W klawiaturach wbrew pozorom zmieniło się na przestrzeni ostatnich lat całkiem sporo – w świecie gamingowym furorę obecnie robią magnetyczne przełączniki. Czy rzeczywiście oferują niespotykaną dotąd precyzję, która zmienia sposób, w jaki grasz? Sprawdziłem to na przykładzie topowej klawiatury SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3. Przeczytaj jej recenzję i przekonaj się, czy warto zainwestować w magnetyczną klawiaturę i czy daje ona przewagę w gamingu.
SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3 to klawiatura mechaniczno-magnetyczna skierowana do najbardziej wymagających graczy, którzy oczekują najwyższej precyzji i jak najniższych opóźnień w grach. Szczególnie przekonać do siebie powinna fanów sieciowych produkcji, takich jak CS2, Valorant, Fortnite, Apex Legends czy Battlefield 6.
Klawiatura SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3 to innowacyjny produkt, który ma wiele do zaoferowania. Najwyższa jakość wykonania, funkcjonalny ekran OLED i wygodna, zajmująca mało przestrzeni na biurku konstrukcja TKL to tylko część z zalet. To przede wszystkim nowoczesne magnetyczne przełączniki OmniPoint 3.0 z efektem Halla i opcją regulacji punktu aktywacji od zaledwie 0,1 mm oraz Rapid Trigger z trybem ochrony, które zapewniają najlepszą możliwą precyzję w grach.
Cena może być dla niektórych trudna do przełknięcia, ale jeśli szukasz topowej i względnie cichej klawiatury magnetycznej z dołączoną podpórką, to skieruj swój wzrok ku SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3.
Jak każda klawiatura, tak i SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3 nie jest pozbawiona wad. Przede wszystkim nie jest w pełni magnetyczna – mniej istotne klawisze bazują na tradycyjnych mechanicznych przełącznikach Gateron Red. Za tak wysoką ceną można byłoby oczekiwać jeszcze bardziej topowej specyfikacji, np. trybu bezprzewodowego w standardzie, odświeżania 8000 Hz i hot swapa. Recenzowana wersja biała nie ma też alternatywnego modelu Wireless, a szkoda.
SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3 to obecnie flagowy model klawiatury bez bloku numerycznego w ofercie duńskiego producenta. Nic tym w dziwnego – od wypakowania czuć, że ma się do czynienia z produktem klasy premium. Zawartość opakowania co prawda może nie zachwyca, ale ma wszystko, co powinna mieć topowa klawiatura TKL: podpórkę pod nadgarstek (co wcale nie jest standardem), odpinany kabel USB-C do USB-A, a w schowku na spodzie ściągacz nasadek.
Czego chcieć więcej w klawiaturze pozbawionej hot swapa? W idealnym świecie mogłaby mieć jeszcze plastikową osłonkę, która ochroni otwartą konstrukcję klawiatury przed kurzem. Ale biorąc pod uwagę, jak łatwo zadbać o jej czystość, to już wyłącznie myślenie życzeniowe Pana Czepialskiego.
Odłóżmy zatem czepialstwo na bok i dajmy ponieść się ekscytacji. Sama bohaterka tego testu, SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3, nie jest bowiem kolejną typową klawiaturą mechaniczną, jakich pełno na rynku. Na pozór tak wygląda, ale pozory mylą. Pod nasadkami kryje się jej największa siła: magnetyczne przełączniki OmniPoint 3.0 z efektem Halla. Jest to główny, acz nie jedyny atut. Czy analogowe przełączniki to faktycznie taki game changer i każdy gracz powinien zainteresować się klawiaturami wyposażonymi w nie? Przekonaj się o tym w recenzji przewodowej wersji SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3 White.
To nie jest moja pierwsza styczność z klawiaturą magnetyczną, ale pierwsza z taką z wysokiej półki. Klawiatura SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3 niewątpliwie rzuca się w oczy, szczególnie w recenzowanym wydaniu. Wpasowuje się w idealnie w stanowisko z dominującą bielą. Daje schludny, przyjemny dla oka efekt, poszedłbym nawet o krok dalej, bo pozostawiła mnie wręcz z wrażeniem „wow” (i nie, nie jest to przesada, a na pewno nie taka „przesadna”).
