Call of Duty: Modern Warfare 2. Graliśmy w betę i było fajnie

Ostatnie 2 tygodnie w świecie shooterów kręciły się wokół bety Call of Duty: Modern Warfare 2. My także postanowiliśmy wejść do świata bety i przetestować, czy nowy MW będzie tak dobry, jak jego starszy brat. Już teraz możemy zdradzić, że było fajnie… ale nie do końca. Dlaczego? Tego dowiesz się w tym artykule.

Pierwsze wrażenia z Call of Duty: Modern Warfare 2

Przez ostatnie kilka dni miałem okazję bawić się w Call of Duty: Modern Warfare 2. Beta co prawda rozpoczęła się już 2 tygodnie temu, ale PC-owcy zostali z niej początkowo wykluczeni, co nie jest dla mnie zdziwieniem, ale o tym opowiem później. Na początku mogli bawić się jedynie użytkownicy PlayStation i Xboxów, więc gdy wkroczyłem do akcji miałem przeciwko sobie wielu graczy z najwyższymi poziomami, zaznajomionymi z mapami, odrzutami poszczególnych broni i innymi mechanikami. Nie stanowiło to jednak dla mnie większej przeszkody, jako że jestem weteranem tytułów takich jak Battlefield czy Call of Duty.

W testach był jedynie dostępny tryb multiplayer, co nieco mnie zmyliło, ponieważ na stronie bety była informacja w stylu, zamów preorder, a otrzymasz wcześniejszy dostęp do bety i kampanii. Myślałem, że te dwie ostatnie będą szły w parze. No ale nic, przynajmniej gracze niezainteresowani wątkiem fabularnym nie muszą pobierać kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu dodatkowych gigabajtów. Do dyspozycji mieliśmy łącznie 5 trybów gry, 3 już dobrze znane oraz 2 zupełnie nowe (dla serii Call of Duty, oczywiście). Nie wspominam tutaj jednak o typach rozgrywek z dużą ilością graczy czy nawet botów, w stylu battlefieldowym.

CoD MW2 mechanika

Klasyczne tryby

  • „Znajdź i zniszcz” polega na podkładaniu bomby przez jedną drużynę, kiedy w tym czasie musi zrobić wszystko, żeby do tego nie dopuścić lub ewentualnie ją rozbroić.
  • „Dominacja” to tryb oparty na przejmowaniu flagi. Na mapie rozmieszczonych jest kilka punktów, nad którymi trzeba utrzymać kontrolę.
  • „Drużynowy deathmatch” opiera się oczywiście na strzelaniu do przeciwników, drużyna, która pierwsza zabije określoną ilość wrogów, wygrywa. Proste, prawda?

Nowe tryby

  • „Nokaut” jest wprawdzie taką „Dominacją”, jednak nie ma tutaj flagi, a specjalna paczka, o którą muszą rywalizować teamy. Pierwotnie umieszczona jest ona na środku mapy, a później to już jest tam, gdzie polegnie z nią niosący ją gracz.
  • „Ratunek więźnia” polega on na bronieniu lub odbijaniu dwóch zakładników, znajdujących się w różnych lokacjach. Rozgrywka przypominała mi trochę tą z Counter-Strike 1.6, choć domyślam się, że twórcy inspirowali się bardziej Rainbow Six Sige

Stare dobre Call of Duty

Ostatnie kilka miesięcy upłynęło mi na abstynencji od gier komputerowych. Wiecie, przeprowadzka, życie prywatne, nie zawsze znajdujemy tyle czasu, ile byśmy chcieli na gry. Ostatnim FPS-em, w jaki grałem, był Battlefield 2042 i choć wielu go początkowo krytykowało, to teraz po wszystkich aktualizacjach jest on całkiem grywalny. Ogrywałem go na zmianę z Call of Duty: World War 2 i muszę przyznać, że teraz powrót do tej dynamicznej, pełnej wybuchów i strzelanin rozgrywki, nie przyniósł mi większych trudności. Oczywiście, początkowo nie mogłem nadążyć za tempem gry, ale to tylko dlatego, że zapomniałem zmienić ustawienia i wybrać odświeżanie ekranu na poziomie 240 Hz ze standardowych 60 Hz, nie zapominajcie o tym!

