Teleportacja czy bilokacja? W co grają Rosjanie?

Rosjanie postanowili zagrać w kotka i myszkę z państwami zachodu. Testują skutki metod zagłuszania, zakłócania, a być może nawet i falsyfikowania systemów pozycjonowania statków na morzu, do których wszyscy mamy dostęp. 21 czerwca upubliczniono dowody na prawdziwe morskie cuda na kiju. Sprawdźmy zatem co też nawywijali Ci Rosjanie.

Okręty skaczą z portu do portu

Na pierwszy rzut oka musimy mieć do czynienia z teleportacją. Według analizy, jaką przeprowadził H.I. Sutton dla USNI, brytyjski HMS Defender i holenderski HNLMS Eversten nie przeszły z Odessy na Ukrainie, do Sewastopola na Krymie. Autor zauważa i wykazuje niezbicie, że jest to niemożliwe, ale jednak dane pozycjonujące mówią co innego ( i weź tu bezgranicznie ufaj danym…).

Według zapisanego śladu okręty miały wyjść z portu w Odessie przed północą 18 czerwca i dopłynąć na dwie mile od wejścia do portu w Sewastopolu.

Wskazywałyby na to dane z systemu AIS, czyli Automated Identification System, który służy do lokalizowania i pozycjonowania statków znajdujących się na morzu. Działa to podobnie do radarów namierzających samoloty rejsowe, z których tak chętnie korzystamy. W przypadku statków cała sprawa jest mniej rozwinięta. Jakoś tak powoli się poruszają, a i mało ludzi z nich korzysta w porównaniu z lotnictwem, a zatem mało ludzi wie, że statki również można śledzić.

Tak czy inaczej, w obu przypadkach dostęp do tych danych jest bezpłatny i jawny, więc każdy może sprawdzić, gdzie dany statek, a w tym przypadku okręt się znajduje. Tak się składa, że nie dość, że oba okręty teleportowano do Sewastopola, to jeszcze zaznaczono ślad ich rejsu z jednego portu do drugiego.

okręty nato morze czarne
Na pierwszym planie USS Laboon, na drugim od lewej HMS Defender i HMNLS Evertsen. Na horyzoncie majaczy okręt rosyjski śedzący zgrupowanie. Źródło: U.S. Navy

A może jednak nie teleportacja, a bilokacja?

Dane AIS to jedno, ale mamy jeszcze nagrania z kamer. W porcie w Odessie znajdują się kamerki na żywo transmitujące obraz. Według dostępnych nagrań, do których dotarł Sutton, oba okręty cały czas spokojnie cumowały przy portowym nabrzeżu. Załogi najpewniej niczego nieświadome zajmowały się swoimi sprawami. Wiecie, kawa, herbata, glansowane pokładu itd. Marynarze najpewniej nawet nie wiedzieli, że wylądowali pod Sewastopolem.

Jeśli weźmiemy pod uwagę te informacje, to teleportacja odpada. Zajść musiała zatem bilokacja i okręty były w dwóch miejscach na raz. Innej opcji nie ma. Prawda? No, chyba, że…

formacja okrętów
Ta sama formacja widziana od dziobów. Dwa z okrętów widzianych na zdjęciustały się ofiarą manipulacji Rosjan. Źródło: U.S. Navy

Rosjanie znów manipulują systemami pozycjonowania w rejonie Krymu?

Trudno będzie nam potwierdzić te informacje, ale najpewniej znów doszło do dłubania przy całym systemie geolokalizacji przez Rosjan. Byłby to nie pierwszy przypadek w historii. Już wcześniej mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której załoga statku wyraźnie widziała na swoich mapach, że znajduje się głęboko na lądzie. Rzecz cała również działa się w tym rejonie, więc samoistnie narzuca nam się myśl, że i tym razem rosyjscy eksperci od wojny elektronicznej maczają w całej sprawie swoje klawiatury.

Wykluczyć chyba możemy śmiało, że to Brytyjczycy i Holendrzy grzebali przy swoich systemach. Najpewniej zajęci byli tym, czym zajmują się marynarze po zawinięciu do zaprzyjaźnionego portu i nie w głowach im były takie machlojki. Służby państw zachodnich też miałyby raczej wątpliwy interes w sfingowaniu działań Rosjan, więc w tej układance pozostają już tylko ludzie Putina.

lotniskowiec Queen Elizabeth
Co ciekawe Rosjanie póki co ograniczają się do majstrowania tylko przy pozycjach niektórych okrętów i tylko w niektórych regionach. Wydaje się, że lotniskowiec HMS Queen Elizabeth jest tam gdzie być powinien. Źródło: Royal Navy

Dlaczego tym razem sprawa jest poważniejsza?

Na pierwszy rzut oka cała sprawa wydaje się błaha, zwłaszcza, że już ją przerabialiśmy. Znów jakieś jednostki nawodne raportowały, że są gdzie indziej niż były. Tym jednak razem były to okręty wojenne, a nie statki handlowe. To pierwsza zasadnicza różnica.

Druga kwestia wydaje się jednak jeszcze poważniejsza. Dane OSINT (open- source intelligence, czyli po naszemu biały wywiad), wykorzystywane są na porządku dziennym przez analityków, którzy nie mają dostępu do danych niejawnych. Fałszując takie ogólnodostępne dane, można sprowokować wojnę. Wszak dane pozycjonujące pokazywały, że okręty znalazły się u wrót rosyjskiego portu, co mogło wywołać „słuszną” przecież reakcję sił rosyjskich.

Na pokładzie HMS Queen Elizabeth znajdują się najnowoczesniejsze F-35B. Źródło: Royal Navy

To jeszcze nie ten moment i nie te metody

Oczywiście tego typu prowokacja byłaby za słaba, by się powieść, ale zwróćmy uwagę na to, że może to być testowanie różnych klocków, które pewnego dnia ktoś złoży w układankę. Wtedy może nie być już tak łatwo wykazać mistyfikację i w bazach wojskowych podniosą się alarmy.

Zważywszy na to, że zbliżamy się do przesilenia geopolitycznego, należy spodziewać się większej ilości tego typu incydentów. Na całego dzieje się zapewne tajna wojny wywiadów mająca na celu ich wykrycie i przygotowanie ewentualnych kroków zaradczych. Przyszło nam żyć w ciekawych czasach, ale jakoś się z tego nie cieszę. A Wy?

Źródło:
  • https://news.usni.org/2021/06/21/positions-of-two-nato-ships-were-falsified-near-russian-black-sea-naval-base