Jaki laptop dla studenta? Czym kierować się przy wyborze?

Młodzież szkolna wróciła do ławek, aby obkleić spody blatów zużytymi gumami do żucia i zbić piątkę ze znajomymi, których nie widziała od początku pandemii. Studenci mają na powrót na uczelnie jeszcze miesiąc. W przerwach między letnimi imprezami, w tym roku obarczonymi dodatkowym ryzykiem, warto przygotować się do pracy w nadchodzącym semestrze. A że student nie kaktus, pi… laptopa mieć musi, przygotowaliśmy mini poradnik, który ułatwi niezdecydowanym wybór odpowiedniego sprzętu.

Laptop dla studenta – jaki powinien być?

Jeszcze niedawno większość zainteresowanym odpowiedziałaby – tani. Ewentualnie taki, na którym można podgrzać czerstwy chleb. Ale żarty o biednych studentach dawno już przestały być śmieszne, dlatego podejdziemy do tematu na tyle poważnie, na ile się da.

Zacznijmy od tego, że idealnie uniwersalny notebook, którego z czystym sumieniem można byłoby polecić każdemu studentowi, niestety nie istnieje. Żyjemy w czasach coraz węższych specjalizacji, a trend ten znajduje przełożenie również w elektronice projektowanej przez największych graczy na rynku.

Jeszcze nie tak dawno sprzęt komputerowy kupowany był z myślą o jak najszerszym zastosowaniu, tj. student obiecywał sobie, że laptop będzie mu służyć do tworzenia notatek na wykładach i ćwiczeniach, pisania prac zaliczeniowych i końcowych, a summa summarum i tak większość czasu spędzał przy Counter Strike’u.

Dziś uniwersalność przestała być atutem, w myśl powiedzenia, że jeśli coś jest do wszystkiego, to znaczy, że jest do niczego. Mamy zatem laptopy biurowe, gamingowe, biznesowe, od czasu do czasu nawet któryś z producentów decyduje się na stworzenie mobilnej stacji roboczej w formie notebooka. I w gruncie rzeczy w każdej z powyższych kategorii student znalazłby coś, co przemawiałoby za zakupem tego czy innego modelu. Przygotowaliśmy zatem zestawienie plusów i minusów poszczególnych typów notebooków w odniesieniu do potrzeb studentów na różnych kierunkach.

Pies siedzi przed laptopem

Biurowy laptop dla studenta. Czy warto postawić na opcję budżetową?

Laptopami biurowymi zwykło nazywać się te modele, których funkcjonalność sprowadza się do obsługi pakietów biurowych i przeglądania stron www. Nie są to może demony prędkości wyposażone w podzespoły z czołowych lokat w benchmarkach, ale swoje braki nadrabiają innymi atutami.

Przede wszystkim są relatywnie tanie, w związku z czym naprawdę wiele można im wybaczyć. Jeśli laptop na studiach rzeczywiście ma służyć Wam wyłącznie do pracy z Wordem, a na salach wykładowych macie swobodny dostęp do gniazda sieciowego, żeby średnio pojemna bateria nie wyczerpała się w najmniej oczekiwanym momencie, opcja budżetowa jest właśnie dla Was.

Warto wspomnieć, że dziś już niemal każdy model z segmentu budżetowców wyposażony jest w ekran o rozdzielczości Full HD, co najmniej 8 GB RAM oraz dysk SSD, więc taniej nie zawsze oznacza gorzej, gdy mowa o zastosowaniu biurowym.

Co się tyczy przekątnej matrycy, tu prym wiodą modele 15,6-calowe. W przedziale cenowym do 3000 zł jest ich zdecydowanie najwięcej, choć od czasu do czasu można upolować też mniejszego, a zarazem bardziej kompaktowego notebooka.

Kilka laptopów na biurku

Laptop biurowy dla studenta. Komu warto, a komu nie warto go polecić?

W zasadzie polecić taki sprzęt można każdemu studentowi, któremu nie potrzeba nic więcej. Do pisania prac czy przygotowywania prezentacji na zajęcia niedrogi notebook biurowy będzie jak znalazł. Warto rozejrzeć się za modelem z wydajnym akumulatorem, który pozwoli przetrwać cały dzień na uczelni bez konieczności ładowania.

Po zajęciach natomiast taki notebook znakomicie sprawdzi się jako proste centrum multimedialne, na którym można obejrzeć serial na Netfliksie albo pograć ze znajomymi w Literaki na Kurniku (ok boomer, żaden student tego już nie robi).

Jeżeli jednak potrzebujecie sprzętu o nieco większej mocy, aby realizować specjalistyczne projekty z zakresu np. budownictwa czy architektury, albo chcecie pogodzić biurowo-notatkową pracę z graniem w wymagające tytuły, warto rozejrzeć się za innym typem laptopa.

