Ostatni Zumwalt na próbach morskich. Koniec pewnej ery

A miało być tak pięknie… Początkowo mówiło się, że 32 okręty typu Zumwalt zasilą skład U.S. Navy. Ostatecznie zbudowano tylko trzy. Ostatni z nich, USS Lyndon B. Johnson, właśnie opuścił stoczniowe nabrzeże i wraz z załogą udał się na próby morskie. Zumwalty zamiast trampoliną w przyszłość stały się kulą u nogi i workiem bez dna.

Zumwalt jednak nie zatrybił

Niszczyciele rakietowe typu Zumwalt (DDG 1002) miały być największe, najcichsze, niemal niewidzialne na morzu; miały być napakowane technologią niczym F-35 i… ostatecznie poniosły całkowitą klęskę. Zumwalty miały być duże, silnie uzbrojone i cechować się wysoką przeżywalnością. Rozmiar miał pozwolić zabrać na pokład sporą liczbę pocisków rakietowych, głównego ostrza okrętu. Rozbujały, przyszłościowy program okazał się niewypałem również dlatego, że w trakcie swego krótkiego życia był zmieniany.

LBJ Zumwalt rejs
Ostatni z okrętów klasy Zumwalt, Lyndon B. Johnson, wypływa ze stoczni macierzystej na rejs próbny. Źródło: GDBIW

Zmiana jest dobra na wszystko

Gdy koncepcja przyszłych potrzeb U.S. Navy się zmieniła, Zumwalty zaczęto pozycjonować jako okręty wsparcia ogniowego dla operacji lądowych. Odpowiednio mocny cios zapewnić miały m.in. działa kalibru 155 mm. Większe i mocniejsze od standardowych. I tutaj zaczęły się problemy. Niestandardowe, więc niekompatybilne z innymi jednostkami. Dodatkowo nie było również dla nich odpowiedniej amunicji, a opracowanie nowej byłoby zbyt kosztowne. Koniec końców teraz nie ma z czego nimi strzelać…

Jakby tego było mało, na okręcie brakowało odpowiednich radarów, by całość zaczęła „grać”, jak to pierwotnie planowano. W 2021 roku, by ratować zbudowaną trójkę, zaczęto wspominać o instalacji na pokładach okrętów broni hipersonicznej i broni laserowej.

Tutaj akurat Zumwalty z odpowiednim zapasem energii elektrycznej mogą się sprawdzić, ale będzie to raczej łabędzi śpiew. Tak na marginesie możemy wspomnieć, że jeden Zumwalt generuje tyle energii elektrycznej, że wystarczyłoby dla 50.000 domów, czyli dla sporej wielkości miasta.

Kolejnym planem alternatywnym dla Zumwaltów jest przebudowa okrętów na centra dowodzenia, zabudowa systemu AEGIS i wyposażenie maszyn w drony klasy MALE. Ciekawe, jak bardzo taka przebudowa podroży koszty pojedynczej sztuki.

Zumwalt LBJ opuszcza port
W stoczni Bath Iron Works po zbudowaniu ostatniego okrętu klasy Zumwalt pełną parą ruszy produkcja starszych jednostek Arleigh Burke. Źródło: GDBIW

Późno, drogo i nieefektywnie, czyli Zumwalty w pełnej krasie

Pierwszy okręt z serii, czyli USS Zumwalt, wszedł do służby w październiku 2016 roku, a drugi, USS Michael Monsor, w styczniu 2019. Według aktualnych planów USS Lyndon B. Johnson ma wejść do linii w roku 2023. Dla przypomnienia warto dodać, że pierwotna data dla pierwszej maszyny została wyznaczona na rok 2013.

Zgodnie z szacunkami w związku z cięciami zamówień i nawisem kosztowym wynikającym z fazy rozwojowej, koszt jednego okrętu to nawet 8 miliardów dolarów (seryjne miały kosztować około 4, ale to przy znacznie większej liczbie wyprodukowanych egzemplarzy). Całkiem sporo, jeśli zestawimy to ze starszymi jednostkami klasy Arleigh Burke dostępnymi za zaledwie 1,6 miliarda dolarów i radzącymi sobie nieźle na morzach i oceanach świata.

Póki co okręty pływają jako jednostki testowe, gdyż nie wiadomo, co z nim, zrobić. Reszta to tylko zasłona dymna. Wiele wskazuje na to, że koniec końców pójdą na przysłowiowe żyletki. Dysponując tak małą liczbą sztuk, nie sposób efektywnie włączyć je w struktury operacyjne. Przy takowej próbie zaledwie jedna sztuka mogłaby pływać z zadaniami bojowymi. Druga służyłaby do szkolenia, a trzecia przechodziła planowe remonty.

Na szczęście lub nieszczęście, U.S. Navy już teraz pracuje nad następcami okrętów typu Zumwalt oznaczanymi, póki co, jako DDG(X). Nowe jednostki mają zastąpić okręty klasy Ticonderoga, które już dawno powinny być wycofane, oraz najstarsze egzemplarze klasy Arleigh Burke.

Ciekawe, czy i tym razem przekombinują, kilka razy zmienią koncepcje, a na koniec będą udawać, że wszystko jest OK i jakoś się to „załatwi”. Tak na marginesie rzec można, że nasz Gawron na tle Zumwaltów nie wypada aż tak źle…

Źródła:
  • https://www.navalnews.com/naval-news/2021/08/u-s-navys-third-and-final-zumwalt-class-destroyer-starts-sea-trials
  • https://www.pressherald.com/2021/08/29/final-bath-built-zumwalt-destroyer-leaves-shipyard-for-sea-trials/
  • https://www.forbes.com/sites/davidaxe/2021/01/05/the-us-navy-wasted-a-whole-decade-building-bad-ships/
  • https://breakingdefense.com/2021/02/exclusive-eying-china-cno-plans-hypersonics-lasers-on-zumwalt-destroyers/
  • https://www.bloomberg.com/news/articles/2019-03-27/navy-s-7-8-billion-destroyer-now-due-for-delivery-5-years-late
  • https://www.popularmechanics.com/military/navy-ships/a36634462/navy-building-next-generation-guided-missile-destroyer/