Microsoft Surface Laptop 5 to drugie urządzenie, z którym miałem przyjemność obcować. Recenzja tego laptopa jest całkiem prosta, bo to bardzo solidne urządzenie, które ma jedno zadanie: być najlepszym przyjacielem w pracy. To taki idealny współpracownik, który zrobi wszystko, by wszystko przez nas mogło być zrobione. Czy on się kiedyś męczy? Cóż… nie. Zapraszam na Recenzję Microsoft Surface Laptop 5.
Z rodziną urządzeń Surface jestem coraz bliżej. Trudno powiedzieć, żebym był z nią zaprzyjaźniony, ale jesteśmy już znajomymi. Po ostatniej recenzji Microsoft Surface Laptop Go 2 czułem zdecydowany niedosyt. Tamten laptop urzekł mnie swoją budową premium, bardzo przyjemną kulturą pracy i takimi przyjemnościami jak czytnik linii papilarnych pod przyciskiem zasilania.
Kolejną okazją do poznania bliżej rodziny Surface było dziesięciolecie Microsoft Surface, na którym bliżej mogłem poznać całą gamę produktów, ich historię i ludzi (takich z krwi i kości), którzy stoją za wielkimi nazwami i rozwiązaniami, które polubiłem. I nie ma co ukrywać, kiedy na recenzenckim horyzoncie pojawił się Microsoft Surface Laptop 5, obrałem na niego kurs. Dzięki temu mogłem poznać kolejnego członka rodziny bliżej, a Was, zapraszam na wnioski i spostrzeżenia z tego, przeciągniętego do kilku tygodni, spotkania.
Ten członek rodziny upodabnia się do swoich braci i starszych pokoleń. W zasadzie to się w nie wdaje, bo wygląda bliźniaczo podobnie. Trudno odróżnić go od pozostałych laptopów serii i w zasadzie to dobrze i źle.
To dobrze, ponieważ Microsoft nie zmienia czegoś, co działa. Surface Laptop 4 w zasadzie wygląda identycznie. Testowany przeze mnie Microsoft Surface Laptop Go 2 też wyglądał niemal identycznie do Surface Laptop 5. Te urządzenia są do siebie podobne, ale przecież to rodzina. Zachowują więc swój indywidualny kształt, budowę i wygląd, będąc coraz wydajniejszymi, mocniejszymi biurowymi kombajnami.
Microsoft Surface Laptop 5 jest, jak jego poprzednicy, elegancki, ładny i dostojny. To biurowy klasyk, który zachowuje swój reprezentacyjny styl. Jest smukły, lekki, a pokrywa trudno się brudzi. Może wyjątkiem jest lusterkowe logo, które trochę łatwiej zbiera odciski palców, natomiast cała reszta pokrywy nie brudzi się od razu. Można więc spokojnie laptop chwytać za górną część (ekran jest dotykowy, to w pełni uzasadnione) bez obawy o nieestetyczne ślady.
Z drugiej zaś strony monotonia może odstraszać część użytkowników. Ci, którzy oczekują, że kolejna generacja laptopów będzie odróżniała się od poprzedniej po prostu się zawiodą. Tutaj bliźniaczo podobne urządzenia nie będą wymownie górować nad swoimi starszymi członkami rodziny. Rodzina Surface jest na to zbyt kurtuazyjna. Jest biznesowa. Tutaj nic nie krzyczy, że jest lepsze. Po prostu jest.
Surface 5 sprawia bardzo dobre wrażenie od samego początku i to nie znika nawet po kilku tygodniach użytkowania. Zawias, który trzyma ekran przez cały czas stawia identyczny opór, nie luzując się w sumie wcale. Aluminiowa obudowa, w recenzowanym modelu platynowa, jest nie tylko ładna, ale przede wszystkim solidna. Świetnie znosi transport. Całość jest zwarta i rzetelnie wykonana. Microsoft w kolejnej generacji laptopów Surface pedantycznym okiem podchodzi do aspektu wykonania i spasowania wszystkich elementów produktu.
Klapa matrycy, tak samo jak obudowa w okolicy touchpada i klawiatury w ogóle się nie wygina i nie poddaje naciskowi ręki. Pomimo więc swojej smukłej (dosłownie cienkiej) konstrukcji, Surface Laptop 5 trzyma się jak najtrwalszy laptop przeznaczony do zadań bojowych, a nie biurowych.
