MSI Cyborg A15 AI – recenzja laptopa dla gracza. Efektowny wygląd, RTX 5050 i naprawdę solidna jakość wykonania

MSI Cyborg A15 AI wygląda jak laptop, który bardzo chce przekonać, że za rozsądne – jak na obecne czasy – pieniądze można dostać sprzęt z prawdziwie gamingowym charakterem. Sprawdźmy więc w poniższej recenzji, czy Cyborg faktycznie zasługuje na swoją nazwę, czy może futurystyczny wygląd obiecuje trochę więcej, niż dostajemy w praktyce.

MSI Cyborg A15 AI – specyfikacja testowanej konfiguracji

Testowany przeze mnie model to MSI Cyborg A15 AI B2HWEKG-250XPL, z Ryzenem 7 260, RTX-em 5050, 16 GB RAM-u, dyskiem 512 GB i Windows 11 Home.

Podstawowe parametry przedstawiają się następująco:

Design i wykonanie MSI Cyborg A15 AI. Dyskrecja nie była priorytetem

Muszę przyznać, że MSI Cyborg A15 AI wizualnie naprawdę przypadł mi do gustu. Laptopy są jedną z tych kategorii sprzętu, w których producenci od lat bardzo konsekwentnie udowadniają, że czarny prostokąt może występować w zaskakująco wielu odmianach, więc każde sensowne urozmaicenie przyjmuję z otwartymi ramionami.

Tutaj MSI poszło w futurystyczne wzory, przezroczyste fragmenty obudowy i kilka charakterystycznych detali, ale na szczęście nie przekroczyło granicy, za którą laptop zaczyna wyglądać jak wyposażenie stanowiska dowodzenia statkiem kosmicznym. Wzory są efektowne, ale nie krzykliwe. Po prostu przyjemnie się na nie patrzy i nadają konstrukcji trochę własnego charakteru.

Szczególnie podobają mi się miejscami przezroczyste elementy obudowy. Nie jest to może rozwiązanie, które w jakikolwiek sposób zmienia sposób korzystania z komputera, ale wygląda zwyczajnie ciekawie. A czasem tyle wystarczy. Mam tylko nadzieję, że z biegiem czasu nadruki i wykończenie nie zaczną nosić zbyt wyraźnych śladów eksploatacji, bo szkoda byłoby, gdyby jeden z ciekawszych elementów stylistycznych po kilku latach zaczął wyglądać znacznie gorzej.

Jeszcze lepsze wrażenie robi samo wykonanie. Nic tutaj nie skrzypi, nie trzeszczy i nie daje poczucia, że któryś element obudowy zaraz zacznie żyć własnym życiem. Zawiasy są sztywne, ekran trzyma pozycję bardzo pewnie, a cała konstrukcja sprawia wrażenie solidnej i dobrze spasowanej.

Również pulpit roboczy nie ugina się w sposób, który zwracałby na siebie uwagę podczas normalnego korzystania. Obudowa jest sztywna i ogólnie rzecz biorąc daje poczucie, że ktoś rzeczywiście przyłożył się tutaj do jakości montażu, a nie tylko do tego, żeby laptop dobrze wyglądał na zdjęciach produktowych.

Deklarowane 2,1 kg (nie wsadzałem go na wagę) uważam za rozsądną wartość dla takiej konstrukcji, choć trzeba też pamiętać o tym, że przewód i „klockowaty” zasilacz też swoje ważą. Tak czy inaczej, nie jest to biznesowy notebook, a sprzęt, który ma odpalić popularne tytuły w niezłym klatkażu i efektownej oprawie, więc waga nie stanowi tu argumentu ani za kupnem tego modelu, ani tym bardziej przeciwko.

Klawiatura całkiem wygodna, dopóki nie zrobi się gorąco

Klawiatura w MSI Cyborg A15 AI wypada całkiem nieźle. Klawisze mają odpowiedni rozmiar, pracują dość dyskretnie i ogólnie rzecz biorąc pisze się na nich w miarę wygodnie. Nie miałem poczucia, że układ wymaga dłuższego przyzwyczajenia albo że co chwilę trafiam palcem nie tam, gdzie chciałem.

Oczywiście MSI nie zapomniało o gamingowym charakterze laptopa, więc klawisze WASD zostały wyraźnie wyróżnione. Nie jest to może detal, bez którego trudno byłoby przeżyć, ale wizualnie pasuje do całej konstrukcji i podczas grania faktycznie pomaga szybciej odnaleźć właściwe miejsce dłoni.

