Arabia Saudyjska opracowuje pociski balistyczne wspólnie z Chinami

Jakoś tak umknęło nam to w natłoku karpi, kapusty i barszczu, ale dziś nadrabiamy. Arabia Saudyjska postanowiła dozbroić się w pociski balistyczne, a pomagać jej w tym mają Chiny. Trzeba przyznać, że mieszanka jest to iście wybuchowa. Już na pierwszy rzut oka widać, że konstelacja państw jest tutaj bardzo niepasująca do utartych schematów i z pewnością musi nieść za sobą konsekwencje. Tylko jakie?

Chiny dostarczą know-how na potrzeby pocisków balistycznych dla Arabii Saudyjskiej

Pierwszy o całej sprawie poinformował CNN. Stacja w swym raporcie powołuje się na informacje wywiadu oraz zdjęcia satelitarne. Czyli można domniemywać kontrolowany wyciek do mediów, po którym ktoś wiedział gdzie skierować satelitę, by potwierdzić informacje. Można zatem wnioskować, że opinia publiczna miała się dowiedzieć o całej sprawie.

Jak zauważa Zachary Cohen, autor artykułu, Arabia Saudyjska już wcześniej kupowała pociski balistyczne z Chin, ale własna produkcja to zupełnie inna para kaloszy. Według ustaleń stacji produkcja ma obecnie trwać w przynajmniej jednej lokalizacji.

Oczywiście konkretów żadnych w artykule nie podano, niemniej rysuje się ładne podglebie pod wytłumaczenie, dlaczego Joe Biden jednak nie dał rady ustabilizować Bliskiego Wschodu. No robił chłop co mógł, ale siła złego na jednego…

Po co Arabia Saudyjska inwestuje w pociski balistyczne i to w dodatku z Chin?

W największym skrócie sytuacja ma się tak. Izrael nie lubi się z Iranem i najlepiej chciałby go zetrzeć z powierzchni ziemi. Iran nie lubi się z Izraelem i chciałby mu zrobić to samo. Arabia Saudyjska nie lubi obu, ale od jakiegoś czasu Izrael toleruje. Iranu nie trawi. Skoro mamy zarysowane ogólne tło, to wejdźmy w szczegóły.

Iran pomimo sankcji i blokad jest za duży i za silny, by stać w miejscu, więc powoli się rozwija. Nieważne, co tam w mediach opowiadają o porozumieniach, sankcjach, naciskach. To tylko spowalniacze naturalnego rozwoju wynikającego z potencjału, historii, ambicji i woli politycznej w Iranie.

Do tej pory Izrael miał nad Iranem sporą przewagę i cały czas miał w zanadrzu powtórkę tego, co wykonał Irakowi, czyli prewencyjny atak lotniczy. W Jerozolimie przebierają w tej materii nóżkami, ale USA mają inna wizję i na przykład blokują przyspieszone dostawy tankowców. Bez nich ciężko dolecieć do Iranu i wrócić.

Jakby tego było mało, na izraelskie pohukiwania odpowiedział Teheran. I to mocno. W Iranie przeprowadzono „małe” ćwiczenia, podczas których symulowano atak przy pomocy pocisków balistycznych oraz dronów na cel zupełnie przypadkiem podobny do izraelskiego reaktora atomowego. Oczywiście Izrael ma wielowarstwową obronę, Iron Dome, systemy wykrywania i ostrzegania i nie wiadomo ile pocisków by się przedarło, ale przy zmasowanym ataku niczego nie można być pewnym.

Jak nietrudno się domyślić w Arabii Saudyjskiej też musza mieć świadomość, że taki „deszczyk” pocisków balistycznych może spaść i na nich. Dobrze więc by było mieć coś, czym można by odpowiedzieć, ale pociski balistyczne to nie jest coś, co można kupić na bazarze, a już produkcja własna to wyższa liga.

Chiny wchodzą tam, gdzie Ameryka wyszła. Pociski balistyczne niczym dźwignia

Ameryka wycofuje się z Bliskiego Wschodu. Za Trumpa bez lukru, a za Bidena z lukrem, niemniej trend jest zachowany. Próżnia musi być wypełniona i wchodzą w nią Chiny. Nie na siłę, ot korzystają z okazji, ale tutaj rodzi się problem.

