Nieco ospały książę budżetowców w plastikowej imitacji skóry. Recenzja Xiaomi POCO M3

Po ostatnim sukcesie w segmencie do 1000 zł Xiaomi nabrało wiatru w żagle i szybko zaprezentowało drugi niedrogi smartfon. Mieści się cenowo na jednej z najniższych półek, ale jakościowo zapowiada się jako dobry, wręcz ocierający się o średnią półkę, model. Mowa oczywiście o Xiaomi POCO X3, a test i recenzja pokazują, czy rzeczywiście jest to najbardziej opłacalny wybór.

Pierwsze wrażenia – budżetowiec POCO

Niedawno w kategorii smartfonów do 1000 zł pojawił się POCO X3 NFC, który zrobił niemałe zamieszanie i wciąż cieszy się dużą popularnością. Teraz na nieco niższej półce cenowej zagościł nowy POCO M3, który, patrząc na specyfikację, także zapowiada się bardzo obiecująco w stosunku jakości do ceny i jest równie kuszącą propozycją.

Xiaomi od początku działalności firmy kieruje się w końcu zasadą tworzenia najlepszego jakościowo sprzętu w przystępnych cenach, dostępnych dla każdego. Po recenzowanym POCO M3 spodziewam się zatem wierności tej dewizie i od razu biorę się za testy, mając w głowie jedno pytanie – czy w dzisiejszych czasach smartfon w takiej cenie może być wystarczająco dobry do komfortowego użytkowania?

Unboxing POCO M3 w słonecznych barwach

Xiaomi serwuje POCO M3 w pysznie żółciutkim opakowaniu z wydrukowaną na nim największą (dosłownie) zaletą nowego modelu. U dołu pudełka dumnie pręży się: 6000 mAh, czyli pojemność naprawdę potężnej baterii.

Nowy smartfon wyposażono we wszystkie niezbędne akcesoria:

  • ładowarkę 22,5 W z kablem USB-C (przy czym smartfon obsługuje szybkie ładowanie 18 W),
  • kluczyk do slotu na karty SIM i microSD,
  • papierologię,
  • silikonowe, transparentne etui.
unboxing poco m3

Etui przylega do smartfona tak solidnie, jakby POCO kierowało się doskonale znaną zasadą – wezmę o rozmiar mniejsze, może kiedyś się wcisnę. POCO M3 z pewnością nie zmaleje, ani wszerz, ani wzdłuż, więc musiałam jakoś wpakować go w silikonowe wdzianko, co należało chyba do jednego z trudniejszych zadań podczas testów nowego smartfona ze stajni Xiaomi.

Druga ciekawostka dotycząca case’a to zaślepka osłaniająca złącze USB-C. Podobne rozwiązanie zastosowano już w POCO X3 NFC. Może ono przypaść do gustu, ponieważ osłoni szeroki otwór przed zachlapaniem czy kurzem. Z drugiej strony może irytować, gdy trzeba będzie szybko podłączyć smartfon do ładowania. Otwarcie zaślepki wymaga nuty delikatności i garści opanowania, o które ciężko, gdy diabeł cieszy się z ludzkiego pośpiechu. Te cechy swoją drogą przydadzą się w każdym aspekcie korzystania z POCO M3, ale wszystko w swoim czasie.

Szeroki POCO w plastikowej imitacji skóry, czyli konstrukcja i design

Oczywiście, etui to niezwykle przydatne akcesorium – osłoni obudowę przed niechcianymi rysami, a także ochroni smartfon przed opłakanymi skutkami upadków. Warto jednak przyjrzeć się bliżej ciekawemu designowi POCO M3, który cieszy oko (i dłonie) bez ukrywania plecków pod silikonowym płaszczykiem.

A jest o czym mówić, bo POCO M3 rzeczywiście wyróżnia się wyglądem. POCO X3 też próbowało, ale serwując wielki, jarmarczny napis na plecach nie zaskarbiło sobie mojej przychylności. Natomiast „em trójce” zdecydowanie bliżej do wzbudzenia sympatii.

