Amerykanie opuszczają Afganistan. Co po sobie zostawili?

Amerykanie wycofali się z Afganistanu. Przynajmniej tak głosi oficjalny komunikat Departamentu Obrony opublikowany 30 sierpnia 2021 roku. Ostatnia maszyna wojskowa opuściła lotnisko w Kabulu, kończąc wysiłki podjęte w celu uratowania wszystkich, których uznano za wartych uratowania. O godzinie 15.29 czasu wschodniego ostatni ciężki samolot transportowy C-17 Globemaster III wystartował z lotniska Hamid Karzai Internation Airport, zamykając pewien etap historii. Oficjalnie Amerykanów w Afganistanie już nie ma.

Amerykanów nie ma, a co jest?

Odpowiadając jednym słowem: sprzęt. Tony sprzętu. Tak, zgadza się. Nie warto nawet tego wszystkiego przeliczać na sztuki. Wyposażenia są tony. W jednym z poprzednich tekstów poruszyliśmy nieco ten aspekt, opisując samoloty pozostawione w rękach Talibów. Samoloty i śmigłowce to maszyny skomplikowane i nie jest łatwo je przejąć i wykorzystać, zwłaszcza te nowoczesne i zwłaszcza bez odpowiedniego wsparcia logistycznego. Sprzęt ten z czasem ulegnie degradacji i mówimy tutaj raczej o perspektywie miesięcy niż lat. Została też cała masa sprzętu elektronicznego, ale tutaj można przypuszczać, że przynajmniej część z tych urządzeń ma odpowiednio zmodyfikowane lub zainfekowane oprogramowanie. Amerykanie dobrze wiedzą, jak się robi tego typu operację i tutaj Talibowie mogą wpakować się na przysłowiową minę, jeśli rzucą się na elektroniczne gadżety.

Inaczej sprawa się ma z pojazdami, bronią ręczną i amunicją. Zapewne całymi stosami amunicji. Jeden z amerykańskich kongresmenów z partii republikańskiej, Jim Banks, podsumował nawet rachunek. Wyszło mu 85 miliardów dolarów w sprzęcie. Całkiem niezła sumka. Oczywiście wystąpienie okraszone było typową polityczną wojenką znaną choćby z polskiego podwórka, ale jeśli odsiejemy ziarna od plew, to przytaczane dane budzą niepokój. Kongresmen wymienia w swym wystąpieniu 75.000 pojazdów, 200 sztuk sprzętu latającego oraz 600.000 sztuk broni. Na dokładkę oporządzenie, kamizelki kuloodporne, noktowizory i całe wyposażenie, jakiego używa się na współczesnej wojnie. Zostało też sporo medykamentów.

Jakby nie patrzeć, przy pomocy takiego arsenału można wyposażyć niemałą armię. Na warunki Afgańskie sprzętu jest aż nadto. Amunicja po wyczerpaniu zapasów też się znajdzie i jakiś nowy Wiktor Anatoliewicz But już zaciera ręce. Jakiś HMMWV się zepsuje? Żaden problem – bierzemy następnego z puli. Nie przesadzajmy również w drugą stronę. Talibowie mają swoich mechaników. Oczywiście to nie jest tak, że wszystko to zostawili Amerykanie. Znaczna część to sprzęt pozostawiony przez armię afgańską, która niemal całkowicie się rozpadła. Podsumowując ten akapit, warto zadać sobie pytanie, ilu z odpowiednio przeszkolonych żołnierzy przejdzie na stronę Talibów i pomoże w odpowiedniej eksploatacji pozostawionego wyposażenia.

Amerykanie Afganistan sprzęt
Amerykanie zostawią po sobie tony doskonałej jakości sprzętu. Znakomita większość bezcennego wyposażenia wpadnie w ręce Talibów. Źródło: USAF / Airman 1st Class Kylie Barrow

Co poszło nie tak przed i w trakcie ewakuacji?

Amerykanie ewakuację realizowali z międzynarodowego, cywilnego lotniska w Kabulu. Już sam ten fakt nastręczał ogromnych trudności. Inaczej taka misja przebiegałaby z Bagram, ale tam od dawna hulał już wiatr i Talibowie.

Samą operację rozpoczęto zdecydowanie za późno. W zasadzie trudno powiedzieć, kiedy powinna się zacząć. Być może już za kadencji Trumpa trzeba było dynamiczniej zwijać żagle, ale wtedy było to niepoprawne politycznie. Samo hasło do ewakuacji przyspieszyło jedynie postępującą erozję Afganistanu. Po ogłoszeniu całkowitego wyjścia sprawy zaczęły biec swoim życiem, bardzo niekorzystnym dla USA.

Zasadne jest jednak pytanie, jak do tego doszło? Co poszło nie tak wcześniej. Najprościej powiedzieć, że wszystko. Afgańczykom próbowano zesłać na głowy zachodni model życia i to się po prostu nie przyjęło. Próbowano zainstalować tam demokratyczny rząd i wspierające go resorty siłowe, ale najwyraźniej wszystko to działo się jedynie na papierze. Realnie sprawy biegły swoim życiem i krótko mówiąc, pieniądze szły w błoto. Nie zbudowano ani państwa, ani służb i armii. Na defiladach całe to towarzystwo musiało wyglądać chwacko, ale gdy Amerykanie zaczynali opuszczać kraj, poszli w rozsypkę. „Doły” sił zbrojnych USA musiały o tym wiedzieć i to obserwować. Pytanie: „Dlaczego „góra” nic z tym nie robiła?”, najpewniej już na zawsze pozostanie otwarte.

baza Bagram
Ewakuacja z bazy Bagram mogłaby przebiegać zupełnie inaczej, ale po obiekcie hula obecnie wiatr i Talibowie. Źródło: USAF / Senior Airman Rito Smith

Zasłona dymna. IS-K

W mediach obserwować możemy ciekawe zjawisko. Na scenę wkroczył bowiem nowy wróg numer jeden w Afganistanie. Jest nim państwo islamskie, a raczej jego odłam z Chorosanu. Jakoś tak się złożyło, że do tej pory było o nim kompletnie cicho. Wszyscy zabrali się więc za fachowe tłumaczenie „co jest pięć”.  Do tej pory to Talibowie byli arcywrogiem, z nimi się walczyło i ich potępiało, ale koniec końców trzeba było się z nimi dogadać. Talibowie pozwolili na ewakuację i pilnowali jako takiego porządku, by owa ewakuacja mogła w ogóle się odbyć.

