Korea Północna testuje pocisk i wchodzi z przytupem w nowy rok

Najwyraźniej przywódca Korei Północnej uznał, że „fajerwerków” nigdy dość, i postanowił przedłużyć świętowanie Nowego Roku. Uczynił to oczywiście na swoją modłę i nakazał przetestowanie pocisku, który spadł do morza blisko japońskiej strefy ekonomicznej. Jak nietrudno się domyślić, w Japonii i Korei Południowej zawyły alarmy.

Nowy test na nowy rok, czyli Kim Dzong Un w natarciu

Nie może być tak, by świat zapomniał o Korei Północnej. Co jakiś czas musimy mieć przypomniane, że robią tam, co chcą, gdyż uważają się za państwo niezależne. Poprzedni rok wręcz obfitował w takie wydarzenia. Może niekoniecznie w sensie liczby prób, ale raczej w kontekście ich znaczenia. Doszło bowiem do kilku spektakularnych testów. Zwłaszcza jesień obrodziła w próby nowych systemów i we wrześniu przetestowano nowy pocisk typu cruise. W tym samym miesiącu mieliśmy test pocisku balistycznego, który odpalono z wyrzutni kolejowej. W październiku z kolei doszło do próbnego odpalenia pocisku balistycznego z okrętu podwodnego.

Jak widać, przerwę w innowacyjnych aktywnościach strzeleckich mieliśmy dość sporą i w Pjongjangu uznali, że trzeba to zmienić. W nocy z 4 na 5 stycznia doszło do próby pocisku, który wstępnie kwalifikuje się jako pocisk balistyczny, ale w momencie pisania tego tekstu nadal trwa analiza zdarzenia.

Jak przebiegło próbne odpalenie pocisku

Według dostępnych informacji do próby doszło z lądu. Wyrzutnia była ustawiona na wschodnim wybrzeżu Korei Północnej, a pocisk pokonał około 500 kilometrów, zanim spadł do morza nieopodal wyłącznej strefy ekonomicznej Japonii. Aktualnie wywiady Korei Południowej, Japonii i Stanów Zjednoczonych mają zbierać dane i analizować sytuację. Oczywiście armie wspomnianych państw są w stanie podwyższonej gotowości i monitorują sytuację na wypadek kolejnych prób lub podjęcia niespodziewanych działań o charakterze zbrojnym przez Koreę Północną.

Nie mamy pewności, czy wystrzelony pocisk był pociskiem balistycznym, czy też pociskiem innego typu. Informacje na ten temat najpewniej zostaną podane później, już po analizie zebranych danych i porównaniu ich z wcześniejszymi próbami.

Nie znamy dokładnego miejsca uderzenia pocisku w wodę, ale póki co wydaje się, że nie doszło do strat w ludziach lub mieniu. Nie ma również informacji o utracie samolotów czy też statków.

Po co nowy test pocisku? Czy mamy się czego bać?

Może na wstępie odpowiedzmy na drugie pytanie najpierw, gdyż wydaje się ważniejsze. Z naszej perspektywy nic znaczącego się nie wydarzyło. Co innego, gdybyśmy mieszkali w Korei Południowej lub Japonii. Wtedy byłby to dla nas kolejny sygnał, że Korea Północna nie żartuje i nie odpuści swojej niezależności. Na szczęście mieszamy w Polsce, więc ten pojedynczy test nie jest dla nas czymś groźnym. Mamy na myśli destabilizacji ładu światowego, co w konsekwencji mogłoby mieć znaczenie dla tego, co dzieje się w naszym kraju. Problematyczna mogłaby być cała seria testów, ale i ona mogłaby być w gruncie rzeczy niegroźna, ale pod jednym warunkiem.

Tutaj bowiem dochodzimy do pierwszego pytania. Oczywiście pociski testuje się, by sprawdzić, czy spełniają założenia projektowe, przećwiczyć procedury lub przetestować nowy element, oprogramowanie czy też nową taktykę. W przypadku Korei Północnej pociski testuje się też po to, by przypomnieć o swoim istnieniu i utrzymać nacisk na sąsiadów i inne kraje w celu na przykład zmniejszenia sankcji. Jeśli będzie obserwowali całą serię testów, to wtedy może ona zacząć budzić niepokój, ale najpewniej i tak będzie sposobem, by usiąść do stołu i cos ugrać.

Czyżby Korea Północna już osiągnęła swój cel?

Ledwo pocisk zdążył spaść do wody, a już mamy nawoływania Korei Południowej do dialogu i artykułowanie obaw, iż ostatnia próba może podnieść napięcie i zepsuć relacje pomiędzy Koreą Północną i Południową. Południowcy cały czas liczą na scementowanie podzielonego narodu i jednym z elementów planu mającego do tego doprowadzić, ma być na przykład połączenie kolejowe pomiędzy obu krajami, które właśnie jest planowane.

Jak zauważa The Guardian, w Korei Północnej nie jest teraz kolorowo. Pandemia spowodowała zamknięcie granicy z Chinami i sytuacja komunistów staje się bardzo skomplikowana. Wymiana handlowa jest utrudniona, a ludzie w kraju jakoś żyć muszą. Odpalenie pocisku może być swoistym sygnałem, że w Korei Północnej dzieje się naprawdę źle. Być może ten sposób chcą przyciągnąć wszystkich zainteresowanych do stołu obrad i w efekcie ulżyć trochę swej sytuacji, idąc na pewne ustępstwa lub negocjując zelżenie sankcji.

kod rabatowy kpt-geex do sklepu combat
Źródło:
  • https://www.theguardian.com/world/2022/jan/05/north-korea-missile-launch-japan