Obudowa ma lekko chropowatą tekturę, przypominającą skórzane wyroby. Nie jest to innowacyjne rozwiązanie, podobne stosował chociażby Huawei w swoich budżetowych modelach. Jest ono za to bardzo praktyczne i nic dziwnego, że wraca do łask. Matowa obudowa POCO M3 nie przyciąga kurzu i nie zbiera odcisków, co jest obecnie niezwykle rzadko spotykane (oczywiście z powodu mody na szklane lub polerowane na wysoki połysk obudowy). Zupełnie inaczej jest już w przypadku dziwnie rozbudowanej wyspy aparatów i ekranu, o których szerzej za chwilę.

design recenzja poco m3

Boki POCO M3 również są matowe, ale już gładkie. Ciekawe jest natomiast ich wyprofilowanie, ponieważ nie są one perfekcyjnie obłe jak w przypadku większości smartfonów, a lekko trójkątne. Górna i dolna krawędź są natomiast idealnie płaskie na środku, a zaokrąglone na rogach. Moją uwagę przykuł też dość szeroki pas plastiku łączący obudowę z ekranem.

wyprofilowanie boku poco m3

Niepoprawnego politycznie określenia – dziwna – używam celowo. Szeroki panel rozciągający się na całą szerokość obudowy i łączący wyspę aparatów, jest może oryginalny, ale niezbyt estetyczny, a już na pewno nie jest praktyczny. Bez etui to jedyny punkt obudowy zbierający odciski i pyłki. Wygląda to trochę jak specjalnie wydzielona część, mająca jedynie dumnie prezentować srebrny napis POCO. OK, nie ma co rozczulać się nad tą kwestią, gdyż jest to w zasadzie jedyny minus obudowy, ponadto tę część na co dzień osłania etui. Design POCO M3 i tak zasłużył na duży plus w porównaniu z droższym POCO X3.

Równolegle do logo umieszczona jest wyspa aparatów łącząca trzy obiektywy i lampę błyskową. Na szczęście jedynie minimalnie wystaje ona od obudowy.

Słuszne gabaryty

Smartfon Xiaomi POCO M3 jest dość spory. W porównaniu do innych modeli na tej samej półce cenowej wyróżnia się przede wszystkim większą szerokością, a z drugiej strony mniejszą wagą. Mimo dużej baterii na pokładzie, smartfon waży 198 g, co z taką specyfikacją i na tej półce cenowej jest optymalnym wynikiem. Nieco bardziej odczuwalna jest wspomniana szerokość.

Złącza, przyciski i inne otwory

O jednym istotnym złączu już wspomniałam. Jest to oczywiście USB typu C, umieszczone standardowo na dolnej krawędzi smartfona. Po jego dwóch stronach są głośnik oraz mikrofon. Należy jednak przede wszystkim podkreślić, że w POCO M3 nie zabrakło portu mini jacka 3,5 mm. Jest to dla wielu duży plus, ponieważ pozwala na wygodne podłączenie słuchawek we wciąż najpopularniejszej wersji, czyli przewodowej. Wejście audio umieszczono na górnej krawędzi. W tej części znalazł się też emiter podczerwieni do korzystania z charakterystycznej dla Xiaomi funkcji MI Pilot, czyli sterowania urządzeniami elektronicznymi za pomocą smartfona oraz drugi głośnik.

Na lewym boku POCO M3 znajduje się slot ze sporą tacką na dwie karty nanoSIM oraz microSD. Możliwość rozbudowania pamięci to także duży plus recenzowanego smartfona, ponieważ takie rozwiązanie stosowane jest coraz rzadziej. Dodatkowo karta ta może mieć pojemność nawet 512 GB, co daje bardzo dużą przestrzeń na przechowywanie zdjęć, filmów czy innych plików.

Po prawej stronie wbudowano przyciski regulacji głośności oraz przycisk zasilania, który jest jednocześnie czytnikiem linii papilarnych. To popularne rozwiązanie – tańsze, bardziej precyzyjne i szybsze od skanerów zintegrowanych z ekranem (które ponadto umieszcza się w większości w ekranach z droższą matrycą OLED), a także, moim zdaniem, wygodniejsze niż czytniki wbudowane na pleckach.  

prawy bok poco m3 przyciski zasilania, głośności, sakner linii papilarnych

Specyfikacja Xiaomi POCO M3

  • Qualcomm Snapdragon 662 (8 rdzeni, 2.0 GHz, Kryo 260)
  • Układ graficzny:
    Adreno 610
     
