Chiny i Rosja zbudują bazę na księżycu znacznie wcześniej niż planowano

Nowy wyścig kosmiczny nabiera tempa. Chiny i Rosja zamierzają przyspieszyć budowę bazy na Księżycu. Czy Stany Zjednoczone są jeszcze w stanie nawiązać walkę o dominację na Srebrnym Globie? Czy znajdzie się nowy Kennedy, który pociągnie Amerykanów i wyznaczy im cel, który znów będzie trudny, ale możliwy do zrealizowania?

Chiny, Rosja i Księżyc, czyli historia się rymuje

Są na świecie ludzie, którzy twierdzą, że historia się nie powtarza. W ich mniemaniu nic dwa razy się nie zdarza, ale nie zauważają oni, że o ile anturaż jest inny to zasady, mechanizmy i pierwotne przyczyny zdarzeń są w zasadzie niezmienne. Zmienia się tylko otoczka, powłoka, ale by nie wchodzić w niepotrzebne swary, trzymamy się zatem określenia, że historia się rymuje.

Kosmiczny wyścig, który obecnie obserwujemy, nie jest czymś nowym. Już to przerabialiśmy, gdy Amerykanie ścigali się z Sowietami. Co jakiś czas któraś ze stron wysforowywała się na prowadzenie, ale ostatecznie gospodarka, w której odgórnie planuje się liczbę kaloszy do wyprodukowania na dany rok, nie dała rady.

Dziś w biegu o nową palmę kosmicznego pierwszeństwa znów udział biorą Amerykanie, ale obok nich nie ma już ZSRR. Zmiana jest jednak kosmetyczna. Nawet sztandar pozostał czerwony, ale ma teraz inne złote elementy, gwiaździste. Zatem które gwiazdy wygrają? Białe czy złote? Za wcześnie, by wyrokować, ale rymy widać ewidentne. Zapomnieliśmy w tym całym rymowaniu o Rosji. Wydaje się, że będzie ona raczej statystą, a w najlepszym przypadku pomagierem dla rosnącej potęgi przemysłowej Chin. Dołoży brakujące elementy i pozwoli przyspieszyć nieuniknione, ale pierwszoplanowej roli już nie zagra.

Chiny i Rosja przyspieszają. Mają nowy plan na Księżyc

Co tu dużo gadać. Mamy do czynienia z małą rewolucją w harmonogramie. Chiny ogłosiły, że baza badawcza na księżycu powstanie aż o 8 lat wcześniej niż pierwotnie zakładano, czyli około roku 2027. Tak, drodzy czytelnicy! To już za 5 lat. Gorące głowy uspokajamy, że na razie chodzi o bazę bezzałogową. Na razie…

Pierwotnie zakładano, że chińska misja Chang’e 8 będzie przeprowadzać eksperymenty, takie jak drukowanie przy pomocy pyłu księżycowego, a po niej wystartować miały kolejne rakiety. Jak donosi South China Morning Post (SCMP), celem chińsko-rosyjskich misji jest zbudowanie solidnych fundamentów pod pokojowe wykorzystanie zasobów księżycowych. My oczywiście w to nie wierzymy, ale nie zakładamy też, że Amerykanie chcą budować bazy na Księżycu z pacyfistycznych powodów.

Niby Chiny robiły robotę w swoim tempie i zarzekały się, że nie chodzi im o kosmiczny wyścig zbrojeń, ale nagłe przyspieszenie wskazuje, że doszło do jakiegoś przełomu. Być może chiński przemysł kosmiczny rozwinął się szybciej i prędzej udało się osiągnąć zakładane cele. Być może mamy jednak do czynienia z nienazwanym jeszcze wyścigiem, przed którymi Chiny tak się wzbraniały. Tego, jak jest naprawdę, raczej się nie dowiemy, więc skupmy się na tym, co wiemy. Chiny póki co wyrażają jedynie zaniepokojenie amerykańskimi postępami i ich planem nazwanym w Pekinie „Enclosure Movement”, czyli czymś, co z historii znamy jako grodzenie pól (znowu ta paskudna rymująca się historia).

Program Artemis bodźcem dla Chin i Rosji w sprawie Księżyca?

Program Artemis, czyli amerykański wielki powrót na Księżyc, ma doprowadzić do powrotu ludzi na Srebrny Glob już w roku 2025. Czy to ambitne zamierzenie się uda, trudno dziś powiedzieć (prywatnie jesteśmy mocno sceptyczni), ale sam powrót to dopiero przygrywka. Kluczowa ma być stała baza, która będzie zamieszkana przez ludzi. I właśnie to wydaje się powodem przyspieszenia prac w Chinach.

Ten, kto wskoczy jako pierwszy na Księżyc i zacznie korzystać ze znajdujących się tam zasobów, uzyska przewagę, którą trudno przecenić. Wisienką na torcie jest oczywiście obecność wojskowa. O niej oczywiście się nie mówi, ale chyba nikt nie wątpi w to, że będzie podstawowym aspektem całego przedsięwzięcia. Z przyczyn oczywistych nie będzie o nim aż tak głośno w mediach, ale takiej okazji mundurowi nie przepuszczą. Jajogłowi z trzyliterowych agencji tym bardziej.

By wszystko było sformalizowane zaproponowano już nawet odpowiednie porozumienie nazwane Artemis Accords, jak nietrudno się domyślić sformułowane tak, by było korzystne dla USA i ich sojuszników. Co równie oczywiste koncepcja ta jest nie w smak Chinom i Rosji i karuzela kręci się dalej.

Patrząc na to wszystko z polskiego grajdołka, wygląda to na kolejny wyścig kolonialny, ale tym raz nie mamy nawet choćby fasadowego tworu takiego jakim onegdaj była Liga Morska i Rzeczna. Wszystko wskazuje na to, że nasze małe wielkie imperium lechickie znowu wyjdzie na tym wszystkim jak Zabłocki na mydle. W sumie może to i lepiej. Uzbrojone bazy na Księżycu mogą pojawić się w najbliższej dekadzie i po cóż byłoby mieszać się w kolejne wojenki. Lepiej żyjmy sobie spokojnie w naszym małym zakątku, a wielcy tego świata niech się strzelają w kosmosie. Najlepiej przy pomocy robotów. My sobie będziemy te potyczki oglądać z ziemi, na przykład przy pomocy teleskopów, a co bardziej krewcy i wyrywni będą mogli obstawiać wyniki u bukmacherów. To co? Mamy plan?

Źródło:

  • https://www.scmp.com/news/china/science/article/3161324/china-speeds-moon-base-plan-space-race-against-us