Małe może być też wielkie i najnowsza myszka Genesis Zircon 880 Pro 8K zdaje się to potwierdzać. Stosunkowo lekka i zgrabna konstrukcja oraz topowa specyfikacja, a to wszystko przy zachowaniu tego, co łączy wszystkie produkty Genesis: atrakcyjnej ceny. Ale czy w parze z nią mogą iść topowe parametry i wysoka jakość wykonania? Polska marka Genesis udowodniła swoją ofertą, że potrafi wydać dobry produkt w dobrej cenie – czy Zircon 880 Pro 8K przesuwa jeszcze bardziej tę granicę? Sprawdź w recenzji.
Myszka Genesis Zircon 880 Pro 8K skierowana jest do wymagających graczy, którzy szukają wysokiej klasy sensora z najlepszym możliwym odświeżaniem i niskim czasem reakcji, a jednocześnie nie chcą wydawać fortuny.
W swojej kategorii Genesis Zircon 880 Pro 8K wyrósł na godny polecenia model, który oferuje świetny stosunek możliwości do ceny. Topowe parametry, dobra jakość wykonania, uniwersalny, minimalistyczny design, a do tego atrakcyjna cena. Czego chcieć więcej?
Genesis Zircon 880 Pro 8K nie jest idealną myszką, ale biorąc pod uwagę jej cenę sugerowaną, trudno wskazać poważne mankamenty. Plastik obudowy mógłby być mniej śliski, ale da się to naprawić dołączonymi taśmami antypoślizgowymi. Co jeszcze? Jeśli chcesz korzystać z trybu 8K, może Cię rozczarować czas działania na baterii. Szklane ślizgacze też nie wszystkim mogą przypaść do gustu, bo są zbyt… śliskie i wymagają przestawienia.
Topowe parametry i niska cena? Czy to w ogóle możliwe? Genesis Zircon 880 Pro 8K – w dobie myszek gamingowych z ceną znacznie przekraczającą 500, a nawet 600 zł – mocno się na ich tle wybija. Flagowy sensor, raportowanie na najwyższym możliwym poziomie, niski czas reakcji, który usatysfakcjonuje najbardziej wymagających graczy i nowe, bardziej wytrzymałe optyczne przełączniki Kailh. Mało? To co powiesz na szklane ślizgacze, które sprawiają, że mysz ślizga się po powierzchni (także szklanej) jak wybitna łyżwiarka na tafli lodu.
Atuty recenzowanej myszki Genesis Zircon 880 Pro 8K nie kończą się tylko na kluczowych parametrach. To także bogate wyposażenie – otrzymujesz nie tylko podstawowy ekwipunek (kabel USB typu A do USB typu C, dokumentację i odbiornik), ale także kompletny zestaw gripów, które skutecznie niwelują efekt ślizgania się dłoni podczas intensywnych sesji gamingowych, i zapasowe ślizgacze. Tego brakuje często nawet we flagowych myszkach, które kosztują (ponad) dwa razy więcej niż bohater tego testu. No dobra, ale jak Genesis Zircon 880 Pro 8K wypadł w tym, co najważniejsze, czyli w testach?
To moje drugie podejście do myszek z serii Genesis Zircon. W oczy, podobnie jak w przypadku modelu Zircon 500, od razu rzuca się minimalizm i wygląd klasyczny dla myszek tej marki. Firma od lat kontynuuje tę tradycję, stawiając nawet w stricte gamingowych rozwiązań na prosty, ale sprawdzający się design. Mysz nie jest symetryczna – korpus „ucieka” w prawą stronę. Osobiście jestem zwolennikiem tego typu konstrukcji, ale na pewno znajdą się gracze, którzy woleliby klasyczną symetrię. Sama myszka jest zbudowana nienagannie – nic nie skrzypi, nic nie trzeszczy, wszystkie elementy spasowane są wręcz idealnie.
Model, który otrzymałem do testów, jest utrzymany w matowej bieli. Plastik, z którego wykonano „gryzonia”, jest naprawdę dobry, chociaż mam jedną uwagę – mógłby być mniej śliski. I jest on taki na całej przestrzeni. Brak tu jakiegokolwiek ogumienia lub bardziej chropowatej faktury po bokach. Ale biorąc pod uwagę cenę produktu, jestem w stanie wybaczyć tę niedoskonałość, tym bardziej że w zestawie możesz sobie nakleić taśmy antypoślizgowe.
