadnia, że jednak nie musi być nudno i wtórnie.

Ekran OnePlusa 7 Pro

Dobrze, kiedy już skutecznie uśpiłam Waszą czujność swoim przydługim przynudzaniem, przejdźmy wreszcie do konkretów. Bo kiedy już napatrzymy się na tył OnePlusa 7 Pro i obrócimy go przodem do siebie, to zauważymy, że tutaj dopiero wszystko się zaczyna. Stwierdzenia cały jest ekranem czy ekran wypełniony aż po brzegi, choć dalej brzmią głupio, w końcu nabierają sensu.

Parametry ekranu

Przód smartfona to po prostu niczym niezmącona tafla ekranu. Nie uświadczysz tutaj notcha, wcięć w „kształcie łezki” czy ramek. Nic. Tylko wyświetlacz Fluid AMOLED wspierany technologią HDR10+, o przekątnej 6,67 cala, rozdzielczości QHD (3120×1440) i proporcjach 19,5:9, oraz – co najważniejsze w jego specyfikacji – o częstotliwości odświeżania ekranu na poziomie 90Hz. A to w kwestii płynności plasuje OnePlusa 7 Pro na poziomie smartfonów gamingowych (sic!). Co prawda w celu zminimalizowania zużycia energii możemy zmniejszyć ten parametr do 60Hz, a rozdzielczość do wariantu Full HD. Ale powiedz mi ktoś, jaki to ma sens? Skoro możliwości ekranu, to kwestia, która w OnePlusie 7 Pro zachwyca mnie bardziej niż jego wypieszczony wygląd.

Ekran One Plus 7 Pro

W tym miejscu należy jeszcze wspomnieć o zakrzywionych brzegach ekranu w OnePlus 7 Pro. Osobiście nie jestem wielką fanką takiego rozwiązania, na szczęście nie jest to cecha, która wpłynęła negatywnie na odbiór wyświetlanych treści. Nic z tych rzeczy.

Wręcz przeciwnie. Oglądane zdjęcia, filmy, czy ogrywane tytuły bez przeszkód cieszyły oko szeroką gamą intensywnych i głębokich kolorów, imponująco ostrymi obrazami i kontrastami, szerokimi kątami widzenia oraz animacjami galopującymi niczym moje myśli po pierwszym espresso. Przed tym porannym rytuałem, to z kolei ja miałam trudności, aby nadążyć za energicznością OnePlusa 7 Pro. Tak zupełnie serio, nie dysponowałam pod ręką nawet żadnym sprzętem, który oddałby uczciwie tę płynność, immersyjność i jakość ekranu.

Ponadto, wierzcie mi lub nie, ale po przełączeniu się na rozdzielczość Full HD obrazy widocznie straciły na ostrości i nasyceniu barw. Wniosek – QHD robi różnicę.

Ustawienia ekranu

Oprócz tego, w ustawieniach zaawansowanych kalibracji ekranu znajdziemy także opcję zmiany odwzorowania kolorów według standardów sRGB, AdobeRGB i DCI-P3. W ten sposób dostosujemy jasność i nasycenie barw do swoich preferencji i wykonywanych czynności (np. oglądania filmów, których jakość podbije jeszcze funkcja ulepszania wideo). W OnePlus 7 Pro skorzystamy również z trybu nocnego, który delikatnie zażółci ekran, aby nie męczyć oczu po zmroku oraz trybu czytania neutralizującego kolory i eliminującego emisję niebieskiego światła.

Co jeszcze istotne, OnePlus 7 Pro nie posiada diody powiadomień. W zamian za to otrzymujemy funkcję Ambient Display, która po podniesieniu smartfonu lub po dotknięciu ekranu, wyświetli nam zegar, czytnik, informację o stanie baterii i ikony powiadomień. Dla mnie to wciąż niezadowalające rozwiązanie. Zdarzało się, że OnePlus 7 Pro tak uparcie milczał w kwestii jakichkolwiek wiadomości, iż przez pół dnia nie byłam świadoma ich przyjścia. Mimo że uruchomiłam opcję wybudzania ekranu po otrzymaniu powiadomienia. Widać jest to tak subtelne, że nie udało mi się odnotować tych chwil.

