Donieck i Ługańsk niepodległe. Rosja ruszyła

Doniecka Republika Ludowa i Ługańska Republika Ludowa są według Rosji niepodległymi państwami. Rosja ruszyła wesprzeć te „niepodległe” kraje. Tak się jakoś wygodnie złożyło, że przy granicy z nimi miała stosowne jednostki wojskowe stojące w gotowości bojowej. No patrz Pan, kto by się spodziewał.

Rosja wkracza. Donieck i Ługańsk na mapie świata (rosyjskiej)

Od jakiegoś czasu siedzieliśmy cicho w sprawie rozwoju sytuacji na Ukrainie, ale Igrzyska nam się skończyły, więc znowu można przejść do działań dynamicznych. Czego by o Putinie nie mówić, to jest to człek słowny i nie klepie trzy po trzy, po próżnicy. Podczas podpisywania wspólnego stanowiska Rosji i Chin napisał, że w trakcie imprezy zadymy niet. No i nie było. Igrzyska za nami, więc można działać. Przygrywka była nam już zagrana w ubiegłym tygodniu, kiedy rosyjska Duma zawnioskowała do prezydenta o zatwierdzenie niepodległości Doniecka i Ługańska.

Tydzień temu pisaliśmy z kolei, że wojska rosyjskie są na pozycjach wyjściowych, ale jak się okazuje, w tak zwanym międzyczasie, przeszły na jeszcze bardziej wyjściowe, a jak już się tam znalazły, to ruszyły. Z perspektywy czasu zaczyna to wszystko wyglądać jak realizowana krok po kroku i rozpisana na wiele aktów akcja, która dzieje się na naszych oczach. Poza jej obserwowaniem niewiele możemy zrobić.

Co oznacza decyzja Putina?

Zatwierdzenie niepodległości Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej to w zasadzie sformalizowanie status quo. Od ośmiu lat na terenach tych funkcjonują byty niezależne od Ukrainy, z własną administracją, rządem, wojskiem i będące w stanie utrzymać „swoje” terytorium. Wypisz wymaluj wpisuje się to w elementy definiujące państwo. Jak do tego doszło i kto za tym stoi, to zupełnie inna para kaloszy, ale na Kremlu jakoś takie detale nikomu nigdy nie przeszkadzały.

Z praktycznego punktu widzenia nowe państwa i Rosja zawarły sojusz. Dzięki niemu Rosja może na przykład budować bazy na terenach tychże „niepodległych” państw, czyli de facto tereny te dla Ukrainy można uznać za bezpowrotnie stracone.

W długim terminie można spodziewać się włączenia tychże terenów bezpośrednio do Rosji. Trudno obecnie ocenić, kiedy to może nastąpić, ale wydaje się, że byłaby to naturalna kolej rzeczy. Sztuczne utrzymywanie efemerycznych bytów wydaje się niekorzystne, ale o terminie przyłączenia zdecyduje oczywiście Rosja.

Co dalej z Ługańskiem, Donieckiem i szerzej Ukrainą i Rosją?

Zabawne są uczone komentarze na głównych polskich portalach informacyjnych, w których możemy przeczytać, co Putin myśli albo kim jest. Pisze to zazwyczaj ktoś, kto na oczy Putina nie widział, morza wódki z nim nie wypił i w szkole KGB z nim nie był.

Powstają sążniste elaboraty na temat tego, jak to Putin przegrał, przeszarżował, stracił wszystko i tak dalej. Jak to tzw. Zachód się zjednoczył i dał radę. My widzimy to troszkę inaczej, ale też możemy się srodze mylić.

Niemniej o tym, co myśli Putin, wypowiadać się nie zamierzamy. Wódki też pić z nim nie będziemy, a nawet gdybyśmy, tośmy za ciency w gardle i bez szkoły wywiadu, by coś z takiego zawodnika wyciągnąć. No i bądźmy poważni. Imperium nie zarządza się jednoosobowo. Tam musi być sztab ludzi, wewnętrzny krąg, który ma wpływ na decyzje. No i pamiętajmy, że w Rosji wszystko to gra, a my jesteśmy w środku wojny informacyjnej.

Możliwy scenariusz nr 1

Rosja faktycznie przeszarżowała i nie dostała tego, czego chciała, a o tym, jak uczy historia, dowiadujemy się zawsze po fakcie lub wcale. Słowem, zakulisowe rozmowy nie przyniosły spodziewanych rezultatów. Na Kremlu uznali, że rozwiązanie siłowe nie będzie się jednak kalkulowało.

