Ponoć taki drobiazg jak trzepot skrzydeł motyla, może spowodować tajfun na drugiej półkuli. Z pewnością jest to najwłaściwsze podsumowanie gry, która zaabsorbowała moją uwagę na wiele godzin i pozostawiła ślady w moim sercu na lata. Mowa tutaj o grze Life is Strange, która wprowadziła teorię chaosu i konsekwencji wyboru w świat gier zaskakująco dobrze. Czy dalej jest warta uwagi?