myPhone Pocket Pro – recenzja smartfona z czystym Androidem za mniej niż 500 zł

Kupno taniego smartfona to nie przelewki. Niby jest w czym wybierać, bo można przyjrzeć się podstarzałym już flagowcom, paroletnim średniakom i naprawdę budżetowym świeżynkom. Każdy z tych wyborów niesie jednak ze sobą pewne ryzyko. Osobiście za najlepszą uważam trzecią opcję – przynajmniej daje pewność, że do rączek dostaniemy sprzęt działający na aktualnym oprogramowaniu. I właśnie w nią wpisuje się myPhone Pocket Pro. Z jego recenzji dowiecie się, co oferuje nowa propozycja od TellForceOne.

Pierwsze wrażenia, czyli o wyglądzie i jakości wykonania myPhone’a Pocket Pro

Tradycyjnie nie mogłem oprzeć się pokusie i opakowanie myPhone’a Pocket Pro otwarłem w biurze. Marzenia o spektakularnym unboxingu po raz kolejny poszły więc w siną dal. Na szczęście to, że w moich rękach znalazł się nowy smartfon, nie uszło uwadze kolegów i koleżanek, których reakcja dała mi jakiś punkt wyjścia do napisania recenzji. Wow, a co to masz za telefon? To do recenzji? Ładny! I trzeba przyznać, że bohater tego tekstu, widziany z kilku metrów, prezentuje się lepiej niż nieźle.

Najlepsze wrażenie robi gradientowe wykończenie plecków. Morska zieleń i bliżej niezidentyfikowany dla mnie odcień błękitu (niektórzy twierdzą, że to błękit pruski) tworzą miłą dla oka kompozycję, którą producent nazwał blue ametyst. Na jej tle widoczne są logo marki, znaki towarowe oraz zawierający dwa obiektywy moduł aparatu. Niestety ten element konstrukcji nieco wystaje. Wydaje się jednak solidny, a potwierdzeniem jest fakt, że przez cztery tygodnie użytkowania nie stała mu się krzywda. Z tyłu mamy jeszcze okrągły czytnik linii papilarnych. Słowem: standard, ale w świetnej kolorystyce.

tył myphone'a pocket pro

I jeszcze z innej perspektywy, z mocno niebiańskim efektem:

myphone pocket pro wygląd

Z przodu też nie ma rewolucji. Około 77% przestrzeni wypełnia ekran 5,7 cala, o którym więcej za chwilę. Nad nim umieszczono łezkę z modułem aparatu. Wcięcie nie jest szczególnie duże i raczej nie powinno negatywnie odbijać się na przeglądaniu treści, tym bardziej że jeśli zmienimy ułożenie smartfona na pionowe, wyświetlany obraz się przeskaluje. Trzeba za to zaznaczyć, że ramki, zwłaszcza kiedy z myPhone’a Pocket Pro korzysta się w ciemnym otoczeniu, są dość duże i średnio estetyczne. Minusem jest dla mnie także brak diody powiadomień.

Na ściankach znajdziemy kolejno:

  • górna – wejście jack 3,5 mm,
  • lewa – przycisk regulacji głośności, przycisk włączania,
  • dolna – dwa głośniki, port mikro-USB,
  • prawa – tacka SIM z miejscem na dwie karty nano.

Dodam, że w opakowaniu, oprócz smartfona, są też słuchawki douszne i ładowarka.

Jakość wykonania

Jeszcze kilka słów o jakości wykonania. myPhone Pocket Pro wyprodukowano ze szkła i tworzywa sztucznego. Jest więc lekki, a że do tego ma zaokrąglone krawędzie (szkło 2,5D), to świetnie leży w dłoni. Szkoda tylko, że po każdym wzięciu do ręki wypadałoby go przetrzeć. Niemiłosiernie wręcz zbiera odciski, a te – szczególnie w dość jasnym świetle – rzucają się w oczy, trochę przyćmiewając całkiem ładną stylówkę urządzenia.
jak gruby jest myphone pocket pro

Bardzo miłą niespodzianką jest za to warstwa szkła ochronnego, którą fabrycznie zamontowano na ekranie.