Elegancja elegancją, ale jak wykonana jest obudowa? Jest bardziej niż solidnie. Płyta w środku obudowy jest aluminiowa, ale cały korpus wykonany jest z plastiku PBT wysokiej jakości. Wagowo wypada dość standardowo (974 g), ale wraz z poręczną konstrukcją sprawia, że klawiatura daje uczucie lekkości. Na spodzie znajdziesz dwie regulowane nóżki, pokryty gumową warstwą schowek na narzędzie do wyciągania nasadek klawiszy oraz sześć antypoślizgowych nakładki, by zachować przyczepność klawiatury.
Obudowa jest też całkiem niska, przywodząc na myśl niskoprofilowe klawiatury. Zastosowana konstrukcja jest otwarta (tzw. floating key design) – klawisze nie są zabudowane, co ma wpływ na ich dźwięk i komfort korzystania (i łatwość w czyszczeniu!). Ma on tylu zwolenników, co przeciwników, ale w przypadku modelu SteelSeries trudno narzekać. Producent zadbał o dodatkowe wygłuszenie i klawiatura jest wręcz zaskakująco cicha, jak na mechaniczne konstrukcje. To zasługa trójwarstwowej pianki wygłuszającej i nasmarowania każdego klawisza oraz stabilizatorów, które nie grzechoczą.
Do klawiatury magnetycznie przyczepisz pokrytą gumowaną powłoką podpórkę, która jest bardzo przyjemna w dotyku i wygodna w korzystaniu (nie jest ani miękka, ani twarda). Trudno powiedzieć, jak wytrzyma próbę czasu, ale przypuszczam, że sprawdzi się raczej lepiej od typowo miękkich rozwiązań. Nie zauważyłem też podczas użytkowania widocznych odcisków (może to być też kwestia białego koloru).
Z racji tego, że podpórka jest na równi z obudową, a ta jest dość niska, dla niektórych wysoki profil klawiszy może wpłynąć na komfort użytkowania. Na przykład w konkurencyjnych klawiaturach Corsaira tego nie odczuwałem, bo przez profil frontu podpórka znajdowała się nieco wyżej i nie czuło się tym samym wyższych nasadek. Mnie to nie przeszkadza w żadnym stopniu, ale zakładam, że znajdą się osoby, które wolałyby w tym modelu SteelSeries niski profil. Jest jednak kwestia mocno subiektywna – nie uznałbym tego w żadnym razie za minus!
Miło, że duński producent zadbał o to, by wpinany w złącze USB typu C po lewej stronie obudowy kabel o dość standardowej długości (1,9 m) i w tekstylnym oplocie był odczepialny. Zaletą jest także to, że nie jest on ani gruby, ani cienki – jest po prostu optymalny. Nie jest też w żadnym stopniu sztywny, więc nie powinien przeszkadzać podczas gamingowych sesji. Ubolewam jednak nad tym, że w standardzie nie ma trybu bezprzewodowego… Do niego musisz dopłacić, a w dodatku jeśli chcesz biały wariant, to nie ma alternatywy w postaci modelu Wireless.
Nasadki klawiszy są wykonane z PBT (tzw. double shot, czyli formowane metodą podwójnego wtrysku), i to wysokiej jakości. Ich faktura jest lekko szorstka, co akurat jest dużą zaletą. Podczas długich sesji masz mniejsze uczucie ślizgania się palców (a właściwie nie masz go w ogóle). Czcionka na nich jest czytelna i pasuje do designu klawiatury, bo jest mało gamingowa (duży plus!).
Co więcej, klawisze są dopasowane do efektownie wyglądającego podświetlania. Przepuszczają bardzo dobrze RGB (z wyjątkiem dodatkowych znaków na pojedynczych klawiszach), co wcale nie jest standardem, jakim powinno być w każdej topowej klawiaturze. W wielu customowych konstrukcjach z wysokiej półki otrzymujesz najczęściej zwykłe klawisze PBT, a RGB podświetla co najwyżej ich „tło”, więc nie spełniają w istocie swojej funkcji.