Na plus zapisuję również wydzieloną klawiaturę numeryczną. W laptopach gamingowych nie zawsze korzysta się z niej codziennie, ale kiedy już jest potrzebna, zdecydowanie wolę mieć ją pod ręką niż kombinować z górnym rzędem cyfr.

Całość uzupełnia czterostrefowe podświetlenie RGB, które świeci równomiernie i nie daje specjalnych powodów do narzekania. Jak dla mnie tyle w zupełności wystarczy. Nie potrzebuję osobnego koloru dla każdego klawisza i świetlnej inscenizacji uruchamianej przy wciskaniu spacji.

Największy problem pojawia się dopiero podczas dłuższej rozgrywki. Klawiatura dość wyraźnie się nagrzewa i po pewnym czasie ciepło pod palcami trudno już ignorować. Nie jest to oczywiście wada charakterystyczna wyłącznie dla Cyborga – podobny problem występuje w wielu wydajniejszych laptopach gamingowych – ale nie zmienia to faktu, że komfort korzystania z wbudowanej klawiatury spada.

Podejrzewam więc, że przy typowo domowym stanowisku prędzej czy później rozsądnie będzie zaopatrzyć się w zewnętrzną klawiaturę.

Touchpad wypada bardzo przyjemnie

Jest duży, odpowiednio śliski i „miły” dla palca, dzięki czemu przesuwanie kursora nie wymaga żadnej walki z powierzchnią. Gesty są rozpoznawane poprawnie, reakcje są szybkie i podczas zwykłej pracy z systemem trudno się do czegokolwiek przyczepić.

Do grania oczywiście i tak podłączymy mysz, bo próba prowadzenia celownika touchpadem nadal pozostaje formą dobrowolnego utrudniania sobie życia. Do przeglądania internetu, pracy w dokumentach czy korzystania z systemu gładzik sprawdza się jednak bardzo dobrze.

Porty, kamera i głośniki. Jest prawie wszystko, czego potrzeba

Pod względem złączy MSI Cyborg A15 AI oddaje nam do dyspozycji dwa pełnowymiarowe USB-A, USB-C z obsługą DisplayPort i Power Delivery, HDMI, Ethernet oraz klasyczne złącze audio 3,5 mm. Nie jest to może zestaw, przy którym można podłączać pół biurka bez jakiegokolwiek planowania, ale w typowym użytkowaniu powinien spokojnie wystarczyć.

Sam najbardziej doceniam obecność USB-C z możliwością ładowania. Oczywiście nie oznacza to, że pierwsza lepsza ładowarka od telefonu zastąpi fabryczny zasilacz podczas grania, ale możliwość skorzystania z mocnego zasilacza USB-C w mniej wymagających sytuacjach jest po prostu wygodna (i praktyczna).

Dwa USB-A to natomiast taki zestaw na styk. Mysz, pendrive, zewnętrzny dysk czy odbiornik od bezprzewodowych słuchawek i bardzo szybko zaczyna się małe logistyczne Tetris. W domu problem można oczywiście rozwiązać hubem, ale dodatkowy port zdecydowanie by nie zaszkodził.

Na plus wypada też przewodowy Ethernet. W laptopie gamingowym nadal wolę mieć możliwość podpięcia kabla niż polegać wyłącznie na Wi-Fi, szczególnie jeśli komputer ma większość czasu spędzać na biurku. Bezprzewodowo dostajemy Wi-Fi 6E i Bluetooth, więc pod tym względem trudno oczekiwać czegoś szczególnie więcej.

Kamera ma rozdzielczość 720p przy 30 klatkach na sekundę. Nie testowałem jej szerzej, więc poza samą specyfikacją nie mam tu nic sensownego do dodania. Warto natomiast odnotować obecność fizycznej zasłony.

Głośniki są. Grają. I grają bardzo laptopowo. Bez większych fajerwerków, bez zaskoczenia w żadną stronę. Do zwykłego korzystania wystarczą, ale podczas grania ich znaczenie i tak szybko spada.

Nie dlatego, że wentylatory całkowicie je zagłuszają, bo aż tak źle nie jest. Na pewno jednak bardzo odważnie konkurują z nimi pod względem emitowanych decybeli. Przy dłuższej rozgrywce i tak rozsądnie będzie sięgnąć po słuchawki.

Ekran MSI Cyborg A15 AI. 144 Hz i naprawdę przyzwoity obraz

MSI Cyborg A15 AI dostał 15,6-calową, matową matrycę IPS-level o rozdzielczości 1920 × 1080 pikseli i odświeżaniu 144 Hz. Producent deklaruje też 100-procentowe pokrycie przestrzeni sRGB i po kilku dniach korzystania mogę powiedzieć, że ogólne wrażenia są zdecydowanie pozytywne.