Koniec końców myPhone Pocket Pro prezentuje się dobrze i na co dzień jest po prostu wygodny. Pewne obawy może budzić jego lekka konstrukcja. Mój model trochę jednak ze mną przeszedł (a choćby dzielnie wspiął na Babią Górę) i większego uszczerbku nie doznał. Wszystko trzyma się dobrze, nic nie skrzypi. Tylko na folii ochronnej pojawiła się dość głęboka rysa. Brawo dla producenta za zdolność przewidywania.

Wyświetlacz myPhone’a Pocket Pro

Po włączeniu myPhone’a Pocket Pro moim oczom ukazała się istna feeria w postaci wielobarwnej tapety przypominającej obrazy abstrakcjonistów. Domyślam się, że chodziło o mocne uderzenie. Cóż, mnie nie znokautowało. Co najwyżej – zdezorientowało. Prędko ją więc zmieniłem, aby we własnym zakresie zorganizować sobie ikonki i nie wytężać wzroku za każdym razem, kiedy chcę włączyć konkretną aplikację.

myphone pocket pro wyświetlacz

Jeśli chodzi o sam wyświetlacz, to wykonano go w technologii IPS TFT. Przekątna 5,7, maksymalna rozdzielczość 1520×720 i zagęszczenie 295ppi raczej nie wprawiają w osłupienie. Trzeba jednak przyznać, że obraz jest czytelny i nie męczy oczu. Choć momentami trudno było mi oprzeć się wrażeniu, że kolory są nieco wyblakłe. Ale nie przeszkadzało to podczas codziennego korzystania. Przeglądanie kolejnych stron internetowych było całkiem przyjemne, a granie oraz śledzenie losów kreskówkowych bohaterów też jakoś nie traciło na jakości i całkiem mnie angażowało.

Jest tylko jedno ale. Na tym wyświetlaczu trudno cieszyć się czymkolwiek, gdy stoi się w mocnym świetle. Jasne, da się sprawdzić, o której odjeżdża autobus, lub po prostu odpowiedzieć na wiadomość, jednak maksymalna jasność mogłaby być nieco wyższa.

Procesor, pamięć operacyjna, pamięć masowa

Cios wyprowadzony abstrakcjonistyczną tapetą chybił. Ale już wydajność myPhone’a Pocket Pro mocno mnie uderzyła. Zacznę od tego, że pod obudową znajdują się:

  • ośmiordzeniowy procesor Spreadtrum UNISOC SC9863A (cztery rdzenie 1,6 GHz, cztery – 1,2 GHz),
  • układ graficzny IMG8322
  • 3 GB pamięci RAM,
  • 32 GB pamięci wewnętrznej (ok. 23 GB dla użytkownika, jest możliwość rozbudowy do 128 GB).

Nie wygląda to szczególnie – nazwy jakoś mało znane, trudno w ogóle o coś się zaczepić. I tu myPhone Pocket Pro dał mi dobrą lekcję pokory. Nie będę owijał w bawełnę – myślałem, że z taką specyfikacją tylko sobie podzwonimy i zrobimy kilka fotek. Tymczasem smartfon zaskoczył mnie płynnością działania i tym, jak radzi sobie nawet z całkiem wymagającymi aplikacjami. Wiadomo, nie mam mowy o komfortowym graniu w wymagające tytuły ani o jakichś specjalnych bajerach. Ale z Hearthstone’em radził sobie naprawdę dobrze i nie dostawał zadyszki nawet wtedy, kiedy srogo przesadzałem.