ambient display OnePlus 7Pro
ustawienia ekranu OnePlus 7Pro

Wydajność i system OnePlusa 7 Pro

Było co nieco o zewnętrznej stronie OnePlus 7 Pro, to sprawdźmy teraz, co skrywa w środku. Wiemy już bowiem, jak to jest z płynnością, ale co z wydajnością i funkcjonalnością smartfona? Muszę przyznać, że wnętrze OnePlusa 7 Pro jest niezwykle bogate. Składa się na niego aktualnie najpotężniejszy procesor Snapdragon 855, w moim przypadku 8 GB pamięci RAM i, wspominane już, 256 GB przestrzeni na dane w ultraszybkiej pamięci UFS 3.0 2-LANE oraz układ graficzny Adreno 640. Wszystkimi tymi imponującymi komponentami zarządza tu ojciec ich sukcesu – system operacyjny Oxygen OS oparty o Androida 9.0 Pie. I cóż mogę powiedzieć? Przecież to telefon, który prędkością zawstydza mojego laptopa i, o zgrozo, mój samochód. Wniosek – znowu jest pięknie.

Buszowanie po mediach społecznościowych, odczytywanie plików PDF czy tworzenie dokumentów w Wordzie, nabijanie kolejnych leveli w najsłynniejszym i najbardziej krwawym RPG, czyli The Sims oczywiście, nadrabianie serialowych zaległości, tworzenie wiadomości tekstowych, pobieranie aplikacji, przeglądanie galerii zdjęć i wiele innych (nawet wykonywanych jednocześnie), nie było nigdy wcześniej dla mnie tak satysfakcjonujące na małym ekranie. Choć określenie mały w przypadku OnePlusa 7 Pro to jakiś śmieszny oksymoron. Naprawdę, wszystko tu dosłownie płynie wartkim i jednostajnym nurtem, mocno ożywczym w porównaniu do stałej, gęstej i dusznej tafli jeziora wydajności innych smartfonów. 

Oxygen OS

Jak już wyżej napisałam, za doskonałą i harmonijną pracą topowych podzespołów stoi w OnePlusie 7 Pro jego system operacyjny, którym jest autorski Oxygen OS. Interfejs programu jest schludny i przejrzysty. Z zauważalnych na pierwszy rzut oka miłych udogodnień jest niewątpliwie to, że pasek powiadomień możemy rozwinąć z każdego miejsca ekranu, przesuwając palcem w kierunku dolnej krawędzi.

Gesty

Osobiście jestem również miłośniczką szybkich gestów (które polubiłam przy okazji testów Moto One), za pomocą których możemy wykonać różne akcje. I przykładowo przeciągnięcie po ekranie trzema palcami robi zrzut ekranu. Narysowanie litery V na uśpionym ekranie otwiera kamerę (lub inną przypisaną aplikację), podwójne kliknięcie przycisku zasilania uruchamia aparat, a jego półsekundowe przytrzymanie – Asystenta Google. Możliwości jest jeszcze więcej i ja to szanuję.

Skaner twarzy

Oprócz tego mamy tu funkcję odblokowywania ekranu twarzą, z której osobiście nigdy nie korzystam, ale oczywiście zrobiłam tu wyjątek, co skłoniło mnie do refleksji nad zasadnością jej obecności akurat w OnePlusie 7 Pro. Bo czy specyficzna konstrukcja przedniej kamery, o której powiem później, jest aby na pewno w stanie znieść codzienne niezliczone razy użytkowania? Czy nawet bezbłędne działanie tej opcji jest warte takiego nadwyrężenia aparatu, który w teorii ma skuteczność do 300 000 wysunięć? Na te i inne filozoficzne pytania – nie jestem godna udzielić jednoznacznej odpowiedzi.