Zupełnie też jak wcześniej testowany przeze mnie Laptop Go 2, i ten model uderza w klasę premium swoim designem i wykonaniem. Średniopółkowiec, którym jest Surface Laptop 5, nie daje po sobie poznać, że nie kosztuje bajońskiej sumy. Jest elegancki, smukły, trwały i posiada naprawdę sporo zalet. Kolejną urzekającym aspektem tego urządzenia jest…
Tak, są ci, którzy piszą na klawiaturach mechanicznych i ci, którzy piszą na membranowych. Są ci, którzy odpisują na maile następnego dnia i ci, którzy robią to w ustalonym czasie… oraz ci, którzy robią to od razu, ponieważ w przeciwnym razie nie mogą się skupić na dalszej pracy.
Nieważne do jakiego grona pisarzy należysz Ty. Wiadomym jest jednak to, że na laptopie Surface Laptop 5 pisze się wybornie. Wręcz wyborowo, bo niczym strzelec wyborowy za każdym razem trafia się w cel. Dokładnie w ten klawisz, który się chce, bez patrzenia na klawiaturę. Ta jest niesłychanie wygodna, bardzo intuicyjna. Taka… łatwa w zapamiętaniu, łatwa w przyswojeniu. Łatwo się do niej przyzwyczaić, trudno się od niej odzwyczaić.
Klawiatura pracuje cicho, miękko, sprężyście. Przyciski nie są zrobione z taniego plastiku, więc nie są twarde. Każdy przycisk jest stabilnie osadzony w konstrukcji laptopa, klawisze są równe i, co zasługuje na uwagę – podświetlane. Te w Laptopie Go 2 nie były, więc kiedy tutaj każdy klawisz zaczął mienić się mlecznobiałym kolorem szeroko się uśmiechnąłem. To jedna z najlepszych klawiatur na rynku.
Jest niestety coś za coś. Dostaliśmy podświetlenie, ale zabrakło czytnika linii papilarnych pod przyciskiem zasilania. Co prawda działa tutaj system Windows Hello, czyli technologia rozpoznawania twarzy, ale ja jestem konsumentem i lubię mieć wybór. Jeśli kiedyś mogłem przyłożyć palec, by odblokować laptopa i mi się to podobało, to chciałbym to robić i tutaj. Cóż, pozostaje mi uśmiechnąć się do kamery. Byle szybko, bo Windows Hello potrzebuje niecałej sekundy, by nieomylnie rozpoznać, że ja to ja.
Klawiatura w Surface Laptop 5 jest stworzona do szybkiego, długiego pisania. Nie do grania, nie do przeglądania Internetu, ale do pisania. Jej układ, fantastyczny skok i cicha praca niemal nakłaniają użytkownika do pisania. Z przyjemnością można laptopa położyć na biurku czy na kolanach i zacząć tworzyć. Tutaj palce nadążają za myślą, swobodnie i bez niepotrzebnych przerw tworzą słowa układające się w zdania. Polecam Surface Laptop 5 wszystkim osobom, które zawodowo lub dla przyjemności piszą.
Kamera daje radę, a głośniki nawet fajnie grają. Kamerka, cóż, o rozdzielczości 1.0 Mpix nie powala. Nadaje się do pracy i edukacji zdalnej, spotkań na Microsoft Teams. Ale od laptopa za taką cenę można naprawdę spodziewać się więcej. Szkoda, że Microsoft w tym aspekcie przyciął na jakości. Tutaj jest co najwyżej nieźle.
Za to zdecydowanie lepiej jest w audio. Głośniki, z dekoderem dźwięku Dolby Atmos, brzmią lepiej niż wymaga się od biurowego laptopa. Laptop nie jest przesadnie głośny, ale na zdalne spotkania i prywatne słuchanie muzyki na Home Office nadaje się lepiej niż bardzo dobrze.
Lepiej niż dobrze radzą sobie też mikrofony. Odcinając szumy tła i nie deformując dźwięku świetnie radzą sobie w internetowych spotkaniach – tych bardziej i mniej biznesowych.