Jasne, czysta karta. Nieobciążony, niezaśmiecony i niezużyty. Warto jednak wziąć pod uwagę, że myPhone Pocket Pro działa pod kontrolą pozbawionego jakichkolwiek nakładek Androida 9 Pie, do tego z certyfikacją GMS. Zawsze będzie więc lżej, bez zbędnych obciążeń. Szkoda tylko, że jak na razie nie mamy informacji o tym, jak ma wyglądać wsparcie ze strony producenta oprogramowania.

Bardziej pod górę, i to całkiem stromą, jest wtedy, kiedy odpali się kilka aplikacji naraz. Najpierw pojawiają się krótkie przestoje. Pełną zadyszkę widać podczas prób przełączania się między programami. Trzy albo i cztery myPhone jeszcze udźwignie. W przypadku większej liczby trzeba już liczyć się ze sporymi trudnościami.

Aparaty myPhone’a Pocket Pro

Trudno spodziewać się, żeby nowy smartfon za mniej niż 500 zł robił olśniewające zdjęcia. Można jednak liczyć na to, że fotki będą czytelne i po prostu nie pokaleczą oczu. A jak to jest z myPhone’em Pocket Pro?
myphone pocket pro aparat

Moduł głównego aparatu tworzą dwa obiektywy, wsparte diodą doświetlającą. Pierwszy ma rozdzielczość 13 Mpix (z interpolacją do 16), światło f/2.8 i został dostarczony przez Samsunga. Drugi – całe 0,3 Mpix, a jego zadanie to wykrywanie głębi ostrości. Jak radzi sobie ten duet, powiem za chwilę. Bo wspomnieć należy też o aplikacji.

Ta jest bardzo uproszczona. Daje dostęp do następujących trybów: automatycznego, manualnego, zdjęć seryjnych, panoramy, z bieżącym nakładaniem filtrów oraz nocnego. Dodatkową opcją jest skanowanie kodów QR. Jeśli chodzi o pracę manualną, tutaj realnie sterować można pięcioma parametrami: wartością ekspozycji, ISO, balansem bieli oraz kontrastem i nasyceniem. Nie ma tego dużo, ale wystarczy, żeby nieco podrasować zdjęcie.
aplikacja aparatu w myphonie pocket pro

Wyniki współpracy znajdującego się na pleckach duetu są – moim zdaniem – przyzwoite. W dobrych warunkach świetlnych da się zrobić miłe dla oka zdjęcie. Nie jest to jednak regułą, dlatego warto kliknąć kilkukrotnie, zmieniając przy tym nieco ustawienie aparatu. Znacznie gorzej sytuacja wygląda wtedy, gdy światła jest mniej. Zdjęcia nocne są po prostu ciemnymi plamami.

Była odrobina flory, to teraz, dla odmiany, lokalna fauna:

I jeszcze trochę krajobrazów:

A jak to jest z wideo? Maksymalna rozdzielczość rejestrowanych materiałów to Full HD, czyli 1920×1080 z szybkością 30 kl./s. Nie ma tu stabilizacji obrazu, więc każdy ruch dłonią osoby nagrywającej odbija się w filmie. W dodatku mikrofon nie radzi sobie najlepiej i rejestruje dużo szumów.

Przedni aparat to obiektyw o rozdzielczości 5 Mpix z opcją interpolacji do 8 Mpix. O jakości selfie napiszę tylko tyle, że nie ma większych problemów z rozpoznaniem osoby, którą przedstawiają. Przez grzeczność i szacunek do czytelników nie zaprezentuję jednak swojej radiowej buźki bez profesjonalnego retuszu.

Zabezpieczenia w myPhonie Pocket Pro

Arsenał metod, dzięki którym pliki użytkownika są chronione przed ciekawością niepowołanych osób, jest naprawdę niezły jak na tę półkę cenową. A wygląda tak:

  • Czytnik linii papilarnych – działa szybko i sprawnie. W dodatku jest naprawdę świetnie ulokowany – precyzyjne trafianie w niego szybko staje się nawykiem.
  • Kod PIN – klasyczne i sprawdzone rozwiązanie. Nieco denerwujący jest fakt, że po wprowadzeniu cyfr trzeba jeszcze kliknąć w „fajeczkę”.
  • Face Lock – po rozpoznaniu twarzy użytkownika otwiera dostęp do aplikacji i danych. Problem jest taki, że w kiepskim świetle nie działa najlepiej. Doświadczyłem tego już w biurowej rzeczywistości, gdzie musiałem kilkukrotnie przesuwać telefon wzdłuż i wszerz twarzy.