  • Pamięć RAM: 4 GB
  • Pamięć wbudowana: 64/128 GB
  • Maksymalna pojemność karty pamięci: 512 GB
  • Android 10
  • Nakładka MIUI 12
  • Mini nakładka: POCO Launcher 2.0
  • Matryca LCD IPS
  • Przekątna 6,53”
  • Rozdzielczość Full HD+ (1080 x 2340)
  • Zagęszczenie pikseli 395 ppi
  • Współczynnik proporcji 19,5:9
  • Certyfikat niskiego poziomu niebieskiego światła TÜV Rheinland®
  • Corning® Gorilla® Glass 3
  • Obiektyw główny 48 Mpix: rozmiar czujnika 1/2 cala, f/1,79, obiektyw 6P, AF,
    rozmiar piksela 0,8 μm, Super Pixel 4 w 1 1,6 μm
  • Obiektyw makro 2 Mpix: rozmiar piksela 1,75 μm, przysłona f/2,4, FF
  • Czujnik głębi 2 Mpix: rozmiar piksela 1,75 μm, przysłona f/2,4
  • Przedni aparat 8 Mpix: rozmiar piksela 1,12 μm, przysłona f/2,05

  • 4G (LTE)
  • Bluetooth 5.0
  • Wi-Fi
  • Litowo-polimerowa
  • 6000 mAh
  • Obsługuje szybkie ładowanie 18 W
  • Szybka ładowarka 22,5 W w zestawie
  • Wysokość: 162,3 mm
  • Szerokość: 77,3 mm
  • Grubość: 9,6 mm
  • Waga: 198 g
  • Czytnik linii papilarnych w przycisku zasilania
  • Obsługa radia FM
  • Skaner twarzy
  • Głośniki stereo
  • Emiter podczerwieni

Specyfikacja to jedno, ale zgodnie z hasłem promującym nowy smartfon –  POCO M3 to „więcej niż się spodziewasz”. Osobiście, po doświadczeniach z POCO X3 NFC, spodziewam się świetnego stosunku jakości do ceny. Nie wymagam od smartfona w przedziale 650–750 zł wybitnych możliwości i nowoczesnych rozwiązań. Liczę natomiast na przyjemne użytkowanie i optymalnie dobrane podzespoły, które umożliwiają swobodne korzystanie z oferowanych funkcji.

Wyświetlacz – dobry i przeciętny jednocześnie

Ekran w POCO M3 jest przede wszystkim bardzo przestronny, to aż 6,53”. Oferuje również świetną rozdzielczość na poziomie Full HD+ (2340 x 1080). Zagęszczenie pikseli 395 ppi także wskazuje na to, że obraz będzie ostry i szczegółowy.

Mamy tu oczywiście do czynienia z matrycą LCD IPS. Ten podstawowy rodzaj ekranu charakteryzuje się słabszym nasyceniem barw oraz mniejszymi kątami widzenia. I choć nie należy wymagać tutaj w żadnym wypadku ekranu OLED czy wspomagających jakość obrazu technologii, to trzeba zaznaczyć, że obraz wyświetlany na ekranie POCO M3 faktycznie ma nieco przytłumioną, można by rzecz płaską lub przykurzoną, kolorystykę. Można to jednak dostrzec jedynie porównując POCO M3 ze smartfonem z wyższej półki.

Również kąty widzenia nie wypadają najlepiej. Już niewielkie przechylenie smartfona powoduje, że obraz zaczyna ciemnieć i zlewać się. Nie jest to może mocno odczuwalne podczas codziennego użytkowania, ale daje się wyczuć różnicę między obrazem na ekranie smartfona trzymanego na wprost, a pod kątem.

Ogólną jakość z codziennego użytkowania, jak i wieczornego seansu serialu oceniam jednak bardzo dobrze. Obraz był dość szczegółowy i barwny, by ponowne przypomnienie sobie pierwszego odcinka Domu z Papieru zrobiło równie dobre wrażenie, jak za pierwszym razem. Biorąc pod uwagę przystępną cenę, jakość wyświetlacza zasługuje na pochwałę. Swoje robi tu wspomniana duża rozdzielczość i zagęszczenie pikseli.

