Pracownicy Google’a to kozy, a prędkość internetu mierzona jest gołębiem, czyli ciekawostki ze świata technologii

Nauka kojarzy Ci się z nudą a technologie co najwyżej z mediami społecznościowymi i smartfonem? Nie obiecujemy, że diametralnie odmienimy Twoje zdanie – zwłaszcza w tej pierwszej kwestii – ale na pewno postaramy się rozbudzić Twoje zainteresowanie. W tym celu przygotowaliśmy i zebraliśmy garść ciekawostek i faktów technologicznych, które może nawet Cię zaskoczą. Obiecujemy nie zmuszać przy tym do klepania formułek na pamięć i wkuwania całych definicji.

Lekcja przyrody. Technologia jest eko friendly

Nowe technologie oraz sztuczna inteligencja mogą wspierać ochronę środowiska na wiele różnych sposobów. Przede wszystkim przetwarzając energię słoneczną czy rozwijając koncept samochodów i pojazdów z najbardziej ekologicznym źródłem napędu. Szacuje się, że do 2030 roku technologia cyfrowa przyczyni się również do zmniejszenia globalnej emisji dwutlenku węgla nawet o 20%, a tym samym do redukcji problemu zanieczyszczonego powietrza. Swój udział w tym procesie ma mieć między innymi wprowadzenie do użytku komercyjnego sieci 5G, która umożliwi chociażby szybsze przekazywanie komunikatów do systemów oświetleniowych czy grzewczych działających na podstawie pobieranych danych pogodowych.

mały słoń
Mały, uroczy, randomowy słonik z internetów

Na tym jednak nie koniec ekologicznej strony technologii. Zdobycze techniki pozwalają człowiekowi także skuteczniej troszczyć się o florę, zagrożone gatunki fauny oraz walczyć z nielegalnymi praktykami, takimi jak kłusownictwo czy wycinka lasów. Drony, kamery termiczne, czujniki czy satelity umożliwiają zdalne monitorowanie natury. Technologie informatyczne z kolei na śledzenie całych populacji zwierząt czy rejestrowania ich ruchu. Bardzo chętnie z takich rozwiązań korzystają różne organizacje non profit i fundacje poświęcające się ochronie środowiska. W wyniku takich inicjatyw powstała technologia RAPID bazująca na odbiorniku GPS, która służy do odnotowywania gwałtownych reakcji nosorożców i na tej podstawie ocenienia czyhającego na nie zagrożenia.

Lekcja etyki i religii. Kiedy czasy doganiają futurologiczne scenariusze

Każdy fan gatunku science fiction na pewno zetknął się już z takim pojęciem jak futurologia czy inaczej ujmując – prognostyka. Czyli taką gałęzią nauki, która zajmuje się „przewidywaniem” kierunku rozwoju między innymi w dziedzinie techniki oraz jego wpływu na człowieka. Jednym z najbardziej cenionych na świecie futurologów był polski pisarz Stanisław Lem, który zaprezentował w swej twórczości – na długo przed ich faktycznym wynalezieniem – na przykład czytnik e-booków czy nawet internet i rzeczywistość wirtualną.

Plakat przygodowej gry Detroit: Become Human opowiadającej historie niezwykle ludzkich Androidów. Polecam wszystkim fanom sci-fun

Mniej też więc może dziwi w tym miejscu fakt, że koreański rząd prawdopodobnie pracuje już nad stworzeniem dokumentu regulującego prawa… robotów. Dotychczas takie kwestie jak moralność sztucznej inteligencji była poruszana głównie w literaturze czy filmach fantastyczno-naukowych. Dziś to już realnie podejmowana dyskusja, do której przyczynił się niesamowity w ostatnich latach rozwój nauki i nowych technologii. A także działania Korei Południowej, których celem było włączenie sztucznej inteligencji oraz systemów autonomicznych do sił zbrojnych kraju. Praktyki te spotkały się wówczas z dużą krytyką i bojkotem ze strony społeczeństwa oraz grona naukowców. Co nie zmienia jednak faktu, że Komisja Prawna Parlamentu Europejskiego w opublikowanym w 2016 roku projekcie, stosuje pojęcie osobowości elektronicznej do nazywania myślących i inteligentnych maszyn. Jest to niewątpliwym sygnałem do tego, że wkrótce będziemy mierzyć się z określaniem praw sztucznej inteligencji i robotów, wiele państw już tworzy różne regulacje dla poszczególnych sektorów.

Lekcja biologii i fizyki. Technologia ma supermoc

Robotyka wkracza do rzeczywistości człowieka na różnych płaszczyznach jego egzystencji. I podobnie jak sztuczna inteligencja staje się bardziej ludzka, tak my możemy dosłownie łączyć się z nową technologią i żyć dzięki jej innowacyjnym rozwiązaniom. Takie możliwości daje między innymi druk 3D. Przy jego pomocy tworzone są już w Polsce cyberpunkowe protezy, ale to nie wszystko. Dzięki urządzeniom drukującym trójwymiarowo medycyna jest też w stanie zrekonstruować tkanki, a nawet stworzyć serce.

