realme stale rozwija swój ekosystem produktów. W swojej ofercie posiada już smartfony, inteligentne zegarki, słuchawki i wiele więcej. Teraz przyszła kolej na pierwszy tablet chińskiego producenta w postaci realme Pad. Urządzenie ma dobrą specyfikację i przyzwoitą cenę, przez co aspiruje do miana doskonałego towarzysza multimedialnego. Czy realme namiesza na rynku tabletów?
Wydajny tablet do pracy i nauki z dobrą specyfikacją i w niskiej cenie? Taki właśnie jest realme Pad, kosztujący 999 zł. Model, który otrzymałem do recenzji, jest wyposażony w 8-rdzeniowy procesor MediaTek Helio G80, 4 GB pamięci RAM oraz 64 GB ROM. Istnieje jeszcze wersja 6/128, wyposażona w LTE i droższa o 400 zł.
Urządzenie przychodzi w ładnym białym boxie, w którym oprócz tabletu znajduje się kabel zasilający, 18 W ładowarka i dokumenty. Szkoda, że pudełko nie jest w charakterystycznym dla relame żółtym kolorze, dzięki temu mogłoby się wyróżniać na sklepowych półkach.
Patrząc na zewnętrzny wygląd tabletu, naprawdę trudno się do czegoś przyczepić. Powiem nawet więcej, urządzenie wygląda na droższe niż w rzeczywistości jest. Obudowa jest z aluminium, a jej grubość to zaledwie 6,9 mm. Dodatkowo tablet jest po prostu lekki, waży zaledwie 440 g. Połączenie tych dwóch elementów sprawia, że pomimo dużego rozmiaru (10,4 cala), dobrze się z niego korzysta, nawet trzymając go tylko w jednej ręce.
Sam design jest mocno stonowany i przypomina ten z najnowszych tabletów Apple. Ramka wokół ekranu jest płaska, a cała konstrukcja jest przystosowana raczej do pracy w poziomie. Dlaczego akurat w poziomie? Bo oczko aparatu zostało umieszczone na środku jednej z dwóch dłuższych krawędzi ramki.
W krawędzi nad aparatem producent umieścił mikrofony, przycisk głośności oraz gniazdo kart pamięci. Na lewym boku znalazł się przycisk do wybudzania, a na prawym gniazdo mini-jack 3,5mm i złącze USB-C. Jedynym elementem ozdobnym w całej konstrukcji jest srebrny pasek na tyle obudowy, biegnący od krawędzi do krawędzi, przez środek oczka aparatu.
realme postawiło na 10,4-calowy panel IPS LCD 60 Hz, o rozdzielczości 2000 × 1200 pikseli (WUXGA+) i proporcjach 5:3. Ramki biegnące wokół ekranu mają jednakową szerokość, a powierzchnia wyświetlacza zajmuje 82,5% całego frontu. Zagęszczenie pikseli wynosi 224 ppi, natomiast jasność maksymalna matrycy to 360 nitów. Co tu dużo mówić, jest to standardowy ekran, o standardowych parametrach.
Odwzorowanie kontrastu i pokrycie przestrzeni barw jest okej, ale biel ma tendencję do wpadania w niebieski odcień. Osobiście nie uważam tego za jakąś straszną tragedię, jednak warto przestrzec przed tym osoby, które planują wykorzystać tablet do grafiki. Co ważne w ustawieniach tabletu nie znajdziesz żadnych kompozycji kolorów. Więc jak pozbyć się niebieskiej bieli? Ograniczyć ją do minimum, w tym celu trzeb użyć trybu nocnego i zmienić menu systemu na ciemne.
Ekran co prawda nie posiada HDR, ale za to ma certyfikację Widevine L1 DRM. Funkcja umożliwia oglądanie materiałów wideo z popularnych serwisów streamingowych w rozdzielczości Full HD. Sprawdziłem Netflixa oraz Amazon Prime Video i w obu przypadkach nie było żadnych problemów.