Call of Duty pierwsze wrażenia

Jest tutaj kilka drobnych zmian w mechanice poruszania, która mam wrażenie, że teraz jest wolniejsza, ale i trochę bardziej drewniana, może zostanie to dopracowane po wyjściu pełnej wersji gry, a może to tylko moje odczucia. Dodatkowo gra wzbogaciła się o arsenał nowych broni, które możemy oczywiście upgradować, tak samo jak nasze konto, zdobywając coraz to nowsze perki i gadżety. Wśród tych ostatnich są np. terminy, czy granaty błyskowe, które wybuchają z opóźnieniem, przez ułamek sekundy ujawniając wrogów przez ścianę.

Nie jest kolorowo, a przynajmniej nie do końca

Wspomniałem już o tym, że początkowo do uczestnictwa w becie zostali zaproszeni jedynie konsolowcy. Nic w tym dziwnego, ponieważ już w pierwszych godzinach testów dla graczy komputerowych zaczęli pojawiać się cheaterzy. Popularne przede wszystkim były zewnętrzne programy zawierające aimboty czy wallhacki. Także szybko kończyliśmy swoją przygodę, będąc wyeliminowanym od razu po wyjściu zza rogu lub ściany. Skończyło się na tym, że gracze konsolowi zaczęli wyłączać crossplay’a i byliśmy skazani tylko na nasze szczęście, żeby nie trafić na cheatera.

Kolejnym problemem stały się same mechaniki w grze. W CoD: WW2 popularny był wślizg lub ewentualnie dolphin dive, ten ostatni polegał na wyskakiwaniu i jednoczesnym kładzeniu się na ziemie, tak aby przeciwnik miał trudność w ustrzeleniu nas. Teraz jednak gracze wymyślili jeszcze lepszy patent. Furtką, jaką udostępnili twórcy jest bunny hop, czyli kilkukrotny skok, po którym dodatkowo resetuje się nasz sprint. Taka taktyka sprawia, że jesteśmy praktycznie niemożliwi dla ustrzelenia przez przeciwnika, którego atakujemy. Jest to dobre dla doświadczonych graczy, jednak Ci niedzielni mogą doznać pokładów irytacji.

Ostatnim ważnym aspektem, o którym warto wspomnieć, jest konfiguracja broni. W becie nie mieliśmy dostępu do większości elementów dodatkowych. Nabiłem 20 poziom w M4 i nie mogłem nawet zamontować kolimatora, choć w tej samej broni, tylko że w predefiniowanym przez twórców ekwipunku, ten się znalazł. Jeśli przejdziemy do zakładki rusznikarza, to zauważymy też szerokie możliwości modyfikacji broni. Wszystko fajnie, tylko że z dostępnych 9 dodatków, możemy wybrać zaledwie 5 jednocześnie. Rozumiem chęci zachowania balansu, ale jednak to doprowadziłoby do zróżnicowanego arsenału broni na polu walki.

O operatorach się za dużo nie wypowiem, ponieważ nie mają oni jeszcze żadnych dodatkowych funkcji, ani możliwości odblokowania elementów. Są jedynie aspektem wizualnym. Niektóre postacie jednak czasem aż za bardzo zlewają się z tłem, dzięki czemu dobrze zaznajomieni z mapą gracze, z pewnością znajdą sobie miejscówki, gdzie będą wręcz niezauważeni.

CoD MW2 beta

Czy Call of Duty: Modern Warfare 2 jest rewolucją na rynku shooterów? Nie, to jedynie odświeżenie poprzednich odsłon, od którego nie można oczekiwać wodotrysków. Mamy tu realistyczną grafikę na wysokim poziomie, spore możliwości konfiguracji broni, które z pewnością zadowolą domorosłych rusznikarzy, a to wszystko zostało świetnie zoptymalizowane pod kątem wydajności (w przeciwieństwie, do kilkukrotnie przytoczonego już Battlefielda 2042). Zatem jeśli chcesz pograć w odnowione Call of Duty z dobrze znanymi mechanikami, próg wejścia nie będzie wysoki i spędzisz wiele długich godzin, dobrze się bawiąc. Natomiast jeśli chcesz doświadczyć zupełnie nowych wrażeń z rozgrywki, to poczekaj lepiej na kolejną odsłonę.

Sprawdź oficjalną stronę Call of Duty: Modern Warfare 2