10 najlepszych bombowców świata

Jaki jest najlepszy bombowiec świata? A kogo to obchodzi? Bombowce zazwyczaj są na drugim planie. To samoloty myśliwskie spijają większość śmietanki. Można na nich odnosić spektakularne zwycięstwa, wykonywać mrożące krew w żyłach akrobacje lotnicze i zbierać poklask. Bombowiec jest jak ciężarówka. Kursuje na wyznaczonej trasie, we wskazanym miejscu wyrzuca „towar” i wraca po nowy ładunek. I tak w kółko. Przyjrzyjmy się zatem najlepszym bombowcom świata.

Jak wybrać najlepszy bombowiec świata?

W przypadku hasła najlepszy myśliwiec świata sytuacja jest dość jasna. Można tam wyszczególnić konkretne okresy technologiczne, typy samolotów i zadań oraz ich wkład w rozwój całej kategorii. Jeśli zapytamy o najlepszy bombowiec świata, to sprawa ma się nieco inaczej. Więcej obszarów i potencjalnych kategorii na siebie nachodzi, więc nasze zestawienie będzie niemałym pomieszaniem z poplątaniem. Wiele maszyn, choć pewnie na to zasługuje, z pewnością nie zmieści się w porównaniu, ale jakoś trzeba było ten galimatias uszeregować.

Jakby tego było mało, dziś bombowcem odrzutowym może być każdy samolot wielozadaniowy. Jeśli wykorzystamy wszystkie możliwe punkty podwieszeń i maksymalny udźwig, to samoloty tego typu osiągają poziom bombowców strategicznych z wcześniejszych lat. Jeśli dołożymy do tego fakt, że bomby te będą bombami precyzyjnymi, to może się okazać, że jedna taka maszyna swą skutecznością może przewyższyć całą eskadrę z lat wcześniejszych. W związku z tym pominęliśmy lekkie i średnie maszyny bombowe i szturmowe, gdyż dla nich można by przygotować osobny wpis.

W trakcie budowania tej listy zwracaliśmy też szczególną uwagę na liczbę wyprodukowanych samolotów, tonaż zrzuconych bomb, potencjał modernizacyjny, znaczenie w danym okresie oraz długowieczność i oczywiście osiągi. Nie ma tutaj precyzyjnie wycyzelowanej formuły wprost z Excela, która w sposób matematyczny i odarty z emocji wyrzuciłaby jakiś wynik. To w znacznej mierze nasza subiektywna ocena i każdy może mieć swoją. Od tego mamy komentarze, by można było naszą dziesiątkę skorygować. Po tym przydługim wstępie: ZACZYNAMY!

Handley Page Type O/400
Handley Page Type O 400. Źródło: Imperial War Museum

Najlepszy bombowiec świata – I wojna światowa

Podczas pierwszej wojny światowej sytuacja była, delikatnie mówiąc, specyficzna. Początkowo nie mieliśmy do czynienia z jakimiś ściśle wyznaczonymi ramami. Pilot, który zabrał do kokpitu swojego samolotu bomby i zrzucał je ręcznie, wychylając się przez kadłub, stawał się w zasadzie pilotem bombowca, a jego samolot bombowcem.

Wtedy do poważnych zrzutów wykorzystywało się sterowce, co Niemcy zademonstrowali nad Londynem, ale sytuacja taka nie mogła trwać wiecznie. W końcu jednak na deskach kreślarskich zaczęły powstawać samoloty projektowane od początku jako bombowce. Wydaje się, że na szczycie listy w tym okresie znaleźć się powinien Handley Page Type O/400. Był to ciężki bombowiec operujący zarówno w dzień, jak i w nocy, a rozpiętość jego skrzydeł niemal dorównywała drugowojennemu Lancasterowi. Był następcą modelu Handley Page Type O/100, ale tego zbudowano w krótkiej serii zaledwie 42 sztuk.

Produkcja maszyn  Type O/400 była już znacznie większa i wyniosła 663 egzemplarze, a firma rzutem na taśmę przygotowała przed końcem wojny jeszcze jedne model oznaczony jako Handley Page V/1500, ale ten nie trafił już do służby, gdyż wojna się skończyła.

