Kto to geek? Historia pojęcia i mniej lub bardziej popularne wyobrażenia

18 stycznia pojawiła się informacja o naborze do programu „Piękna i kujon”, co ma być angielskim odpowiednikiem oryginalnego „Beauty and the Geek”. Pojawiły się zarzuty o upowszechnianie szkodliwych stereotypów. A nam dały asumpt do przyjrzenia się temu, kim tak naprawdę jest ów mityczny i wszechobecny geek. Co kryje się pod tym pojęciem i czy jest ono w rzeczywistości tak pojemne, jak się wydaje? I czy nie powinniśmy rozważyć zmiany nazwy naszego portalu na Nerdz?

Kto to jest geek? Obraz stereotypowy

Niezbyt staranny ubiór, niezadbana cera i zęby, koszulka z Batmanem, na nosie okulary. Śledzi nowinki związane z podbojem kosmosu, a także wyczekuje kolejnych odcinków Star Trek Discovery na Netfliksie. Z pamięci wymieni wszystkich gości Jabby w Powrocie Jedi oraz najważniejsze ustalenia Stephena Hawkinga. Ranek spędza na lekturze najnowszych plotek ze świata M&A, a wieczorem wciela się w maga na sesji RPG via Skype. Trochę gorzej wychodzi zagadnie do osoby, która się mu podoba, czy umówienie z grupą znajomych ze studiów. Nie przeszkadza mu to – więcej czasu na League of Legends, składanie modelu GUNPLA czy kompletowanie kostiumu Dartha Bane’a na nadchodzący konwent.

geek stereotyp

Taki zapewne rysuje się stereotyp geeka. Umacnia go kultura popularna – tu wysuwa się chociażby obraz Sheldona Coopera z Teorii wielkiego podrywu. Z geekiem jako pojęciem można spotkać się niemal wszędzie. Na rozmaite sposoby odmieniają go tytuły artykułów, teksty, rankingi, oferty różnych sklepów czy imprez. Przeglądając profile na platformach społecznościowych określenie geek jest dumnie wpisywane przez użytkowników. Jednak słowo to nie zawsze budziło pozytywne skojarzenia – i nie zawsze dzisiaj budzi.

Od odgryzania głów do Billa Gatesa, czyli jak wygląda historia pojęcia geek?

Prostackie początki

Kiedy myśli się o geeku, najpewniej do głowy przychodzą rzeczy związane z szeroko pojmowaną technologią i naukami ścisłymi. Tymczasem geneza słowa za wiele z nimi wspólnego nie miała, a pochodzenia należy szukać na długo przed wynalezieniem komputera, bo w XVI wieku. Wówczas wywodzący się od germańskiego geck lub holenderskiego gek wyraz miał oznaczać głupka lub prostaka.

Rzeczowniki te wywodziły się od takich czasowników, jak holenderskie gekken czy niemieckie gecken, czyli rechotać, śmiać się, szydzić, oszukiwać. Nasuwa się skojarzenie z powiedzeniem – poznać głupiego po śmiechu jego, ale też przypomina się charakterystyczny, lekko chrumkający chichot, jaki w różnych sitcomach wydają się z siebie ci, których nazywa się geekami.

Cyrkowe perypetie

Z czasem – od XVII do początków XX wieku – terminem tym zaczęto określać jarmarczno-cyrkowego dzikusa, którego jedyną umiejętnością było odgryzanie kawałków (zazwyczaj głów) żywych zwierząt – kurczaków, węży czy szczurów. Takie ujęcie geeka spopularyzował w powieści z 1946 roku, zatytułowanej Zaułek koszmarów (The Nightmare Alley) William Linsday Gresham. Wykorzystanie to funkcjonowało długo, nawet gdy zaczęła następować jego przemiana znaczeniowa, a przykłady można znaleźć w literaturze czy innych mediach z epoki. W 1935 roku geek występował już nie tylko jako rzeczownik, ale i czasownik. Geek / geek out miało oznaczać wycofywać się, odpuszczać, tchórzyć.

