Rynek laptopów gamingowych obfituje w wiele dedykowanych urządzeń dla graczy. Producenci prześcigają się w tworzeniu coraz bardziej designerskich laptopów, nierzadko okraszonych LED-ami, żłobieniami i niecodzienną fakturą. A jak prezentuje się i co ważniejsze, jak działa ASUS TUF 15 z RTX 3050 na pokładzie? Tego dowiecie się z niniejszej recenzji.
Mimo że do końca 2021 roku zostało jeszcze kilka miesięcy, nie zapowiada się, aby sytuacja na rynku PC/laptopów miała się drastycznie zmienić. Dostępność kart graficznych dedykowanych do komputerów stacjonarnych jest mizerna i najpewniej taką pozostanie co najmniej do pierwszego kwartału 2022 roku.
Nie dziwi fakt, że laptopy gamingowe zyskują na popularności. Są one na ten moment najtańszym i najbardziej racjonalnym sposobem na połączenie przyjemnego z pożytecznym, czyli wydajnego komputera do pracy i grania.
Z uwagi jednak na sporą różnorodność układów RTX serii 3000 wprowadzenie do tej recenzji zacznę od omówienia dość istotnej kwestii, którą jest limitowanie mocy w nowych RTX’ach oraz procesorach Intela.
Jak grzyby po deszczu, rosną warianty modeli CPU/GPU, które mają równoważyć wysoką wydajność z efektywnością energetyczną. Dla konsumentów jednak już podział na serie Core i3/i5/i7/i9 wydaje się zawiły, o modelach tych procesorów nie wspomnę, a gdzie do tego jeszcze doczytywać się, jaki limit mocy przypada, na jaki CPU…
Pamiętajcie więc proszę, że logika: wyższy numerek w modelu = wyższa wydajność układu CPU/GPU w przypadku laptopów może nie działać. A kluczowym dla końcowej wydajności czynnikiem, w kwestii urządzeń mobilnych, jest stopień zaawansowania ich układu chłodzenia oraz ograniczenia limitów mocy (TDP).
Mówiąc jeszcze dobitniej – czym grubszy i cięższy laptop, tym lepiej, o ile jego przeznaczeniem jest granie lub zaawansowana obróbka danych/plików.
Skoro wiecie już, że suche liczby to nie wszystko, a diabeł dosłownie tkwi w szczegółach, to rzućmy okiem na bohatera niniejszej recenzji, czyli ASUS-a TUF Gaming F15.
Urządzenie to przykuło mój wzrok głównie dlatego, gdyż na dzień pisania tej recenzji jest to najtańszy laptop gamingowy, oferujący Thunderbolt 4. Co jednak kryje się za tą nazwą? Ano możliwość podłączania zewnętrznych interface’ów w tym stacji eGPU.
I chyba nie będę budował w tym miejscu napięcia związanego z mistycznym przyrostem mocy, spowodowanym możliwością podłączenia karty graficznej dedykowanej komputerom stacjonarnym do laptopa. Prawda jest bowiem taka, że konsekwencją idącą za ceną laptopa jest możliwie najbardziej okrojona wersja Thunderbolt 4, jaką tylko dało się zastosować. Innymi słowy – nici z satysfakcjonującego przyrostu wydajności w grach. Aczkolwiek samo eGPU działa… z tym że mizernie.
Na całe szczęście wydajność mobilnego RTX’a 3050, zastosowanego w ASUS TUF Gaming F15 jest rozsądna. Producent zdecydował się na wykorzystanie najwydajniejszej wersji tego chipu z najwyższym współczynnikiem TGP. Konkretnie to ten układ NVIDII posiada moc nominalną na poziomie 60 W, a maksymalną 75 W.
Pytanie zadane w nagłówku owszem, może wydawać się nieco niedorzeczne, jednak mimo wszystko warto się nad nim przez chwilę pochylić. ASUS TUF posiada charakterystyczny design. Urządzenie już od pierwszego spojrzenia przywołuje na myśl produkt skierowany dla graczy.
