Indie i Rosja zacieśniają współpracę?

6 grudnia Indie i Rosja podpisały porozumienie w sprawie współpracy wojskowej i technologicznej. Międzyrządowa umowa ma obowiązywać w latach 2021-2031. W związku z tym Amerykanie będą musieli mocniej powalczyć o indyjskie rupie, gdyż jak widać z powyższego, w New Delhi myślą i działają tak, jak będzie najlepiej dla Indii.

Kolejny etap współpracy na linii Indie – Rosja

Oba kraje zgodziły się co do konieczności przeorientowania współpracy na wspólne badania i rozwój oraz wspólną produkcję zaawansowanych systemów obronnych. Przypomnijmy, że poprzednia umowa trwała od roku 2011 do roku 2020. Jeśli zatem czegoś nie przeoczyliśmy, była roczna przerwa w ścisłej współpracy pomiędzy obu krajami. Ciekawe czy poświęcona na negocjacje i lepsze pozycjonowanie Indii w tym tandemie, ponieważ Rosja chyba stoi na gorszej pozycji.

Warto patrzeć na zalew komunikatów TASS z pewnego oddalenia. Indie i Rosja już od dawna ze sobą współpracują, ale nie zawsze z sukcesami. Wystarczy przypomnieć ciągnący się latami bez większych sukcesów i wreszcie zarzucony program myśliwca dwuosobowego bazującego na rosyjskim Su-57. Indie z jakichś powodów porzuciły ten projekt i zostawiły Rosję na lodzie. Od tego czasu nie ma klientów na eksportowe wersje Su-57.

Czyżby Rosja poszła po rozum do głowy? Czyżby zdecydowała się popuścić nieco więzy patentowe i tajemnice wojskowa i w zamian za zalew rupii podzielić się swoją wiedzą i umiejętnościami? Nie od wczoraj przecież w Indiach panuje strategia Made in India i taki zastrzyk technologiczny mógłby pomóc New Delhi dalej rozwijać swoją koncepcję.

Rosja oczywiście zyskałaby sporo gotówki na podtrzymanie swej pozycji. Czy jednak dojdzie do choćby częściowej wyprzedaży sreber rodowych? Jeśli ta ocena okazałaby się prawdziwą, to można wyciągnąć wniosek, że mimo wszystko Rosja słabnie. Czy tak jest? Trudno powiedzieć. Jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach, ale Hindusi nieraz już pokazali, że za frytki się nie sprzedadzą.

S-400 trafi Białoruś foto - Vitaly V. Kuzmin
System S-400. Źródło: Vitaly V. Kuzmin

Nieśmiertelne S-400 w tle, czyli Rosja, Indie i Chiny

Prawdziwy sprzedawca sprzętu wojennego karmi zawsze obie strony konfliktu. Rosja jest w tym aspekcie mistrzem i wspominaliśmy już o tym na Geex. Zarówno Chiny, jak i Indie latają na rosyjskich samolotach wielozadaniowych i ich klonach lub wersjach rozwojowych, a teraz gra toczy się o system S-400. Chiny już mają, więc siłą rzeczy dla równowagi Indie też by chciały, lub nawet muszą.

Swoją drogą ciekawa sprawa, że jakoś Patriot nie może się tam przebić. Ciekawe, czy to w związku z brakiem chęci do dzielenia się technologią, zaporowymi warunkami ze strony Indii lub może surowymi wymaganiami ze strony przemysłu amerykańskiego.

Rosja jak przystało na prawdziwego kupca, nie ma takich dylematów. Klient nasz pan i prezesi rosyjskich spółek zbrojeniowych przebierają nóżkami na każdą możliwą okazję do sprzedaży swoich produktów.

Do głosu dochodzi oczywiście wojna propagandowa i z Kremla już dochodzą pohukiwania, że sprzedaż S-400 do Indii się odbędzie pomimo sprzeciwu ze strony Białego Domu. Może i się odbędzie, ale mówi się o niej od 2015 roku i jakoś tak się składa, że nie może dojść do skutku, więc USA jakieś tam wpływy chyba jeszcze ma, choć chyba słabnące.

Inna sprawa, że Indyjski budżet z gumy nie jest i by zabezpieczyć wszystkie potrzeby sił zbrojnych w stanie zadowalającym planistów, musiałby być kilkukrotnie wyższy. Na grudzień 2021 stan jest taki, że oficjalnie umowę na zakup podpisano w roku 2018 i dopiero w listopadzie tego roku miały ruszyć jakieś dostawy. Jeśli sprawy pójdą teraz z przysłowiowego kopyta, to Rosjanie liczą też na wykorzystanie przez Indie opcji zawartych w pierwotnym kontrakcie.

Su-57
Rosji na penwo marzy się eksport Su-57. Czy znów bedzie kusić Indie? Źródło: sukhoi.org

Sprzęt to nie wszystko. Indie i Rosja będą też wspólnie ćwiczyć

Pewien, przynajmniej podstawowy, wspólny mianownik sprzętowy otwiera drogę do efektywniejszych ćwiczeń. Tutaj akurat nie ma z tym problemu, gdyż jak już wspomnieliśmy sprzętu rosyjskiego w armii indyjskiej mnogo. Będzie go jednak jeszcze więcej, gdyż jak podano 6 grudnia, podpisana została umowa na dostawę nieśmiertelnych karabinów Kałasznikow. Tym razem w wersji AK-203. Jak informuje TASS, specjaliści z Indii i Rosji pracowali wspólnie przez ponad trzy lata, by zoptymalizować cenę i parametry technologiczne. Przypominam, że piszemy o zwykłej flincie… 3 lata…

Można jedynie przypuszczać, że negocjacje przeciągały się w związku z chęcią produkcji w Indiach i jakimiś szczególnymi warunkami wystosowanymi przez New Delhi, ale najwyraźniej Rosja w końcu uległa. Zamówienie jest niemałe, gdyż opiewa na 600000 sztuk karabinów, więc było się o co obu stronom boksować.

Wisienką na torcie porozumień zawartych 6 grudnia jest zintensyfikowanie wspólnej produkcji w Indiach części zamiennych przewidzianych dla sprzętu zakupionego z Rosji. Na koniec pozostaje zadać pytanie: a co na to wszystko Stany Zjednoczone? Indii nie da się łatwo szturchnąć, a są niezbędne w rozgrywce na Pacyfiku. Konieczne będą zatem srogie ustępstwa ze strony Waszyngtonu, jeśli włodarzom z Białego Domu marzy się rozgrywanie sytuacji pod własne, choć miękkie, dyktando.

kod rabatowy kpt-geex do sklepu combat
Źródła:
  • https://tass.com/defense/1371631
  • https://tass.com/defense/1371323
  • https://tass.com/politics/1371399
  • https://tass.com/defense/1371511
  • https://tass.com/defense/1371561
  • https://tass.com/defense/1371617