Minusy

Plusy

Skarbonka słoik

Gamingowy laptop dla studenta?

Zanim zaczniecie hejtować, przeczytajcie do końca. To wcale nie jest tak głupia propozycja, jak myślicie. Przede wszystkim kiedy akurat nie gracie w gry, na gamingowych laptopach możecie robić wszystko, co na biurowych czy biznesowych. A nawet więcej, bo aby te potwory były w stanie odpalić najnowsze tytuły AAA, muszą być wyposażane w ultrawydajne podzespoły.

To z kolei daje naprawdę spore możliwości. W przerwach między kolejnymi questami w Wiedźminie możecie na przykład zająć się wymagającymi sprzętowo projektami. Montowanie filmów w 4K, AutoCAD-y, Photoshopy i inne zasobożerne aplikacje – z gamingowym notebookiem zaplecze sprzętowe pozwoli Wam realizować się w naprawdę wielu dziedzinach.

Swoją drogą, stylistyka laptopów dla graczy oraz budowany wokół nich marketing sprawiają, że często utożsamiamy tego typu sprzęt wyłącznie z jednym zastosowaniem. Tymczasem gamingowe laptopy są na tym polu zadziwiająco wszechstronne – magisterkę napiszecie, przeglądarka nie złapie zadyszki przy kilkunastu otwartych kartach, popracujecie komfortowo z wieloma aplikacjami, których przeciętne biurowe laptopy nawet nie zdołałyby uruchomić.

No i oczywiście pogracie w gry. Studia to nie tylko nauka i imprezy. Dla psychicznej równowagi trzeba od czasu do czasu zarwać nockę przy Counter Strike’u.

Fotel gamingowy

„Studencki” laptop dla gracza. Kto powinien rozważyć zakup?

Powiedzmy sobie szczerze – mobilny gaming to nie jest tanie hobby. Za wysoką wydajność, mrugające diody RGB i wyjące wniebogłosy wentylatory trzeba zapłacić. Całkiem niemało.

Jeśli zatem śladem autora niniejszego tekstu wybieracie się np. na studia polonistyczne, z zamiarem klepania biedy w cieniu regału przepełnionego książkami, być może warto odpuścić sobie tego typu inwestycję. Tym bardziej że do pisania nudnych esejów o poezji romantycznej wystarczy najtańszy laptop o specyfikacji elektrycznego czajnika.

Warto pamiętać też o tym, że choć idea laptopów gamingowych zakłada możliwość mobilnego grania, gdziekolwiek byście się nie wybrali, to jednak te bestie swoje ważą. Noszenie ich ze sobą na uczelnie od poniedziałku do piątku może zbliżyć Wasz kręgosłup do zmiany kształtu na łukowo-bananowy.

Kolejna rzecz – nawet najbardziej efektywne baterie w laptopach dla graczy nie zagwarantują Wam zbyt wielu godzin bezprzewodowej pracy. Trudno się dziwić, wydajne komponenty wraz z aktywnym chłodzeniem i opcjonalnymi bajerami oświetleniowymi potrafią pożreć naprawdę nieludzkie porcje energii elektrycznej. Dlatego jeśli chcecie, aby taki laptop towarzyszył Wam podczas zajęć jako pomoc w tworzeniu notatek, na sali wykładowej koniecznie wywalczcie sobie miejsce blisko gniazdka.

Tyle minusów. Czas na plusy.

Laptopy gamingowe są znakomitym rozwiązaniem dla graczy, którzy często przemieszczają się między domem rodzinnym a akademikiem lub wynajmowanym mieszkaniem. W przypadku desktopów lub konsol pokroju PlayStation 4 czy Xbox One byłoby to albo niemożliwe, albo bardzo kłopotliwe.

Wysoka wydajność gamingowych notebooków przyda się studentom informatyki, budownictwa, architektury, grafiki i innych kierunków, gdzie tego typu sprzęt wydatnie pomaga w realizowaniu uczelnianych projektów.

W przypadku kierunków kreatywno-artystycznych trzeba mieć jednak na uwadze, że matryce stosowane w laptopach dla mogą być niewystarczające w kontekście wiarygodności odwzorowania kolorów. Nie do projektowania wszak zostały stworzone, ale po to, by eksterminować cyfrowe istnienia, więc wybaczamy im to. Jeśli jednak będziecie chcieli wykorzystać je jako profesjonalne wsparcie przy projektach wizualnych, prawdopodobnie konieczny będzie zakup odpowiedniego zewnętrznego monitora.

Minusy

Plusy

pan z banknotami

Biznesowy ultrabook na studia

Lekka konstrukcja, smukłe kształty, bateria zdolna zasilić wydajne podzespoły przez dobrych kilka, a często nawet kilkanaście godzin. To tylko kilka atutów ultrabooków, które często określa się mianem biznesowych, choć równie dobrze, co w gabinecie prezesa, sprawdzą się na sali wykładowej i w akademiku.