Komunikacja

myPhone Pocket Pro może też pochwalić się całkiem dobrym wyposażeniem komunikacyjnym. Pierwszą miłą niespodzianką jest współpraca z dwoma pasmami wi-fi, czyli w częstotliwościach 2,4 i 5,0. W tym przedziale cenowym to wcale nie takie oczywiste. Nadto mamy Bluetooth 4.2 i obsługę czterech częstotliwości LTE. W tacce na SIM jest miejsce na dwie karty nano, które mogą pracować w trybach hybrydowym i dual standby.

Podczas testów myPhone Pocket Pro radził sobie dobrze, nie gubił zasięgu, a rozmowy odbywały się bez zakłóceń.

Dźwięk

Dla mnie to najsłabsza strona myPhone’a Pocket Pro. Wbudowany głośnik brzmi płasko i jakby z pewnego dystansu. Wciąż jednak da się oglądać filmy, seriale i przeróżne materiały w serwisach streamingowych. Niewiele dla siebie znajdą tu jednak melomani. Z słuchawkami czy bez myPhone Pocket Pro gra po prostu słabo. Dźwięk jest skondensowany, mało dynamiczny, jak gdyby nieco wycofany. Z dobrym zestawem słuchawek wystarcza to, aby uprzyjemnić sobie podróż tramwajem lub autobusem, ale nie ma co liczyć na muzyczne uniesienia.

Bateria

myPhone Pocket Pro posiada akumulator o pojemności 2700 mAh. Mało? Dużo? W sam raz. Zazwyczaj energii wystarczało mi na cały dzień. Kiedy ze smartfona korzystałem okazjonalnie, do ładowarki podłączałem go co dwa dni. Ale gdy już wygodnie ułożyłem się w łóżeczku z Hearthstone’em lub dobrą lekturą, to po ok. 2-3 godzinach ubytek był już mocno widoczny. Czas pracy na ekranie wynosi bowiem ok. 4 godziny.

Słabą stroną myPhone’a Pocket Pro jest natomiast sposób, w jaki uzupełnia brak energii. Od 1 do 100% bateria ładuje się w ok. 3 godziny i 30 minut. Do tego podczas ładowania plecki urządzenia wyraźnie się nagrzewają.

ekran startowy myphone'a pocket pro

Podsumowanie recenzji myPhone’a Pocket Pro – dla kogo to smartfon?

myPhone’a Pocket Pro testowałem przez cztery tygodnie. Muszę przyznać, że bardzo szybko się do niego przyzwyczaiłem, choć pewne braki były dla mnie mocno odczuwalne (m. in. słaba jakość odtwarzanego dźwięku i wyraźne spowolnienia podczas korzystania z wielu aplikacji naraz).

Sądzę, że nie jest to smartfon dla każdego. Ci, którzy wcześniej mieli styczność z flagowcami albo mocnymi średniakami, będą rozczarowani. Natomiast osoby korzystające z telefonu przede wszystkim do rozmów i przeglądania sieci powinny być zadowolone. Tym bardziej że w dobrych warunkach uda im się wykonać niezłe fotki. No i w ręku będą miały stylowy smartfon z mocnymi zabezpieczeniami i czystym Androidem 9.

W tym przedziale cenowym, czyli poniżej 500 zł, recenzowany myPhone Pocket Pro jest propozycją bardzo ciekawą i na pewno nie należy go skreślać w starciu z propozycjami bardziej rozpoznawalnych marek.

Minusy

Plusy