Jest jak najbardziej w porządku. Obsługuje gesty, jest dokładny, spory i ma przyjemny klik. Używanie go można określić jako transparentne – touchpad nie utrudnia poruszania się kursorem i realizuje polecenia.
Przyznam się jednak szczerze, że nie używałem często gładzika, ponieważ dotykowy ekran dostarcza sporo frajdy. Po prostu fajnie jest sobie używać laptopa trochę jak tabletu. Touchpad więc posłużył mi tylko do testów. Cała przyjemność była w korzystaniu z dotykowego ekranu.
Proporcje 3:2, LED o jasności 400 cd/m² i rozdzielczości 2496 x 1664 to naprawdę dobry ekran. Czy można chcieć więcej? Jasne, że można, takie nasze konsumenckie prawo. Chóralnie możemy zawołać, że chcemy lepszego ekranu… tylko po co?
Do pracy biurowej, nauki, do oglądania filmów, a nawet do amatorskiej obróbki zdjęć Surface Laptop 5 nadaje się wprost doskonale. Naprawdę, to świetny kompan w pracy. Może błyszczący LED ma to do siebie, że trochę odbija światło, ale trudno. To w zasadzie jedyny minus tego ekranu. Niektórzy chętnie jeszcze przyczepią się do szerokich ramek, ale mnie one zupełnie nie przeszkadzały.
Ekran reaguje na dotyk precyzyjnie i bez zastanowienia. Używanie go jest zdecydowanie przyjemniejsze niż touchpada. Może dlatego, że na co dzień nie mam takiej możliwości i poruszanie się po funkcjach laptopa poprzez dotykowy ekran jest dla mnie dobrą zabawą. Czy się kiedyś znudzi? Może tak, natomiast przez te kilka tygodni jedynie bardziej mnie to wciągało i do siebie przekonywało.
Surface Laptop 5 dostępny jest w dwóch wariantach. O przekątnej ekranu 13 cali i 15 cali. Mniejszy ekran to również słabsze parametry – i5 dwunastej generacji (10 rdzeni, 12 wątków). Większy ekran to większe możliwości – procesor i7 dwunastej generacji (10 rdzeni, 12 wątków).
Testowany przeze mnie laptop ma ekran o przekątnej 15 cali. Szczyci się więc lepszym procesorem. Wspólny jest za to układ graficzny. W obu przypadkach to Intel Iris Xe Graphics, a wyświetlacz jest zgodny z Dolby Vision, więc wszystko wygląda tutaj naprawdę dobrze. Dlatego też nie wymagam od Surface 5 niczego więcej. W pełni pokrywa moje potrzeby. Kolory są żywe, jasność ekranu zdecydowanie wystarczająca, a kąty widzenia dobre. Przyjemnie się na tym urządzeniu pracuje.
Microsoft więc deklaruje, że Surface Laptop 5 pociągnie na baterii 17 godzin. Tooo dosyć wygórowane oczekiwania, chyba, że nic by na laptopie nie robić. Tego nie testowałem, ale z moich obserwacji i badań wynika, że laptop jest w stanie zapewnić mi pracę przez 11 godzin. Uważam to i tak za bardzo dobry wynik, bo ten przekracza praktycznie cały dzień pracy.
I wiem, że czasem zdarzy się na uczelnię zapomnieć o ładowarce, czasem o kontakt trudno. Nie jeżdżąc do biura codziennie też łatwo zostawić ładowarkę w domu. Więc nawet kiedy laptop nie jest w pełni naładowany, to zapewni nam dzień pracy.
Jest tutaj też niezwykle dobra informacja dla ciągle zapominalskich. Surface Laptop 5 można naładować nie tylko za pomocą odpowiedniej, oryginalnej ładowarki, ale też zwykłym kablem USB-C. A to już spory plus, który dobrze o Microsofcie mówi.
Microsoft do serca wziął sobie przeznaczenie biurowe tego laptopa. Cóż, ładowarka, może pendrive i słuchawki. To wszystko czego nam przecież potrzeba, prawda? Biorąc pod uwagę fakt mobilności tego urządzenia, to może i tak, ale tutaj nie ma za wiele… naprawdę nie ma.
