Ruszyła produkcja seryjna myśliwców J-20?

Jakoś tak po cichutku, bez większego zainteresowania w zachodnich mediach, ruszyła produkcja seryjna chińskich myśliwców stealth J-20. Tak przynajmniej twierdzą lokalni eksperci. Czyżby Chiny wkraczały w nowy etap rozwoju?

J-20 plus produkcja seryjna, równa się sporo kłopotów

Informacje o rozpoczęciu produkcji seryjnej podał chiński rządowy dziennik Global Times. Jakby tego było mało, padły również deklaracje o przekazaniu do użytku rekordowej liczby nowych maszyn innych typów. Wszystkie zostały wyprodukowane przez przedsiębiorstwo Chengdu Aircraft Industrial Group Co Ltd należące do AVIC W specjalnym komunikacie opublikowanym w lokalnych mediach miały również paść hasła o sporych wyzwaniach w obszarze prac badawczo-rozwojowych. Nie wiemy, co to oznacza, ale na pewno nic dobrego dla Stanów Zjednoczonych.

Wypadałoby jeszcze napisać, dlaczego produkcja J-20 wchodzi na wyższy poziom. Chińskie media informują, że rozwiązano problemy z rodzimymi silnikami WS-10 i od teraz mają one być podstawą napędu dla samolotów J-20. Jednostki te nie są specjalnie rewelacyjne ani rewolucyjne. Powstawały w okropnych bólach i niemiłosiernie długo, ale wreszcie są. Jakie by nie były, wiele wskazuje na to, że Chiny opracował cały ciąg produkcyjny i mają opanowane wszystkie procesy. Co to oznacza? Chciałoby się krzyknąć: wszystko!

Dzięki zamknięciu tematu silników WS-10 Pekin uzyskał platformę wyjściową, swoistą trampolinę do dalszych prac. Pewnie, że owa trampolina może nie jest najwyższej jakości, ale da się z niej wybić na wyższy poziom i gonić, gonić i jeszcze raz gonić. W Chinach wiedzą, że ciężka praca popłaca i nikt tam nie boi się ubrudzić sobie rąk.

Seryjne J-20 zapowiedziano już znacznie wcześniej

To o czym dowiadujemy się dziś, było nam już sygnalizowane wcześniej. Podczas Airshow China 2021 pokazano samoloty J-20 wyposażone w silniki WS-10. Wtedy nie mówiło się nic o żadnych twardych datach, ale kto ma oczy i rozum, ten wie, o co chodzi.

Według Fu Qianshao chińskiego analityka cytowanego przez Global Times, przejście na rodzime silniki otwiera drogę do produkcji seryjnej. Z tego kroku na pewno nie cieszą się w Moskwie. To Rosja była od wielu dekad głównym dostawcą jednostek napędowych, a większość chińskiego lotnictwa to wierne kopie, kopie, wersje rozwojowe i twórcze interpretacje lotniczego sprzętu tak hojnie oferowanego na świecie przez Kreml.

Rodzima produkcja może oznaczać zakręcenie kurka z pieniędzmi, ale w Rosji mają jeszcze trochę tego i owego sprzętu, który może interesować Chiny. Niemniej trend jest już wyraźnie widoczny. Kończą się dobre czasy i Rosji niebawem (dekada, kilka dekad?) pozostaną już tylko surowce, a to zepchnie ten kraj jeszcze niżej w relacji do Chin.

J-20 będzie schodził z taśm produkcyjnych niczym świeże bułeczki?

Jak nie trudno się domyślić wszystkie klocki układanki są już na miejscu. Awionika, radar, uzbrojenie no i oczywiście sam kadłub. Zapewne również powłoki absorbujące, jakie zastosowano na powierzchniach samolotu, są rodzime, gdyż takich technologii się nie sprzedaje. Żeby nie było, że WS-10 trafiają na chiński topowy myśliwiec wprost z hali badawczej, dodać można, że przetestowano je również na samolotach J-10, J-11 i J-16, więc szlak został gruntownie przetarty.

Producent indagowany jeszcze we wrześniu tego roku buńczucznie zapowiadał, że przemysł lotniczy w Chinach jest w stanie zabezpieczyć dowolne potrzeby rodzimego lotnictwa. Mocna deklaracja, ale coś nam się zdaje, że są w stanie mocno rozbujać produkcję W tym mają w Chinach bogate doświadczenie, wszak zaopatrują niemal wszystkich, w niemal wszystko…

Fu Qianshao przewiduje, że niebawem w kluczowych częściach kraju służyć będą pułki lotnicze przezbrojone w te samoloty i będą one stanowić główną tarczą broniącą Chiny.

J-20 to nie jest ostatnie słowo Chin

O projektach amerykańskich piszemy od jakiegoś czasu. NGAD mający stać się najlepszym myśliwcem jest już opracowywany. Northrop Grumman też wypuścił małego teasera, ale z Chin nic takiego do nas nie napływa. Czy to oznacza, że spoczęli na laurach? Oczywiście, że nie. O nowej platformie dowiemy się w stosownym dla nas czasie. Może będzie to tak, jak w przypadku FOBS, że wieść gruchnie jak grom z jasnego nieba, a może przyjdzie nam trochę na to poczekać. Nawet jeśli tak, to samoloty J-20 mają ogromny zasięg możliwy do przedłużenia podwieszanymi zbiornikami, więc będą w stanie odepchnąć siły amerykańskie jeszcze dalej. To, że być może będą gorsze od F-22, nic nie znaczy. Będą startować z baz położonych blisko rejonu operowania i będzie ich więcej, a czy Raptory opracowywane w latach 90 ubiegłego wieku są cały czas takie superniezniszczalne i niewykrywalne, to czas pokaże.

kod rabatowy kpt-geex do sklepu combat
Źródło:
  • https://www.globaltimes.cn/page/202112/1241309.shtml