Wymiary konstrukcji są dość typowe dla myszek gamingowych i niewiele odbiegają od uwielbianych przez graczy topowych modeli. Jedynie wybrzuszenie korpusie mogło by być o 2 mm niższe, ale myszka poza tym przyjemnie leży w dłoni. Sama waga nie jest ultraniska (64 g), ale nadal zaliczyłbym myszkę do wystarczająco lekkich. Przyczepić się mogą tylko gracze przyzwyczajeni do wartości bliższych 50 g. Pozostali niespecjalnie odczują „nadmiarowe” gramy.
W myszce – mimo że przeznaczona jest dla graczy – nie uświadczysz żadnego podświetlenia. Jednak jest ono w tego typu urządzeniach niepraktyczne i zupełnie niepotrzebne, ale z całą pewnością jest masa graczy, która szuka świecidełek w każdym elemencie swojego stanowiska komputerowego. Jedynie, co tu mruga, to dioda LED pod scrollem (świeci ona cały czas w stanie unieruchomienia, ale gdy bohater testu idzie w ruch, przestaje).
Wygląd zewnętrzny nie jest najważniejszy, w końcu najbardziej liczy się wnętrze. Sercem recenzowanego urządzenia jest absolutnie topowy czujnik PixArt PAW3950 o nienagannej precyzji. Jest on w stanie pracować nawet z odświeżaniem 8000 Hz, zarezerwowanym dla topowych „gryzoni”. Tak wysokie raportowanie zapewnia najniższy możliwy czas reakcji, chociaż prawdę mówiąc, różnice powyżej 1000 Hz są BARDZO subtelne, a nawet niewyczuwalne przez zwykłego śmiertelnika.
Myszka korzysta z optycznych przełączników Kalih zamiast mechanicznych. Te nie powinny cierpieć na nieszczęsny i dotykający wiele urządzeń dwuklik. W poprzednich myszkach producent stosował bardzo często Kailh 4.0 lub 8.0. Nowe przełączniki mogą pochwalić się dodatkowo zwiększoną wytrzymałością. Ta według specyfikacja sięga nawet 150 mln kliknięć. Klik jest średnio głośny i satysfakcjonujący. Boczne przyciski o „uśmieszkowym” ułożeniu są nieco bardziej miękkie i bardziej ciche. Scroll sprawia podobne wrażenie („schodkowanie” jest wyczuwalne, ale przy niewielkich odstępach dość delikatnie).
Producent pokusił się o zaskakującą odmianę w ślizgaczach, stawiając na szklane rozwiązanie. Całkowicie zmieniają one feeling użytkowania. W porównaniu do stosowanego szeroko w myszkach teflonów zapewniają znacznie większe uczucie płynności. Wręcz aż za bardzo. Wymagają zdecydowanie przyzwyczajenia, a nawet (drastycznego) obniżenia czułości i DPI myszki.
Złapałem się wielokrotnie na tym, że przez ten ślizg komputer nie reagował poprawnie na podwójny klik myszki, bo jednocześnie dochodziło do milimetrowego przesunięcia „gryzonia” po podkładce. Mało tego, gdy myszkę położyłem na oryginalnym opakowaniu – wręcz z niej się zsuwała. Przyznam, że bałbym się używać jej na podkładce typu speed, więc przypuszczam, że nie każdemu muszą one przypaść do gustu. Ślizgacze działają także na szklanej powierzchni – wymaga to jednak aktywacji konkretnej opcji w oprogramowaniu Genesis.
To, co jeszcze zwraca uwagę podczas testów ślizgaczy, to kontrola, jaką dają przy zamaszystych ruchach. Chodzą bez oporu, ale przy szybkich dynamicznych ruchach „wyhamowują”, pozwalając w takim CS-ie na lepsze wycelowanie przy próbie ustrzelenia przeciwnika zachodzącego od tyłu.