Jedyną wadą zastosowanego podświetlania jest, że nie wszystkie kolory są optymalne. Problem jest głównie z białym, ale to częste w klawiaturach. W SteelSeries ma lekko niebieskawy odcień. Nie jest to duża wada, ale warto ją zaznaczyć.
Na deser zostawiłem stosunkowo niewielki ekran OLED, który jest swojego rodzaju menu z poziomu klawiatury i ogólnie miłym dodatkiem do całej konstrukcji. Nie przeszkadza w niczym, a wielu użytkowników może doceni jego obecność i funkcjonalność.
Za jego pomocą i sąsiadujących z nim przycisku i rolki możesz np. zmieniać ustawienia pod konkretne gry, włączyć funkcję Rapid Trigger, sprawdzić, czy jest ona w ogóle aktywna, kontrolować podświetlenie, głośność i multimedia.
Na ekranie możesz wyświetlić nawet temperatury kluczowych podzespołów albo zmienić tekst lub dodać plik graficzny (to zrobisz już oczywiście z pomocą aplikacji).
Klawiatury magnetyczne dopiero od stosunkowo niedawna podbijają rynek konstrukcji gamingowych. Nie bez powodu trendują coraz mocniej w środowisku graczy (i nie tylko).
Zastosowane w SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3 przełączniki OmniPoint 3.0 (stworzone przez Gateron) bazują na analogowych czujnikach z efektem Halla. Mierzą one zachodzące (płynnie, a nie skokowo) zmiany pola magnetycznego, by rejestrować dane wciśnięcie – na podstawie ustalonego przez Ciebie punktu aktywacji (w zakresie aż od 0,1 do 4 mm).
Daje to niesamowicie niski czas reakcji i niespotykaną wcześniej precyzję w klawiaturach mechanicznych. Ale spokojnie, w razie nerwowych pojedynków w CS-ie uderzenie w blat biurka oczywiście niczego nie aktywuje. Dodatkową zaletą magnetycznych przełączników jest ich wytrzymałość (aż do 100 mln kliknięć). SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3 to zakup na wiele lat intensywnego użytkowania. Dodatkowo fani (bardziej) cichych klawiatur mechanicznych powinni być zadowoleni.
Żeby nie było zbyt pięknie: w tej cenie spodziewałbym się, że klawiatura będzie w pełni magnetyczna. Tak, niestety, nie jest. Klawisze strzałek, przewijania strony i funkcyjne są oparte na tradycyjnych przełącznikach mechanicznych Gateron Red. Niby nie jest to wielki problem, bo najważniejsze klawisze bazują na magnetycznych OmniPoint 3.0, ale takie rozwiązanie trochę rozczarowuje. Producent mógł się chociaż pokusić, by magnetyczne były także przełączniki pod strzałkami, które nadal mogą być przez niektórych graczy wykorzystywane (przynajmniej w wybranych grach).
Trochę szkoda, że producent nie pokusił się także o hot swapa, ale w przypadku magnetycznych klawiatur jest on i tak mocno ograniczony, więc nie jest to duża wada. Jednak lepiej mieć tę opcję niż jej nie mieć, szczególnie że recenzowany model SteelSeries bazuje też na tradycyjnych switchach.
Rapid Trigger, czyli inaczej szybki spust, świetnie uzupełnia działanie magnetycznych przełączników. Ta funkcja niweluje bowiem opóźnienia dezaktywacji klawisza, co razem z hallotronami wpływa na szybkość reakcji w grze. Wszystko dzieje się właściwie momentalnie. Co ważne, Rapid Trigger możesz go ustawić na każdym przełączniku indywidualnie.