W największym uproszczeniu – ultrabook to taki biurowy laptop, tyle że nieporównywalnie lepszy na każdym polu. Ultrabooki są ładniejsze, lżejsze, smuklejsze, mają efektywniejsze baterie, wydajniejsze podzespoły, wytrzymalszą obudowę. Wyposażane są w atrakcyjniejsze niż w standardowych laptopach wyświetlacze, podczas pracy przy obciążeniu generują mniejsze temperatury i hałas.

Oczywiście wszystkie te rarytasy muszą przekładać się na cenę ultrabooków. Coś za coś.

MacBook na łóżku

Biznesowy ultrabook dla studenta? Nie dla każdego

Kto spośród studentów powinien rozważyć zakup ultrabooka? Przede wszystkim ci, którym taka inwestycja nie obciąży budżetu na tyle, by do końca semestru musieli wyjadać jedzenie współlokatorom lub znajomym z akademika.

Z drugiej strony warto mieć na uwadze, że odpowiedni ultrabook kupiony przed pierwszym rokiem studiowania z powodzeniem powinien dotrwać do ostatniej kropki w pracy magisterskiej. Innymi słowy – to inwestycja, która choć początkowo może przerażać, koniec końców raczej się opłaci.

Chociaż czy ultrabooki to dziś naprawdę tak kosztowny zakup, biorąc pod uwagę ogólną sytuację na rynku komputerów osobistych? I tak, i nie. Tak, bo nie brak modeli, których cena oscyluje wokół 10 tysięcy złotych, jak na przykład mój osobisty kandydat na ultrabooka roku – Dell XPS 13 9300. Nie, ponieważ na przykład lekkiego jak piórko LG Gram, fantastycznego kandydata na studenckiego ultrabooka, kupicie już od ok. 4 tysięcy złotych.

Pomijając kwestie budżetowe, kompaktowy ultrabook to idealne narzędzie dla studentów, którzy podróżując pociągiem, chcieliby spożytkować wolny czas inaczej niż na przeglądaniu Instagrama i odświeżaniu aplikacji bankowej w nadziei na niespodziewany przelew.

Można z nim nadrobić zaległości związane z pracą licencjacką lub magisterką, uzupełnić notatki z zajęć czy napisać maila do promotora, by nie gniewał się, że jeszcze nie przesłaliście mu zaległego rozdziału. I to wszystko bez konieczności nerwowego szukania wzrokiem gniazdka sieciowego, bo baterie w ultrabookach potrafią dziś zagwarantować nawet kilkanaście godzin bezprzewodowej pracy. Transport ultrabooków to z kolei sama przyjemność, bo ważą tyle, co nic.

Jeśli natomiast udało Wam się wejść na wyższy poziom studiowania, polegający na stawaniu na mównicy podczas konferencji naukowych, wysokiej jakości ultrabook stanowi niejako gwarancję, że prezentacja nie wysypie Wam się lub nie zatnie w najmniej oczekiwanym momencie. Dodatkowo taki sprzęt też nieźle wygląda, więc można mu przypisać funkcję reprezentacyjną. Kilka dodatkowych punktów do prestiżu gwarantowane.

Minusy

Plusy

Liczenie banknotów

Można jeszcze inaczej

Na rynku dostępne są laptopy, które mniej lub bardziej wymykają się powyższym trzem kategoriom. One również mogą realizować się jako notebooki studenckie. Skorzystają z nich przede wszystkim ci, których wymagania i potrzeby są specyficzne… to znaczy specjalistyczne.

Weźmy na przykład takiego Acera ConceptD 7 – mobilną stację roboczą z ekranem 4K i podzespołami, które pozwalają na profesjonalną pracę na wielu frontach. To naprawdę świetny, choć nie tani sprzęt. Przyszli programiści, graficy komputerowi czy montażyści z pewnością docenią jego walory.

Ciekawą opcją jest wybór pancerniaka pokroju laptopów z serii ThinkPad – na przykład modelu T490. Wzmocniona obudowa to coś, co doceni każdy student pracujący od czasu do czasu w terenie. Odporność na zalania to z kolei atut, którego, patrząc przez pryzmat studenckiego życia towarzyskiego, nie sposób przecenić.

Acer ConceptD 7 front

Bez laptopa ani rusz

Takie mamy czasy i taki klimat, że bez laptopa studiowanie jest dziś trudne i mało komfortowe. Owszem, na zajęciach wciąż z powodzeniem możecie przygotowywać odręczne notatki, ale już prace zaliczeniowe, magisterki, licencjaty długopisem napisać nie sposób.

Czym kierować się przy wyborze laptopa na studia? Rozsądkiem i rzeczywistymi potrzebami. Tylko te dwie rzeczy dzielą Was od zakupu notebooka, który będzie nieocenioną pomocą na uczelni i poza nią.