AVIC zapowiada nowy chiński myśliwiec do końca roku

Podczas Zhuhai Airshow doszło do mocnej deklaracji ze strony przedstawiciela chińskiej firmy AVIC zajmującej się produkcją samolotów. Do końca tego roku zaprezentowana ma zostać nowy chiński myśliwiec. Czy rzeczywiście będzie on taki zupełnie nowy? Co zmieni?

AVIC i nowy stary chiński myśliwiec

Chińskie media 30 września opublikowały wypowiedź jednej z kluczowych postaci w AVIC (Aviation Industry Corp of China), pana Sun Cong. W trakcie pokazów miał on powiedzieć:

„Gdy nowy samolot będzie gotowy do pierwszego lotu, zostanie zaprezentowany wam wszystkim, jak i w Internecie. Czekajcie ze spokojem. Zobaczycie go przed końcem roku.”

Pan Sun Cong to nie byle kto, gdyż jak podają sami Chińczycy, odpowiadał za powstanie pierwszego chińskiego samolotu pokładowego J-15 i drugiego po J-20 chińskiego samolotu wielozadaniowego o cechach utrudnionej wykrywalności, czyli FC-31.

Prace nad FC-31 trwają już od dawna, ponieważ zaprezentowano go w październiku 2012 roku. Czyżby były na ostatniej prostej? Od niemal dekady Chiny nie za bardzo wiedzą lub nie za bardzo chcą nam powiedzieć, co dalej z tym samolotem, ale chyba ma się to zmienić. Wiele wskazuje na to, że to właśnie FC-31 będzie tym nowym myśliwcem.

FC-31
Przez wiele lat o samolocie było cicho i dopiero niedawno w chińskim Internecie wypłynęło nowe zdjęcie. Źródło: Weibo via SCMP

Nowy myśliwiec w sensie zastosowania, a nie platformy?

Nie możemy oczywiście wykluczyć, że Chiny wyciągną królika z kapelusza i pokażą zupełnie inny samolot, ale skoro sami sugerują nam FC-31, to, póki co, trzymajmy się i my tej wersji.

O samolocie media lokalne wypowiadają się w samych superlatywach, ale nawet niedoświadczone oko z łatwością wychwyci, że od Amerykańskiego F-35, który trafi też do Polski, różni się on niewiele. Mówimy oczywiście o samym kadłubie. Zasadnicza różnica jest jedna, a są nią dwa silniki zamiast pojedynczej jednostki napędowej.

Trudno powiedzieć, dlaczego tak jest, ale najpewniej Chiny nie miały odpowiedniego silnika dla lekkiej maszyny i musiały zainstalować dwa. W przypadku lotnictwa pokładowego, bo do tej roli typowany jest „nowy” myśliwiec, może to być pewną zaletą. Nad oceanem dwa silniki to o jeden więcej niż trzeba. Co prawda jednostki napędowe są dziś niezwykle niezawodne, ale u pilotów lotnictwa pokładowego jakoś tak się przyjęło, że lepiej mieć dwa silniki niż jeden, i dzięki temu, w razie awarii, dolecieć na tym jednym na okręt.

Wprowadzenie samolotów stealth na pokłady chińskich lotniskowców w sposób zdecydowany podniosłoby poprzeczkę na Pacyfiku. Źródło: Wikipedia

Co wiemy o FC-31?

W zasadzie wiemy tylko tyle, ile powiedzą nam sami Chińczycy. Pewne wnioski można wyciągnąć po analizie układu samolotu, ale będą to spekulacje. Zostańmy zatem przy „twardych danych”. Maszyna ma cechować się wysoką przeżywalnością na polu walki. Charakteryzuje ją też niska sygnatura radarowa, zaawansowana elektronika, możliwość gromadzenia i przetwarzania danych, wysoka świadomość sytuacyjna oraz możliwość atakowani celów poza zasięgiem wzroku. W zasadzie wypisz wymaluj folder reklamowy każdego współczesnego samolotu.

Chińczycy zapewniają również o możliwości atakowania przez samolot celów naziemnych i nawodnych. Do przenoszenia uzbrojenia wykorzystywane mają być duże wewnętrzne komory bombowe oraz zewnętrzne punkty podwieszeń w operacjach, w których cechy stealth nie są priorytetowe.

Według AVIC maszyna charakteryzuje się maksymalną masą startową rzędu 28 ton, pułapem operacyjnym 15 kilometrów oraz prędkością maksymalną wynoszącą Mach 1.8, czyli niemal dwa razy prędkość dźwięku.

Na jaki lotniskowiec trafi FC-31?

To chyba jest prawdziwy gwóźdź programu. Chiny posiadają obecnie dwa lotniskowce w linii, a są nimi CNS Liaoning i CNS Shandong. Budują też kolejne i te mają być już „prawdziwe”, czyli takie jak Amerykańskie, z katapultą. Do tej pory Chińczycy korzystali z jednostek wywodzących się z konstrukcji rosyjskich, ale by porządnie pożeglować i powojować, wydaje się, że muszą wyjść poza ten schemat.

Nowy okręt ma być najpewniej wyposażony w system EMALS i już to budzi spore zaciekawienie. Otwartym jest, jak Chińczycy poradzili sobie z czymś, z czym sami Amerykanie nie do końca dali radę. Nie wiem też, jak uda się wkomponować nowe samoloty w koncepcję operowania lotniskowców. Czy ich parametry faktycznie będą tak dobre? Na dokładkę dochodzi kwestia pozostałych systemów okrętowych i najważniejsza rzecz, czyli zgrywanie i nauczenie się operowania zespołem lotniskowca. Na to potrzeba lat. Nie ma się jednak co stresować. Chiny mają czas. Jak zawsze.

Źródło:

  • https://www.chinadaily.com.cn/a/202109/30/WS6154f9dea310cdd39bc6c799.html