To nie koniec bajerów, jakie oferuje SteelSeries w swojej klawiaturze. Jest jeszcze Protection Mode. To nader udana funkcjonalność – można każdemu klawiszowi z osobna przypisać tryb ochrony, który niweluje ryzyko przypadkowego wciśnięcia sąsiadujących klawiszy poprzez zwiększenie progu ich aktywacji. Świetna sprawa!
Jest jeszcze Rapid Tap, ale unikałbym używania go w grach sieciowych, bo w CS-ie 2 za jego wykrycie wyrzuca z gry (w skrajnym przypadku może prowadzić do bana, więc nie ryzykowałbym mimo wszystko). Nawet samo SteelSeries ostrzega przed tym na swojej stronie. Ta opcja nadaje priorytet nowo naciśniętemu klawiszowi bez puszczenia poprzedniego, dzięki czemu możesz szybciej zmienić kierunek. To jest niezwykle przydatne w strzelankach, np. przy ostrzeliwaniu podczas wychylania zza osłony. Zawsze możesz ograniczyć Rapid Tap do gier dla pojedynczego gracza.
Odczucia, jakie dają przełączniki OmniPoint 3.0, są podobne do Gateron Red. Nie masz więc wrażenia, że klawiatura korzysta z różnych czy ogólnie innych od typowych mechaników przełączników. Nie jest to skok w nieznane, przynajmniej jeśli chodzi o fizyczne, dotykowe odczucia. Rewolucją jest tutaj możliwość płynnej zmiany aktywacji każdego przełącznika z osobna, a to już wpływa na to, jak musisz obchodzić się klawiaturą i jakie efekty osiągasz w grach.
Jego zmiana wpływa na to, że nawet muśnięcie klawisza przekłada się na rejestrację klawisza w danej produkcji. Klawiatura przy najniższych stopniach wymaga więc przyzwyczajenia, a nawet powiedziałbym – wielogodzinnego treningu. Cherry MX Speed wydawały Ci się szybkie? To nic w porównaniu do najniższych progów w SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3.
W czym przewagę dają klawiatury z magnetycznymi przełącznikami? Często w istotnych sytuacjach, takich jak np. precyzyjny ostrzał wroga w ruchu (łatwiej o strzał w głowę) czy szybkie wychylanie się za osłony (choćby strafe’owanie w CS-ie). Ustawienie niskiego punktu aktywacji i Rapid Trigger sprawia, że postać w grze reaguje znacznie szybciej, a Ty uzyskujesz nieosiągalną wcześniej za pomocą tradycyjnych klawiatur precyzję. Różnica jest wyczuwalna, ale, jak wspomniałem, potrzeba trochę wprawy, bo przy niskim progu łatwo o przypadkowe wciśnięcia klawiszy i tym samym niezamierzone działania.
Klawiatura magnetyczna z regulowanym punktem aktywacji najlepiej wypada w grach sieciowych typu CS2, Valorant, Fortnite, Apex Legends, Battlefield 6 czy Rainbow Six: Siege. Generalnie w każdej, w których liczy się refleks i błyskawiczna reakcja. Tego typu klawiatury sprawdziłby się też perfekcyjnie w grach muzycznych pokroju Guitar Hero albo w e-sportowych strategiach i MOBA, gdzie wbrew pozorom też liczy się szybkość wykonywanych poleceń.
Co z resztą? Tutaj różnica już taka duża nie jest, a bardzo niski punkt aktywacji może wywołać wręcz frustrację ze względu na delikatność przełączników w takim scenariuszu. Są gry, w których wykorzystasz możliwości klawiatury magnetycznej, np. do poruszania się pojazdem lub postacią.
Jak to działa? Gdy naciśniesz klawisz lekko, postać idzie wolno lub wręcz skrada się, a gdy dociskasz – przyspiesza (oczywiście gra i animacje w niej muszą działać w ten sposób, by móc z tego skorzystać). Jednak ze względu na to, że odczucia tych przełączników są zbliżonych do tradycyjnych „mechaników”, nie jest to tak przyjemne w graniu jak za pomocą analogów w kontrolerach, które oferują tę samą funkcjonalność.