Zgromadziwszy tyle sprzętu, Rosja będzie musiała jakoś wyjść z tego całego ambarasu z twarzą. Istotny jest tutaj odbiorca wewnętrzny, jak i zewnętrzny. Wejście do obu republik, jakie teraz obserwujemy, może być właśnie takim wyjściem z twarzą. De facto nic się nie zmieni. Te tereny i tak były poza Ukrainą. Rosja wjeżdżając tam, pokazała swoją siłę, no bo nie po to tyle wojska tam zgromadziła. Do tego dorobiona zostanie stosowna ideologia na potrzeby wszystkich zainteresowanych lub nie odbiorców.

Z drugiej strony barykady pokaże się światu jakiegoś premiera wysiadającego z samolotu i machającego kartką, odtrąbi się sukces i wszyscy wrócą do swoich normalnych, małych i wielkich problemów.

Dalsze uporczywe szturchanie Moskwy, a pewien prezydent za wielką wodą w tym celuje, może sprawić, że Putin jednak coś odpali, choćby na małą skalę, by pokazać, że na Kremlu miękiszony nie siedzą. Jeśli zatem realizuje się ten właśnie scenariusz, to dobrze by było pójść jednak w win-win i nie przeszarżować z opowieściami, jak to ruskich nastraszyli i jak to kolektywny Zachód pokazał swoją potęgę.

Możliwy scenariusz nr 2

Drugi scenariusz, jaki się nam w głowie rysuje, to opcja wojenna. Całe to gadanie i ruchy w tę czy w inną stronę, są jedynie kolejnymi rozdziałami z przygotowanego przez zarządców Rosji scenariusza. Być może w Moskwie uznali, że Ukraina jest zbyt wyrywna ze swymi koncepcjami przystąpienia do NATO i EU, i trzeba z tym zrobić porządek. Tak jak USA nie da sobie robić bałaganu pod nosem, tak i Rosja, jeśli chce dalej być poważnym graczem w grze o świat, sobie na to pozwolić nie może.

Być może w tle czaiła się jakaś opcja pokojowa jako podwariant B scenariusza nr 2, ale w związku z tym, że nie udało się w kuluarach ugadać wasalizacji Ukrainy, to dalej spokojnie i metodycznie realizowany jest plan podstawowy. Dlaczego tak może być? Jak zauważają ludzie znacząco bardziej wyspecjalizowani od nas, działania realizowane są metodycznie i stopniowo. Kroki, jaki podejmuje Kreml, powolutku pchają całą sytuację do finalnego rozstrzygnięcia. Oczywiście dane te opierają się na OSINT, a więc mogą być zakłamane, choćby poprzez celową dezinformację. Niemniej „jastrzębie” wśród analityków twierdzą, że bliżej do pełnoskalowej wojny na Ukrainie niż dalej. Uszykowanie oddziałów i obserwowalne ruchy mają również świadczyć o tym, że będzie impreza na cztery fajery.

Niestety, zważywszy na to, że cele polityczne, jakie najprawdopodobniej mają włodarze Rosji, nie zostały osiągnięte, opcja militarna wydaje się nam bardziej prawdopodobna. Wszystkich krzyczących, że jak Rosja zaatakuje, to będą sankcje, koniec handlu, „armagiedon” dla ichniej gospodarki, namawiam do sięgnięcia do opracowań z historii i przewertowania rozdziałów na temat tego, co, ile i jak Rosja sprzedawała Zachodowi, a Zachód Rosji podczas najciemniejszych dni Zimnej Wojny. Poza tym Rosja dobrze się przygotowała do ewentualnych sankcji. Tutaj odsyłamy do analiz rezerw walutowych i ostatnich porozumień dwustronnych, choćby z Chinami. W związku z tym zakładamy, że historia może i się nie powtórzy, ale znów się zarymuje i gaz po cichu będzie sobie dalej szumiał rurami, a euro i dolary popłyną na odpowiednie konta w Moskwie. No chyba, że się mylimy i zrealizowany zostanie zupełnie inny scenariusz. Może na przeczekanie i męczenie przeciwnika?

kod rabatowy kpt-geex do sklepu combat

Zdjęcie tytułowe: mil.ru