Złącza w Microsoft Surface Laptop 5:
Aby podłączyć drugi ekran albo nadajnik radiowy do myszki i pendrive jednocześnie będziemy potrzebowali zewnętrznego HUB-a. Niby niewiele, ale trzeba pamiętać, żeby zabrać go ze sobą.
Surface Laptop 5 jest bardzo wygodnym, codziennym laptopem służącym do pracy. Niewiele, naprawdę niewiele laptopów pod tym względem może z nim konkurować. Idzie w parze tutaj wysoka kultura pracy, wielowątkowość i płynność przeklikiwania się między otwartymi aplikacjami.
Aplikacje pakietu Microsoft 365, otwarte kilka okien przeglądarki i usługa streamingowa w tle? A jak, wszystko bez najmniejszej zadyszki. Alt-tabowanie okien nie męczy laptopa i można swobodnie pracować tak jak się lubi, bez porzucania swojego flow na rzecz wydajności urządzenia.
Surface Laptop 5, jak zostało wspomniane, zachowuje wysoką kulturę pracy. Pracuje cicho, nie nagrzewa się przesadnie i myśli szybko. Ekran o przekątnej 15 cali pozwala schować go do praktycznie każdej większej torby i plecaka. Po wyjęciu go i otwarciu, kamera natychmiast rozpoznaje twarz przypisanego użytkownika i odblokowuje urządzenie. Czy kosztem takiej eleganckiej pracy laptop traci na wydajności? Prawdopodobnie tak, ponieważ układ za wszelką cenę stara się utrzymać temperaturę i płynność w ryzach, więc spadnie trochę wydajność. Kto to odczuje? Prawdopodobnie nikt, bo kto wymaga od biurowego laptopa rozwiązań rodem z gamingowego PC-a?
Na pokładzie jest rzecz jasna Windows 11, który wraz z aktualizacjami zapewnia bezpieczeństwo przed cyberniebezpieczeństwami (o ile oczywiście sami się o nie usilnie nie prosimy) i płynność pracy komputera.
Zdecydowanie tak. To bardzo fajny laptop, który w kilka tygodni przekonał mnie do siebie wszystkim tym, co w nim dobre. Jako pracownik biurowy lubiący pracować w różnych miejscach, potrzebujący płynnie działającego pakietu Microsoft 365; wymagający od laptopa mobilności i wielofunkcyjności – jestem przekonany co do zakupu tego urządzenia.
Dobrze brzmiące głośniki, bardzo dobrze sprawdzające się mikrofony, przeciętna (ale obecna) kamerka, aluminiowa, trwała konstrukcja premium, piękny wyświetlacz LED, wysoka kultura pracy i trwające sekundę rozpoznawanie twarzy przemawiają za zakupem tego laptopa.
Surface Laptop 5 działa płynnie, szybko i bardzo cicho. Wspomniana już kultura pracy tego urządzenia jest naprawdę zaskakująca. Tego laptopa praktycznie nie słychać. Ale za to go widać, zdecydowanie! Odpowiednia jasność ekranu, wyraźne, żywe kolory są widoczne zarówno przy sztucznym, biurowym świetle, jak i naturalnym, dziennym. Dzięki temu praca na tym laptopie jest przyjemna wszędzie tam, gdzie chcemy i lubimy pracować (a także tam, gdzie nie lubimy, ale musimy). Ekran jest dotykowy – responsywny i szybki. Korzystanie z niego dostarcza zdecydowanie więcej frajdy niż posługiwanie się touchpadem. Nie to, że ten drugi jest zły. Jest w porządku, ale dotykowy ekran… To po prostu frajda.
To urządzenie biznesowe, któremu nie przeszkadza ani ciągła, wielogodzinna praca, ani powtarzane co chwilę zamknięcie i otwarcie pokrywy. Laptop może działać bez przerwy 11 godzin i to wynik bardzo fajny, chociaż mniejszy od deklarowanego przez producenta. Pomimo rozbieżności w tym temacie ze spokojem akceptuję wynik jedenastu godzin, bo ten jest po prostu w pełni wystarczalny.