Co warto jeszcze podkreślić, magnetyczne przełączniki sprawiają, że tak naprawdę otrzymujesz kilka klawiatur w jednej. Oczywiście same odczucia, jakie dają switche, pozostają takie same, mimo innego stopnia aktywacji, ale ten punkt aktywacji zmienia sporo. Czujesz, że przełączniki są zbyt delikatne do np. strategii? Nie musisz zmieniać klawiatury ani przełączników. Po prostu ustawiasz wyższy próg. A może jest zupełnie na odwrót – rujnują Ci to jakkolwiek przyjemność z grania czy pisania? Nic nie stoi na przeszkodzie, by poluzować stopień aktywacji i czerpać nadal przyjemność z użytkowania klawiatury.
Do odkrycia pełnych możliwości warto użyć dedykowanej aplikacji SteelSeries GG, która jest całkiem intuicyjna i nie powinna sprawić dużych problemów, nawet jeśli dla niektórych graczy przeszkodą może być brak języka polskiego.
W oprogramowaniu możesz przypisać konkretne funkcje pod określone klawisze czy nawet próg aktywacji (przekroczenie określonej wartości da inną reakcję w grze) i indywidualnie dostosować Rapid Trigger i funkcje ochrony pod konkretne przełączniki. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, by korzystać z różnych profili pod swoje ulubione gry. Dzięki GG QuickSet możesz skorzystać ze zbioru gotowych ustawień.
Nie zabrakło oczywiście z sekcji z podświetleniem RGB, w której ustawisz nie tylko kolor, ale też efekt wizualny (tych akurat zbyt dużo nie ma) – i podobnie jak w przypadku opisanych wyżej funkcji, tak i tutaj możesz przypisać konkretny kolor i efekt pod wybrane przez Ciebie klawisze. Aplikacja pozwala też na wspomnianą wcześniej modyfikację ekranu OLED i wgranie skromnej grafiki lub zmianę tekstu.
SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3 to bardzo udana i porządnie wykonana klawiatura do gier – to nie ulega żadnym wątpliwościom. Przełączniki magnetyczne zapewniają najlepszą precyzję, niespotykaną w typowych rozwiązaniach mechanicznych. Powiedziałbym nawet więcej. Dzięki zmiennemu punktowi aktywacji przełączników klawiatura sprawdzi się tak naprawdę w każdym scenariuszu, a nie tylko w gamingu, choć to właśnie w nim docenisz ją najbardziej.
I to nie jest tak, że klawiatura SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3 jest tylko dla profesjonalistów, którzy całymi dniami trenują, by stać się mistrzami. Korzyści płynące z magnetycznych przełączników z efektem Halla i Rapid Trigger odczuje każdy, nawet mniej doświadczony gracz. Czy zmieniają one drastycznie odczucia płynące z gry? I tak, i nie – nie jest według mnie game changer, ale wielu graczy doceni niesamowitą precyzję i szybkość reakcji.
Przeszkodą trudną dla niektórych do przeskoczenia może być cena klawiatury. Recenzowany model kosztuje obecnie w x-komie 949 zł (wariant czarny jest tańszy). Nie jest to niska cena i po niej można byłoby spodziewać jeszcze więcej: choćby 8000 Hz, które ma konkurencja (Wooting!), czy hot swapa (nawet jeśli jest on w tym przypadku siłą rzeczy ograniczony). W standardzie powinna być też od razu wersja bezprzewodowa, ale domyślam się, że gracze, którzy chcą jak najniższych opóźnień, i tak stawiają do gier typu CS2 na kabel. Wady zatem bledną na tle niewątpliwych zalet.
Klawiatury magnetyczne zmieniają sposób grania, ale to Ty sam musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, czy są one tym, czego potrzebujesz w grach i czy wykorzystasz w ogóle ich możliwości. Jedno jest pewne – w świecie gamingowych klawiatur hallotrony staną się prędzej czy później standardem, od którego nie uciekniesz. SteelSeries Apex Pro TKL Gen 3 jest udaną, choć nie tanią opcją, by nie czekać, tylko wskoczyć w ten świat już teraz.