Pod względem komfortu użytkowania warto także podkreślić, że ekran w POCO M3 może pochwalić się certyfikatem niskiego poziomu niebieskiego światła TÜV Rheinland®. Dostępny jest także tryb czytania ocieplający wyświetlane barwy dla mniejszego zmęczenia oczu, przydatny zwłaszcza podczas czytania e-booka czy artykułów na ulubionych portalach tematycznych. Na co dzień z kolei sprawdzi się tryb ciemny, kompatybilny prawie ze wszystkimi fabrycznie zainstalowanymi aplikacjami. Prawie, bo nie dotyczy to Mi Music oraz aplikacji pogodowej, której barwy i animacje w tle uzależnione są od prognozy.

Typowo dla smartfonów Xiaomi z nakładką MIUI, w ustawieniach wyświetlacza w POCO M3 można wybrać trzy opcje kolorów: standardowe, nasycone oraz automatyczne. Drugie klasyczne dla marki ustawienie wyświetlacza dotyczy temperatury kolorów:

Ekran zebrał niestety jeszcze jeden minus. Maksymalna jasność wyświetlacza jest bardzo słaba, co będzie odczuwalne podczas korzystania ze smartfona na zewnątrz, zwłaszcza w słoneczne dni.

W moim odczuci w POCO M3 występuje kolejna wada, która wiąże się z przednim panelem i wpływa na komfort użytkowania. Jest to przedni aparat w formie notcha, czyli czarnej kropelki łączącej się z ramką wokół wyświetlacza. Wybór tej formy może dziwić, ponieważ konkurencyjne marki w nowych modelach z podobnego przedziału cenowego zastosowały już dziurkę, w dodatku umieszczoną w rogu, co jest najwygodniejszym dla użytkownika rozwiązaniem. Również samo Xiaomi stosuje w swoich najnowszych średniopółkowych modelach DotDisplay.

Hit na swojej półce cenowej – głośniki stereo

Dźwięk w POCO M3 stoi na bardzo dobrym poziomie. Smartfon ma bowiem wbudowane podwójne głośniki stereo, które w tym przedziale cenowym są rzadkością. Dialogi wspomnianego serialu wybrzmiewały przyjemnym, głębokim tonem.

Przy maksymalnym ustawieniu głośności dźwięk traci nieco na jakości, nadal jednak jest przyjemny dla ucha. Sprawdzi się, gdy lubisz obejrzeć film czy teledysk bez słuchawek, a dobiegające z ulicy rozmowy czy warkot silników przedzierają się przez okna. Natomiast wieczorami, gdy wokół robi się zdecydowanie ciszej, optymalne ustawienie głośności w okolicach 50% przyniesie najprzyjemniejsze brzmienie.

Rozmowy telefoniczne

W tym miejscu warto zwrócić uwagę także na jakość podstawowej funkcji telefonu, czyli rozmów. Tutaj bez zarzutu, zarówno podczas standardowej rozmowy, jak i w funkcji głośnomówiącej, głos drugiej osoby brzmiał wyraźnie i nie zakłócały go żadne szumy. Również odwrotnie, mój rozmówca słyszał mnie bardzo dobrze.

Muszę jeszcze podkreślić, że głośnik telefonu jest bardzo donośny, co dla jednych może być plusem, dla innych minusem. Jeśli nie chcesz, by Twoją rozmowę słyszały wszystkie osoby z otoczenia, musisz dość mocno przyciszyć głośność rozmowy. Jednak nawet przy minimalnym ustawieniu będziesz słyszał rozmówce poprawnie. Z drugiej strony dla osób, które mają problem ze słuchem donośny dźwięk podczas rozmów będzie sporą zaletą.

Aparaty Xiaomi POCO M3

Zanim przejdę do głównych bohaterów i przedstawienia ich poczynań w praktyce, słówko o menu aparatu. Znów klasycznie dla smartfonów Xiaomi jest prosto i przejrzyście. Wszystkie ustawienia są jasno opisane, więc odnalezienie właściwej funkcji jest łatwe i szybkie. Menu w POCO M3 jest skromne, choć znów podkreślę – na tę cenę, całkiem dobre i ciekawe. Jest tam kilka podstawowych funkcji, ale także bardziej zaawansowane możliwości, jak filtry i upiększanie, efekt rozmycia tła, HDR, a nawet tryb nocny.