Zen i Fnatic Mode

Z ciekawostek i nowinek. OnePlus 7 Pro wyposażony jest w „wbudowany” tryb Zen Mode. Za jego pomocą wyłączamy się ze smartfonowego świata na 20 minut. Co istotne, nie możemy wycofać się z tej jakże ciężkiej decyzji, dlatego na jej podjęcie dostajemy całe 3 sekundy. Bez obaw, wszelkie Twoje wymówki cisnące się teraz na usta zostaną Ci zaraz brutalne wyrwane. W czasie Zen możesz wykonywać połączenia alarmowe, odbierać przychodzące oraz robić zdjęcia. Zatem wszystko co jest Ci potrzebne do przetrwania, na przykład na wyjeździe, masz dalej dostępne w zasięgu ręki (może oprócz mapy). Muszę przyznać, że dzięki tej opcji znowu powróciłam do czytania książek w trakcie  podróży do pracy, a poranną prasówkę przeniosłam na pierwsze kilka(dziesiąt) minut w biurze. Win-win.

Nie zabrakło też modułu dla graczy. OnePlus 7 Pro wzbogacony został o Tryb Fnatic stworzony przy współpracy z e-sportowcami, który skupia całą wydajność procesorów na grze, co przy odświeżaniu ekranu na poziomie 90H, daje płynną rozgrywkę mobilną bez zakłóceń.

Shelf

Ponadto z rzeczy również wartych wspomnienia, bardzo przyjemnym rozwiązaniem jest Shelf, czyli taki nasz mały organizer, który, za jednym przesunięciem palca w prawo, daje nam dostęp do zestawu narzędzi, ostatnich kontaktów, dashboardu czy notatek lub innych często używanych i ulubionych widżetów. Miłośnicy porządku, entuzjaści perfekcjonizmu i amatorzy przejrzystości docenią Oxygena OS w każdym detalu. A już szczególnie przy ciemnym motywie interfejsu.

benchmark OnePlus 7 Pro
szybkie gesty OnePlus 7Pro
tryb fnatic OnePlus 7Pro
tryb shelf OnePlus7 Pro

Ghost Touching w OnePlus 7 Pro

Kiedy już jesteśmy przy ciemnych stronach mocy, teraz będzie mniej kolorowo. OnePlus 7 Pro (a przynajmniej jego pierwsze egzemplarze, które trafiły do rąk konsumentów) dotknięty został bowiem pewną wadliwością zwaną potocznie Ghost Touching. Na czym polega problem? Chodzi o to, że panel telefonu odczytuje niewykonane przez użytkownika w rzeczywistości dotknięcia ekranu.

W ten sposób OnePlus 7 Pro samodzielnie „wywala” nas z aplikacji czy stwierdza, że chce właśnie w tym momencie, kiedy Ty masz inne zamiary, rozwinąć sobie menu powiadomień. Problem ten występuje wyłącznie przy włączonej komunikacji NFC, ale jest dość widoczny i irytujący. Zwłaszcza, kiedy właśnie nabijasz levele w Simsach.

Przetestować, jak Twój OnePlus tańczy po parkiecie ekranu, możesz za pomocą apki CPU-Z. Ważne! Dodam jeszcze, że system został zaktualizowany do wersji Oxygen OS 9.5.5. i choć wydaje mi się, że nawiedzone dotknięcia są mniej żywiołowe, to wgrane poprawki nie rozwiązały tej kwestii dostatecznie.

Bateria i czas pracy

Posiadanie superszybkiego smartfona w moim przypadku równa się paradoksalnie jeszcze większej ilości czasu poświęconemu temu urządzeniu. No cóż, korzysta się z niego po prostu z przyjemności, a nie z konieczności. I tak przy moim maniakalnym buszowaniu po sieci, mogę ocenić czas pracy baterii na… z nóg niezwalający.

Akumulator OnePlus 7 Pro liczy sobie 4000 mAh. Wystarcza mu to na kilka godzin aktywnego działania na najwyższych obrotach. Na początku, kiedy jeszcze bawiłam się wyłącznie aparatem i nie przełożyłam swojej karty do telefonu, bateria wytrzymywała 2 dni. No ale wystarczy, że LTE hula nieprzerwanie i wracamy w swoich oczekiwaniach do rzeczywistości. Ostatnie procenty baterii lecą na łeb na szyję, więc w przypadku OnePlusa 7 Pro nie odważyłabym się na rajd na 1%, jak robiłam to z Moto One.

Zdecydowanym plusem jest tutaj jednak technologia szybkiego ładowania o mocy 30W. Dzięki niej w krytycznych sytuacjach mogę uzupełnić baterię na 40 % w ok. 15 minut i w standardowych sytuacjach – na 100 % w godzinę i 15 minut. Minusem jest natomiast, że taką opcję mamy wyłącznie przy użyciu kabla dołączonego do zestawu z telefonem.