Bez ich milczącego przyzwolenia ucieczka z cywilnego lotniska byłaby niemożliwa. Zakończyłaby się masarką ludności cywilnej. Kabul to nie Bagram w szczycie swej potęgi. Tego lotniska nie dało się bronić bez pomocy Talibów trzymających całe towarzystwo na krótkiej smyczy.

Po ostatnim ataku już w trakcie ewakuacji, w którym zginęło 13 żołnierzy, mieliśmy oczywiście błyskawiczny odwet i zabicie głównego mózgu stojącego za tym przedsięwzięciem z IS-K. Doprawdy wspaniały popis działania amerykańskich służb. Szkoda tylko, że tak późny.

ewakuacja helikoptera
Amerykanie wywieźli swój najcenniejszy sprzęt, co wcale nie oznacza, że to co zostawili nie będzie prawdziwym skarbem dla Talibów. Źródło: U.S. Army / Sgt. 1st Class Corey Vandiver

Nowy wróg na nowe rozdanie

Niemniej nowy wróg już jest, a Afganistanu USA i inne kraje nie mogą sobie tak po prostu odpuścić. Rozmowy będą zatem realizowane z Talibami, z tymi samymi, z którymi jeszcze pół roku temu wojowano. Jakaś kontrola nad całym teatrem musi zostać zachowana. Nie udało się tam co prawda zbudować pełnej marionetkowej demokracji, ale korzyści z wpływów w regionie są zbyt duże, by wyjść i zatrzasnąwszy za sobą drzwi zgasić światło.

Trudno jednak będzie wytłumaczyć opinii publicznej, że po 20 latach wojaczki i naprzemiennie serwowanych krwawych i łzawych scenach teraz wszystko będzie dobrze z Talibami. Rodziny amerykańskich żołnierzy, którzy zostawili tam życie, już teraz pytają, po co im to było. W wielu amerykańskich domach, w których na kominkach stoją zdjęcia upamiętniające zmarłych, lecieć będą sążniste i soczyste wiązanki przekleństw na to, co się właśnie wydarzyło.

Właśnie po to jest IS-K. Media już pompują nowego szalonego wroga, który umie jedynie mordować, więc dla zabezpieczenia całego świata trzeba będzie się dogadać z Talibami. Tak się właśnie robi prawdziwą politykę. Na zimno, na twardo i bez ceregieli. Od reszty są odpowiednio sformatowane przekazy z mądrymi głowami suflującymi aktualną mądrość etapu. Ludzie to w końcu zaakceptują. Na tym właśnie polega wojna informacyjna. Afganistan jest zbyt cenny, by go zostawić, to się go nie zostawia.

Amerykanie mieli wyjść zwycięsko z Afganistanu. Nie ważne co mówić będzie machina propagandowa i jak naginać będzie rzeczywistość. Prawda jest jedna i smutna: ponieśli sromotną klęskę. Źródło: USAF / Senior Airman Kaylee Dubois

Podsumowanie misji w Afganistanie

Przez 20 lat wojny w Afganistanie wzięło w niej udział po stronie amerykańskiej ponad 800 tysięcy żołnierzy i 25 tysięcy cywili.

W sumie w wyniku walk zginęło 2461 żołnierzy, a 20 tysięcy zostało rannych. Warto te liczby odnieść do czegoś. Średnio, rocznie w USA na drogach ginie 35 tysięcy ludzi. W trakcie trwania operacji afgańskiej w wypadkach zmarło 700 tysięcy ludzi.

Oficjalnie zorganizowana ewakuacja rozpoczęła się 14 sierpnia. W trakcie jej trwania samolotami z USA udało się wywieźć z Afganistanu ponad 79 tysięcy cywili, z czego 6000 to byli Amerykanie. Reszta to obywatele innych państw oraz zaprzyjaźnieni z Amerykanami Afgańczycy.

W sumie samoloty koalicji państw operujących na terenie Afganistanu wywiozły 123 tysiące cywili.

Reasumując. 20 lat wojowania i ludzie, z którymi Stany Zjednoczone poszły na wojnę, znów są u władzy. Miliardy dolarów wpompowane w infrastrukturę, ogromne sumy przeznaczone na szkolenie i wyposażenie armii i wszystko na nic. Tak się kończy naiwny „nation building” w wykonaniu marzycieli. Afganistan to Afganistan. Tam żyje się na swoją, a nie zachodnią modłę i nieważne, kto próbuje. Każdy przegrywa.

PS

Talibowie ogłosili niepodległość.

Źródła:
  • https://www.defense.gov/Explore/News/Article/Article/2759031/military-phase-of-evacuation-ends-as-does-americas-longest-war/
  • https://www.independent.co.uk/tv/news/taliban-has-access-to-85-billion-us-weapons-v93e11819
  • https://www.klubtygodnika.pl/coz-to-za-dziwo-ten-stommizm/
  • https://www.bbc.com/news/world-asia-58333533
  • https://en.wikipedia.org/wiki/Motor_vehicle_fatality_rate_in_U.S._by_year