Handley Page Type O/400 miał dwa dwunastocylindrowe silniki, zbiorniki paliwa umiejscowione w kadłubie zamiast w gondolach silnikowych i osiągał prędkość 156 km/h.

Podstawowe dane:

  • Załoga: 4-5 – pilot, obserwator, 2/3 strzelców pokładowych
  • Długość: 19,15 m
  • Rozpiętość: 30 m
  • Wysokość: 6,7 m
  • Powierzchnia skrzydeł: 153,1 m2
  • Masa na pusto: 3856 kg
  • Maksymalna masa startowa: 6060 kg
  • Napęd: 2 x Rolls-Royce Eagle VIII o mocy 360 KM każdy
  • Śmigło: czterołopatowe, drewniane o stałym skoku
  • Prędkość maksymalna: 156 km/h
  • Zasięg: 1100 km
  • Długotrwałość lotu: 8 h
  • Pułap operacyjny: 2600 m
  • Uzbrojenie: 5 karabinów maszynowych Lewis 7,7 mm, ładunek bomb do 900 kg
kod rabatowy kpt-geex do sklepu combat

W pokonanym polu

Lekkie bombowce od razu odrzucamy – dla niewprawnego oka z daleka wyglądają jak ówczesne myśliwce. Przyjrzyjmy się zatem ciężkim maszynom przewidzianym bardziej ściśle do bombardowania, a nie do zwiadu, walki myśliwskie i przy okazji do zrzucania bomb w ilości symbolicznej.

Ilja Muromiec – w każdym zestawieniu musi być samolot rosyjski. Można się z nich śmiać, ale talentu w obszarze produkcji samolotów odmówić im już nie można. 4 silniki, załoga licząca nawet 8 osób (to już blisko Latające Fortecy), i ładunek kilkuset kilogramów bomb. Nieźle jak na pierwszą wojnę światową, ale powstało ich mniej niż 100.

Caproni Ca 4 – prawdziwy rodzynek. Posiadał jak na owe czasy ogromny udźwig bomb (1450 kg) i co ciekawe aż trzy płaty. Pochodził z matecznika bombardowań lotniczych, czyli z Włoch.

Zeppelin Staaken R. VI – prawdziwy gigant, mógł przetransportować nawet 2000 kg bomb, ale powstał w mikroskopijnej liczbie 18 egzemplarzy.

Caudron G.4 – francuski bombowiec o niezbyt imponującym udźwigu, ale za to imponującej liczbie zbudowanych egzemplarzy, która wyniosła 1421 sztuk.

Zeppelin-Staaken R.VI – zbudowano go tylko w liczbie 18 sztuk, ale w trakcie I wojny światowej był to najprawdopodobniej największy bombowiec świata.

boeing B-17 najlepszy bombowiec świata II wojna światowa
Boeing B-17 Latająca Forteca. Źródło: USAF

Najlepszy ciężki bombowiec świata – II wojna światowa

Nawet gdyby nie był najlepszy, nawet gdybyśmy nie chcieli, to musimy. Boeing B-17 Latająca Forteca tak mocno zakorzenił się w świadomości zbiorowej, że można przypuszczać, że brak go na tej pozycji były niemal „zamachem”.

Samoloty tego typu zrzuciły najwięcej bomb ze wszystkich maszyn użytych podczas II wojny światowej, a co by nie mówić podczas tejże wojny sporo tych bomb spadło. Były bardzo wytrzymałe, silnie uzbrojone, latały szybko i wysoko. No i co najważniejsze przysporzyły Niemcom niemało kłopotu. Wojny nie wygrały, jak to planowali ówcześni teoretycy i generałowie, ale cegiełkę, albo nawet cegłę do ostatecznego zwycięstwa dołożyły. Wyprodukowano ich w sumie 12731.

Samoloty te opracowano jeszcze przed wojną, a ich produkcja skończyła się w maju roku 1945, gdyż dostępne były już lepsze maszyny, a i wrogowie Stanów Zjednoczonych byli już na kolanach. Zbudowane w dużej liczbie wersji i odmian były w ciągu swej kariery liniowej cały czas udoskonalane i w krytycznym momencie wojny stanowiły kręgosłup amerykańskiego strategicznego lotnictwa bombowego.