Jedyny element, na który mogę narzekać to czujnik odpowiedzialny za automatyczną jasność ekranu, który działa tak sobie. Jest wolny i ospały, przez co często decydowałem się na ręczne dostrajanie jasności. Dodatkowo moim zdaniem jasność w ciemnych pomieszczeniach jest ustawiona zbyt nisko, przez co przy oglądaniu Netflixa wieczorem w łóżku trzeba ją odrobinę podnieść.
W przeciwieństwie do swoich konkurentów, na tej samej półce cenowej około tysiąca złotych, realme Pad oferuje naprawdę dobrą jakość dźwięku. Tablet jest wyposażony w zestaw aż czterech głośników pracujących w układzie stereo, nie zabrakło również pełnej certyfikacji Dolby Atmos.
Jakość dźwięku jest zdecydowanie na zadowalającym poziomie, małe membrany grają głośno i czysto. Trzeba jednak pamiętać, że to wciąż tablet, więc nie ma tutaj zbyt dużo basów. Dziwi minie tylko fakt, że urządzenie posiada Hi-Res Audio, ale tylko dla USB-C. Przyznam, że to dziwny zabieg, bo oprócz USB tablet ma również jacka 3,5 mm.
Niestety, aparat należy traktować jedynie jako dodatek, w razie gdybyś nie miał pod ręką swojego smartfona. Dlaczego? realme Pad został wyposażony w aparat główny 8 Mpix oraz kamerę przednią, również 8 Mpix, aczkolwiek o szerszym kącie widzenia.
Fotki z tylnego aparatu są takie, jakich można się spodziewać po 8 Mpix obiektywie w tablecie. Czyli zdjęcia są poprawne w korzystnych warunkach oświetleniowych i tragiczne, gdy zabraknie odpowiedniego źródła światła. Opisując szerzej specyfikę zdjęć, nie są one specjalnie mocno nacechowane szczegółowością, potrafią pojawić się w nich szumy, a w palecie barw brak jakiejkolwiek dynamiki.
Przedni aparat sprawdza się bardzo podobnie z tą różnicą, że posiada szerszy kąt 105˚. W przypadku obydwóch obiektywów można rejestrować wideo w rozdzielczości do Full HD przy 30 kl./s. Problem polega na tym, że przełączając frontową kamerę w tryb wideo, obraz robi się strasznie ciemny. W obydwóch aparatach brakuje jakiejkolwiek stabilizacji obrazu, HDR, technologii ulepszania obrazu AI oraz trybu nocnego.
Sama aplikacja jest bardzo łatwa w obsłudze i posiada trzy tryby — Film, Obraz i Ekspert. Dodatkowo można w niej włączyć opóźnienie i to wszystko, co ma do zaoferowania. Łącząc wszystko w całość, realme Pad nie jest do fotografowania pięknych widoków na wakacjach, a raczej można go użyć, gdy pod ręką nie ma smartfona o znacznie większych możliwościach.
Większość smukłych sprzętów nie posiada zbyt dużej baterii, na szczęście inaczej jest w przypadku realme Pad. Tablet jest wyposażony w spore ogniwo 7100 mAh, taka pojemność pozwala na długi czas korzystania z urządzenia. Podczas intensywnego korzystania akumulator rozładuje się po około 6 godzinach przy maksymalnej jasności ekranu.
Gdy korzystałem z tabletu w normalny sposób, czyli z ustawionym automatycznym trybem jasności, po ładowarkę musiałem sięgać co 2-3 dni. Samo ładowanie trwa dość długo, bo około 2,5 godziny. Trochę szkoda, że realme słynące z szybkiego ładowania dołączyło w zestawie kostkę o mocy tylko 18 W. Ciekawostką jest funkcja ładowania zwrotnego przez USB OTG, a zatem bez najmniejszego problemu możesz podładować smartfon, o ile posiadasz kabel USB-C do USB-C.
Zastosowany w realme Pad procesor to MediaTek Helio G80 z grafiką Mali-G52 MC2. CPU składa się z ośmiu rdzeni (2x Cortex-A75 o taktowaniu 2,0 GHz + 6x Cortex-A55@1.8GHz), a układ graficzny jest taktowany zegarem 950 MHz. Patrząc obiektywnie, procesor powinien zapewniać dobrą wydajność w większości przypadków. Niestety bolączką tego tabletu jest wielozadaniowość, zwłaszcza jeśli w tle działa zbyt wiele aplikacji jednocześnie.
