Kawa to za mało? Czas na pobudzanie prądem!

Kawa od dziesiątek lat napędza coraz bardziej zabiegane społeczeństwo. Nie inaczej jest też w armii. Tam jest ona na porządku dziennym, a rytuał porannej, południowej, popołudniowej (a najlepiej o każdej porze) „kawki” jest święty. No bo jak to tak? Bez kawy? A jednak. Być może niebawem żołnierze będą obywać się bez kawy. Trwają bowiem prace nad dość ekstrawaganckim „pobudzaczem”.

Stare odejdzie do lamusa?

Kiedyś to było. Wystarczył termos z kawą, a dla lubiących pobudzić się czymś słodkim była na przykład czekolada z kofeiną. Wszystko to jednak za mało. Świat idzie do przodu. Amerykańscy naukowcy z Air Force Research Laboratory przeprowadzili już pierwsze testy, które mają doprowadzić do rewolucji.

Chodzi o zastąpienie stymulantów z pożywienia impulsami elektrycznymi pobudzającymi bezpośrednio nasz mózg. Technologia i badania z nią związane zostały opisane w artykule opublikowanym w prestiżowym Nature.

Cały proces nosi dość skomplikowaną nazwę Transcutaneous Cervical Vagus Nerve Stimulation. Chodzi w nim o nieinwazyjne pobudzanie jednego z obszarów mózgu zwanego locus coeruleus, czyli miejsce sinawe.

Dzięki podłączeniu w okolicy szyi dwóch niewielkich elektrod odpowiedzialna za pobudzenie część mózgu stymulowana jest słabym prądem elektrycznym o częstotliwości napięcia rzędu 25 Hz. Sterowanie odbywa się ręcznie i jedna sesja trwa około 6 minut.

super żołnierz
Żołnierze są dziś obładowani sprzętem, ale wiele wskazuje na to, że to nie koniec. Elektrostymulator będzie kolejnym urządzeniem do dźwigania?

Kolejny krok do superżołnierza?

Jakiś czas temu Francja ogłosiła prace nad superżołnierzem. W pamięci mamy też, a raczej mieć powinniśmy, magiczne tabletki rozdawane przez czas jakiś żołnierzom Wermachtu, gdy Ci ku chwale tysiącletniej Rzeszy dewastowali Europę.

Dłubanie przy ludzkim organizmie w taki sposób nie może przynieść nic dobrego. No, chyba że jest się zwolennikiem transhumanizmu. Między bajki można włożyć opowieści, że tego typu praktyki doprowadzą do czegokolwiek innego niż dalsza militaryzacja, a w długim terminie krwawe starcia. Można również zakładać stopniowe przesiąkanie takich technologii do przemysłu, a wszystko po to byśmy wydajniej pracowali ku chwale korporacji. Czyż nie lepiej sięgnąć po pachnąć kawusię? Komu to przeszkadza?

Źródła:
  • https://www.nature.com/articles/s42003-021-02145-7.pdf
  • https://www.militarytimes.com/off-duty/military-culture/2021/06/25/goodbye-coffee-service-members-might-soon-be-fueled-by-a-jolt-to-the-brain/
  • https://www.sciencedirect.com/topics/neuroscience/locus-coeruleus
  • https://www.bbc.com/news/world-europe-55243014