Podstawowe dane:

Samolot B-17 Latająca Forteca wersji miał wiele, ale przytoczymy tą najlepszą i najliczniej produkowaną, czyli odmianę G. W sumie w trzech zakładach powstało ich 8680 sztuk.

Załoga: 10 – pilot, drugi pilot, nawigator, bombardier/strzelec nosowy, inżynier pokładowy/górny strzelec, radio operator, strzelcy boczni (2), strzelec stanowiska podkadłubowego, tylny strzelec

Długość: 22,66 m

Rozpiętość: 31,62 m

Wysokość: 5,82 m

Powierzchnia skrzydeł: 131,92 m2

Masa na pusto:16391 kg

Maksymalna masa startowa: 29700 kg

Napęd: 4 x Wright R-1820-97 „Cyclone” o mocy 1200 KM każdy

Śmigło: trójłopatowe Hamilton-Standard

Prędkość przelotowa: 293 km/h

Zasięg: 3200 km z ładunkiem 2700 kg bomb

Zasięg do przebazowania: 6040 km

Pułap: 10850 m

Uzbrojenie: 13 karabinów Browning M2.50 (12,7 mm) w 9 stanowiskach + ładunek bomb – maksymalnie 7800 kg

W pokonanym polu

  • Consolidated B-24 Liberator – zawsze w cieniu, mniej rozpoznawalny, mniej hołubiony, ale też robił robotę. Liberatorów zbudowano znacznie więcej niż B-17. W zasadzie B-24 to najliczniej produkowany bombowiec na świecie z liczbą 18188 powstałych sztuk. Mocne drugie miejsce w tej kategorii.
  • Heinkel He-177 Greiff – niemiecka odpowiedź na ciężkie cudeńka z Ameryki i Anglii. Przekombinowany. Ciekawostka technologiczna. Miał 4 silniki, ale dwa śmigła no i miał atakować z lotu nurkowego. Słowem Niemcy w szczycie swej szalonej potęgi.
Avro Lancaster najlepszy bombowiec świata nocny
Avro Lancaster. Źródło: RAF

Najlepszy ciężki bombowiec nocny – II wojna światowa

Do czego można porównać dzienną ofensywę lotniczą Amerykanów w czasie II wojny światowej? Tylko do nocnej ofensywy lotniczej Brytyjczyków! Latając wymiennie nad Niemcy w dzień i w nocy, liczyli na złamanie woli walki i przemysłu przeciwnika.

W związku ze skalą tych działań i ich specyficzną charakterystyką musieliśmy wydzielić osobną kategorię. Zadania nocne były arcytrudne, obrona sprytnie ułożona i stale modyfikowana. Latanie w nocy wtedy jeszcze raczkowało, ale Brytyjczycy nocną ofensywę doprowadzili do perfekcji, produkując różne typy ciężkich bombowców. Który z nich uznać można za najlepszy nocny bombowiec świata? Avro Lancaster oczywiście!

Ogromna wprost komora bombowa, cztery Merliny na skrzydłach i palma pierwszeństwa w liczbie zbudowanych egzemplarzy (7377) wśród brytyjskich ciężkich bombowców. Poza ładunkiem bomb konwencjonalnych przenosił też prawdziwe Behemoty. Były to: ważący 12000 funtów (niemal 5, tony) „Tallboy” i prawdziwy rekordzista, czyli „Grand Slam” o masie aż 22000 funtów (niemal 10 ton), że nie wspomnimy o zapalających „Cookie”.

Nadal okazjonalnie można je zobaczyć nad Howden Reservoir, Derwent Reservoir i Ladybower Reservoir w Anglii. Tam ćwiczono słynne naloty na tamy w Niemczech. Gwarantuje, że gdy Lanc leci nad głową, a stoi się na środku tamy, coś w człowieku eksploduje z euforii. Najlepsze jest to, że przytrafiło się nam to na przysłowiowym fuksie. Akurat byliśmy na zwiedzaniu i FACHOWO zagadnęliśmy jednego ze zgormadzonych: Panie, a na co tak tu stoicie na tej tamie, hę? Chwilę później wszystko było jasne!

