Starlab. Komercyjna stacja kosmiczna już w roku 2027

ISS nie będzie służyć wiecznie. Funkcjonować będzie maksymalnie do roku 2030, a więc do tego czasu trzeba znaleźć sposób na następcę. Ma nim być Starlab, czyli komercyjna stacja kosmiczna będąca wspólnym projektem trzech potentatów z rynku amerykańskiego. Czy koncepcja się przyjmie i dzięki niej w kosmosie będziemy mieli nie jedną stację badawczą, a wiele prywatnych i możliwych do czasowego wynajęcia?

Starlab przejmie pałeczkę po ISS?

Tak po prawdzie to ISS (International Space Station) nie powinno już z nami być. Pierwotne plany zakładały zakończenie misji w roku 2020, ale jest ona sukcesywnie przedłużana. Teraz podaje się datę 2030 jako graniczną i wynikającą z możliwości technicznych. Starlab pozwoliłby zachować tzw. państwom zachodnim ciągłość badawczą w kosmosie.

Gdy deorbitowano stację MIR, to ISS właśnie się rozkręcała. Jeśli faktycznie do roku 2027 Starlab powstanie, to znów uda się gładko przejść do nowego modelu badania kosmosu. Będzie on zupełnie inny, bo komercyjny, ale niewykluczone, że poszczególne państwa będą mogły wejść w posiadanie swoich własnych stacji Starlab.

Moduł mieszkalny będzie całkiem sporych rozmiarów i zapewni komfortowe warunki pracy 4 astronautom. Źródło: Nanorack

Co wiemy o Starlab?

Stacja Starlab to wspólny projekt firm Nanoracks, Voyager Space i Lockheed Martin. Ma to być pierwsza w historii komercyjna stacja kosmiczna. Dzięki stale obecnej załodze możliwa ma być na niej realizacja krytycznych badań, wzmocnienie aktywności sektora prywatnego w kosmosie oraz zapewnienie kontynuacji obecności Stanów Zjednoczonych w przestrzeni kosmicznej, a zwłaszcza na niskiej orbicie okołoziemskiej (Low-Earth Orbit – LEO). Wstępna gotowość operacyjna Starlab przewidziana jest na rok 2027.

Projekt ten wpisuje się w ogłoszoną przez NASA inicjatywę Commercial Low-Earth Orbit Destination (CLD), która ma wspierać „komercjalizację” inicjatyw kosmicznych. W przedsięwzięciu Starlab firma Nanoracks będzie odpowiedzialna za rozwój koncepcji, gdyż od lat zajmuje się komercyjnym wykorzystaniem potencjału ISS. Voyager Space, czyli większościowy udziałowiec Nanoracks będzie odpowiedzialny za strategię i inwestycje kapitałowe, a Lockheed Martin zajmie się budową i integracja techniczną.

Starlab moduł napędowy
Starlab będzie oczywiście wyposażony w moduł napędowy, który pozwoli odpowiednio pozycjonować stację. Źródło: Nanorack

Z jakich elementów będzie zbudowany Starlab?

Podstawowym elementem stacji kosmicznej Starlab będzie duży nadmuchiwany moduł mieszkalny opracowany i zbudowany przez firmę Lockheed Martin. Kolejnymi będą: metalowy moduł dokujący, moduł napędowy i generujący moc, duże ramię robotyczne do obsługi dostarczanych ładunków oraz najnowocześniejsze laboratorium przeznaczone do realizacji zasadniczego celu misji.

Według założeń Starlab ma być w stanie cały czas mieć na swoim pokładzie do 4 astronautów, ale nie tylko. W komunikacie prasowym już teraz mówi się o możliwości pełnej komercjalizacji, czyli turystyce kosmicznej i innej aktywności biznesowej i komercyjnej, cokolwiek by się pod tymi dwiema ostatnimi nie kryło.

Stacja ma generować moc 60kW i mieć kubaturę 340 metrów sześciennych, czyli być całkiem sporym mieszkankiem. Zdolność ładunkowa (payload capability) ma wynosić 22 metry sześcienne i odpowiadać ISS.

Starlab panele słoneczne
Z zewnątrz Starlab przypomina raczej przerośniętego satelitę niż stację kosmiczną. Źródło: Nanoracks

Jakie zalety ma Starlab w porównaniu z poprzednim modelem budowy stacji kosmicznych?

