USAF w kiepskiej kondycji, ale ma być lepiej. Podobno…

Stany Zjednoczone cały czas nie mogą złapać odpowiedniego rytmu i wrócić na ścieżkę rozwoju prowadzącą wprost do dominacji. Wciąż słyszymy jedynie zapewnienia o zmianach, potrzebach reform i złej sytuacji. Nie inaczej jest z USAF, czyli Siłami Powietrznymi Stanów Zjednoczonych. Mimo to generalicja i audytorzy twierdzą, że teraz to już na pewno idzie ku lepszemu. NA PEWNO!

Gry wojenne pokazują, że USAF zmienia się za wolno

Jak donoszą redaktorzy Air Force Magazine, realizowane w ostatnim czasie gry wojenne dobitnie pokazują, że w Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych sprawy wcale nie idą ku dobremu w pożądanym tempie. Informacje te pochodzą od chyba najlepiej zorientowanego w sprawie generała, który zajmuje się przyszłością lotnictwa wojskowego w USA.

Gen. S. Clinton Hinote, bo o nim mowa,  twierdzi, że zmiany nie są wprowadzone dość szybko. Mantra głównodowodzącego gen. Charlesa Q. Browna, czyli „accelerate change or lose” (przyspiesz zmiany albo przegraj), nie jest realizowana, jak by tego dowództwo naczelne oczekiwało.

Hinote wskazuje, że rozwiązaniem obecnej sytuacji ma być przyspieszenie tempa wprowadzania dużej liczby maszyn bezzałogowych. Niby dronów używamy już od dawna, ale czym innym są misje pojedynczych maszyn nad Afganistanem, a czym innym roje autonomicznych bezzałogowców zarządzane z kokpitu myśliwca F-35. Widać, nie tak łatwo jest wprowadzić w życie przyszłościowe rozwiązania, jak się pierwotnie zakładało.

Większość samolotów USAF to ponad dwudziestoletnie "dziadki", które coraz mniej przystają do współczesnego, a już na pewno przyszłego pola walki. Źródło: USAF

Drony to jedno, ale USAF ma się też rozproszyć

Czasy sanktuariów odeszły już w niepamięć, ale duchy przeszłości nadal towarzyszom całym siłom zbrojnym USA. Wszyscy chyba pamiętamy, jak to się kiedyś odbywało. Amerykanie znajdowali lokalizację na bazę, gromadzili potworne ilości wojska, sprzętu i zapasów i gdy wszystko było gotowe, „rozjeżdżali” przeciwnika. Klasyczny przykład to Irak. Obecnie strategia ta jest niemożliwa do utrzymania, gdyż taki punkt zborny stałby się od razu doskonałym celem dla równorzędnego przeciwnika i byłby nie do obrony. Klęska gwarantowana.

Większa liczba mniejszych baz w połączeniu z dynamicznym manewrem i zaskakiwaniem przeciwnika swoją obecnością w wielu miejscach naraz mają być kolejnym elementem nowej strategii. Ma ona pozwolić na zwycięstwo w „great power competition”. Tak na marginesie. Czy szanowni czytelnicy również czują cynizm, mydlenie oczu i zwykłe oszustwo tego zwrotu? Chodzi o wojnę pomiędzy USA a Chinami, a nie o jakieś zawody.

F-35 przyszłość USAF
Wielu uważa, że USAF powinien możliwie szybko przerzucić się na samoloty F-35, ale w kraju jest silny opór przeciwko tej koncepcji. Źródło: USAF

Zmiany w USAF już nie do roku 2030, ale do roku 2027

Skoro generalicja i sztaby przeprowadziły ćwiczenia to musieli też wyciągnąć wnioski. Kluczowy z nich polega na skróceniu czasu przyznanego na reformę. Widać, Chiny muszą ostro deptać po amerykańskich piętach, skoro teraz przemiana ma być zakończona już w roku 2027.

Siły Powietrzne oraz Mitchel Institute w szczególności naciskają na zmianę sprzętową. Chcą większej liczby samolotów F-35 i wycofania starszych maszyn, ale Kongres się opiera, gdyż wisi na pasku wyborców.

Nawet jeśli uda się te wszystkie zamiary wprowadzić w życie, to i tak nie będzie już czegoś takiego, jak dominacja w powietrzu. Amerykanie zdają sobie sprawę, że w przypadku starcia z Chinami będą mogli jedynie liczyć na przewagę w powietrzu i to realizowaną w niewielkich obszarach będących środkami ciężkości, a wszystko to tylko na krótki czas. Twardy orzech do zgryzienia.

W Stanach przydałby się ktoś, kto przetnie księgowy węzeł gordyjski. Źródło: USAF

A tymczasem w papierach USAF mamy bajzel nie do posprzątania…

Taktyki, strategie, plany, wizje na przyszłość to wszystko pestka. Do zrobienia. Większym problemem USAF jest kompletny chaos w przysłowiowych papierach. Lotnictwo Amerykańskie nie jest w stanie przejść audytu na rok 2021. Księgowi z Ernst & Young (ci to chyba wiedzą co i jak, prawda?) wskazują na 19 obszarów, które są kluczowe do naprawienia, by można było mówić o jakim takim porządku w dokumentach. Rok temu były to 22, a dwa lata temu 23 obszary. Nie ma co. Jeszcze ze dwadzieścia lat i będzie po sprawie.

Co najlepsze Siły Powietrzne przechodzą pełen audyt finansowy od ostatnich czterech lat i zawsze go oblewają. Są sektory w tej szacownej organizacji, które nie zaliczyły pozytywnego audytu od 20 lat. Musicie drodzy czytelnicy przyznać, że coś tam w tej Ameryce nie działa, jak trzeba.

kod rabatowy kpt-geex do sklepu combat

A na dokładkę standardowe problemy dnia codziennego

Powyższe to sprawy grubego kalibru, ale w bardziej przyziemnych obszarach wcale nie jest lepiej. Amerykanie cały czas zmagają się z utrzymaniem gotowości bojowej swoich samolotów na zadowalającym poziomie. Maszyny używane na pierwszej linii są już stare, wyeksploatowane i awaryjne, a system ich napraw nie zawsze nadąża za potrzebami. Piloci coraz mniej latają, a nalot i doświadczenie były od zawsze atutem ich lotnictwa bojowego. By dopełnić obrazu zniszczeń, napisać wypada o problemach w uzupełnianiu braków kadrowych i zbyt szybkich odejściach do lotnictwa cywilnego ($$$) i rysuje nam się kompletny obraz USAF.

Na papierze to nadal potęga, ale nie potrzeba wiele wysiłku, by zauważyć i zrozumieć, że dzieje się tam źle, jeśli nie bardzo źle. Wydaje się, że Chiny nie mają takich problemów. Tak, ich lotnictwo musi gonić pod względem taktycznym i operacyjnym. Tak mają gorszy sprzęt, ale oni sobie maszerują swoim tempem do celu. A gdzie maszeruje USAF?

Źródła:
  • https://www.airforcemag.com/air-force-fails-audit-again-progress/
  • https://www.airforcemag.com/wargames-show-air-force-isnt-accelerating-fast-enough-hinote-says/