Bell pokazał samolot HSVTOL. Początek rewolucji?

Firma Bell, będąca częścią korporacji Textron, 3 sierpnia bieżącego roku zaprezentowała wizje koncepcyjne nowego typu samolotu pionowego startu i lądowania HSVTOL. Docelowym odbiorcą maszyn ma być wojsko. Pionowzlot ma łączyć wszystkie zalety samolotów odrzutowych i śmigłowców w jednym.

HSVTOL, czyli lecimy szybko jak samolot i lądujemy, gdzie chcemy, jak helikopter

HSVTOL to akronim od High-Speed Vertical Take-Off and Landing, czyli oznacza maszyny osiągające wysokie prędkości i zdolne do pionowego startu i lądownia. Tego typu możliwości nie są niczym nowym.

Samoloty V-22 Osprey, czyli wspólny produkt firm Bell i Boeing powstały po klęsce operacji Szpon Orła, już się nam opatrzyły. Brytyjsko-Amerykańskie Harrier i Harrier II też nie są już sensacją pokazów lotniczych, no chyba, że tych dla oldtimerów. Na dokładkę mamy jeszcze F-35B, który został następcą Harrierów. Niby wszystko wiemy i wszystko znamy i wszystko już było, ale Bell postanowił ugryźć temat inaczej. Firma chcę połączyć właściwości śmigłowców i uwaga, uwaga, fanfary, samolotów myśliwskich.

Samoloty HSVTOL mają docelowo mieć umiejętność swobodnego zawisu jak śmigłowce, ale cechować się również prędkością, zasięgiem i przeżywalnością na polu walki taką jak w przypadku maszyn myśliwskich. Tego jeszcze nie grali prawda?

Bell HSVTOL
Bell stawia na mocne uderzenie i od razu prezentuje cały wachlarz załogowych i bezzałogowych platform przyszłości. Źródło: Bell

Bell mówi, że jest gotowy na HSVTOL

Firma od lat pracuje nad systemami pionowego startu i lądowania i zdobyła w tym obszarze niemałe doświadczenie. Dzięki inwestycjom w nowe technologie miano zredukować ryzyka występujące przy tak innowacyjnych projektach. Zapewniono również fundamenty pod szybkie opracowanie systemu HVSTOL w cyfrowym środowisku projektowym.

Brzmi to trochę jak reklamówka, ale tak ma być. Bell dopiero stara się zainteresować wojsko swoim projektem, więc musi pokazać, że jest gotowy i może zrealizować prezentowaną wizję. Maszyna będzie musiała zmagać się z wymaganiami przyszłego teatru działań wojennych, zatem jest to trochę wróżenie z fusów. Fundamenty jakie ma Bell oraz prognozy analityków wskazują, że koncepcja HSVTOL może być strzałem w dziesiątkę.

Bell HSVTOL dron
Proponowany dron będzie zapewne sotsunkowo nieduży. Można spodziewać się dla niego zadań dozoru i zwiadu, ale niewykluczone są również zadania ofensywne. Źródło: Bell

Co wiemy o HSVTOL

Grafika koncepcyjna prezentuje nam właściwie aż trzy projekty, a nie jeden. Najmniejszy z nich to maszyna bezzałogowa. Wloty powietrza do silników ma umieszczone po bokach, na końcach skrzydeł widzimy jednostki napędowe, ale jakiego typu one są i jak dokładnie mają działać trudno powiedzieć. Z grafik można wywnioskować, że po zakończeniu zawisu łopaty śmigieł będą się chowały wzdłuż gondol silnikowych i dalej maszyna poleci jak samolot. Sekcja ogonowa przypomina tę z maszyn XQ-58A Valkiryhe czy też MQ-20 Avenger.

Średnia maszyna ma widoczny kokpit oraz głowicę obserwacyjną umiejscowioną na spodzie kadłuba. Widać również boczne drzwi sugerujące możliwość desantowania. Trudno ocenić, czy z tyłu samolotu znajduje się rampa. Prawdopodobnie tak. Wloty powietrza umiejscowiono wyżej, u nasady skrzydeł. Na nosie samolotu zaprezentowano charakterystyczne malowanie z zębami rekina, co może sugerować maszynę wsparcia pola walki lub zadania CSAR (Combat Search And Rescue). Jednostki napędowe wyglądają jak te z drona, ale są większe.

Największa maszyna wydaje się samolotem transportowym. Jest znacząco większa od dwóch pozostałych. Również posiada boczne drzwi, ale układ tylnej sekcji kadłuba raczej na pewno wskazuje na planowaną w tym miejscu rampę załadunkową. Wlot powietrza do silników umiejscowiony jest na grzbiecie samolotu. Do napędu również przewidziano dwa, ale znacznie większe silniki umiejscowione na końcach skrzydeł.

Większa maszyna będzie najpewniej załogowa, ale dalej posiadać ona bezie bardzo podobny do drona układ. Źródło: Bell

Podstawowe dane HSVTOL

Poza koncepcyjną wizją artystyczną firma przedstawiła też garść danych, którymi mają charakteryzować się samoloty. Kluczowym aspektem ma być możliwość zawisu bez efektu „downwash”, czyli emitowania bardzo silnego strumienia powietrza ku dołowi. Jest to szczególnie niebezpieczne w trudnym, piaszczystym terenie, kiedy zachodzi zjawisko „brownout”, czyli uniesiona chmura pyłu zaburza ogląd sytuacji pilotów i prowadzi do kosztujących krocie katastrof lotniczych.

Kolejną cechą HSVTOL ma być prędkość przelotowa na poziomie 400 węzłów, czyli około 740 kilometrów na godzinę. Całkiem szybko jak na maszynę zdolną do zawisu i pionowego lądowania. Bell wskazuje również na prawdziwą niezależność od pasów startowych, czyli być może chodzić ma o możliwość lądowania w każdym terenie, a nie tylko w sprzyjającym, płaskim jak stół i utwardzonym i niewiele różniącym się od lotnisk.

Podkreśla się również zdolność do długotrwałego zawisu. Może to dalece podnieść możliwości taktyczne samolotów i znacząco powiększyć wachlarz zastosowań.

Wreszcie Bell wskazuje na skalowalność projektu i masę samolotów od 4000 do 100000 funtów (1,8t – 45t).

Wizja samolotu transportowego cechuje się przed wszystkim inaczej umieszcoznym wlotem powietrza. Źródło: Bell

Długoletnie tradycje w obszarze VTOL

Bell nie jest nowicjuszem, jeśli chodzi o maszyny pionowego startu i lądowania VTOL. Firma ma na swoim koncie takie projekty jak X-14, X-22, XV-3 czy też XV-15. Dwa ostatnie z nich znacząco wpłynęły na opracowanie samolotów V-22 Osprey.

Firma najwyraźniej nie spoczęła na laurach i w zaciszu laboratoriów badawczych opracowała jakieś innowacyjne rozwiązanie napędowe pozwalające zbliżyć się nam do samolotów desantowych znanych choćby z futurystycznych Gwiezdnych Wojen. Rewolucja technologiczna nabiera tempa i dzieje się tu i teraz. Przyszło nam żyć w ciekawych czasach!

Źródło:
  • https://investor.textron.com/news/news-releases/press-release-details/2021/Bell-Unveils-New-High-Speed-Vertical-Take-Off-and-Landing-Design-Concepts-for-Military-Application/default.aspx