Aparaty w POCO M3 liczą trzy oczka z tyłu oraz jedno z przodu. Główną rolę gra obiektyw 48 Mpix. Wspomaga go czujnik głębi 2 Mpix, odpowiedzialny za rozmycie tła bez naruszenia pierwszoplanowego obiektu. Natomiast trzeci – obiektyw makro 2 Mpix, jest przeznaczony jedynie dla osób z ponadludzką cierpliwością, które są w stanie spokojnie i w skupieniu ująć kadr z odpowiednią ostrością pierwszego planu.

Zdjęcia makro

Zresztą w codziennym użytkowaniu ten typ obiektywu rzadko się przydaje. Najczęściej używają go artystyczne dusze, które chcą ująć piękno drobnych płatków kwiatów czy życie małych robaczków wędrujących po trawie lub spijających nektar.

Macro w POCO M3 do takich ujęć będzie stanowczo za słabe, ale może się przydać do sporadycznego ujęcia szczegółów gwoździ, po które właśnie wybierasz się do sklepu czy przedstawienia detali ulubionej sukienki. Aparat główny i jego autofocus samodzielnie nie poradzą sobie bowiem ze znacznym przybliżeniem do fotografowanego obiektu, całkiem rozmywając cały kadr. A skoro już mowa właśnie o tym obiektywie, o to przykłady jak się sprawuje w praktyce:

Obiektyw główny – zdjęcia standardowe i w najwyższej rozdzielczości

Standardowe zdjęcia wykonane POCO M3 wyglądają przystępnie, a w trybie 48 Mpix dobrze. I najchętniej zostawiłabym opis aparatów w formie tego jednego zdania. Z drugiej strony ciężko też więcej wymagać od smartfona budżetowego i w zasadzie krótko podsumowując – 48 Mpix robi tu kawał świetnej roboty.

Na pierwszy rzut oka, w skali 1:1 zdjęcia standardowe i w trybie 48 Mpix różnią się kolorystyką i wyrazistością szczegółów. W najwyższej rozdzielczości barwy są nieco bardziej nasycone, ale wyglądają naturalnie, mają także lepszy kontrast, dzięki czemu dostrzegalne są różnice między podobnymi kolorystycznie elementami, jak na przykład cegłami fotografowanego kościoła.

Nadmienię jeszcze, że HDR z AI rozjaśniają kadr i mocno nasycają kolorystykę, widoczny jest także większy kontrast. Czterokrotne zbliżenie wygląda jeszcze przyzwoicie. Natomiast przy maksymalnym zoomie 8x szumy są bardzo duże, a kontrast minimalny. W trybie zdjęć 48 Mpix mamy możliwość jedynie nałożenia filtra, nie działa nawet minimalne przybliżenie.

Poniżej, kilka przykładów pogrupowanych w zestawienia pozwalające na porównanie możliwości wszystkich trybów i funkcji aparatu POCO M3:

Portrety

Tryb portretu wyróżnia się przede wszystkim możliwością zastosowania efektu bokeh, czyli rozmycia tła za osobą na pierwszym planie. Stopień rozmycia można dowolnie ustawić w trakcie sesji fotograficznej, ale także po wykonaniu zdjęcia. Tutaj jest równie przyzwoicie, jak w przypadku zdjęć standardowych. Aparat w większości poprawnie odczytuje pierwszoplanowy obiekt i rozmywa dokładnie to, co znajduje się w tle. W większości, ponieważ w przypadku przedmiotów (a nie ludzi) miewa problemy ze zdefiniowaniem niektórych konturów i przypisaniem ich do pierwszego planu zamiast do tła.

Tryb nocny

Zdjęcia wykonane po zmroku o dziwo wyglądają całkiem dobrze. Tryb nocny rozjaśnia kadr, oddaje sporo szczegółów, a nawet bardziej naturalną, bo nie przejaskrawioną, kolorystykę. Do zrobienia przyzwoitego zdjęcia potrzebuje jednak trochę światła, padającego z lamp latarni czy neonów i szyldów. Ale do wykonania nadającej się na media społecznościowe fotki świątecznych dekoracji będzie w sam raz:

Dla porównania, efekt zdjęć po zmroku w pomieszczeniu w trybie standardowym oraz w trybie nocnym:

Dokumenty

Na koniec wspomnę jeszcze o trybie fotografowania dokumentów, z którym można zrobić czytelne zdjęcie tekstu w trzech wersjach. Taki tryb z pewnością przyda się w szkole, na studiach albo w pracy, gdy nie ma czasu na kserowanie czy przepisywanie informacji albo jakiś dokument musisz mieć zawsze pod ręką.

