Chiny, USA i wyścig po kasę zakopaną na Księżycu

W mediach co jakiś czas wieszczy się nam kolejną gorączkę złota. Z tą tylko różnicą, że zamiast Klondike mamy Księżyc, a zamiast złota – stertę skał. W wyścigu nie biorą również udziału biedni ludzie szukający lepszej przyszłości, a dwie rozwinięte potęgi. Są nimi Stany Zjednoczone i Chiny. Nieprzypadkowo napisaliśmy o obu, że są rozwinięte. Jeśli ktoś dalej uważa Chiny za fabrykę laczków basenowych, to spał na lekcji i nie odrobił zadania domowego. Również nieprzypadkowo podaliśmy oba państwa w takiej kolejności. USA nadal ma przewagę, ale jak dużą i na jak długo, to coraz trudniej powiedzieć.

Chiny wywracają kosmiczny stolik do gry?

Za najnowszymi doniesieniami dotyczącymi kosmicznego wyścigu stoi amerykański Bloomberg. Jak nietrudno się domyślić, stoi on po stronie starej potęgi. Gdyby rzecz całą opisywał Global Times, to pewnie dostalibyśmy dawkę informacji okraszoną chińskim spojrzeniem na całą sprawę. Niestety polskiego spojrzenia nawet nie będziemy próbowali prezentować, gdyż nas w kosmosie nie ma i nie będzie. I jeszcze długo, długo nie, jeśli w ogóle.

Pozostaje nam przyglądać się gigantom, a może tygrysom? W Chinach jest podobno przysłowie mówiące o siedzeniu na wzgórzu i patrzeniu na walczące tygrysy. To klapnijmy sobie na wzgórzu i przyjrzyjmy się, co też się tam w tym kosmosie wyprawia, a raczej ma się wyprawiać.

Jak zaznaczyliśmy w tytule tego akapitu, Chiny mają wywracać kosmiczny stolik do gry. Tak przynajmniej sprawę rysuje Bloomberg, narzekając, że ło Panie, kiedyś to było. Były Stany Zjednoczone, ZSRR i jakieś tam zasady i można było kopać się po kostkach, ale wyżej nie.

Tym razem ma być inaczej. Obu krajom nie udało się uzgodnić takowych zasad kulturalnego kopania się po kostkach. Ze wzgórza wygląda nam to tak, że pakiet zasad sprzyjałby starej potędze, więc nowa potęga nie chce się na nie zgodzić, by już na starcie nie zostać w tyle. Na Księżycu Chiny chcą nagrabić pod siebie najwięcej, jak się da!

Musi być straszonko

W artykule czytamy, że przez ten brak porozumienia, istnieje poważne ryzyko tarć i nawet starć wynikające z prób pozyskania znajdujących się na Księżycu złóż. Niemniej wywrócenie stolika do gry, przy którym rozsiadł się doświadczony pokerzysta z Waszyngtonu, sprawia, że nie ma już jasnego faworyta. Gdyby do tego stolika jednak dosiadł się pretendent z Chin, z łatwością moglibyśmy go wskazać.

Tymczasem straszy się nas wyścigiem zbrojeń w kosmosie, ale to śpiewka dobra dla gołowąsów. Wyścig zbrojeń w kosmosie był, jest i będzie. To po prostu obserwujemy i będziemy obserwować kolejny poziom tego, co dzieje się na ziemi. Dla przypomnienia, mamy wiele państw zdolnych z ziemi porazić systemy kosmiczne, mamy systemy znajdujące się w kosmosie, których można użyć ofensywnie, no i na dokładkę mamy na przykład takiego X-37B, który nie wiadomo po co tam lata, ale lata i jest ściśle tajny. Militaryzacja kosmosu jest oczywistym krokiem, gdyż daje panowanie nad światem, a skoro taki krok jest, to jest i pokusa, by go wykonać. Gwarantujemy, że chętnych nie zabraknie, tylko póki co jest klasyczne czajenie się jak to zrobić, by mój krok był najmojszy.

Można zaryzykować również tezę, że jesteśmy świadkami nowych wielkich odkryć. Na statki, tym razem kosmiczne, wsiądą przedstawiciele państw, przedstawiciele kupców, bogacze, biznesmeni i zacznie się podbój. Jeśli się nie dogadają, to kto i gdzie pierwszy wbije łopatę, to będzie jego, a jakby co, to przysłowiowa dwururka do obrony też się znajdzie.