Trochę komplikuje je fakt, że równolegle testowałem MSI Crosshair 16 HX, który ma po prostu lepszy panel — wyższą rozdzielczość i 240 Hz. Siłą rzeczy po przesiadce różnicę widać. Nie zmienia to jednak faktu, że obiektywnie ekran Cyborga wypada solidnie i trudno mieć do niego większe zastrzeżenia.

Do oglądania seriali sprawdza się bardzo dobrze. Kolory są soczyste, obraz wygląda przyjemnie i nie sprawia wrażenia wyblakłego czy pozbawionego życia. Podejrzewam też, że osoby zajmujące się amatorskim montażem albo grafiką docenią deklarowane 100% sRGB, bo w tej klasie laptopa nie jest to parametr zupełnie bez znaczenia.

Z punktu widzenia gracza ważniejsze są jednak inne rzeczy. Podświetlenie jest równomierne, 144 Hz faktycznie daje przyjemne poczucie płynności, a podczas grania nie zauważyłem problemów ze smużeniem. Szczególnie w szybszych tytułach ekran po prostu nadąża za tym, co dzieje się na ekranie i nie daje powodów, żeby o nim myśleć w negatywnym sensie.

Full HD przy tej przekątnej i RTX-ie 5050 też uważam za rozsądny wybór. Nie dostajemy tutaj rozdzielczości, którą można efektownie wpisać w materiałach marketingowych, ale za to karta graficzna nie musi niepotrzebnie walczyć z większą liczbą pikseli.

RTX 5050 w grach. 45 W nie brzmi imponująco, ale wyniki potrafią zaskoczyć

Patrząc wyłącznie na limit mocy RTX-a 5050 w MSI Cyborg A15 AI, można podejść do jego możliwości z pewną rezerwą. 45 W nie wygląda szczególnie imponująco jak na laptopa gamingowego i przed testami sam byłem ciekaw, jak mocno odbije się to na rzeczywistej wydajności.

Jak się okazuje, nie zawsze tak mocno, jak można byłoby zakładać.

Cyberpunk 2077. Tutaj Cyborg naprawdę pokazał pazur

Cyberpunk 2077 uruchomiłem w rozdzielczości Full HD, na ustawieniach Ultra, z włączonym ray tracingiem i DLSS. W takim zestawie MSI Cyborg A15 AI osiągał średnio około 115 klatek na sekundę.

To wynik, przy którym naprawdę trudno było mieć jakiekolwiek zastrzeżenia do płynności. Gra działała bardzo przyjemnie, animacja była płynna i właściwie nie miałem potrzeby dalszego grzebania w ustawieniach.

Jedynym elementem, który regularnie przypominał o tym, że laptop intensywnie pracuje, były wentylatory. Podczas Cyberpunka zdecydowanie dają o sobie znać i po chwili stają się wyraźnym elementem tła. Z punktu widzenia samej wydajności trudno jednak narzekać.

Kingdom Come: Deliverance 2. DLSS robi sporą różnicę

W Kingdom Come: Deliverance 2 ustawiłem wysoką jakość grafiki i najpierw całkowicie wyłączyłem DLSS. Laptop osiągał wtedy średnio około 52 FPS.

Da się tak grać i płynność jest akceptowalna, ale nie jest to jeszcze poziom, przy którym przestajemy zwracać uwagę na licznik klatek.

Sytuacja mocno zmienia się po włączeniu DLSS 4. Średnia wzrosła do około 84 FPS, czyli różnica była już bardzo wyraźna również bez patrzenia na liczby. Rozgrywka stawała się znacznie płynniejsza i, jak dla mnie, właśnie taki wariant ustawień ma tutaj najwięcej sensu.

Wiedźmin 3 Remaster. Ray tracing szybko przypomina, kto tu rządzi

Wiedźmin 3 okazał się zdecydowanie bardziej wymagający. Przy włączonym ray tracingu i DLSS laptop osiągał średnio około 42 FPS.

Nie jest to tragedia. Da się grać, szczególnie jeśli nie oczekujemy koniecznie 60 klatek na sekundę, ale po Cyberpunku można poczuć wyraźny spadek płynności.

Jeszcze mocniej robi się to odczuwalne po przejściu na tryb RT Ultra. Wtedy średnia spadała do około 31 FPS. To już poziom, przy którym warto zacząć zastanawiać się, czy kilka dodatkowych efektów graficznych rzeczywiście jest warte utraty płynności.