Do tej pory stacje kosmiczne były wynoszone w postaci modułów. Zaczynano od bazowego, do którego dołączano następnie kolejne elementy układanki. Przypominało to nieco budowę z klocków Lego. Tymczasem Starlab ma być wyniesiony w przestrzeń kosmiczną jako gotowa całość i od razu oferować wstępną gotowość operacyjną oraz natychmiastową możliwość operowania załogi i przeprowadzania badań. Nie będzie długotrwałego rozruchu tylko od razu do roboty!

Za stacją Starlab stać będzie kapitał prywatny, czyli można domniemywać, że dolary będą tam skrupulatnie liczone. Nie po to fundusze inwestycyjne pakują w coś pieniądze, by potem na tym tracić. Z projektami rządowymi, ujmijmy to delikatnie, może być różnie.

Członkowie programu Starlab od razu prezentują nam też sensowny model biznesowy pozwalający zakładać, że w długim terminie stacja będzie na siebie zarabiała, a nie tylko wysysała pieniądze podatników. Podmioty takie jak NASA będą mogły być jednymi z wielu klientów nowej stacji kosmicznej, co w sposób znaczący powinno zmniejszyć koszty operowania tej organizacji.

Chiny w tle, czyli Amerykanie chcą odwojować kosmos

Nie ma co ukrywać, że rywalizacja o prymat na ziemi przeniosła się już w kosmos. Po deorbitacji ISS Chiny będą jedynym państwem ze stałą obecnością w kosmosie. Chiny latają już na ciemną stronę księżyca, a ich robot wylądował na Marsie i to nie jest ostatnie słowo Państwa Środka. Oni się dopiero rozpędzają.

Tymczasem w Stanach Zjednoczonych od czasu zakończenia misji wahadłowców możemy zaobserwować spadek możliwości. Powrotu do modelu, w którym to NASA grała pierwsze skrzypce, już nie ma i Starlab jest pierwszym takim mocnym uderzeniem, swoistym zwiastunem zmian.

Do walki o kosmos wchodzą wielkie amerykańskie korporacje ze swoimi pomysłami, swoim kapitałem i biznesplanem. Oczywiście nic nie dzieje się w próżni i Amerykańska administracja będzie działała ręka w rękę z przemysłem, gdyż zazwyczaj te same wielkie korporacje są dostawcami sprzętu wojskowego dla armii.

Wojsko w kosmosie? Dlaczego nie!

Temat ten jest tematem tabu. Militaryzacja przestrzeni kosmicznej jest czymś, przed czym oficjalnie wszyscy się wzbraniają, czemu się sprzeciwiają, a po cichu ona trwa i trwać musi. Do tej pory w wojnach o dominację chodziło o zapanowanie nad przestrzenią powietrzną. Bez tego żadna ofensywa lądowa, ale i morska, nie ma racji bytu. Obecnie obserwujemy rozszerzenie tej domeny, swoiste wejście na kolejny poziom.

Właśnie po to w USA powstał nowy rodzaj sił zbrojnych, czyli Space Force. Póki co jeszcze raczkuje, póki co walczy o wpływy i kurek z pieniędzmi ze „starymi” rodzajami sił zbrojnych, ale tego procesu nie da się już zatrzymać.

W najbliższej dekadzie lub maksymalnie dwóch możemy spodziewać się broni kosmicznych, a inicjatywy takie jak Starlab dają pole do popisu dla armii. Jaki bowiem problem w tym, by wojsko kupiło lub nawet tylko wynajęło jeden moduł Starlab tylko dla siebie.

Zaprezentowany modle biznesowy daje ku temu wręcz idealną okazję. Opłacana co miesiąc lub rok faktura dla producenta i cały problem logistyczny znika. Wojsko może skupić się jedynie na swoich celach badawczych w kosmosie. Idąc o krok dalej, można spodziewać się załogowych posterunków, jeśli okaże się, że jest taka potrzeba i będzie to wartością dodaną dla systemu obrony. Czy tak będzie, trudno powiedzieć. To zaledwie jedna z możliwości.

Jedno jest pewne. Jesteśmy świadkami kolejnej rewolucji kosmicznej.

Źródła:
  • https://news.lockheedmartin.com/news-releases?item=129118
  • https://nanoracks.com/starlab/