Nowy S-70 Ochotnik z ochotą na stealth

Rosjanie nie zwalniają swojego tempa i kontynuują prace nad systemem S-70 Ochotnik. Najnowsza wersja rozwojowa zaczyna nawet nosić cechy samolotów stealth, jeśli spojrzymy na nią od strony ogona. Co na to Amerykanie?

Dlaczego nowa wersja S-70 Ochotnik?

Nawet niewprawne oko było w stanie zauważyć, że pierwotna wersja S-70 Ochotnik nie do końca odpowiadała standardom samolotów o obniżonej wykrywalności, czyli potocznie stealth. Szybki rzut oka na F-22 Raptor czy też na F-35 od strony silnika od razu tłumaczy, o co chodzi. Zwłaszcza widać to w przypadku F-22. Również amerykańskie drony o cechach stealth miały inaczej rozwiązane dysze wylotowe silnika.

W przypadku S-70 Ochotnik wyglądało to trochę tak, jakby Rosjanie stworzyli całkiem niezły płatowiec stealth, a na koniec ktoś dokleił na końcu silnik. Można zakładać, że na tamtym etapie nie byli gotowi na pełną konfigurację o obniżonej wykrywalności. Być może chcieli po prostu pokazać światu, że nadążają za koncepcją loyal wingman znaną choćby amerykańskiego programu Skyborg.

Zresztą ten sam problem, co w przypadku dronów tyczy się również rosyjskich samolotów Su-57, które miały być odpowiedzią na F-22. Tam również układ silników przypomina ten ze starszych generacji maszyn pokroju Su-27, a nie samolotów stealth, a dysze wylotowe nie pomagają w obniżeniu sygnatury.

Nowy S-70 ochotnik
Nie ma co. Rosjanie mają rozmach. By wytoczyć S-70 Ochotnik z hangaru wysłali Kirowca K700. Źródło: UAC

Nowy S-70 Ochotnik szykowany do pierwszego lotu

Rosjanie pochwalili się nową wersją drona S-70 Ochotnik 14 grudnia. Wtedy to przeprowadzono uroczysty rollout z hangaru zakładów Novosibirsk Aviation Enterprise. Ceremonia ta oznacza, że maszyna jest już skompletowana i teraz rozpoczną się testy naziemne wszystkich podzespołów. Będzie to już ostatnia prosta do pierwszego lotu. Jako ciekawostkę można dodać, że w zakładach trwają również prace związane z montażem drugiej maszyny.

W trakcie oficjalnej konferencji prasowej padła też ciekawa deklaracja. Doświadczenia i wnioski wyciągnięte z prac nad S-70 Ochotnik będą również wykorzystane przy kolejnych załogowych i bezzałogowych maszynach.

Poza płaską dyszą wylotową dla silnika S-70 Ochotnik Rosjanie pracują też nad nową naziemną stacją kontroli. Ma ona wraz z modyfikacją jednostki napędowej w sposób znaczący podnieść możliwości, jakie oferuje rosyjski lojalny skrzydłowy.

S-70 Ochotnik zgodnie z zasadą powoli, ale do przodu

Prace nad systemem S-70 Ochotnik rozpoczęły się w biurze Suchoja już w roku 2011. Pierwszy lot maszyna z tradycyjnym wylotem silnika zaliczyła w sierpniu 2019 roku i trwał on 20 minut. W tym samym roku doszło do lotu w formacji z maszyną Su-57. Natomiast rok później pojawiły się doniesienia o możliwym użyciu S-70 Ochotnik w Syrii. Na początku bieżącego roku Rosjanie informowali o udanych próbach zrzutu bomb przez maszynę. Z kolei w lipcu podano informacje o koncepcji dwumiejscowego samolotu Su-57, który pozwoliłby na sterowanie maszynami S-70 w powietrzu. Do ostatniej informacji podchodzimy jednak bardzo sceptycznie. Zważywszy na klęskę programu dwumiejscowych maszyn Suchoja opracowywanych wraz z Indiami, należałoby nisko ocenić możliwość realizacji tego pomysłu.

Wróćmy jednak do „plusów dodatnich”. Tym, co już teraz wyróżnia S-70 Ochotnik, są jego rozmiary. W porównaniu z maszynami zachodnimi jest on zauważalni większy, co z pewnością przyda się podczas operowania nad ogromnym terytorium Rosji. Większe wymiary to nie tylko większy zapas paliwa. Może to być również potencjalnie większy udźwig dla przenoszonych systemów i uzbrojenia. Oczywiście wiele zależy tutaj od stopnia optymalizacji zużycia paliwa samego silnika, ale te, jak wiadomo, można w każdej chwili wymienić na sprawniejsze.

Czy rosyjskie systemy są groźne?

Trudno powiedzieć. Z jakichś powodów pomimo ogłaszanej wszem wobec degrengolady w Rosji kraj ten dalej jest w stanie utrzymywać dystans do zachodu. Raz większy, raz mniejszy, a czasem, o zgrozo, nawet wychodzą przed szereg, czego przykładem jest broń hipersoniczna.

W przypadku samolotów i aparatów bezzałogowych raczej trzymają się z tyłu i tak też należy ocenić S-70 Ochotnik. Będzie to raczej kolejna rosyjska „gniotsa nie łamiotsa”, ale bez ambicji na miano najlepszej bezzałogowej maszyny towarzyszącej. Zagadką pozostaje również, czy Rosja będzie w stanie podjąć masową produkcję nowych dronów, zważywszy na sytuację finansową państwa. Być może przez najbliższe lata będziemy raczeni kolejnymi komunikatami prasowymi, a z wielkoskalową produkcją seryjną będzie jak w przypadku Su-57, czyli burza w szklance wody.

Na koniec wypadałoby odpowiedzieć na pytanie postawione we wstępie tego tekstu. Amerykanie najpewniej odnotują całą sprawę, podeliberują w think tankach nad zagrożeniami i wrócą do zajmowania się kwestią chińską. Lojalni skrzydłowi w Chinach to będzie prawdziwa bomba. Produkowana na masową skalę, o wysokim zaawansowaniu technologicznym oraz dalej gmatwająca i tak nieciekawą Amerykańską sytuację.

kod rabatowy kpt-geex do sklepu combat
Źródła:
  • https://tass.com/defense/1375043
  • https://twitter.com/UAC_Russia_eng
  • https://rostec.ru/news/oak-vpervye-pokazala-bpla-okhotnik-s-ploskim-reaktivnym-soplom/