Łączność i komunikacja

Zaskoczenia nie będzie. Wszystko działa bez zarzutu. A do dyspozycji w OnePlus 7 Pro dostajemy: podwójne złącze kart nanoSIM w technologii LTE, dwuzakresowy moduł sieci WiFi 802.11 a/b/g/n/ac (2.4 i 5 GHz, 2×2 MIMO), Bluetooth w wersji  5.0 z aptX & aptX HD & LDAC & AAC oraz wspominany już moduł NFC. Do tego drogę w OnePlus 7 Pro wskażę nam: GPS (L1+L5 Dual Band), GLONASS, Beidou, Galileo (E1+E5a Dual Band) i SBAS.

Z takim zestawem nie gubiłam zasięgu nawet tam, gdzie zazwyczaj miałam z nim spore problemy. W końcu wykonywanie połączeń w mojej pozamiejskiej idylli było wykonalne. Gorzej tylko, że otrzymałam tam też możliwość karmienia swojego internetowego nałogu, ponieważ nie miałam problemu, żeby połączyć się z siecią. No i nie mogłam się powstrzymać, ale to już nie OnePlusa wina.

System foto w OnePlus 7 Pro

Przejdźmy w końcu do rzeczy, która dla wielu stanowi fundamentalną kwestię przy wyborze smartfona. Na myśli mam aparat fotograficzny. W OnePlus 7 Pro składają się na niego trzy obiektywy:

  • główny moduł 48 Mpix z przysłoną f/1.6, rozmiarem piksela 0.8µm, sensorem SONY IMX586 oraz systemem podwójnej stabilizacji obrazu OIS i EIS, a także z trybem HDR+,
  • teleobiektyw 8MP z przysłoną f/2.4, rozmiarem piksela 1.0µm, optyczną stabilizacją obrazu (OIS) oraz trzykrotnym zoomem optycznym,
  • obiektyw szerokokątny 0,6, 16MP z przysłoną f/2.2 i kątem widzenia 117°.

Od świtu

Głównemu obiektywowi w słoneczny piękny dzień nie mam kompletnie nic do zarzucenia. Nie jestem co prawda mistrzem fotografii, ale mój zmysł estetyczny potrafi ocenić, że zdjęcia pieszczą oko nie tylko przeciętnego użytkownika. Zresztą przy OnePlusie 7 Pro nie trzeba być fachurą, by szpanować złapanymi kadrami. Najbardziej doceniłam w nich naturalnie odzwierciedlone barwy. Nic nie denerwuje mnie bowiem bardziej niż przejaskrawione i przekombinowane fotki. Wszystkie obrazki, które zobaczycie w tej recenzji, wykonane są w trybie automatycznym (nie profesjonalnym) i nie poddane żadnym elementom postprodukcji. Godna podziwu szczegółowość, głębia i nasycenie kolorów – to zasługa wyłącznie aparatu.

Do zmierzchu

Mniej do gustu przypadły mi natomiast zdjęcia robione po zmierzchu, w trybie Scena Nocy oraz Portret z regulowanym efektem głębi. W przypadku tego ostatniego obraz traci na jakości poprzez jego automatyczne zbliżenie oraz nieintuicyjne rozmywanie tła. Jesteśmy przy tym zmuszani wykonywać swoisty taniec (na przykład takie klasyczne 2 na 1) przed fotografowaną postacią, aby stanąć w odpowiedniej od niej odległości. Rezultaty ostatecznie i tak bywają różne. Nie znaczy to wcale, że są złe. Należy jednak pamiętać, że mamy do czynienia ze smartfonem z najwyższej półki.  