Warto nadmienić, że będący jednocześnie najtańszym laptopem z Thunerdbolt 4 oraz jednostką o sensownej wydajności, może być pomostem pomiędzy światem gamingu, a pracą z interfaceami audio, które najchętniej korzystają właśnie ze złącza Thunderbolt. Trend ten, który jest standardem w nowych Macbookach z pewnością ucieszy osoby, które z jakiegoś powodu Maca nie chcą, a zależy im właśnie na natywnym wsparciu do TB4.
Z całą pewnością ASUS TUF Gaming F15 nie odnajdzie się w środowisku graficznym. Nie wynika to z faktu, że nie poradzi sobie z obróbką treści, ale z tego, że matryca w tym urządzeniu ustępuje panelom konkurencji z podobnej półki cenowej. Nie będzie to jednak problem dla graczy – szczególnie tych e-sportowych. Szybka, 144 Hz’owa matryca na pewno przypadnie im do gustu.
Testowany laptop jest wykonany z dobrej jakości materiałów. Klapa matrycy (od zewnątrz), to jednolity kawałek aluminium, choć ramki wokół ekranu, to już tworzywo. Efekt byłby lepszy, gdyby obwódka wokół panelu EWV była cieńsza, ale dzięki zastosowanej grubości plastików całość nie wygina się oraz pozostaje względnie odporna na próby manualnego odkształcenia ekranu. Klapę mogę zatem określić jako solidną, ale mało zgrabną.
Na zewnętrznej części klapy producent umieścił ogromny napis TUF, a także logo serii. Przy zamkniętej pokrywie matrycy łatwo też namierzyć wytłoczoną pełną nazwę modelu, jak również diody informujące o stanie ładowania laptopa, pracy dysku oraz sposobie łączności i trybie samolotowym.
ASUS TUF Gaming F15 (2021) jest dobrze wykonany. Jedyne uwagi, jakie nasuwają mi się po obcowaniu z komputerem przez dłuższy czas, to to, że obudowa chętnie i szybko zbiera odciski palców – szczególnie jeśli te są lekko tłuste. Nie polecam dotykać komputera świeżo po posiłku, bo struktura materiałów łatwo nasiąka tego typu zabrudzeniami. Polecam za to wyposażyć się w mikrofibrę i dobry środek do czyszczenia plastików, o ile oczywiście zależy Wam na estetyce Waszego sprzętu.
Urządzenia wskazujące są wykonane bardzo dobrze. Pisząc na klawiaturze popełniałem literówki – wymaga ona bowiem przyzwyczajenia się z uwagi na wygodne, ale szeroko rozstawione klawisze. Nieco irytującym elementem samej klawiatury jest moim zdaniem zupełnie zbędne wyróżnienie klawiszy WSAD innym kolorem. Zabieg ten znany jest z tanich klawiatur dla graczy, który ma jakoby podkreślać gamingowy charakter dość już gamingowego, jak dla mnie urządzenia. Pewnie kwestia gustu, jednak w mój niestety ta wstawka nie trafia.
Skok klawiszy jest miękki, wyczuwalny i niezbyt wysoki. Dla graczy będzie to optymalnie zaprojektowany „klik”, który zapewni dobrą responsywność i minimalizację pomyłek przy szybkim wciskaniu klawiszy. Podczas pisania, poza układem guzików, do którego trzeba przywyknąć, również nie powinno dochodzić do rozczarowania.
Klawiatura spisuje się bardzo dobrze i posiada intensywne, wielokolorowe podświetlenie, które można oczywiście spersonalizować według własnego gustu lub całkowicie wyłączyć. Na duży plus zaliczam też umieszczenie części numerycznej wraz ze skrótem do wywołania aplikacji kalkulatora.
