Rosyjskie desantowce na Morzu Czarnym, czyli Ropuchy w sadzawce

Opisywana na łamach Geex epopeja rosyjskich okrętów desantowych o uroczej nazwie kodowej Ropucha wydaje się dobiegać końca. Jednostki przeszły przez Dardanele i weszły do „sadzawki”, czyli na Morze Czarne. Zagadką pozostaje jedynie port docelowy, ale to już detale, choć mogą się okazać istotne.

Tym razem przewidywania się sprawdziły. Desantowce wchodzą na Morze Czarne

Różne były głosy, gdy rosyjskie okręty desantowe wyszły z portów. Jedni twierdzili, że popływają, poćwiczą i wrócą, ale od początku mówiło się w „branży”, że płyną na Morze Czarne. Gdy przeszły przez Kanał Angielski, a później Gibraltar, chyba wszystko było już jasne. Został ostatni skok przez Bosfor i właśnie się dokonał. Sytuacja Ukrainy się pogarsza, gdyż na akwenie okalającym to państwo pojawiają się kolejne środki ofensywne. Moskwa niekoniecznie musi ich użyć, ale jak mawiają w USA, jest to kolejne narzędzie w skrzynce narzędziowej. Zawsze można po nie sięgnąć. Kto bogatemu zabroni?

Jak już zauważyliśmy wczoraj, podczas opisywania manewrów trzech lotniskowców, które ćwiczyły na Morzu Śródziemnym, równie ważne, jak okręty desantowe, są okręty rakietowe. Ich wejście na Morze Czarne dałoby Rosji aż trzy jednostki tego typu na tym akwenie. Można by je wykorzystać, gdyby Putin zatwierdził atak. Jak nietrudno się domyślić, towarzyszą im też inne mniejsze okręty, więc Rosjanie rzucili w region sporo sprzętu. Być może jedynie jako odpowiedź na wspomniane już trzy lotniskowce NATO, a być może kierunek podstawowy to Ukraina.

Co kryją rosyjskie desantowce pod pokładem?

Niemal od początku rejsu mówiło się, że Ropuchy nie płyną „na pusto”. Ludzie znający się na rzeczy wskazywali na coś, co można zaobserwować gołym okiem, czyli na linię wodną. Poziom zanurzenia okrętów jednoznacznie wskazuje, że pokłady były wypełnione sprzętem, a być może również i ludźmi. Jeśli przypuszczenia te miałyby okazać się prawdą, a okręty wyładowałyby swój ładunek na przykład na Krymie, to byłby to kolejny kamyczek do teorii o militarnym rozwiązaniu sytuacji na Ukrainie.

Spekuluje się też, że okręty mogą przewozić sprzęt ciężki, a w tym czołgi, ale mówi się też o rosyjskiej  piechocie morskiej i stosownych zapasach. Poza sześcioma Ropuchami na Morze Czarne wejść ma też jeden okręt podwodny, który do tej pory operował w spokoju na Morzu Śródziemnym.

Czy flotylla 6 okrętów desantowych może przetransportować spory ładunek? Oczywiście! Szacuje się, że w zależności od typu (dwa rodzaje w płynącej armadzie) na pokład wejść może 10 lub 13 czołgów oraz 340-300 żołnierzy. Jeśli to na szybko przemnożymy, to w dogodnym dla siebie punkcie Rosjanie mogą wyrzucić na brzeg około 60 czołgów i blisko 2000 żołnierzy.

Czy w czeluściach Ropuch rzeczywiście kryje się taka pancerna pięść? Trudno powiedzieć. Raczej jest to bardziej zróżnicowana formacja składająca się z wielu komponentów, a nie samych czołgów. O nich wiele się mówi, bo dobrze się sprzedają. Kluczowe mogą być zapasy, jakie zgromadzono na okrętach. Nie sztuką jest bowiem wyrzucić na brzeg 60 czołgów i 2000 ludzi, ale prawdziwym wyczynem jest utrzymać to całe towarzystwo w ruchu podczas natarcia. Do tego potrzeba całego aparatu logistycznego, o którym mało się mówi. W związku z tym jesteśmy ostrożni co do spekulacji na temat rzeczywistej zawartości, jaką przenoszą rosyjskie okręty desantowe i możliwości wojska, które może znajdować się pod pokładem.

Gdzie rosyjskie okręty desantowe przybiją do brzegu?

Na giełdzie spekulacyjnej pada kilka lokalizacji. Odessa jest jedną z nich. Mówi się też o wejściu na Morze Azowskie. Nie sposób też pominąć oczywistych lokalizacji takich jak Sewastopol. Niektórzy, jak Konrad Muzyka, sugerują też Opuk.

Czy Putin będzie próbował nas zaskoczyć? Trudno powiedzieć. Kierunek rejsu wydawał się oczywisty już na samym początku tej eskapady, więc okręty mogą trafić do jakiegoś dużego, przewidywalnego portu. Co ważne, to że są desantowcami, niekoniecznie musi oznaczać, że będą przeprowadzać desant. Po tym, jak opróżnią swoje cenne ładownie, będzie je można wykorzystać jako transportowe jednostki logistyczne do wspierania ewentualnych akcji zbrojnych.

Możliwe jest również, że rozładują to, co mają załadowane, i wrócą do macierzystych portów. Wszystko zależeć będzie od tego, jaką mają zaplanowaną rolę i jak potoczy się cała sytuacja, bo nawet zaplanowana rola może szybko wymagać zmian w scenariuszu, gdy zajdą odpowiednie okoliczności. Słowem, chcemy Wam powiedzieć, że nie wiemy, co się stanie, ale tradycyjnie mamy na sprawy oko, a nawet dwa i to wzmocnione okularami.

kod rabatowy kpt-geex do sklepu combat
Źródła:
  • https://www.navalnews.com/naval-news/2022/02/6-russian-warships-and-submarine-now-entering-black-sea-towards-ukraine/
  • https://nitter.net/YorukIsik/status/1491020877877497857#m
  • https://nitter.net/konrad_muzyka/status/1491128330585665541#m

Zdjęcie tytułowe:

twitter.com/YorukIsik