Niestety zabrakło tutaj czytnika linii papilarnych i przynajmniej jeszcze jednego portu USB. Windows Hello, czyli rozpoznawanie twarzy działa bez zarzutu, ale skoro takie rozwiązanie w rodzinie Surface zostało już wprowadzone, to dlaczego producent z niego nie korzysta w każdym swoim urządzeniu? Kolejny port USB bardzo ułatwiłby życie i pozwolił praktycznie zapomnieć o dodatkowym HUB-ie.
Surface Laptop 5 przeznaczony jest do codziennej pracy i na tym polu spisuje się fantastycznie. Docenią to osoby wymagające przemyślanego, eleganckiego designu, nie odbiegającego od biznesowego stylu. Docenią tego laptopa Ci, którzy sporo piszą, ponieważ klawiatura w Surface Laptop 5 jest dosłownie fenomenalna, stworzona do zapełniania kolejnych stron w Wordzie. Docenią tego laptopa też Ci, którzy potrzebują dostępu do kilku programów naraz – alt-tabowanie aplikacji dla tego urządzenia to kaszka z mleczkiem.
Od niedawna jestem szczęśliwym posiadaczem produktu od MS – Surface Laptop Go 2 , dotychczas sceptycznie patrzyłem w kierunku produktów od MS i dziś mogę z całą pewnością powiedzieć że to był mój błąd. Wprawdzie dziś pomiędzy wyborem Surface Laptop Go 2 a recenowanym Laptopem „Surface 5” wybrałbym oczywiście wersje 5 🙂 Z kilku powodów jak i różnic . Przede wszystkim pomimo tej samej ilości portów Surface Laptop 5 posiada Thuderbold 4/USB4 na gnieździe USB-C , do tego uwierzytelnianie twarzy (zawsze dodatkowe zabezpieczenie) . Oczywiście większa obsługa pamięci RAM oraz bateria która względem różnic wydajności w mojej ocenie w przełożeniu na czas wystarcza podobnie . Dla zainteresowanych mogę dopowiedzieć że bardzo przyjemnie robi się upgrade (w moim przypadku dysk M.2 22.30 128GB na 256 GB )- mamy Oficjalny poradnik na YT o Microsoft jak zrobić upgrade. Nadmienię jeszcze że w Surface Laptop Go 2 ,co się tyczy złączy USB-A i USB-C mam typ 3.2 2Gen czyli 10GBps czy to na złączu A czy na C , ale wciąż nie jest to Thunderbold ..Cóż różnica w cenie wcale nie jest taka wygurowana , bo chcąc kupić np Dock 2 od MS musimy , właściwie pokryć tę różnicę a i tak nie będzie tego samego wykorzystania. Ja rozwiązałem to tak : Zakupiłem HUB od GC oraz ładowarkę , do tego adapter USB-A do C w standardzie jaki oferują kontrolery czyli USB 3.2 2gen . Na początku miałem problem z uzyskaniem tej samej prędkości na porcie USB-A i finalnie okazało się że istotny jest tryb zasilania (procesor tak dzieli) że jak tryb zasilania jest zmieniony to odcina złącze. Teraz już mogę na obydwu złączach działać z Tą samą prędkością . Ciekaw jestem jakie w Surface Laptop 5 jest USB 3.1 ? Może ktoś odpowie czy to jest USB generacji 1 czy 2 . Wydaje mi się że 2 ale nie mam pewności . Pozdrawiam Wszystkich „Surfejsowców”
Zapomniałem poruszyć kwestię zasilacza w przypadku gdy chcemy ładować poprzez port USB , MS podaje dość zawile jaki ten zasilacz powinien być , ja oparłem się poprostu na WAT ,zasilacz oryginalny (SLaptop 2 ) ma 39 W , ja zakupiłem 45W od GC PD i działa należycie , choć mógłbym zakupić zasilacz 60 W i tego trzyma się MS , ale absolutnie nie ma to pokrycia np z tym że jak się rozładuje do końca bateria to trzeba czekać za nim sie włączy . Ogólnie MS rekomenduje 60 W ale nie ma to pokrycia w mojej konfiguracji , Jedynym mankamentem jest informacja w Windows że coś tam zasilacz może być za słaby , no ale patrząc w tym kierunku można wylądować na stacji dokującej Dock 2 od MS z 90W . To tyle chyba już wszystko napisałem