David Aguilar z wykonaną przez siebie protezą LEGO/ Źródło: Adding Stories

Naukowcy z Izraela jako pierwsi podjęli się takiej próby z pozytywnym skutkiem, wykorzystując w tym celu tkankę tłuszczową pobraną od pacjenta. Oczywiście zanim tak wydrukowane serce trafi do ludzkiej klatki piersiowej minie jeszcze wiele lat badań i uczenia odtwarzania procesów naturalnego narządu przez sztuczny organ . Można jednak powiedzieć, że krok w kierunku trójwymiarowej transplantologii został postawiony z sukcesem.

Jeżeli myślicie, że to wszystko na co stać naukę i technologię, albo przynajmniej, że na tym ich aspiracje się kończą, to jesteście w błędzie. Badacze inspirują się fantastyką naukową na wielu polach. Próbują więc nie tylko powołać do życia sztuczną inteligencję, ale także przenieść z kart powieści i komiksów supermoce. Jedną z najbardziej pożądanych – nie tylko w świecie futurystycznej przyszłości, fantastycznych bohaterów czy magii, ale też i rzeczywistych naukowców – jest niewidzialność. Z tez stawianych przez naukowców wychodzi jednak, że ta moc wiąże się z pewną ofiarą…

Niewidzialność okazuje się nie być wcale takim abstrakcyjnym wyobrażeniem godnym świata Harry’ego Pottera czy Predatora. Jej osiągnięcie wydaje się być możliwe za sprawą wytwarzanych sztucznie przez naukowców tzw. metamateriałów, czyli tworzyw strukturalnych o wyjątkowych właściwościach elektromagnetycznych. Wyróżniającą je cechą jest to, że padające nań światło zamiast się odbijać – załamuje się i odwrotnie, co jest sprzeczne z naszą dotychczasową wiedzą na temat praw fizyki. Promienie świetlne w takim wypadku nie będą więc wnikać do środka, a prześlizgną się po obiekcie, otaczając go. Światło nie ma możliwości dotarcia również do oczu człowieka, a to znaczy, że niewidzialność uzyskana dzięki takiej meta-pelerynie niewidce wiązałaby się ze ślepotą. Wynika to z zasad fizyki wzajemności – jeśli widzisz w jednym kierunku, musisz widzieć w drugim. Bardziej zatem prawdopodobne jest osiągnięcie niewidzialnej powłoki w stylu Predatora.

Lekcja historii i informatyki. Perspektywa zmienia wszystko

Z perspektywy czasu początki komputerów i internetu nie są wcale tak imponujące. Fakt faktem jednak rozwój nowych technologii postępuje na tyle szybko, że 50 lat w zupełności wystarczyło do przeskoku od kalkulatora prowadzącego w Kosmos do rozważań o supermocach. Mimo wszystko nie ulega wątpliwości, że to właśnie załodze Apollo 11 przy pomocy komputera pokładowego, którego wydajność wzbudza dziś wyłącznie śmiech, udało się w 1969 roku dotrzeć na Księżyc, kiedy my w XXI wieku wciąż nie powtórzyliśmy tej wyprawy.

AGC, czyli komputer pokładowy Apollo 11 został zaprojektowany przez laboratorium badawcze MIT. Za jego oprogramowanie odpowiadał 23-latek a do połączenia magnetycznych rdzeni pamięci ferrytowej zatrudniono emerytowane włókniarki. Wydajność pamięci stałej służącej do odczytu pozwalała na obsługiwanie wyrażeń długości 16 bitów, a w sumie jej zawartość wynosiła 74 kB. Natomiast jej kasowalny wariant, powiedzmy miejsce na dane zmienne, wynosił ledwie 4 kB. Jednostka obliczeniowa działała z mocą 2,048 MHz. Całość ważyła 32 kg.

apollo 11 komputer mem
Źródło: Joe Monster

Co ciekawe, nawet w przeciągu ledwie dekady wiele zmieniło się w kwestii wydajności. W tym wypadku w kontekście szybkości internetu. Firma Unlimited IT z RPA w 2010 roku wykonała test porównujący prędkość transferu tamtejszej sieci do… lotu gołębia pocztowego. Młody gołąbek z przymocowaną do łapy kartą pamięci pokonał odległość 50 mil w nieco ponad godzinę, a wraz z przegraniem danych na komputer czas zadania wyniósł ponad 2 godziny. W tym samym czasie za pomocą sieci zostało przekazanie jedynie 4% danych.    


Źródła: Sprawy Nauki, Wikipedia, Atlas Obscura, Nauka w Polsce, Mars Society, Crazy Nauka