Temperatury i wentylatory MSI Cyborg A15 AI. Gorąco i głośno, czyli typowy laptop gamingowy

MSI Cyborg A15 AI nie próbuje nagle przekonać fizyki, że wydajny laptop gamingowy może pozostać chłodny i bezgłośny. Podczas grania temperatury są wysokie, wentylator wyraźnie daje o sobie znać, a po dłuższej sesji ciepło bez problemu można poczuć również na obudowie i klawiaturze.

Samo MSI zastosowało tutaj układ chłodzenia ze współdzielonym ciepłowodem dla procesora i karty graficznej, który ma na bieżąco rozdzielać możliwości chłodzenia pomiędzy oba układy. Brzmi rozsądnie, ale cudów nie ma: mamy stosunkowo smukłą obudowę, Ryzena 7 i dedykowanego RTX-a, więc gdzieś całe generowane przez nie ciepło musi się podziać.

Przy dłuższym obciążeniu pojawia się również throttling. Nie robiłbym z tego jednak dramatu, w gamingowych laptopach przy mocnym, długotrwałym obciążeniu nie jest to nic szczególnie egzotycznego. Znacznie ważniejsze było dla mnie to, czy zaczynam ten throttling rzeczywiście odczuwać podczas grania.

I tutaj Cyborg wypada lepiej, niż mogłyby sugerować same wykresy temperatur. Podczas testów nie zauważyłem, żeby po rozgrzaniu laptopa nagle pojawiały się irytujące spadki płynności albo żeby po kilkudziesięciu minutach zabawy grało się wyraźnie gorzej niż na początku. Throttling jest, ale przynajmniej w sprawdzanych przeze mnie grach pozostawał bardziej czymś widocznym w parametrach pracy niż problemem, który faktycznie przeszkadzałby mi podczas rozgrywki.

Wentylatory może nie zagłuszają wszystkiego dookoła, ale zdecydowanie potrafią zostać jednym z bardziej charakterystycznych elementów ścieżki dźwiękowej każdej gry. Wcześniej wspominałem już o głośnikach i tutaj wracamy do tego samego wniosku: słuchawki przydadzą się nie tylko ze względu na jakość dźwięku, ale również dlatego, że pozwalają po prostu odciąć się od pracy chłodzenia.

Drugi problem to wspomniana już nagrzewająca się klawiatura. Im dłużej gramy, tym bardziej czuć pod palcami, że komputer właśnie wykonuje coś zdecydowanie bardziej wymagającego niż przeglądanie internetu.

Czy wysokie temperatury i głośne wentylatory są tutaj wadą? Owszem, trudno zaliczyć je do zalet. Nie są jednak czymś, co szczególnie mnie w Cyborgu zaskoczyło. Znacznie istotniejsze jest to, że mimo temperatur i pojawiającego się throttlingu laptop podczas moich testów nadal utrzymywał płynną rozgrywkę.

Procesor. Ryzen 7 260 ma tutaj trochę zapasu

Za obliczenia odpowiada AMD Ryzen 7 260, czyli 8-rdzeniowy i 16-wątkowy procesor oparty na architekturze Zen 4. Bazowe taktowanie wynosi 3,8 GHz, maksymalny Boost dochodzi do 5,1 GHz, a domyślne TDP to 45 W, z możliwością konfiguracji w zakresie 35-54 W. Nie jest to więc żaden niskonapięciowy układ dodany tylko po to, żeby laptop dobrze wyglądał w tabelce ze specyfikacją.

W kontekście Cyborga powiedziałbym nawet, że procesor jest jednym z tych podzespołów, o które martwiłbym się najmniej. MSI zestawiło go tutaj z RTX-em 5050 ograniczonym do maksymalnie 45 W, więc w większości typowo gamingowych scenariuszy przy Full HD to właśnie karta graficzna ma większą szansę jako pierwsza powiedzieć „wystarczy”.

To dobrze, bo Ryzen 7 260 nie musi służyć wyłącznie do dostarczania klatek karcie graficznej. Osiem rdzeni i szesnaście wątków daje już całkiem sensowny zapas do typowej pracy poza grami: obróbki zdjęć, montażu, kompresowania plików, programowania czy zwykłego otwarcia zbyt wielu rzeczy naraz i udawania, że dokładnie tak miało być.