W laptopach do gier rola gładzika zwykle spychana jest na drugi, a nawet trzeci plan. Domyślnie gracze korzystają przecież z myszy. Kiedy jednak na ekranie nie ważą się losy wszechświata, ani nawet kwestia przejścia kolejnego poziomu w ulubionej grze, to touchpad bywa przydatny.
Surfując po internecie, przeglądając, czy tworząc pliki tekstowe, urządzenie sprawdza się bardzo dobrze. Dodatkowe punkty do ogólnej oceny dokładam jak zwykle za dzielone przyciski LPM i PPM. Mogłyby one być co prawda sztywniej osadzone w korpusie i mniej się chybotać, za to co do ogółu ich pracy nie mam żadnych zastrzeżeń. Skok jest niesamowicie przyjemny i satysfakcjonująco miękki, a w dodatku bardzo responsywny. Jest to jeden z moich ulubionych sposobów na adaptację klawiszy w touchpadzie i ASUS-owi wyszło to tutaj idealnie.
Zawsze stawiając znak spacji za nagłówkiem „głośniki” mam takie: „i co teraz?” No bo jak opisać słowami to, co wydostaje się przez szczeliny w obudowie, nie mając nawet szans na obiektywną ocenę. Cóż… będziecie musieli uwierzyć mi na słowo, że głośniki – są. I to chyba najlepsze co można o nich powiedzieć. No może jeszcze warto dodać, że nie charczą.
Do obejrzenia Waszego ulubionego youtubera, czy serialu się nadadzą. Za to muzyki lepiej wprost z głośników laptopa nie odpalać. Brzmienie jest płaskie i co zaskakujące, poprawia się dopiero (nabiera głębi) po podniesieniu korpusu ponad blat, choć powinno być odwrotnie. No cóż, do e-lekcji wystarczy.
Elementem, za który należy pochwalić ASU-a TUF Gaming F15 (2021) jest z całą pewnością jego wyposażenie. Jeśli ocenimy dopasowanie dostępnych portów przez pryzmat grupy docelowej, do której kierowane jest urządzenie, to można mówić o zestawieniu kompletnym. Ponownie pochwalę konstruktorów za trafną decyzję o umieszczeniu w laptopie Thunderbolta 4 generacji, ale też skarcę jednocześnie za znaczące ograniczenie jego realnych możliwości (ilość przypisanych linii PCIex).
Warto podkreślić, że wszystkie zastosowane porty USB typu A, to złącza 3.1 Gen1, co zapewni rozsądną prędkość przesyłu danych. Szczególnie powinno to ucieszyć osoby planujące podłączać dodatkowe, zewnętrzne dyski twarde. Szkoda tylko, że port HDMI nie jest w rewizji 2.1, a jedynie 2.0, ale domyślam się, że podyktowane jest to faktem, iż i tak nikt nie będzie miał w planach obsługi ekranów zewnętrznych w rozdzielczości 4K i 120 Hz, choć pewnie jednocześnie nikt by się na taką ewentualność nie obraził.
Prawa krawędź ASUSa TUF Gaming F15
Wzdłuż prawego boku laptopa umieszczone zostały następujące porty:
Lewa krawędź ASUSa TUF Gaming F15
Wzdłuż lewego boku laptopa umieszczone zostały następujące porty:
O wysokiej jakości klapy matrycy wypowiedziałem się już w akapicie traktującym o budowie zewnętrznej. Teraz pora na sam panel EWV. Entuzjaści dynamicznych gier sieciowych pokroju CS:GO, Valoranta i tym podobnych mogą mieć powody do radości. Matryca posiada 144 Hz częstotliwości odświeżania oraz wsparcie Adaptive SYNC.
Istotnie, matryca wyświetla obraz z dużą dokładnością. Dynamicznie poruszające się obiekty nie smużą, nie zauważyłem też znaczącego Tearingu (efekt „rwania” obrazu). Tu jednak komplementy się kończą, gdyż matryca jest, co tu dużo mówić – ciemna. Nawet kiedy podbijecie jasność panelu do maksimum, da się zauważyć, że ciemne obszary na ekranie są… zbyt ciemne.