Poproszę na siebie

W OnePlusie 7 Pro nie zabrakło także przedniej kamery, która już samą swoją konstrukcją budzi zainteresowanie. Nie jest ona bowiem wbudowana w wyświetlacz telefonu, a wysuwana z górnej krawędzi obudowy. To właśnie między innymi dlatego OnePlus 7 Pro może pochwalić się ekranem faktycznie niemalże pozbawionym ramek. Na jej specyfikacje składa się 16 megapikseli, jasność f/2.0 oraz efekt upiększania i rozmycia tła. Daje to wszystko bardzo dobre rezultaty, w sam raz na pochwalenie się nimi w mediach społecznościowych.

aparat OnePlus 7Pro

Wideo

Jakość nagranych filmów przez OnePlusa 7 Pro jest z kolei na najwyższym poziomie. Do wyboru dostajemy możliwość kręcenia w wariancie 4K przy 60 kl./s, slow motion i w trybie poklatkowym. Stabilizacja obrazu i autofocus nie zawodzą, dzięki czemu wideo prezentuje się bez zarzutu. Myślę nawet, że dla tej jakości nagrań w niektórych sytuacjach mój mąż byłby w stanie rzucić swoją kochankę, tzn. lustrzankę – oczywiście.

Żadne zwierzę nie ucierpiało w trakcie kręcenia tych materiałów.

Dźwięk

Za dźwięk w OnePlusie 7 Pro odpowiada głośnik stereo, który daje poprawne, gładkie, czyste i głośne brzmienie. Co prawda, bas nie poturbuje Ci wnętrzności, ale chyba nikt tego nie oczekuje od smartfona. Ponadto OnePlus 7 pro wyposażony został w funkcje Dolby Atmos, która optymalizuje przetwarzanie dźwięku w oparciu o jego parametry oraz rodzaj odtwarzanych treści.

Co jeszcze jest, a czego zabrakło

Z dodatkowych informacji, które nie zostały przedstawione wcześniej: OnePlus 7 Pro wyposażony został w złącze typu USB-C oraz suwak do ustawiania trybu ogólnego, cichego bądź wibracji, który według mojej skromnej opinii działa topornie. Zabrakło za to złącza jack 3,5 mm, co również odczuwam dotkliwie, ponieważ w kwestii słuchawek jestem totalną tradycjonalistką. Nie znajdziecie tutaj także opcji ładowania bezprzewodowego, slotu na kartę pamięci oraz certyfikatu wodoszczelności, choć producent zarzeka się, że OnePlus 7 Pro jest odporny na zachlapania. Nie odważyłam się tego sprawdzić.

Podsumowanie

Wszystko to, co zostało wspomniane w powyższym tekście, jest niczym bez kontekstu. A tym jest nic innego jak cena oraz jej stosunek adekwatności do oferowanych przez OnePlusa 7 Pro możliwości. Model, o którym pisałam, to dokładnie OnePlus 7 Pro 8/256GB Dual SIM Nebula Blue. I mimo iż na początku wspominałam, że telefony liczące sobie tysiące monet nie są moim targetem, to OnePlus 7 Pro kusi mnie, żeby zmienić swoje przekonania.

Co zdecydowanie OnePlusowi 7 Pro się udało:

  • płynność i wydajność pracy galopująca niczym młoda gazela,
  • ekran, o którym wszyscy marketingowcy mogą w końcu z czystym sumieniem powiedzieć, że rozciąga się od krawędzi do krawędzi oraz, że wypełniony jest kolorami aż po brzegi,
  • wyświetlacz, który zapewnia niesamowite wrażenie immersyjności,
  • system operacyjny Oxygen OS, który zadowoli każdego natrętnego perfekcjonistę,
  • tryb Zen Mode pozwalający walczyć ze smartfonowym nałogiem,
  • aparat wyposażony w trzy obiektywy, w tym tele i szerokokątny,
  • zdjęcia, które wyglądają jak z rozkładówki albumu przyrodniczego, mimo że robione ręką roztrzęsionego amatora,
  • filmy nagrane przez Ciebie, a jakby przez Spielberga,
  • dźwięk o czystym, przyjemnym brzmieniu,
  • przednia kamera chowająca się w czasie upadku – sprawdzone,
  • wykonanie eleganckie i solidne.

A co mniej:

  • czas pracy,
  • fotografie po zmierzchu,
  • zdjęcia w trybie portret
  • ghost touching,
  • zakrzywione krawędzie ekranu, które wpływają negatywnie na klikalność elementów zachodzących na pochyłości,
  • brak złącza jack 3,5 mm oraz opcji ładowania indukcyjnego.