W naszym serduszku Lanc jest też z drugiego, może nawet ważniejszego powodu. Jest nim tylny strzelec Lancastera imieniem Dennis Over, z którym udało nam się przeprowadzić wywiad przed jego śmiercią w 2015. Takich ludzi już nie robią…

Podstawowe dane:

Załoga: 7 – pilot, inżynier pokładowy, nawigator, bombardier/strzelec nosowy, operator systemów, górny strzelec, tylny strzelec

Długość: 21,13 m

Rozpiętość: 31,09 m

Wysokość: 6,25 m

Powierzchnia skrzydeł: 120,5 m2

Masa na pusto: 16738 kg

Maksymalna masa startowa: 30844 kg

Napęd: 4 x Rolls-Royce Merlin XX o mocy 1280 KM każdy

Śmigła: trójłopatowe

Prędkość przelotowa: 320 km/h

Zasięg: 4070 km

Pułap: 6500 m przy masie 29000 kg

Uzbrojenie: 2 x 0.303 (7,7 mm) Browning Mark II w nosie, 2 x 0.303 (7,7 mm) Browning Mark II w wieżyczce górnej, 4 x 0.303 (7,7 mm) Browning Mark II w stanowisku ogonowym + normalny ładunek bomb o masie do 6400 kg

W pokonanym polu

  • Handley Page Halifax – posiadał mniejszy udźwig bombowy niż jego największy rywal, czyli Avro Lancaster. Po wyeliminowaniu początkowych problemów i zastosowaniu nowych silników zajmuje mocne drugie miejsce z chrapką na pierwsze. Halifaxów zbudowano aż 6176 sztuk i latały na nich również polskie załogi startujące z Wielkiej Brytanii.
  • Short Stirling – pierwszy czterosilnikowy bombowiec wprowadzony do Royal Air Force. Jak na tak dużą maszynę, dobrze się pilotował, co pomagało w walce z nocnymi myśliwcami. Miał niestety stosunkowo niski pułap (zaledwie 5000 m), ale na wycieczkę nad Niemcy zabierał do 6350 kg bomb. Największy z brytyjskiej trójcy bombowej. Służył też do minowania portów i ciągnięcia szybowców. Powstało ich 2371 sztuk.
  • Tupolew TB-3 – brał udział we wszystkich ważniejszych bitwach frontu wschodniego, obsadzony elitarnymi załogami latał, co ile się dało (nawet 3 misje w jedną noc) i gdzie się da. Mógł przenieść do 5000 kg bomb oraz, uwaga, uwaga, dwa myśliwce I-16 pod skrzydłami. Czyżby tak lubiane w Internecie hasło „Rosja to stan umysłu!” było jednak prawdziwe?
najlepszy średni bombowiec świata II wojna
North American B-25 Mitchell. Źródło: USAF

Najlepszy średni bombowiec świta – II wojna światowa

Tutaj mamy już do czynienia z prawdziwym dobrodziejstwem inwentarza. Za średni bombowiec uznamy samolot przeznaczony głównie do zrzutu bomb i wyposażony w dwa silniki. Jeśli tak ustawimy kryteria, to lista maszyn z okresu II wojny światowej wystarczyłaby na niejedną książkę. Do tego były jeszcze maszyny nocne, które też byśmy chcieli jakoś uwzględnić. Kogo byśmy nie wybrali na szczyt podium, będzie źle, kogo pominiemy w sekcji w pokonanym polu, też będzie źle, ale coś trzeba napisać. Here goes nothing…

Najlepszym dwusilnikowym bombowcem świata w II wojnie światowej był North American B-25 Mitchell. To na nim Jimmy Doolittle ze swoją „ekipą” wystartował z pokładu lotniskowca Hornet, by „zawieźć” przesłanie Japonii. Maksymalnie odchudzone samoloty wykonały coś, do czego nie były przewidziane i już na zawsze stały się symbolem. Na nich latał też Yossarian w niezapomnianej książce Paragraf 22. Tak książce, ponieważ film to dno i 3 metry mułu.

B-25 funkcjonowały też jako gunshipy naszpikowane karabinami i przenosiły nawet działo 75 mm. Mogły też zrzucić torpedę, a jak trzeba było, to wystrzeliwały niekierowane pociski rakietowe HVAR. Niezwykle wytrzymałe na ostrzał wroga dowoziły swoją załogę na lotnisko macierzyste nawet z najtrudniejszych misji.