geek odgryza głowę
Źrodło: via Ripley's

Zasadniczo więc początkowa kariera geeka nie była najprzyjemniejsza. Kojarzyło się go z brakiem talentów czy zdolności. A także z byciem na marginesie społeczeństwa (świadectwem tego, jak postrzegano cyrkowych „odmieńców”, może być film Toda Browninga The Freaks z 1932 roku) oraz tworzeniem wspólnoty z innymi wykluczonymi z tego samego powodu. Wszystko to na swój sposób jest bliskie współczesnemu geekowi. Jak pisze Emma Louise Backe na blogu The Geek Anthropologist, tożsamość geeka opiera się na historycznym precedensie stygmatyzacji, wykluczenia, ale też pewnego rodzaju nonkonformizmu.

Ku przyszłości

Sprawy zaczęły się nieco zmieniać w połowie dwudziestego stulecia, kiedy to stopniowo zaczęła się rozwijać komputeryzacja i cyfryzacja społeczeństwa. Choć do skojarzenia z technologią i komputerami doszło dopiero około 1983 roku, na grupach dyskusyjnych Usenetu, już wcześniej – bo w 1957 roku – reprezentujący Beat Generation pisarz Jack Kerouac przedstawiał geeka jako nadgorliwego, nietowarzyskiego studenta lub osobę, która obsesyjnie jest oddana pewnemu zagadnieniu. Mogło się ono wiązać nie tylko z samą technologią – pasje geeka mogły się też rozciągać na wychodzącą coraz szerzej fantastykę (naukową i nie tylko).

Było już lepiej, ale dalej daleko od czegoś przyjaznego i życzliwego. Jak podaje Merill Perlman, prawie 700 cytowań ze słowem geek, które baza danych Nexis podaje za lata 1980-1990, używało tego pojęcia w negatywnym kontekście, do opisu niepożądanych osób czy cech.

Nie inaczej było z popularnym postrzeganiem geeka. W pochodzącym z 1986 roku skeczu Saturday Night Live pod tytułem Get a Life (Znajdź życie), w groteskowy sposób przedstawiono fanów Star Treka – do dziś uważanego za jedno z najbardziej geekowskich universów. Występujący w nim William Shatner, czyli kapitan Kirk, wprost zarzucał poprzebieranym w stroje z serialu i emocjonującym się najdrobniejszymi ciekawostkami uczestnikami konwentu, że marnują sobie życie i ogólnie są godni pożałowania.

Geek zyskuje szacunek

Rzeczy zmieniły się w latach 90., wraz z ekspansją rynku komputerowego. Ostatecznym geekiem (the ultimate geek) nazywany był Bill Gates – w tym ujęciu słowo to stawało się komplementem. Również definicja czasownika geek out z 1992 roku, mówiła o angażowaniu się w dyskusje na tematy technologiczne czy wykonywania skomplikowanych zadań. Widać kolosalną różnicę w porównaniu z geekiem, którego największym wyczynem było szokowanie przez robienie obrzydliwych rzeczy na scenie. Na pewno został element pewnego rodzaju szaleństwa. Wszystkie współczesne definicje mówiły o fascynacji i ekscytacji.

Bill Gates ultimate geek 1998

Czy oznacza to, że geek pozbył się swojego negatywnego znaczenia? Niekoniecznie. Może nadal być używany do zdeprecjonowania kogoś. Wszystko zależy tak naprawdę od intencji wypowiadającego, jak i odbiorcy. Często ktoś sam określa się mianem geeka, by rozbroić możliwy negatywny ładunek tego wyrazu.

Geek vs. Nerd – kto jest kim?

Jeśli ten historyczno-pojęciowy galimatias nie jest jeszcze wystarczająco pogmatwany, dorzućmy do mieszanki pojęcie nerd. Bywa ono często traktowane jak synonim geeka. Czy słusznie?