Miło byłoby to wszystko ucywilizować, ale jak już wspomnieliśmy nie raz i nie dwa pretendent miałby pod górkę, więc się nie kwapi do takiej gry i trwają podchody.

X-37B Źródło: NASA

Stare zasady były dobre wtedy, kiedy były dobre

W artykule Bloomberga przytaczają nam również eksperta, który z zatroskaniem stwierdza, że Chiny mogą zacząć wydobywać surowce na Księżycu już w roku 2030 i twierdzić, że mają prawo do tych surowców. Następnie przytacza się przykład Morza Połudiowochińskiego.

My oczami wyobraźni widzimy, jak w Pekinie się gotują na takie hasła (no może wewnętrznie, bo zawsze wyglądają na stonowanych). Chińczycy dobrze pamiętają, jak to państwa zachodnie przypływały, wbijały flagę, a zaraz po niej łopatę, obok ustawiały armatę i sprawa była załatwiona.

Gdy wbito już flagi i łopaty wszędzie, gdzie się da, ustalono cywilizowane zasady. Na Księżycu te zasady, póki co, nie obowiązują i Chiny nie chcą, by obowiązywały. Gdyby obowiązywały, to znowu Kraj Środka byłby na przegranej pozycji, podobnie jak wtedy, kiedy zakładano im na wybrzeżu faktorie i dzielono strefy wpływów. Wiele wskazuje na to, że w Pekinie o tym wszystkim nie zapomnieli. Nauczyli się z tym, żyć, ale nie zapomnieli. Tak nam się przynajmniej wydaje, że mogą tak myśleć w tym całym Komitecie Centralnym, ale co my tam wiemy.

Akurat w tym przypadku czas gra rolę

Innym powodem, dla którego Zachód najpewniej chce załatwić sprawy przy zielonym stoliku, jest czas, a raczej jego brak. Wiele wskazuje na to, że Chiny wysforowały się naprzód w wyścigu kosmicznym, a przynajmniej w wyścigu po surowce na Księżycu. Rozstrzygniecie wszystkiego po staremu, wytrąca Chinom tę wypracowaną przewagę z ręki, więc siłą rzeczy nie zgadzają się na proponowane im podejście do całej sprawy.

Oczywiście nie wiadomo, jak długo ta przewaga się utrzyma, ale na horyzoncie już mamy dwa wyraźne bloki. Po jednej stronie znajdują się państwa zachodnie, a po drugiej Chiny, Rosja i przyległości. Niestety takie proste rozgraniczenie zaburza nam nieco ogląd sytuacji. Atak na Ukrainę pokazał, że narracja, z którą obcujemy na co dzień, niekoniecznie obowiązuje na całym świecie.

Jest bardzo wiele państw, które nie zajęły jednoznacznego stanowiska w sprawie agresji. Być może mamy zatem do czynienia z kolejnymi akordami nowej zimnej wojny na całego, ale tym razem również w kosmosie.

Niestety sytuacja jest poważna i wyraźnie pokazuje to zadyma wokół Wysp Salomona. Jakby tego było mało, to chińskie media zacytowały pakistańskiego ministra stwierdzającego, że atak na Chiny to atak na Pakistan. Wypowiedź ta, to pokłosie zaostrzenia sytuacji wokół Tajwanu, jasnych deklaracji płynących z Waszyngtonu i odpowiedzi na to wszystko Pekinu. Wydaje się zatem, że robi się gorąco.

Daleko jednak odeszliśmy od meritum tego wpisu, ale jeśli macie to wszystko w nosie i lubicie pokopać, niekoniecznie surowce na Księżycu lub złoto, to sprawdźcie narzędzia dostępne na combat.pl. Z nimi podbój Waszej potwierdzonej notarialnie i bezspornie uznanej globalnie działki nie będzie problemem, który wywoła jakiś kryzys.

Źródła:
  • https://www.bloomberg.com/news/features/2022-05-17/china-us-are-in-a-space-race-to-make-billions-from-mining-the-moon-s-minerals
  • https://news.cgtn.com/news/2022-05-22/Pakistani-FM-Any-attack-on-China-is-an-attack-on-Pakistan-1afqbEm7648/index.html