Rekordzistka „Patches” miała aż 400 zarejestrowanych przestrzelin, a w wyniku ciągłego łatania nie latała już nawet prosto, ale… robiła robotę dalej, kończąc wojnę z 300 misjami i 6 lądowaniami na brzuchu. Takie coś to ja rozumiem! W sumie zbudowano 9816 sztuk wszystkich odmian.

Podstawowe dane B-25H:

Załoga: 5 – pilot, nawigator/bombardier, strzelec wieżyczki górnej/inżynier pokładowy, radio operator/ strzelec boczny, tylny strzelec

Długość: 16,13 m

Rozpiętość: 20,6 m

Wysokość: 4,98 m

Powierzchnia skrzydeł: 57,4 m2

Masa na pusto: 8836 kg

Maksymalna masa startowa: 15876 kg

Napęd: 2 x Wright R-2600-92 Twin Cyclone o mocy 1700 KM każdy

Prędkość przelotowa: 370 km/h

Zasięg: 2170 km

Pułap: 7400 m

Uzbrojenie: 12 do 18 karabinów 12,7 mm; działo 75 mm w wersji gunship; 8 rakiet HVAR, 1360 kg bomb; możliwość przenoszenia jednej torpedy o masie 900 kg

W pokonanym polu

Junkers Ju-88 – tuż za podium, dosłownie o włos. Niemiecki „szwajcarski scyzoryk”. Łatwiej, by chyba było, napisać czego ten samolot nie robił. Schnellbomber, bombowiec nurkujący, ciężki myśliwiec nocny, samolot torpedowy, a na koniec w zestawach Mistel zrobili z niego latającą bombę. W sumie we wszystkich wersjach i odmianach Niemcy natłukli tego majstersztyku 15183 sztuki.

Vickers Wellington – kolejny twardziej, tym razem z Wysp Brytyjskich. Nazwa natychmiast przywodzi na myśl sławnego wodza z bitwy pod Waterloo. Unikatowa konstrukcja szkieletowa, dwa mocne silniki, duży zasięg, 2000 kg bomb i zdolność do operowania w nocy. Gdy czterosilnikowce zdominowały naloty, Wellingtony ruszyły na polowanie na okręty podwodne. Produkowany przez całą wojnę w sumie w pokaźnej liczbie 11461 egzemplarzy.

Heinkell He-111 – kolejny masowo produkowany bombowiec spod ciemnej gwiazdy. Produkowany na długo przed rozpoczęciem wojny. Ostatnia z 6508 maszyn zeszła z linii montażowej w roku 1944. W trakcie Bitwy o Wielką Brytanię dostał ciężkie bęcki również od naszych, ale miał w zwyczaju dowozić Niemców do domu. Nie dość, że był to bombowiec i samolot torpedowy, to na dodatek transportowy. Kolejna uniwersalna maszyna.

Martin B-26 Marauder – powstało ich w sumie 5288. Początkowo miał przydomek „widowmaker”, ale jak je do doszlifowano i odpowiedni przyuczono pilotów do jego wymagań, to zakończył wojnę z najmniejszym odsetkiem strat wśród wszystkich bombowców USA.

De Havilland Mosquito – to taki nie dość, że myśliwiec, to bombowiec, a do tego z drewna. Nieodzowny jako Pathfinder, który oznaczał miejsca zrzutu dla ciężkich czterosilnikowych maszyn nocnych. Był jak komar, brzęczał, naprzykrzał się, a trudno było dziada trafić. No i powstawał w „stolarni”…

Mitsubishi G4M – japońskie ostrze samurajskie. Dobre osiągi, ogromny zasięg. Wyprodukowano go w sumie w liczbie 2435 sztuk. Lubił się zapalić, a to w związku z oszczędnościami na masie. Trochę jednak krwi Amerykanom napsuł, więc postanowiliśmy go tutaj zamieścić.

Pe-2 – w sumie to bombowiec nurkujący, ale He-177 też takim był, więc co nam szkodzi go tutaj wstawić? Miał dwa silniki, przenosił 1000 kg bomb i powstał w sporej liczbie 11070 egzemplarzy. Na froncie wschodnim robił robotę i pomógł w skopaniu niemieckiego dupska!