Na zdjęciu oczywiście fragment książki „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” J.K. Rowling

Przedni aparat

Aparat selfie to natomiast oczko 8 Mpix. Na wykonanych nim zdjęciach szczegóły zlewają się i wyglądają na wygładzone, nawet bez funkcji upiększania (której głównym zadaniem jest właśnie wygładzenie cery).

Tryb standardowy mocno rozjaśnia ujęcie. Dużo lepiej wygląda selfie w trybie portretowym, który dodatkowo ładnie rozmywa tło. Stopień efektu bokeh można ustawić zarówno przed zrobieniem zdjęcia, jak i po wykonaniu fotografii. Porównując oba tryby – z robienia selfie w standardowym trybie można spokojnie zrezygnować.

PS Nie mogłam się powstrzymać przed wypróbowaniem supermodnego cyberpunkowego filtra także podczas cykania selfie w trybie portretowym.

Wideo

Filmy można nagrać zaledwie w dwóch jakościach: 720p, 30 fps lub 1080p, 30 fps. Są natomiast takie smaczki, jak zwolnione tempo, tryb poklatkowy, krótkie wideo piętnastosekundowe, czyli idealne na story w mediach społecznościowych, z możliwością dodania podkładu muzycznego, filtrów czy efektu kalejdoskopu.

Jednak wracając do standardowych nagrań – nie prezentują się one zbyt dobrze. Detale często się zlewają, brak stabilizacji powoduje mocno rozedrgany obraz, a zbliżenia powyżej 2x są bardzo rozmyte. Także kolory odbiegają od rzeczywistości. Efekty zobaczysz poniżej:

Duża bateria i dłuuugie ładowanie

Smartfon wyposażono w naprawdę solidną baterię o pojemności 6000 mAh. Dwa dni standardowego użytkowania to dla POCO M3 pikuś, a w zależności od intensywności pracy spokojnie przetrwa dłużej, jeśli będzie taka potrzeba. Można oczywiście skorzystać w tym celu z oszczędzania lub ultra oszczędzania baterii, ale nawet optymalizacja podpowiadająca, które funkcje warto ograniczyć, pomoże zaoszczędzić dodatkowe minuty.

Uzupełnianie tak pojemnego akumulatora w POCO M3 może odbywać się z mocą maksymalnie 18 W, ponieważ właśnie takie „szybkie” ładowanie obsługuje smartfon. Tak jest ono nazwane, ale do „szybkiego” mu daleko. Aby nie nadwyrężać baterii, podłączyłam POCO M3 do ładowania chwilę po zalecanym momencie (20%), dokładnie gdy licznik wskazywał 16%. Po godzinie akumulator wypełnił się do 60%, natomiast pełnego naładowania doczekałam się dopiero po 2,5 h.

Zabezpieczenia biometryczne

Odblokowanie odciskiem palca

Recenzowany smartfon POCO M3 oferuje dwie formy zabezpieczeń biometrycznych – skaner linii papilarnych oraz odblokowanie za pomocą twarzy. Czytnik umieszczony na prawym boku, w przycisku zasilania, działa sprawnie i w większości sytuacji odczytywał linie papilarne nawet podczas mało precyzyjnego i szybkiego przyłożenia kciuka.

Mam jednak odczucie, że nie jest on tak błyskawiczny, jak w recenzowanych przeze mnie smartfonach ze średniej półki cenowej. I choć od momentu przyłożenia palca do odblokowania ekranu mijają zaledwie dwie sekundy, dla rzetelności recenzenckiej tę sekundę muszę POCO M3 wypomnieć.

Odblokowanie za pomocą twarzy

Odblokowania za pomocą twarzy nie uważam ani za wygodne, ani za bezpieczne. Nie skusiłaby mnie ta opcja nawet w przypadku flagowego smartfona z najwyższej półki, który wyróżniać się powinien precyzyjniejszą technologią, a co dopiero w przypadku budżetowca. Sprawdziłam jednak i ten biometryczny sposób odblokowania.