Z jednej strony fajnie, bo czerń faktycznie jest czarna, ale kosztem tego, że w mrocznych lokacjach z gier lub filmów na ekranie widzimy jedną wielką czarną plamą. Przy świetle studyjnym nie byłem w stanie uchwycić ani jednego wyraźnego kadru w teledysku Billie Eilish – bury a friend, a naprawdę się starałem!
Ostatnim elementem, który nie wypada zbyt dobrze, są kąty widzenia. Tak po prawdzie, to wypadają wręcz blado, jak na urządzenie z tej półki cenowej. Oczywiście dla niektórych osób może to być w skrajnym wypadku zaleta, gdyż takie rozwiązanie zwiększa poziom Waszej prywatności – ktoś postronny nie zauważy z boku, co dzieje się na ekranie laptopa. Ale będąc obiektywnym, to nie powinno to tak wyglądać.
Na całe szczęście kąty widzenia w pionie są już zdecydowanie lepsze. Jeśli lubicie oglądać filmy/seriale z komputerem w łóżku, to z pewnością nie będzie to aż tak problematyczne, jak próba obejrzenia czegoś w gronie znajomych. No, chyba że zamiast obok siebie, będziecie siedzieć na sobie… ja nie wnikam!
Jak to się jednak mówi: „nie ma róży bez kolców”. A skoro kolce mamy już za sobą, to teraz czas na kilka pochlebstw. Pierwszym, bardzo istotnym jest w zasadzie zerowy w przypadku mojej sztuki backlight bleeding, czyli zjawisko „przebijania” się obszarów nadmiernie podświetlonych przez czarne tło. ASUS TUF Gaming F15 może czuć na tym tle wygranym.
Kolory matrycy pozostają dobrze odwzorowane. Są naturalne i nieprzejaskrawione. Temperatura barwowa jest neutralna. Biel jest istotnie biała, czyli nie żółta, nie niebieska. Kontrast ekranu także jest na dobrym poziomie.
Panel EWV w ASUSie TUF Gaming F15 (2021) mogę zatem podsumować następująco: szybki, ostry, naturalny, ale nieco za ciemny. Zakładając, że macie w pokoju rolety lub gracie głównie po nocach – nie będzie to duży problem, ale warto mieć świadomość, jak to wygląda w praktyce.
Zdjęcie klapy serwisowej w ASUSie TUF Gaming F15 nie należy do najtrudniejszych zadań, pod warunkiem zachowania cierpliwości. Plastik, z którego jest wykonana, dość łatwo się odkształca przy próbie podważenia jej twardym narzędziem. Dlatego polecam plastikową szpatułkę i sporo wyczucia, aby niepotrzebnie jej nie niszczyć.
Zatrzaski odpinają się dość łatwo, myślę, że ciężko je będzie połamać, no, chyba że ktoś wykaże się szczególną nieostrożnością. Po odkręceniu wszystkich śrubek polecam do zdejmowania klapy zabrać się od strony zawiasu. W tym miejscu najłatwiej rozpocząć jej podważanie i ściągnie.
A kiedy operacja się powiedzie, naszym oczom ukaże się:
Na niebieskim laminacie płyty głównej odnajdziecie dodatkowe, wolne gniazdo dla dysku PCIex M.2, a także dwa zajęte przez moduły 2 x 8 GB DDR4 banki pamięci RAM i domyślnie zainstalowany nośnik SSD 512 GB NVME.
Nie rozumiem jednak sensu pozostawienia wolnej przestrzeni tuż obok baterii (po prawej stronie). Na pierwszy rzut oka wygląda to tak, jakby miała się tam znajdować opcja montażu nośnika 2,5″, ale w praktyce miejsce to nie posiada odpowiednich otworów montażowych, ani punktów zaczepienia.