Krótka historia nerda

Na pewno jest ono od geeka młodsze. Pierwszy raz pojawiło się w XX wieku. Wprowadzić je miał autor popularnych książek dla dzieci Theodor Seuss Geisel, czyli Dr. Seuss, spod którego pióra wyszedł między innymi Kot Prot czy Jak Grinch ukradł Święta. Nerd pojawił się jednak w innym jego dziele – If I Ran the Zoo z 1950 roku, gdzie był raczej dość nieprzyjemnym z wyglądu stworzeniem o ponurym wyrazie twarzy.

nerd Dr. Seuss If I Ran The Zoo
Źródło: paulkienitz.net

Inna geneza wiąże nerda z Mortimerem Snerdem – lalką brzuchomówcy Edgara Bergena, odznaczającą się nieciekawym wyglądem, z opadniętymi powiekami i wystającymi zębami.

nerd Mortimer Snerd

Pojawiały się też inne próby wyjaśnienia, na przykład – nieco bardziej sympatyczne – skojarzenie z slangowym nerts, którego używano dla określania czegoś, co jest niezwykłe lub szalone. Sądzono też, że nerd, czy właściwie zbliżona do niego forma nurd, wziął się z gwary studentów college’u i oznaczał przeciwieństwo kogoś, kto lubi balować i się upijać (drunk). A niektórzy uważali nurda za eufemistyczną wersję słowa turd, czyli ekskrement – w sam raz dla określenia osoby godnej pogardy.

O tym, że nerd oznacza w slangu nudziarza donosił w 1951 roku Newsweek – w rok po ukazaniu się książki Seussa. W kolejnych dekadach pojęcie to coraz częściej spotkać można było także w druku, a lata 80. przypieczętowały popularne wyobrażenie nerda jako okularnika z nieodłącznymi długopisami w plastikowym pojemniczku, który ma dużo do powiedzenia w kwestiach naukowych, ale gorzej radzi sobie w kontaktach społecznych i raczej nie należy do popularnych osób

nerd figurka stereotyp

Podobnie jak w przypadku geeka, tak i nerd doczekał się rehabilitacji i uznania. Znowu ważną rolę odegrały przemiany społeczne i coraz większy udział komputerów i nowoczesnych technologii w naszym życiu. Gorzej ma dork, pojęcie stosunkowo najmłodsze, bo pochodzące z lat 60., a oznaczający społecznie nieprzystosowaną osobę, która również niespecjalnie się ubiera.

Nerd i geek, geek i nerd

No dobrze, ale jak to w końcu jest? Można używać zamiennie tego geeka z nerdem czy nie? Wydaje się, że znowu decydującą rolę odgrywają preferencje danej osoby. Warto jednak przywołać opinię Bena Nugenta, autora książki American Nerd: The Story of My People. Jego zdaniem geek jest kimś w rodzaju nerda z silnym poczuciem wartości, który jest definiowany przez obeznanie w konkretnym temacie. Dlatego też niektórzy ludzie wolą, by ich nazywać geekami. Inni z kolei uważają, że termin ten jest obraźliwy. A jeszcze inni wskazują, że można być i jednym, i drugim.

Michi Trota w artykule dla Encyclopedia Britannica wskazuje z kolei na pewną różnicę. Geek to osoba bardziej zorientowana na udzielanie się w społeczności i przejawianie bardziej fanowskiego zachowania, na przykład zbierania gadżetów czy podążania za trendami. Nerd miałby natomiast kojarzyć się z bardziej wyspecjalizowaną techniczną wiedzą, być bardziej zainteresowany teorią niż modą oraz poważniej podchodzić do zgłębiania tematu.