Do pozytywów mogę zaliczyć to, że smartfon w większości dawał się odblokować nawet gdy patrzyłam na niego z góry, czyli bez prostowania szyi i ustawiania skanera dokładnie na wprost twarzy. Jednak kilka prób pokazało, że POCO M3 wybiórczo reaguje na oblicze „swojego właściciela”. Raz odblokował smartfon gdy pół twarzy zakrywała maseczka, raz nie. Momentami wystarczyło mu jedynie lewe oko, innym razem żądał pokazania chociaż nosa.

W tym wszystkim plus jest chociaż taki, że nie udało mi się odblokować smartfona za pomocą zdjęcia. A twarz narzeczonego też okazała się dla POCO M3 niewystarczająco podobna do mojej.

Wydajność POCO M3

Sercem POCO M3 jest procesor Qualcomm Snapdragon 662, wspomagany pamięcią RAM 4 GB. Wybór takich podzespołów w dużym stopniu przełożył się na tak przystępną cenę smartfona. Choć patrząc z drugiej strony, chcąc zamknąć się w przedziale do 800 zł takie połączenie jest jedną z lepszych decyzji.

W praktyce użytkownik dostaje całkiem przyzwoity smartfon do prostego, codziennego użytkowania. Nie sposób jednak mówić tu o zawrotnie płynnym i szybkim działaniu. POCO M3 potrzebuje raz więcej, raz mniej czasu na przemyślenie kolejnych etapów swojej pracy. Te krótkie chwile zastanowienia są odczuwalne po przesiadce ze smartfona z flagowym procesorem i dwa razy większym RAMem. Natomiast dla osób zmieniających smartfon, załóżmy po tradycyjnych dwóch latach użytkowania poprzedniego modelu, wydajność POCO M3 powinna być zadowalająca.

Podsumowując, podczas standardowego, codziennego użytkowania smartfona nie miałam problemu z „wertowaniem” kilku otwartych kart w przeglądarce czy korzystaniem z dwóch aplikacji jednocześnie na podzielonym ekranie. POCO M3 zdarzały się jednak czasem, wspomniane już, dłuższe chwile zastanowienia, na przykład przy otwieraniu aplikacji.

Android z nakładką i… mini nakładką

System operacyjny to oczywiście Android 10 z nakładką MIUI 12, uzupełniony dodatkowo mini nakładką POCO Launcher 2.0. Charakterystycznie dla Xiaomi i jej autorskiej nakładki systemowej, w POCO M3 jest dużo fabrycznie instalowanych aplikacji, między innymi:

  • podstawowe programy Google,
  • autorskie aplikacje do odtwarzania i edytowania multimediów,
  • przydatne narzędzia, takie jak notatnik, kalkulator, pogoda, zegar.

Wśród nich nie zabrakło także Motywów, dzięki którym można spersonalizować wygląd interfejsu na setki sposobów. Z poziomu samych ustawień telefonu można dostosować jedynie zegar, napis na ekranie blokady, rozmiar tekstu i tryb ciemny/jasny.

Dodatkowo, za sprawą właśnie nakładki POCO Launcher, dostępnych jest kilka opcji personalizacji ekranu głównego, obejmujących między innymi: tło menu i jego przezroczystość, układ i rozmiar ikon oraz grupowanie ikon w szufladzie aplikacji.

Komfort użytkowania jak sinusoida

Reasumując, bogate możliwości personalizacji wyglądu interfejsu i dźwięków, zabezpieczenia biometryczne i wiele ciekawych autorskich narzędzi od Xiaomi przekładają się na duży komfort i frajdę z użytkowania smartfona.

Odczuwalna jest natomiast momentami powolna, jakby ospała praca systemu. Zwolennikom płatności zbliżeniowych będzie brakowało NFC, a zapracowanym osobom, które po rzuceniu jednego spojrzenia chciałyby wiedzieć, czy czeka na nie nowa wiadomość i czego dotyczy, zabraknie diody powiadomień oraz podświetlenia ekranu po przyjściu wiadomości.

Kwestię rozmiarów i wagi pozostawiam do prywatnej oceny, jednak szerokość POCO M3 zdecydowanie utrudnia, jeśli nie wręcz uniemożliwia, obsługę smartfona jedną ręką. Z drugiej strony zaletą konstrukcji smartfona jest plastikowa, matowa obudowa, dzięki której POCO M3 pewnie leży w dłoni i nie wyślizguje się. Ponadto taka tekstura nie jest podatna na kurz ani odciski palców.