Genesis Zircon 880 Pro 8K w grach sprawdza się bez najmniejszych zarzutów i w każdym scenariuszu. Przy zamaszystych ruchach, dynamicznych obrotach, aż po powolne celowanie – precyzja stoi na najwyższym poziomie. Pod względem czasu reakcji i płynności nie ustępuje flagowym modelom kosztującym dwa razy więcej.
Do czerpania większej przyjemności brakowało mi tylko mniej śliskiej obudowy, szczególnie przy intensywnych sesjach w CS-ie 2 czy innych podobnych produkcjach sieciowych. Początki z Genesis Zircon 880 Pro 8K bywają też trudne. Z jednego powodu: szklanych ślizgaczy. One, jak już zresztą wspomniałem, wymagają zmiany przyzwyczajeń i odpowiednio dopasowanej podkładki. Jednak gdy już przezwyciężysz te przeszkody, to zaczniesz czerpać jeszcze większą radość z grania i docenisz płynność, jaką daje ten typ ślizgaczy.
Ale jedno trzeba przyznać: połączenie świetnego czujnika, odświeżania 8000 Hz (nawet jeśli te opóźnienia mogą nie być wyczuwalne przez przeciętnego gracza) i szklanych ślizgaczy to zabójcze combo. Takie, wobec którego trudno przejść obojętnie w oferowanej przez producenta cenie.
Myszka ma akumulator o typowej dla tego typu urządzeń pojemności (500 mAh). Tryb maksymalny, z jakim może pracować Genesis Zircon 880 Pro 8K, jednak dość mocno go nadwyręża, ograniczając czas pracy bezprzewodowej do zaledwie ok. 20 godz. Jednak już zmiana odświeżania na 4000 albo 1000 znacząco wydłuży go – w tym ostatnim przypadku nawet na grubo kilkadziesiąt godzin. Myszka maksymalnie wytrzymuje 120 godzin, ale tylko w trybie Blueooth, który nadaje się co najwyżej do pracy biurowej.
Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by zmieniać sobie za pomocą aplikacji tryb pracy. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest jego zmiana w zależności od wykonywanych w danej chwili zadań. Do pracy biurowej wystarczy Bluetooth albo maksymalnie 2,4 GHz z raportowaniem 1000 Hz. To jest taki sweet spot.
Genesis odświeżyło dedykowaną aplikację do myszek Genesis Zircon 880 i zmiany są widoczne gołym okiem. Już nie wygląda jak z ery Windowsa XP, a jednocześnie nadal pozostaje prosta, funkcjonalna i przede wszystkim mało obciążająca komputer.
Pozwala ona na standardowe zmiany DPI, ustawienie makr, przypisanie funkcji konkretnym przyciskom, a także na wgłębienie się w bardziej techniczne aspekty „gryzonia”. W szczegółowych ustawieniach zmienisz tryb czujnika i jego możliwości (np. wspomniany wcześniej tryb pracy na szklanej powierzchni), a także poziom LOD (od 0,7 mm do 2,0 mm).
Jedno Genesis trzeba oddać: stworzyło naprawdę świetną mysz w świetnej cenie. Do 300 zł może stać się jedną z ciekawszych propozycji. Jeśli szukasz myszki do gamingu o nienagannych parametrach, a jednocześnie nie chcesz się wykosztować na flagowe modele, Genesis Zircon 880 Pro 8K z miejsca staje się godnym polecenia wyborem.
Specyfikacji nie da się nic zarzucić, podobnie jakość wykonania stoi na dobrym poziomie, szczególnie biorąc pod uwagę cenę, która nie jest wygórowana. W Genesis Zircon 880 Pro 8K masz de facto wszystko, czego powinien oczekiwać od porządnej myszki gamingowej nawet najbardziej wymagający gracz. A nawet otrzymujesz więcej, niż możesz przypuszczać.
Na drobne elementy, takie jak lekko sztywny kabel, krótki czas działania bezprzewodowego w 8K czy śliski plastik, można w tej cenie przymknąć oko. Bo cała reszta wypada powyżej oczekiwań i wypadałaby nawet wtedy, gdyby Genesis Zircon 880 Pro 8K kosztowało więcej, niż faktycznie kosztuje.



