Afganistan i Chiny pójdą ręka w rękę? Tego chcą Talibowie

W środowej La Republice ukazał się wywiad z rzecznikiem prasowym Talibów, z którego dowiadujemy się, że mariaż Chin i Afganistanu jest coraz bardziej prawdopodobny. Czyżby Talibowie znaleźli sposób na wejście na salony?

Afganistan i Chiny. Szorstka (męska) przyjaźń biznesowa?

Póki co wywiad przechodzi bez większego echa, gdyż z większych wydawców podchwyciła go chyba jedynie Al Jazeera, ale mimo to jest niezwykle interesujący. Wynika z niego, że Talibowie mają prosty plan. Chcieliby podźwignąć gospodarkę kraju przy pomocy chińskich pieniędzy.

Tak przynajmniej twierdzi rzecznik Talibów Zabihullah Mujahid. Wydaje się, że wie, co mówi, a przynajmniej bardzo by chciał ziszczenia się tego, co mówi. Sytuacja w kraju robi się dramatyczna, a jakby mało było problemów, to susza może doprowadzić do głodu.

Państwa zachodnie wstrzymały w znacznej mierze swoją pomoc i toczy się właśnie rozgrywka o to, kto położy łapę na upadłym Afganistanie. Kąsek jest raczej smaczny, gdyż chodzi o produkcję narkotyków i potencjalnie o spore złoża surowców (głównie miedź), a w tym cenne minerały ziem rzadkich.

Mamy więc do czynienia ze swoistymi zalotami. Talibowie próbują się przypodobać Chinom, które włączając Afganistan w projekt Pasa i Szlaku dołożyłyby sobie kolejny klocek do globalnej układanki. Jednocześnie kiedyś radykalni, teraz malujący się na odmienionych Talibowie, szukają cały czas normalizacji z państwami zachodu.

Nawet jeśli nawiążą stosunki i przyjazne relacje tylko z Chinami, to dzięki nim mogą zyskać furtkę na globalny rynek. Praktyka ta jest powszechnie stosowana na świecie. Dzięki niej państwa objęte sankcjami dzięki „proxy trade” są w stanie czerpać ograniczone, ale jednak zyski.

Oczywiście sprawa wcale nie jest taka prosta, gdyż wydobywanie surowców w Afganistanie do łatwych nie należy, a ryzyko niestabilności kraju tylko pogarsza perspektywy. Stąd spodziewać się można podchodów.

Afganistan trudny teren
Próby wydobywania surowców w Afganistanie nie będa łatwe z racji topografii kraju.

Kto kontroluje pieniądz, ten kontroluje świat

Tak się składa, że Bank Centralny Afganistanu ma około 10 miliardów dolarów, ale środki te utrzymywane są za granicą. Jak nietrudno się domyślić, zostały „zamrożone”, podobnie jak kiedyś pieniądze Iranu i zachodzi tutaj klasyczny casus: „nie mamy Pana płaszcza i co nam Pan zrobisz”.

Tymczasem w kraju mamy do czynienia ze wspomnianą już suszą i niebawem może się okazać, że znów samoloty zaczną masowo latać do Kabulu. Tym razem nie po uchodźców, a z pomocą humanitarną. By przeprowadzić taką akcję, trzeba by zapewne z Talibami jakoś się dogadać.

Pomoc humanitarna mogłaby też być wykorzystywana jako dźwignia zachodu na Talibów, ale ten miecz może być wyszczerbiony. Nietrudno domyślić się, że Chiny i Rosja z chęcią takiej pomocy udzielą, pokazując, jak są dobre i przyjacielskie. Można zatem spodziewać się delikatnego balansowania w tej sprawie, a wręcz swoistego tańca na linie w wykonaniu wszystkich zainteresowanych.

Afganistan z Chinami łączy niewielki korytarz, ale potencjalnie może się on stać pasem transmisyjnym rewolucji Talibów na teren Chin. Tego partia chce z pewnością uniknąć.

Afganistan i Talibowie to problem dla Chin

Teza ta w zasadzie nie powinna podlegać dyskusji. Chiny w teorii mogły wskoczyć w powstałą pustkę, ale taki skok może być bardzo ryzykowny. Niejedno imperium tam ugrzęzło i żadne nie wygrało. Czego by o Chinach nie mówić, to historię umieją czytać i pamięć mają dobrą. Mocniejsze zaangażowanie się w regionie mogłoby w dalszej przyszłości doprowadzić do wymuszonej interwencji wojskowej, a to rozwiązanie byłoby najgorsze z możliwych.

Współpraca Chin z Afganistanem wiązałaby się również z częściowym sygnowaniem poczynań Talibów. Wszak każde wsparcie udzielone krajowi przekładałoby się na wzrost pozycji nowego rządu w Kabulu. Jeśli rząd ten zacząłby skręcać nie tam, gdzie trzeba, to automatycznie Chiny byłyby wskazywane „paluchem” przez kraje zachodu. Tego Xi na pewno nie chce.

Mimo wszystko wydaje się, że Chiny jednak muszą „coś” zrobić. Niestabilny Afganistan to też ryzyko dla przygranicznych prowincji, które są muzułmańskie. Trudno dziś stwierdzić jak duże, ale na pewno musi być ono brane pod uwagę. Nie można wszak wykluczyć przelewania się ekstremizmu wprost z Afganistanu za chińska granicę, a akurat w tamtym regionie partia potrzebuje spokoju najbardziej.

Jak widać, sytuacja dla Chin wcale nie jest komfortowa i mędrcy z komitetu centralnego partii będą musieli rozegrać mistrzowska partię Go, by mimo wszystko tak posterować sytuacją, by chińskie było na wierzchu.

Źródła:
  • https://www.repubblica.it/esteri/2021/09/01/news/afghanistan_il_portavoce_dei_talebani_zabiullah_mujahid_chiediamo_all_italia_di_riconoscerci_la_cina_ci_finanziera_-316162722/
  • https://www.aljazeera.com/news/2021/9/2/afghanistan-taliban-to-rely-on-chinese-money-spokesperson-says