Być może w poprzedniej rewizji TUF-a (2020) właśnie w tym miejscu był montowany dysk HDD, a dla zmniejszenia kosztów produkcji, postanowiono tylko przeprojektować wnętrze bez dopasowania powierzchni obudowy do nowych elementów – nie wiem.
Czytając broszurę reklamową ASUSa TUF Gaming F15, można natknąć się na informację, że dzięki bardzo wydajnej baterii urządzenie może pracować bez podłączonego zasilania przez nawet 12,5h. Mówiąc dyplomatycznie – ktoś dość istotnie minął się w tym punkcie z prawdą. I nie chcę nawet już pytać, jak został wykonany ten pomiar, ale nie udało mi się zbliżyć nawet do połowy tego czasu. Ba, dość powiedzieć, że nie odnotowałem czasu pracy na baterii nawet bliskiego 4 godzin, a co dopiero trzykrotnie wyższej wartości podawanej przez producenta.
Owszem, nie starałem się jakoś znacząco oszczędzać tejże baterii, ale 12 godzin oglądania filmów deklarowane, a niespełna 4 godziny pracy odnotowane (w przeglądarce), to chyba dość odczuwalny rozjazd. I proszę, nie zrozumcie mnie źle! Nie próbuję w żadnym wypadku pastwić się nad TUF-em z tego powodu, ale zastanawia mnie, skąd ta fantazja marketingowców się w ogóle wzięła? Pod „maską” ASUSa TUF Gaming F15 drzemie bowiem zaledwie 48 Wh ogniwo.
Dla kontekstu dodam, że wiele gamingowych modeli laptopów, korzysta z baterii o pojemności nawet 99 Wh, a rzadko kiedy ich producenci deklarują nawet 8, czy 10 godzin pracy przy takich pojemnościach. Wszak mówimy tu o wysoko-wydajnych układach wielordzeniowych o sporym TDP i TGP. Rozsądnie jest zatem nastawić się na około 5 godzin ciągłego użytkowania ASUS-a TUF przy minimalnej jasności matrycy i przy pełnym trybie oszczędzania baterii. Jeśli jednak spartańskie warunki użytkowe nie leżą w Waszym kręgu zainteresowań, to cóż – 2 godzinki i trzeba będzie szukać zasilacza.
Jak widać powyżej, na system chłodzenia w ASUSie TUF Gaming F15 składają się 3 ciepłowody i dwa wentylatory odśrodkowe. Dwa grubsze heatpipe’y odpowiadają za chłodzenie procesora i karty graficznej, a jeden nieco cieńszy odprowadza dodatkowo nadmiar ciepła z sekcji zasilania. Warto zauważyć, że wentylator rozpraszający ciepło z GPU posiada dodatkową szczelinę wentylacyjną, co z pewnością przekłada się na tak dobre rezultaty tegoż systemu chłodzenia.
Tak, chłodzenie w ASUS-ie TUF Gaming F15 jest wydajne, ciche i zaskakująco skuteczne. Nie oznacza to oczywiście, że laptop nie nagrzewa się podczas pracy. Wysokie TDP procesora i karty sprawia, że ma ono co robić. Jednakże stany energetyczne zaprojektowane przez inżynierów ASUS-a są na tyle sprytne, że laptop w pracy przeglądarkowej/biurowej pozostaje niemalże niesłyszalny. Z kolei podczas grania szelest wentylatorów wzmaga się, ale pozostaje w racjonalnym zakresie, nie denerwując zanadto. Rzecz jasna odczucia płynące z głośności pracy są mocno subiektywne, ale porównując ciśnienie akustyczne, generowane przez ten model z innymi notebookami, które testowałem, wypada ono bardzo korzystnie.
