Rosja zapowiada ćwiczenia na Morzu Czarnym. Co jest nie tak?

Portale branżowe i media społecznościowe obiegła informacja o tym, że Rosja zapowiada niebawem duże ćwiczenia na Morzu Czarnym. Mają być ostre strzelania i okręty, zupełnie przypadkiem, operujące wokół Ukrainy. Składa się w jedną całość?

Ćwiczenia z ostrym strzelaniem na Morzu Czarnym

Wydaje się, że to w sumie nic nadzwyczajnego. Takich ćwiczeń odbyły się już dziesiątki, jak nie setki. Okręty wychodziły w morze, robiły swoje i wracały. Tym razem może skończyć się to inaczej. Na Białorusi zaczynają się duże „ćwiczenia”, które mają skończyć się 20 lutego.

Tego samego dnia kończą się Igrzyska Olimpijskie, a jak pamiętamy Putin „zapowiedział” spokój w trakcie tej imprezy, o czym nie wprost mogliśmy przeczytać we wspólnym stanowisku Rosji i Chin. Na Morzu Czarnym są już rosyjskie okręty desantowe, a okręty rakietowe mogą tam przeskoczyć niebawem. Sytuacja na Ukrainie nam się ewidentnie pogarsza.

Według doniesień w to wszystko mają wpisywać się tytułowe duże ćwiczenia na Morzu Czarnym. Jeśli rzucimy okiem na domniemane strefy operowania, to jasno widać, że blokują one ewentualne operacje ukraińskie na tym akwenie. Wszystko spina się zatem w jedną „piękną” całość. Daty się zazębiają, transporty brakujących komponentów wojskowych są podciągane. Wydaje się zatem, że wszystko jest już jasne, ustalone i zaklepane, ale coś nam tutaj nie pasuje.

obszar ćwiczeń Morze Czarne Rosja Ukraina
Na czerwono zaznaczono obszary, na których ćwiczyć mają rosyjskie okręty. Źródło: Alexander Khrebet / Twitter

Jeśli wszystko widać, to czegoś nie widać

Skoro wszystko zmierza ku wojnie, wszystkie klocki są, lub prawie są na miejscach, wszyscy wszystko wiedzą, a sprawy dalej toczą się, jak się wydaje, zgodnie z planem, to przynajmniej nam zapalają się żaróweczki ostrzegawcze.

Już na pierwszy rzut oka to wszystko jest zbyt oczywiste. Przypomina nam to trochę Wojnę w Iraku. Saddam Husajn wymachiwał szabelką, puszył się, był gotowy, a Amerykanie gromadzili powoli wojska na pozycjach wyjściowych. Niby było wiadome, że uderzą, niby znany był sprzęt, jego możliwości, ale to, co się potem stało, przeszło najśmielsze oczekiwania. Stany Zjednoczone przejechały się po Iraku niczym walec. Nie było czego zbierać.

Schemat w przypadku Ukrainy mamy podobny. Siły gromadzone są w sposób otwarty. Satelity, TikTok, Twitter, komunikatory. Wszyscy, „wszystko” widzą i wiedzą, a sprawy, jak gdyby nigdy nic, toczą się dalej. Tak jakby musiały zakończyć się wojną i anihilacją Ukrainy.

A może wszystko jest już uzgodnione? Gra przecież nie toczy się o Ukrainę, tylko o nowy porządek na świecie. Francja naciska na realizację porozumień z Mińska, a to oznacza dekompozycję Ukrainy. Niemcy jedynie markują pomoc, bo dostawa hełmów to… kabaret, a nie pomoc. Wielka Brytania wysyła pociski NLAW, ale otwarcie mówi, że Ukraina musi sobie radzić sama. Stany Zjednoczone coś tam przebąkują, ale przekaz z Białego Domu to jakiś dramat, który potem się naprędce koryguje oświadczeniami. Bardzo wiele państw robi bardzo dużo, by w rzeczywistości nic nie zrobić. Może Ukraina jest już „oddana”?

To dogadali się, czy nie?

A może nic nie jest uzgodnione? Może nikt przy stoliku pokerowym jeszcze nie mrugnął? Może dlatego kolejne klocki budowli wojennej muszą być dokładane? Jeśli Rosja uda, że cały ten cyrk to były manewry i ćwiczenia i ogłosi, że ćwiczyło się dobrze i wojska są sprawne, to i tak cały świat będzie wiedział, że „Putin cykor” i budowany z takim mozołem, niezbyt przekonujący, ale jednak mit potężnej Rosji runie.

No, chyba że Rosja coś dostanie, na przykład cichą zgodę na wpływy na Ukrainie. Wtedy wszyscy dookoła będą krzyczeć, że Putin jest miękiszon, bo się wycofał, a on z chytrym uśmiechem przyjmie to wszystko na klatę, a po jakimś czasie wyjdzie na jego.

Jedno wydaje się nam pewne. Po kościach się to nie rozejdzie. Wspólna deklaracja Chin i Rosji jest jasna. Zawiązał się sojusz, a Chiny już wypuściły lewy prosty, stwierdzając, że popierają roszczenia Argentyny do Malwinów zwanych w Wielkiej Brytanii Falklandami. Wchodzą też w innych miejscach w Amerykę Południową, a to teren USA i jawne „zszarganie” doktryny Monroe, w myśl której to „podwórko” jest już zagospodarowane. Można przypuszczać, że ruchy Chin, to bezpośrednia odpowiedź na AUKUS i sprzedaż atomowych okrętów podwodnych Australii.

Jeśli zatem spojrzymy na sprawę szerzej, to rozróba na Ukrainie nie może skończyć się, jak gdyby nigdy nic. Ktoś coś musi dostać, jakiś układ, choćby pod stołem i poza kamerami, musi zostać zawarty. Cel polityczny Rosji, czyli powrót do wielkiej polityki po okresie wielkiej smuty postjelcynowskiej musi zostać zaspokojony. Przynajmniej w jakimś stopniu. Jeśli sytuacja na Ukrainie rozejdzie się po kościach, to możemy mieć pewność, że Rosja coś ugrała.

kod rabatowy kpt-geex do sklepu combat

Źródła:

  • https://nitter.net/Liveuamap/status/1491450402268717056#m
  • https://nitter.net/RALee85
  • https://nitter.net/RALee85/status/1491525879561920519
  • https://nitter.net/AlexKhrebet

Mapa: Alexander Khrebet