Choć POCO M3 doczekało się już łatki króla budżetowców, ja – zgodnie z tytułem recenzji – obniżyłabym jego rangę, którą i tak w dużym stopniu zawdzięcza starszemu i nieco droższemu bratu. Książę będzie w tym wypadku trafnym tytułem, który wciąż podkreśla, że na tej półce cenowej jest to bardzo ciekawy model.

Pojawiło się także kilka niedociągnięć, które nie zaliczają się do minusów POCO M3, tylko błędów systemu. Standardowo dla smartfonów Xiaomi z nakładką MIUI w ustawieniach wciąż brakuje opcji tekstu w rozmiarze M. Obecnie po standardowo ustawionym rozmiarze S, dostępny jest rozmiar L, a różnica między nimi jest mocno odczuwalna. Pierwsza wielkość może być zbyt mała do wygodnego użytkowania sporego ekranu, natomiast druga jest już nazbyt spuchnięta i ciężko się do niej przyzwyczaić.

Ciekawostką dla systemu w POCO M3, która zwróciła moją uwagę, są niedociągnięcia w tłumaczeniu. Zdarzyło mi się natknąć na sformułowania w języku angielskim. Dokładnie przy ustawieniach zaawansowanych dla trybu ciemnego. Prawdopodobnie takie szczegóły będą poprawiane w kolejnych aktualizacjach.  

Podsumowanie. Czy warto kupić POCO M3?

Szczerze mówiąc, ciężko jest mi jednoznacznie odpowiedzieć na powyższe pytanie. Podczas testów towarzyszyły mi mieszane uczucia, co do jakości pewnych elementów. Z jednej strony testy wypadały bardzo dobrze, by za chwilę zaskoczyć jakimś niedociągnięciem. Z drugiej strony pod uwagę należało wziąć cenę.

Jednak mimo wszystko Xiaomi POCO M3 w kategorii budżetowców jest smartfonem, który oferuje całkiem niezłą jakość, a kilka elementów nawet ponadprzeciętną dla tej półki cenowej. W codziennym użytkowaniu brakuje mu NFC i diody powiadomień. Nie sposób mówić także o płynności i szybkości działania, ponieważ praca smartfona jest, mówiąc w skrócie, po prostu przyzwoita.

Użytkownik otrzymuje natomiast długi czas pracy na jednym ładowaniu, przyjemny i donośny dźwięk głośników stereo oraz całkiem wyraźny obraz wyświetlany na ekranie Full HD+. Na komfort użytkowania przekłada się także, charakterystyczne dla smartfonów marki Xiaomi, bogate wyposażenie w aplikacje i przydatne autorskie narzędzia oraz możliwość personalizacji interfejsu. Również aparaty, jak na ocenianą półkę cenową, są zaletą POCO M3 i pozwolą na utrwalenie wspomnień w dobrej jakości.

Jak widać, w POCO M3 żadnego elementu nie można określić jednoznacznie jako złego lub dobrego. Każdy z nich ma swój niezaprzeczalny plus i nieco zacierający pozytywne wrażenie minus. O kupnie tego modelu muszą zadecydować osobiste preferencje i wymagania. Pomocą służy poniższe zestawienie plusów i minusów. Ponownie podkreślając jednak cenę smartfona, jest to bardzo przyzwoity model.

Minusy

  • długi czas ładowania
  • brak NFC
  • brak diody powiadomień
  • momentami ospała praca systemu
  • średnia jakość wideo
  • w większości przystępna jakość zdjęć
  • brak obiektywu szerokokątnego
  • słaba jasność maksymalna

Plusy

  • głośniki stereo dające przyjemny dźwięk o sporej głośności
  • pojemna bateria 6000 mAh i długa żywotność na jednym ładowaniu
  • rozdzielczość Full HD+ i ogólna jakość obrazu
  • miejsce na trzy karty jednocześnie – dual SIM i microSD
  • wiele preinstalowanych narzędzi
  • spore możliwości personalizacji
  • jakość zdjęć w maksymalnej rozdzielczości – 48 Mpix
  • ciekawa, niebrudząca się obudowa

Ocena redakcji

7/10
PL - Cena/Jakość