Natężenie hałasu (pomiar na pulpicie): 35 dB
(Pomiar wykonany na zasilaniu sieciowym w trybie wydajności „Asus”, pulpit)
Natężenie hałasu (pomiar w Apex Legends): 47,7 dB
Podczas testów starałem się przetestować kilka wariantów ustawień graficznych. Oczywiście z wiadomych względów nie prezentuję tutaj ich wszystkich, a jedynie te, które są najkorzystniejszym wyborem względem otrzymanej wydajności. Na wstępie podkreślę jednak, że mobilny RTX 3050 „robi robotę” i dzięki zastosowaniu technologi NVIDIA DLSS wiele gier znajdujących się na granicy płynności, przeskakuje do w pełni grywalnych 50-60 fps po włączeniu tej funkcji.
Dla gier e-sportowych zaleca się obniżenie detali do poziomu minimalnego, pozostawiając jedynie tekstury i zasięg widzenia na opcji „wysokie/ultra”. W grach singleplayer poziom ustawień powinien być dopasowany do zakresu interesującej użytkownika płynności. Dla mnie pożądanym progiem płynności jest około 60 klatek.
W poczet testów syntetycznych wpisały się wyniki z kilku popularnych aplikacji mierzących wydajność w aplikacjach 2D/VIDEO.
ASUS TUF Gaming F15, to poprawnie wykonany laptop, skierowany do fanów gamingu. W mojej ocenie osoba kupująca ten sprzęt świadomie nie powinna czuć się rozczarowana. Urządzenie działa szybko, jest ciche i nie nagrzewa się w newralgicznych miejscach. Matryca, choć nieco ciemna, to o naturalnych, przyjemnych kolorach oraz niskim poziomie smużenia i praktycznie zerowym backlight bleedingu. Zestaw portów i złącz, jest wystarczający, a na dodatek nie czuć tutaj cięć budżetowych.
ASUS-a można z czasem rozbudować poprzez wymianę kości RAM na moduły o wyższej pojemności (2 x 16 GB), a także poprzez dołożenie kolejnego dysku SSD NVME (wolny slot M.2).
Czas pracy na baterii, jak na urządzenie skierowane do graczy jest akceptowalny, chociaż szkoda, że informacje marketingowe sugerują mocno naciągane, odrealnione wyniki. Wykonanie zewnętrzne, jak i wewnętrzne, pozostaje na dobrym poziomie. Aluminiowa klapa nadaje konstrukcji sztywności oraz trwałości, a zdobienia dodają gamingowego sznytu.
Laptop jest w stanie uruchomić każdą obecną na rynku grę na detalach średnich w zadowalającej płynności, a tytuły e-sportowe działają na poziomie natywnej częstotliwości odświeżania matrycy, czyli w okolicy 100 klatek na sekundę i więcej.
Klawiatura oraz touchpad, to jedne z najwygodniejszych urządzeń wprowadzających, z jakimi miałem do czynienia. Wyróżniające się od reszty klawisze „WSAD” nie trafiają w moje gusta, ale w pełni rozumiem ten zabieg stylistyczny. Bardzo cieszy fakt, że palmrest pozostaje chłodny nawet podczas intensywnego grania, a komputer nie jest zanadto głośny. W ogólnej ocenie ASUS TUF Gaming F15 (2021) wypada po prostu dobrze. Komputer z pewnością zadowoli młodszych graczy oraz wszystkich tych, którzy szukają najtańszego laptopa z Thunderbolt 4.




Układ chłodzenia RDR2 na wysokich to jakieś 92 ultra to juz dobija do 95 a nawet wiecej, kazdy chwali ten układ chłodzenia ale bym sie z tym nie zgodził chyba ze chodzi o takie gry jak total war warchammer 2 na ultra jakies 82
Czy max TDP tego laptopa to 45W? Chodzi o CPU power limit, nie jestem pewien, czy to to samo. Czy w TUF gaming F15 z procesorem 11800H byłby taki sam limit TDP? Czy może można to podkręcić w BIOSie albo jakimś Throttlestop?