Pojawiły się też próby rozwiązania dylematu przy pomocy diagramu Venna, który miał pomóc w ustaleniu, czy jest się geekiem, nerdem, dorkiem, a może także dweebem – zależnie od tego, jak zachodzą na siebie pola inteligencji, obsesji oraz społecznej nieudolności. Najlepiej wypada tu geek.

geek nerd dweeb dork diagram Venna
Źrodło: Mashable

Legitymacja geeka, czyli geek code

Być może często spotkaliście się z memem – „Jeśli nie wiesz, kim jest [tu wstaw postać z filmu/serialu/gry], oddaj swoją legitymację geeka”. Tymczasem coś takiego istniało – w pewnym sensie. Pomijając oczywiście różne faktyczne legitymacje fanklubów i podobnych, można było kiedyś natrafić na kod geeka, czyli geek code.

geek code

Chodzi o opracowany w 1993 roku przez Robeta A. Haydena, wówczas studenta Mankato State University, specjalny ciąg znaków, który miałby posłużyć do wyrażenia tego, czym dany geek się interesuje. Sam Hayden mówił, że chciał walczyć z negatywnym stereotypem oraz pomóc w przyznaniu się do bycia geekiem i pokazania innym geekom kim się jest za pomocą zakodowanej informacji.

Każde z poszczególnych oznaczeń definiowało inną dziedzinę życia i zainteresowań. Za pomocą geek code’u określać można było nie tylko swoje pasje i antypatie, preferencje komputerowe czy popkulturowe (Star Trek, Z archiwum X, komiks Dilbert, Doom), ale także wiek, wygląd, a nawet poglądy polityczne czy częstotliwość kontaktów seksualnych.

James Romenesko z The Washington Post rozszyfrowywał – między innymi – że ten konkretny geek czyta książki, choć nie codziennie, jest fanem Babylon 5, nienawidzi Windowsa, a także nosi koszulki z politycznym przekazem.

Legendę poszczególnych znaków w kodzie można znaleźć na stronie internetowej Haydena. Swego czasu kod pojawiał się w stopce maili albo na grupach Usenetu. Dziś jest on jednak już dość mocno zapomniany, nie wspominając o tym, że jego ostatnia wersja pochodzi z 1996 roku. Niemniej pozostaje interesującym świadectwem z geekowskiejprzeszłości, a także pokazuje, jak szerokie może być spektrum zainteresowań geeka i jak wielu dziedzin może dotykać.

Geekowie nie gęsi, swoje święto mają

Geek code to już przeszłość. Niemniej istnieje bardziej współczesna forma celebracji swojego geekowstwa. Mowa o Geek Pride Day, czyli Dniu Dumy Geeka, który obchodzony jest 25 maja. Data nie jest przypadkowa. W 1977 roku, właśnie 25 maja, na ekrany trafił jeden z najbardziej geekowskich filmów wszech czasów, czyli czwarty epizod Gwiezdnych wojen. Tego samego dnia obchodzone są też pokrewne święta – Dzień Ręcznika, dla fanów prozy sci-fi Douglasa Adamsa, oraz Wspaniały 25 maja dla miłośników Terry’ego Pratchetta.

Geek Pride Day

Po raz pierwszy Geek Pride Day świętowano w 2006 roku, a inicjatywa zrodziła się w Hiszpanii, gdzie nazywana jest Día del orgullo friki (w kolejnych latach rozszerzyła się na inne kraje). Zorganizował go bloger Germán Martínez. Prócz świętowania w internecie, geekowie przenieśli się też na ulice Madrytu, gdzie w liczbie trzystu maszerowali wraz z osobą przebraną za Pac-Mana.

Ogłoszono też wówczas manifest geeka, określający jego prawa i obowiązki. Wśród tych pierwszych znalazły się między innymi prawo do pozostawania w domu, niechęci do piłki nożnej czy innego sportu, posiadania tylu geekowskich przyjaciół, ile się zapragnie, czy przejęcia władzy nad światem. Obowiązki to z kolei na przykład bycie geekiem bez względu na wszystko, przechowywanie geekowskich materiałów, udział w premierach geekowsko-nerdowskich książek i filmów (jeśli ma się kostium lub tematyczną koszulkę, tym lepiej), ale także wybranie sobie swojej geekowskiej specjalizacji.

