Korea Północna wystrzeliła pocisk balistyczny z okrętu podwodnego

Korea Północna nie zwalnia tempa. W komunikacie z 20 października przekazano, że doszło do udanej próby wystrzelenia pocisku balistycznego z okrętu podwodnego. Jest to kolejny tego typu test, który pokazuje nam, jak daleko zaszedł reżim komunistyczny Korei Północnej. Wydaje się, że tej fali nie da się już zatrzymać. Tama pękła.

SLBM odpalony, czyli udana passa pocisków balistycznych trwa

To już kolejna próba odpalenia nowego pocisku, która zakończyła się sukcesem. 14 września informowaliśmy o tym, że doszło do udanej próby z pociskami typu cruise. Kilka dni później, 17 września, znów musieliśmy raportować o poczynaniach reżimu Kim Dzong Una. Tym razem jego naukowcy wystrzelili pocisk z wyrzutni kolejowej.

W Korei nie zwalniają tempa i 20 października pojawił się komunikat o odpaleniu dzień wcześniej, 19 października, pocisku SLBM, czyli submarine-launched ballistic missile. Pociski balistyczne przenoszone przez okręty podwodne to już najwyższa liga, jeśli chodzi o uzbrojenie. Ciekawe czy, a jeśli tak, to jak na to zareagują w Australii, która niedawno sama postanowiła się dozbroić okręty podwodne o napędzie nuklearnym.

Odpalenia dokonano z okrętu „8.24 Yongung”, który debiutował w takich próbach już pięć lat temu. Nie są to jakieś szczególnie zaawansowane okręty podwodne, więc nowo opracowywane systemy, takie jak żaglowe drony, mogą okazać się przydatne w ich tropieniu.

Próbne odpalenie odbyło się spod wody, a główny bohater, czyli okręt podwodny Korei Północnej ma już na swoim koncie takie testy. Źródło: Media KP

Kluczowa nowość pocisku SLBM z Korei Północnej?

Oficjalny komunikat prasowy wskazuje, że bardzo dużo wysiłku włożono w system naprowadzania oraz kontroli lotu i manewrowania. Ma to w sposób znaczący podnieść możliwości obronne kraju oraz wzmocnić zdolności operacyjne marynarki wojennej. Tak przynajmniej twierdzą w komunikacie.

Czytać to trzeba w ten sposób, że od teraz trudniej może być, zestrzelić koreańskie pociski balistyczne. Dodanie kolejnego typu do okrętów podwodnych sprawia, że każdy atak na Koreę Północną będzie musiał liczyć się z akcją odwetową z jednego z zanurzonych okrętów.

W jakim stopniu nowy SLBM jest niezawodny oraz czy faktycznie posiadane przez USA systemy samoobrony nie będą w stanie go namierzyć i zniszczyć – nie ma w tej chwili znaczenia. Liczy się tylko dodanie kolejnego elementu układanki możliwości odstraszania przez Koreę Północną. Czyni to wszelkie naciski na ten kraj coraz trudniejszymi, a jakakolwiek zbrojna interwencja staje się wręcz nierealna. Gdyby do tego doszło, można śmiało założyć, że pociski balistyczne zaczną latać.

Czy Korea Północna mogła osiągnąć taki sukces sama?

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Niewątpliwie jakiś transfer technologii z państw trzecich na pewnym etapie musiał mieć miejsce. Jak potoczyły się losy projektów balistycznych dalej, można jedynie zgadywać. Główny podejrzany jest oczywiście tuż obok.

Państwo Środka też nie marnuje czasu i testuje systemy takie jak FOBS, więc Amerykanie mają coraz większy ból głowy. W zasadzie to cały „zachodni” świat ma ból głowy. Korea Północna stała się mocarstwem nuklearnym i sukcesywnie buduje własne systemy odstraszania i nuklearnej odpowiedzi i nieważne co mówią anglosascy analitycy na temat tego kraju. Fakty są takie, że Amerykanie i ich sojusznicy nic im nie mogą zrobić.

Już teraz mówi się o możliwym dalszym pogorszeniu sytuacji geopolitycznej, gdyż w kolejce do osiągnięcia możliwości nuklearnych jest już Iran i wtedy izraelski Iron Dome i pozostałe warstwy obrony przeciwrakietowej na nie za wiele mogą się zdać. W skrócie to strach o tym w ogóle myśleć. Izrael od dłuższego czasu sygnalizuje gotowość do ataku wyprzedzającego…

Źródła:
  • https://kcnawatch.org/newstream/1634682944-48453792/academy-of-defence-science-succeeds-in-test-launch-of-new-type-slbm