Jak rozumieć 'ograniczona wersja Thunderbolt 4′? Zastanawia mnie stwierdzenie przy HDMI 2.0b: „i tak nikt nie będzie miał w planach obsługi ekranów zewnętrznych w rozdzielczości 4K i 120 Hz”. Czy to się tyczy też tego Thunderbolta? Z tego co wiem standardowo wersja 4 działa w standardzie DP 1.4, co pozwala uzyskać takie odświeżanie. Planuję używać tego laptopa z monitorem 34″ 3444×1440 właśnie w minimum 120Hz + drugim 24″ 1920×1080. Czy ten Thunderbolt da radę?
Pozdrawiam!
Przy połączeniu z Thunderbolt korzysta się ze standardu altDisplayPort, gdzie przy wersji 1.4 Twoja docelowa rozdzielczość i odświeżanie 120 Hz nie powinna sprawiać problemu.
Wojskowa wytrzymałość…. Klawiatura to porażka, mam 3 inne laptopy, po kilku latach mają lepszą klawiaturę niż Asus. Po 2 latach wytarte litery, do tego stopnia, że nawet plastik się wyciera, wentylator wymieniony 2 razy… nigdy więcej.
po 2 latach? ale wiesz ze ten laptop jest 2021 roku i pewnie juz ma inna klawiature niz twoj?
Co oznacza znaczące ograniczenie możliwości Thunderbolt 4? Czy jest to jakieś ograniczenie przepustowości łącza albo możliwość podłączenia mniejszej ilości urządzeń niż w nie ograniczonym TB4? Chyba TB4 ma jakąś specyfikację, której producent musi się trzymać, żeby dostać certyfikat?
Co konkretnie oznaczają informacje w tym artykule o ograniczeniu możliwości Thunderbolt? Można gdzieś znaleźć dokładniejsze informacje na ten temat?
Ciekawa recenzja. Cóż…myślę nad tym lapkiem, lub nad lenovo ideapad gamming 3 z RTX 3050.
Miejsce po prawej obok baterii…jest z tego co wiem na pojemniejszą bateryjkę. Model z tego co wiem występuje z baterią/aku o pojemności 90Wh i ta jest 4 komorowa.
Trudno taką trafić niestety przy konfigu z RTX 3050 oraz i5 1140
Nie wiem czy to problem mojego laptopa czy wszyscy tak mają mój laptop Asus tuf gaming f15 głośno chodzi proszę oddpowiedcie mi jak to wina laptopa to co ja mam zrobić czy on ma taką pracę ?
Testy natężenia hałasu znajdziesz w naszym teście: (pomiar w Apex Legends): 47,7 dB.
Czy ktoś posiadający tego laptopa mógłby napisać czy też ma problem z koszmarnie wolnym CPU podczas pracy na baterii? O graniu nie ma mowy, aczkolwiek i tak granie na baterii ma raczej średni sens, ale nie ma też mowy o przeglądaniu Internetu, oglądaniu YouTube czy korzystaniu z Teamsa. Komp zaczyna mulić jak średniej klasy laptop sprzed 15 lat. W zasadzie nie da się z niego korzystać. Po podłączeniu natychmiast wraca do normalnej wydajności.
Hmmmm……. Kupiłem tego laptopa, czekam na dostawe, czytając recenzje i opinie w sieci, uwazam, że jest to dobry kompromis miedzy stacjonarnym PC, a wysokiej klasy laptopem. Mam nadzieje, ze nie zawiode sie na nim, poniewaz jestem raczej graczem z doskoku.
Generalnie, puste miejsce o którym piszesz – te na dysk HDD to miejsce na baterię. W normalnej części Europy np. w DE dostarczany jest z baterią 90tką… I wtedy faktycznie praca koło 5 -6 godzin staje się realna. Niemniej, dalej to nie 12 ale już coś. W każdym razie – na szczęście baterię można wymienić na większą jeśli komuś zależy na czasie pracy.
Niestety trafił mi się wadliwy model. Jutro będzie zwracany i wymieniany na nowy i mam nadzieję że więcej to się nie powtórzy.