Co to znaczy geek? – pytamy i odpowiadamy

Geek istnieje więc w przestrzeni społecznej i to już wcale nie tylko na marginesie i – bynajmniej – nie tylko w karykaturalnych wyobrażeniach z kultury popularnej. Obecność geeka odnotowywana jest przy okazji wchodzenia głośnych tytułów – by wymienić ogonki pod księgarniami przed nocnymi premierami kolejnych tomów Harry’ego Pottera albo Sithów, Imperialnych Szturmowców lub Rycerzy Jedi, którzy wybierali się na premiery nowych epizodów Star Wars.

O geekach coraz częściej pamiętają też producenci ubrań czy rozmaitych gadżetów albo urządzeń elektronicznych. Coraz częściej można też trafić na specjalne edycje różnych produktów czy materiałów kolekcjonerskich – kierowanych właśnie do zakręconych pasjonatów. Można odnieść wrażenie, że niegdyś wyśmiewane ofiary bardziej popularnych i przebojowych osób zajęły ich miejsce na drabince społecznej.

Choć czy aby na pewno? Czy to szata zdobi geeka (można spytać w nawiązaniu do panującej niegdyś mody, z charakterystycznymi okularami i szelkami czy spodniami) i czy każda osoba z koszulką z superherosem albo deklarującą, że kocha naukę to geek? We współczesnym świecie, w którym w kinie głównego nurtu mamy filmy z MCU i nie trzeba się wstydzić koszulki z Żółwiami Ninja lub Mario, granice mogą się zacierać.

Gamer tłumaczy geeka

Jak zatem geekowie postrzegają sami siebie i kto właściwie ma prawo nazywać się geekiem? Spytaliśmy o to naszych redaktorów, ale też prezesa agencji gamingowej Fantasyexpo – Kamila Góreckiego. I to jemu oddajemy głos jako pierwszemu:

To nasza rola, żeby żyć tak, jak chcemy. Jeżeli komuś odpowiada bycie stereotypowym geekiem, niech sobie nim jest. Mam średnie zdanie o osobach, które oceniają, czy stereotypowy geek jest taki czy inny. Czyjś wygląd wcale nie definiuje tego, czy jest dobrym czy złym człowiekiem. Jestem geekiem w kwestii mangi, anime, czy konkretniej: Władcy Pierścieni, Warhammera czy Magic: The Gathering i oczywiście mam znajomych, dla których to są zwykłe pionki lub jakieś czarodziejskie karty. Jednak wyobraźnia to wspaniałe narzędzie. Rozwijane i pielęgnowane tworzy w naszej głowie azyl, który pomaga przetrwać nam w tych przesyconych bodźcami czasach. A jak ktoś ma ekipę, z którą może sobie w te magiczne karty pograć czy poprzesuwać te „pionki” na planszy, to pozostaje tylko się tym cieszyć!

Na pytanie o sens bycia geekiem w świecie wszechobecnej popkultury, Kamil odpowiedział słowami, które potwierdzają, że mówimy o pojęciu szerokim i mogącym zmieniać znaczenie zależnie od użytkownika:

To jest trochę tak jak z gamingiem. 16 milionów Polaków deklaruje, że gra w gry wideo, ale może połowa z nich nazwałaby się gamerami. Wiele osób nawet nie wie, że jest geekiem. Pytanie, co dla każdego z nas oznacza to pojęcie? Nazywanie się per geek jest dość subiektywne i personalne. Ktoś, kto zbiera gry komputerowe, może nie rozumieć, jak można zbierać różdżki z Harry’ego Pottera. A znam ludzi, którzy je zbierają i nie są geekami… przynajmniej w ich mniemaniu. Na tym polu najwięcej namieszał Marvel, który mocno wyciągnął geekowstwo na salony, nie tylko poprzez filmy, ale zasięg gier komputerowych i utożsamianie się ludzi z postaciami.