Mój testowy egzemplarz wyposażony został w 4 GB pamięci RAM, przez co pojawiają się lekkie spadki wydajności. Aby ich uniknąć, wystarczy co jakiś czas zamknąć działające w tle aplikacje. Jest to delikatnie mówiąc uporczywe. Prawdopodobnie w modelu z 6 GB RAM jest lepiej.
Wydajności starcza na dość płyną rozgrywkę w League of Legends: Wild Rift oraz Teamfight Tactics, jednak przy bardziej wymagających tytułach tablet dostaje czkawki. Biorąc na przykład Asphalt 9: Legends widać, że układ graficzny niedomaga na wyższych ustawieniach, przez co utrata płynności jest odczuwalna. W gruncie rzeczy tragedii nie ma i wystarczy zejść z ustawieniami na niższe, by gra zaczęła działać płynnie.
Wyniki przeprowadzonych testów syntetycznych są zgodne z tym, o czym pisałem powyżej. Użycie procesora MediaTek Helio G80 zapewnia wystarczającą wydajność podczas standardowych czynności takich jak przeglądanie internetu, poczta, YouTube, Netflix, notatki itd. Choć pamięć flash pracuje w standardzie eMMC 5.1, a czasy jej odczytu są dobre, to barierą jest tutaj wydajność graficzna. Zbyt słaba moc GPU sprawia, że chcąc grać w bardziej zaawansowane gry, widoczne są spadki klatek na sekundę.
realme Pad pracuje pod kontrolą Androida 11 z nakładką realmeUI for Pad. Nie jest to klasyczna wersja nakładki systemowej znana z telefonów producenta. System został pozbawiony zbędnych dodatkowych aplikacji, oprogramowanie zawiera wyłącznie programy Google. Jak łatwo można się domyśleć, praktycznie czysty Android działa w miarę szybko i sprawnie, mimo niezbyt mocnego sprzętu. Jeżeli potrzebujesz jakiejś apki realme, znajdziesz ją w sklepie Google Play.
Jedyne co nie spodobało mi się w tak skrojonej nakładce to brak Google Discover na ekranie z lewej strony. Można natomiast skorzystać z kontroli rodzicielskiej, dzięki czemu tablet może być przeznaczony nie tylko do rozrywki, ale również do celów edukacyjnych.
Podsumowując, pierwszy tablet realme jest udaną konstrukcją. Producent zdecydował się na rozsądną wycenę, oferując przy tym solidną jakość wykonania i przyzwoite podzespoły. Zaczynając od aluminiowej obudowy o grubości 6,9 mm, przechodząc do świetnego zestawu czterech głośników, a kończąc na długim czasie działania na baterii.
Moim zdaniem, jeżeli nie chcesz przekraczać kwoty 1000 zł, a potrzebujesz solidnie wykonanego tabletu do surfowania po internecie, oglądania seriali lub przeglądania poczty, realme pozostawia konkurencję daleko w tyle. Największą wadą tego urządzenia jest mała ilość pamięci RAM 4 GB. Jasne, istnieje też droższy model z 6 GB RAM, jednak dopłata 400 zł to prawie połowa ceny standardowego modelu.




Czy posiada USB OTG?
Wspomnieliśmy o tej funkcji w naszej recenzji.
To zależy która wersja. Mam realme Pad 10.4 6/128GB WiFi i on po podłączeniu pod USB pendrive, myszy czy Yubikey nic nie wykrywa. Zaznaczę, iż ładowanie odbywa się normalnie, więc port działa, ale nie wykrywa urządzeń.
Jaki rysik się do niego sprawdzi ? Czy tablet nadaje się do robienia odręcznych notatek ?
Ja jestem bardzo zadowolony z zakupu tego modelu za tak niską cenę, polecam gorąco. Zwłaszcza że świetnie się prezentuje !!!