Laptop mocno się nagrzewał, przy zwykłym przeglądaniu internetu było to już 50-70°C a przy odpaleniu średnio wymagającej gry dochodziło do prawie 100°C (to ja nie wiem co by to bylo gdybym odpaliła np jakiegoś cyberpunka) przez to myślałam że mam problemy z internetem (na moim starym laptopie było wszystko w porządku) bo internet działał dobrze i ogółem średnio w grze mialam 15-30ms ale bywały takie dziwne uciążliwe opóźnienia do nawet 300ms co kilka sekund, przez to totalnie nie byłam wstanie pograć w żadna gre online bo było to naprawde uciążliwe. Dopiero informatyk mi wytłumaczył że to wcale nie jest wina internetu (bo działo sie to przy połączeniu z każdym innym internetem) lecz to że procesor sie przegrzewa :0 . Nowy laptop zakupiony dzień temu i takie problemy kto by się spodziewał (o tyle dobrze że nie wpływało to na spadki fps) Jak widzę to ludzie narzekają na wysokie nagrzewanie sie tego modelu ale nikt nie pisze o związanych z tym problemach przy graniu poza samym faktem ze laptop jest cieplejszy więc myślę że musiał mi się naprawde trafić jakis felerny model.
Ogólem laptop jest naprawde ładny i działa sprawnie, tylko granie w gry online sprawia kłopot.
Zawsze mnie śmiesza komentarze negatywne które są w 95% procentach pisane przez ludzi którzy nie do konca pisza prawde tylko czesto wymyślaja albo oczekuja od sprzetu zeczy które dany sprzet juz przed zakupem było wiadome ze nie ma mozliwosci spełnić! Ludzie to jest tylko i Asz! „laptop” nie oczekujmy od niego że bedzie 2razy lepszy od komputera stacjonarnego! Ja sam Jestem posiadaczem TUF F15 kupionym w 2023roku i uważam że ten laptop jest o 100% lepszy od zwyklego laptopa i to wystarczy! Ale nie oczekujmy od Laptopa że bedzie lepszy od stacjonarnego komputera którego możemy kupic taniej i to starszego o rok a bedzie bardziej wydajny niz ten laptop! Bo to nie o to w tym kompletnie chodzi, takie laptopy sa skierowane dla ludzi którzy 90% swojego czasu spedzaja po za domem i pracuja na takim laptopie a wolnych chwilach chca sie zrelaksowac i zagrac w jakaś tam gre bez Fajerwerek! I tacy ludzie nie oczekuja że na tym laptopie odpala wszystkie najlepsze gry z 2024roku na maxymalnych obrotach i beda grac przez 12h no stop i ma sie to nie zawieszać! No idiota trzeba byc zeby tak myslec, jesli ktos kupuje takiego laptopa by tylko na nim grać w gry to jest najgorsza glupota jaka mozna zrobić i to kompletnie nie ma sensu robic takie zeczy poniewaz jak sama Nazwa wskazuje to jest tylko „Laptop” i jest stworzony po to by był lepszy od zwyklego laptopa i mozna bylo juz na nim zagrac w jakas ciut nowszą gre bo na zwykłym laptopie to ciezki temat i do tego ten laptop jest zrobiony a ludzie kupujac takiego laptopa gdzie jest reklamowany jako laptop do „Gier” to oczekuja od niego że on to juz bedzie lewitowal nad stołem i odpalał wszystkie najlepsze gry bez problemów do tego nie bedzie go słychać i jeszcze przeniesie nas w czasie do roku 2030! No Brawo haha, Dla mnie osobiscie ten laptop nie posiada żadnych wad! Poniewaz oczekiwalem od niego by był lepszy od zwyklego laptopa za 1500zloty i żeby dało rade odpalic gry troszke starsze i tyle dzieki pozdrawiam
po roku użytkowania przestała działać karta sieciowa, komputer nie widzi wifi, wielokrotne resetowanie nie pomaga.