Wchodzenie we współpracę militarną z Chinami stoi w opozycji do interesów USA, a w szczególności tzw. industrial- military complex (Ike pierwotnie chciał powiedzieć industrial-congresional-military complex, ale widać ugryzł się w język).

Nie po to przemysł inwestuje grube pieniądze, by mu ograniczano rynki zbytu, a co gorsza utrudniano konkurencję. Wszak wejście militarne Chin do Arabii Saudyjskiej oznacza chińskich doradców, chińskich naukowców, chińskich techników i… chińskich szpiegów, którzy będą robić swoją robotę. Nie ma co się dąsać na ich postawę. Duzi gracze tak robią, tylko mówi się nam, że jest to złe, jak robią to Chiny, a szpiegostwo przemysłowe jest przecież stare jak świat. Zresztą mantra o chińskim złodziejstwie upada w kontekście najnowszego raportu Belfer Center for Science and International Affairs (Harvard Kennedy School) zatytułowanego „The Great Tech Rivarly: China vs the U.S.”. Można pogooglać i poczytać.

Wróćmy jednak do meritum. Amerykanie się zwijają na wielką batalię z Chinami, a Chiny się rozwijają. Tu sypną groszem, tam coś zbudują, tu podpiszą umowę. Cały czas rosną w siłę i teraz zaczynają zdobywanie Bliskiego Wschodu. Oczywiście są tam też Rosjanie ze swoimi interesami, ale z nimi jakoś się dogadają. Chiny nie robią niczego w pośpiechu, ale raczej mozolnie. Są niczym ten żółw z bajki. Idą sobie swoim tempem i realizują swoje cele, a sprzęt wojskowy, pożyczki, nowe technologie są doskonałymi dźwigniami do odbudowy wielkich Chin. Zgodzimy się chyba, że ostatnie 200 lat to chiński wypadek przy pracy, który jest po prostu korygowany. Prawda? Zostawmy jednak Chiny i przejdźmy do gwoździa programu.

Arabia Saudyjska, pociski balistyczne i energetyka jądrowa, czyli wisienka na torcie

Nie od dziś wiadomo, że Arabia Saudyjska chciałby wejść w energetykę jądrową i przemysł z nią związany. Nie jest to prosta sprawa, ale jak się ma pieniądze, a oni mają, to wszystkie drogi da się naprostować. Aktualnie dokładają do tego własną produkcje pocisków balistycznych, a my przystępujemy do łączenia kropek.

Iran ma swój przemysł jądrowy i produkuje wzbogacony uran (całe to JCPOA guzik w tej materii dało, ale ładnie się w mediach sprzedawało). Ma też pociski balistyczne o różnym zasięgu. Tutaj dwa dodać dwa zawsze daje cztery. Trudno zresztą wyobrazić sobie rezygnację z obranej ścieżki. Raczej powtórzona zostanie droga Korei Północnej, gdyż posiadanie broni nuklearnej powoduje automatyczny awans do innej ligi, a broń nuklearna z nosicielami dalekiego zasięgu to już jest ekstraklasa z której się nie wypada. Historia przynajmniej nie zna takiego przypadku.

Jeśli zatem dodamy w Arabii Saudyjskiej wszystkie elementy składowe, to widać jasno, że idzie w tym samym kierunku, by równoważyć potencjał Iranu. Przy okazji zrównoważony zostanie też Izrael, który niby nie ma, ale ma i się nie przyznaje. Można przyjąć, że Saudowie również i na okoliczność nagłego pogorszenia się relacji z Izraelem woleliby mieć adekwatną pałkę w zanadrzu. I tak się to wszystko proszę Państwa kręci. Wszystkiego dobrego w nowym roku. Będzie ciekawy.

kod rabatowy kpt-geex do sklepu combat
Źródło:
  • https://edition.cnn.com/2021/12/23/politics/saudi-ballistic-missiles-china/index.html
  • https://chiny24.com/technologie/445071