Ponieważ punktem wyjściowym do naszych rozważań był program Beauty and the Geek, zapytaliśmy Kamila również i o ten wątek. Nasz rozmówca przyznał, że stereotypów obawia się właśnie w kontekście takiego show, które może wpłynąć niekorzystanie na branże (choć chciałby się mylić):

Oceniam to na bazie standardów, jakie wypracowała sobie telewizja w moich oczach. Ten program ma się oglądać, więc będą tam stereotypy. Będą damy i wieśniaczki gamingu i geekworldu. I duża część odbiorcy telewizyjnego, która ogląda tego typu programy, będzie się z nich, o zgrozo, uczyła. Endemol Shine ma duży background internetowy i mam nadzieję, że będą o tym pamiętać i tym razem. Ale z drugiej strony to też musi się zobaczyć… A jest kilka prostych mechanizmów, które tę oglądalność mocno podbijają i na pewno zaszkodzą opinii dotyczącej geeków.

Kto to geek według redaktorów portalu Geex?

Swoje trzy grosze wtrącili też trzej panowie z naszej redakcji – Grzegorz, Bartłomiej oraz Piotr. Kim jest geek według każdego z nich?

Może nim być każdy, w każdej dziedzinie i w każdym stopniu. Przykładowo, żeby być geekiem technologicznym, nie trzeba nadążać za wszystkimi premierami smartfonów od Xiaomi. Nie chodzi przecież o przekraczanie granic znajomości i zaangażowania w temat, ale o coś zupełnie bardziej nieuchwytnego. Porównałbym to do nawet najmniejszego uczucia ekscytacji, które rodzi się podczas zgłębiania danego zagadnienia. Jeśli to nienazywalne uczucie w kimś jest, to geek z geekiem zawsze znajdzie wspólny język – bez względu na poziom wiedzy i zainteresowania.
Dla mnie geek to po prostu człowiek z pasją, osoba nieprzestająca szukać informacji, zdobywać wiedzy, uczyć się. geekiem można być na różne sposoby. Ja jestem geekiem technologicznym, bo interesuje mnie szeroko pojęta elektronika, nowinki technologiczne np. związane z IoT. Ktoś może być geekiem kulinarnym, a ktoś inny geekiem muzycznym. Prawda jest taka, że we wszechświecie spotkamy nieskończoną liczbę geeków.
Geek jest zapaleńcem. Człowiekiem, który ma swoje koniki i zna się na nich bezbłędnie. Zapytany o coś, rozpocznie niekończący się słowotok argumentów i wyjaśnień, którymi przekaże kompleksową wiedzę, a każde słowo wypowie niebywale emocjonalnie. Może też dzielnie bronić swych tez, uważając je za najlepsze i najważniejsze na świecie, ignorując odmienne zdanie. To taki freak i specjalista w jednym. Geek wyróżnia się nie tylko wiedzą, ale i ubiorem. Uwielbia ciuchy i gadżety powiązane ze swoimi zainteresowaniami, kolekcjonuje je i chętnie eksponuje.
geek z notesem

A kim jest geek według Was?

Czy czujecie się bardziej nerdami? A może macie alergię na oba te określenia i wolicie jakieś inne? Dajcie nam znać w komentarzach.

Źródła: The Geek Anthropologist, Columbia Journalism Review, CNN, Encyclopedia Britannica, Merriam-Webster, Online Etymology Dictionary, Dictionary.com, Mashable,The Geek Code, The Washington Post, GeekTyrant, BigThink, Wprost, 20minutos.es

Dziękuję Grzegorzowi Majchrzakowi oraz Michałowi Tomalowi za pomoc w przygotowaniu artykułu.