Sam procesor nie jest przy tym konstrukcją z najnowszej generacji architektury AMD. To układ Zen 4 z rodziny Ryzen 200, znany wcześniej pod nazwą kodową Hawk Point. Na pokładzie znajduje się również zintegrowany Radeon 780M oraz NPU oferujące do 16 TOPS wydajności.

Ten ostatni element dobrze pasuje do dopisku „AI” w nazwie laptopa, chociaż osobiście nie traktowałbym go jako szczególnego argumentu zakupowego. Znacznie bardziej interesuje mnie tutaj zwykła wydajność CPU, a pod tym względem specyfikacja Ryzena 7 260 jest po prostu solidna.

16 GB dziś trochę boli, ale przynajmniej są możliwości rozbudowy

Fabryczne 16 GB DDR5-5600 przy tej cenie to dziś norma. Jeszcze jakiś czas temu można byłoby pewnie oczekiwać tutaj 32 GB i nikt nie uznałby tego za szczególny luksus. Tyle że rynek pamięci wygląda dziś tak, jak wygląda, więc producenci coraz częściej wracają do 16 GB nawet w laptopach, które kosztują zdecydowanie więcej niż modele budżetowe.

Na szczęście MSI nie zamknęło tej konfiguracji na amen. Cyborg A15 AI ma dwa gniazda SO-DIMM i obsługuje do 96 GB RAM-u, więc droga powrotna do „tamtych czasów” jest całkiem szeroka (o ile „tamte” czasy jeszcze wrócą).

Stosunek ceny do jakości MSI Cyborg A15 AI. Rynek łatwo nie ma

Testowana konfiguracja MSI Cyborg A15 AI kosztuje obecnie 5799 zł i powiedziałbym, że to cena, przy której laptop nadal potrafi się obronić, choć nie robi tego samą specyfikacją. Obecny rynek sprzętu gamingowego jest zwyczajnie zbyt ciasny, żeby spojrzeć na RTX-a 5050, Ryzena 7 i ekran 144 Hz, po czym uznać temat za zamknięty. W podobnych, a czasem nawet niższych kwotach pojawiają się dziś konfiguracje z RTX-em 5060, więc konkurencja potrafi być bezlitosna.

Tyle że Cyborg nie wypada dobrze wyłącznie na papierze. Ryzen 7 260 ma odpowiedni zapas, ekran 144 Hz z pełnym sRGB sprawdził mi się zarówno w grach, jak i przy zwykłym oglądaniu treści, konstrukcja jest solidna, a sam laptop wyróżnia się stylistycznie bez wchodzenia w gamingowy kicz. Do tego dochodzi wydajność, która w praktyce okazała się naprawdę przyzwoita.

5799 zł uważam za cenę do zaakceptowania, ale nie taką, przy której przestałbym sprawdzać konkurencję. Jeżeli Cyborg trafia akurat na promocję i podoba się Wam jego konstrukcja, ekran oraz ogólny charakter, argumentów za zakupem ma wystarczająco dużo. Przy regularnej cenie po prostu warto poświęcić kilka minut na sprawdzenie, czy obok nie pojawił się właśnie RTX 5060 w wyjątkowo agresywnej promocji. Na obecnym rynku pięćset złotych różnicy potrafi zniknąć z dnia na dzień.

Czy warto kupić MSI Cyborg A15 AI?

Tak, MSI Cyborg A15 AI to laptop, który warto brać pod uwagę. Ma solidny ekran, dobrze dobrany procesor, sensowną wydajność w Full HD i konstrukcję, która wyróżnia się na tle dość zachowawczej konkurencji.

Nie jest pozbawiony typowych dla gamingowych laptopów wad; robi się ciepły, wentylatory są głośne, a 16 GB RAM-u i 512 GB SSD mogłyby prezentować się lepiej. Na szczęście żadna z tych rzeczy nie przekreśla całości, a pamięć można później rozbudować.

Jeśli zależy Wam na dobrze wykonanym, ciekawie wyglądającym laptopie do grania w Full HD, który nie ogranicza się wyłącznie do efektownej specyfikacji na papierze, Cyborg A15 AI jest po prostu sensownym wyborem.

Minusy

  • RTX 5050 ograniczony do 45 W
  • Głośne wentylatory
  • Mocno nagrzewająca się klawiatura
  • Tylko 16 GB RAM i 512 GB SSD

Plusy

  • Solidna jakość wykonania i ciekawy design
  • Dobry ekran 144 Hz, 100% sRGB
  • Dobra wydajność w Full HD
  • Mocny Ryzen 7 260
  • Możliwość rozbudowy RAM do 96 GB
  • USB-C z DisplayPort i Power Delivery

Ocena:

7/10