X-61 Gremlin z programu DARPA złapany z C-130

Kombinowali, dłubali i wreszcie się im udało. Dron X-61 Gremlin opracowywany w ramach programu pilotowanego przez DARPA został uchwycony przez system wyłapywania montowany na średnim samolocie transportowym C-130 Hercules. Czyżby przedsięwzięcie miało zakończyć się sukcesem?

O co chodzi z programem Gremlins?

W skrócie chodzi o pieniądze. Przeciwnik jest w stanie wykrywać amerykańskie samoloty z coraz większej odległości, a same maszyny kosztują coraz więcej. Nie dość, że je widać, to znacznie trudniej niż kiedyś pogodzić się z ich stratą. Takich dożyliśmy czasów, że współczesne armie nie są w stanie uzupełniać strat bojowych, gdyż produkcja samolotu, czołgu czy okrętu trwa zbyt długo.

Chcąc zaradzić temu problemowi i utrzymać przewagę Stanów Zjednoczonych na polu walki, DARPA pracuje nad programem nazwanym Gremlins, czyli Gremliny. W zamierzchłych czasach (czyli podczas II wojny światowej) brytyjscy piloci uważali te stworki mające swe korzenie w lokalnych legendach za przynoszące szczęście.

Gremliny w swym założeniu mają być tanimi dronami, które będzie można wysyłać do akcji z pokładu samolotów transportowych, takich jak Lockheed Martin C-130 Hercules. Po wykonaniu zadania w umówionym punkcie następowałoby podjęcie Gremlina na samolot i powrót do bazy.

Koncepcja ta pozwala unikać przeciwnika i poprzez wypuszczenie i odbiór X-61 Gremlin z dala od linii frontu zachować własne myśliwce i transportowce do poważniejszych zadań. Gremliny w założeniu mają być na tyle tanie, że ich utrata nie ma być poważnym obciążeniem dla budżetu. Mają też pozwalać na szybkie odtwarzanie gotowości bojowej oraz na długotrwałe operowanie w wyznaczonej strefie.

Pierwszy próbny lot aparatu X-61A Gremlin miała miejsce w listopadzie 2019 roku. Wtedy to maszyna została wypuszczona z pokładu samolotu i przez 1,5 h szybowała w powietrzu. By nie było tak kolorowo, to faza prób zaliczyła też jedną wpadkę, gdy spadochron przeznaczony do lądowania nie zadziałał poprawnie i utracona jedną z pięciu maszyn testowych.

kod rabatowy kpt-geex do sklepu combat

C-130 łapie Gremlina DARPA

O wielkim sukcesie programu, DARPA poinformowała 5 listopada, ale udana próba miała miejsce w ubiegłym miesiącu. Wiadomo. Tajemnica wojskowa. Poza zasadniczym elementem wyłapywania w powietrzu przetestowano również lot w formacji, co w kontekście rojów dronów, o których mówią dziś wszyscy z branży, jest nieodzowne.

Według prowadzącego program Gremlinów płk. Paula Calhouna, maszyny tego typu będą kluczowe dla operacji rozproszonych. Brzmi to trochę jak takie modne określenie na sytuację, w której siły zbrojne USA są za małe, za stare, niedofinansowane i w niekorzystnej sytuacji strategicznej względem swego głównego przeciwnika, czyli Chin, by móc działać jak za czasów swej świetności. Nie męczmy już tych biednych Amerykanów i wróćmy do meritum.

Ważnym elementem ostatniej próby było też odtworzenie gotowości bojowej aparatu i jego ponowny start w przeciągu 24 roboczo-godzin (24 working-hours). W sumie nie wiadomo co ten zwrot oznacza. Czy była to praca 6 ludzi przez 4 godziny, czy też 3 dni po 8h. Niemniej mamy chyba przyjąć do wiadomości, że było szybko i zgodnie z planem.

Zebrano również sporo danych pomiarowych, takich jak osiągi aparatu w powietrzu, informacje na temat wpływu interakcji pomiędzy X-61 Gremlin a systemem odzyskiwania na lot i właściwości aerodynamiczne maszyny, oraz badano dynamikę samych połączeń.

Gremlin darpa X-61A C-130
Cała procedura wygląda imponująco, ale czy faktycznie wejdzie do użycia trudno powiedzieć. Źródło: DARPA

X-61A Gremlin. Piękne marzenie i nic więcej?

Niestety, ale tak to trochę wygląda. Projekt oficjalnie wystartował już kilka lat temu i z perspektywy potrzeb i dynamicznego rozwoju nowych technologii można powiedzieć, że się wlecze. Oczywiście rozumiemy, że wypuszczanie i – co gorsza – łapanie dronów w powietrzu to nie jest taka prosta sprawa, ale patrzymy na to w kontekście wyścigu zbrojeń pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Tutaj nie było i nie będzie „miękkiej gry”. Nie ma czasu na guzdranie się.

Inna sprawa to oczywiście technikalia. Jeśli przyjrzymy się nagraniom, to „dźwig” wyłapujący Gremlina wydaje się całkiem spory. Oczywiście widzimy go w pozycji wysuniętej, ale można sobie wyobrazić, że po schowaniu do wnętrza samolotu też sporo zajmuje. Do tego dochodzi kwestia transportu Gremlinów wewnątrz samej maszyny, ich składowanie, przekładania, zabezpieczenie. Zebrawszy to wszystko razem, można dojść do wniosku, że w C-130 za wiele tych Gremlinów się nie zmieści. Nie wiemy, czy planowane jest zaangażowanie większych samolotów, takich jak C-17 Globemaster, które mogłyby rozwiązać ten problem, ale to znowu wymagałoby testów, integracji, walidacji… a wszystko powinno być na wczoraj.

Dlaczego tak ujmujemy sprawę? Ano dlatego, że gdy my tutaj rozważamy sobie w spokoju zasadność Gremlinów, to w centrum rozwojowym firmy Huawei pracuje 25 tysięcy ludzi. A ile jest takich firm w Chinach? Jeśli zbierzemy je wszystkie do kupy, to okaże się, że będą to setki tysięcy ludzi myślących o sprawach dalece poważniejszych niż kolor obudowy, wielkość ramki czy fajność najnowszego modelu. I nie, nie rozważają ściereczek do smartfona za 100 dolarów.

Słowem do przełomu nam daleko, a za kilka lat może się okazać, że to wszystko psu na budę, ponieważ Chinom ktoś nadepnął na odcisk, a oni będą pamiętać.

Źródła:
  • https://www.darpa.mil/news-events/2020-01-17
  • https://www.darpa.mil/news-events/2016-03-31
  • https://www.darpa.mil/program/gremlins
  • https://www.darpa.mil/news-events/2021-11-05