I tu prowokacyjnie listę dwusilnikowców zakończymy 😉

Tupolew Tu-95. Źródło: Tupolew

Najlepszy ciężki bombowiec śmigłowy wszechczasów

Tutaj robi się powoli mały problem i niemałe zamieszanie. Jak to, ktoś powie! Przecież „Fortece” już były i temat zamknięty. No tak, były, ale w trakcie II wojny światowej w użyciu były już przecież bombowce B-29, które niewątpliwie przewyższały właściwościami B-17, ale ich użycie było ograniczone, produkcja była znacznie mniejsza niż Fortec i Liberatorów i w sumie swymi właściwościami grały już w nieco innej lidze. Stąd wydzielamy osobną „nagrodę” dla najlepszego samolotu z napędem śmigłowym. Zresztą Super Fortece też były jedynie przygrywką. Który samolot jest najlepszym śmigłowym bombowcem świata?

Wydaje nam się, że powinien to być Tupolew Tu-95. Długowieczny, stale modernizowany i przystosowywany do nowego uzbrojenia. Lubi wraz z załogą zawitać tu i tam i podrażnić amerykański lotnictwo myśliwskie samą swoją obecnością. Jest jak ten wrzód na Amerykańskiej… strefie przygranicznej.

Dźwięk jego silników jest niezapomniany, a końcówki łopat śmigieł poruszają się szybciej niż prędkość dźwięku, co nie jest do końca normalne. Sam silnik to stara, dobra niemiecka myśl techniczna podniesiona do potęgi. Jak widać złodziejstwo technologiczne, jak zwykle popłaca. Rosjanie byli w stanie dołożyć coś od siebie, to i tamto usprawnić i Tu-95 lata na nich po dziś dzień. Każdy z silników napędza po dwa śmigła, które obracają się w przeciwne strony.

Musimy również zaznaczyć, że nie tylko na Niemcach się Rosjanie wzorowali. W prostej linii Tu-95 wywodzi się od Tu-85, a ten to już przerośnięty Tu-4 i tym sposobem wracamy do B-29.

Samoloty Tu-95 były produkowane w latach 1952-1993, a powstało ich ponad 500. Wiele wskazuje na to, że polatają jeszcze około 20 lat. Przenoszą uzbrojenie konwencjonalne, pociski hipersoniczne i oczywiście broń jądrową, gdyż to właśnie do tego był zasadniczo projektowane.

Przyszłość rosyjskiego ciężkiego lotnictwa bombowego jest nadal niejasna, a PAK-DA, czyli bombowiec nowej generacji, kiedyś tam powstanie, ale kiedy, to tego to sami Rosjanie nie wiedzą. Może się tak zatem zdarzyć, że amerykańskie myśliwce 6 generacji będą za 10-15 lat eskortować Tu-95. To by dopiero był chichot historii.

Podstawowe dane (Tu-95MS):

Załoga: 6 – pilot, 2 pilot, inżynier pokładowy, operator systemów łączności, nawigator, tylny strzelec

Długość: 46,2 m

Rozpiętość: 50,1 m

Wysokość: 12,12 m

Powierzchnia skrzydeł: 310 m2

Masa na pusto: 90000 kg

Maksymalna masa startowa: 188000 kg

Napęd: 4 x Kuzniecow NK-12 o mocy 15000 KM każdy

Prędkość przelotowa: 710 km/h

Zasięg: 15000 km

Pułap: 13716 m

Uzbrojenie: działko 23 mm w stanowisku ogonowym oraz do 15000 kg bomb lub pocisków przenoszonych w komorze bombowej lub na pylonach podksrzydłowych, w tym pociski hipersoniczne

W pokonanym polu

Boeing B-29 Superfortress – następca B-17, który w trakcie II wojny światowej zdominował bombardowania na Pacyfiku. Z pokładu B-29 zrzucono też pierwszą bombę nuklearną, a później wzięły też udział w wojnie w Korei. Opracowanie i produkcja samolotów B-29 były w sumie droższe niż koszt projektu Manhattan i już to powinno wiele mówić. Maszyna luksusowa, z ciśnieniową kabiną, zdalnym sterowaniem uzbrojenia pokładowego, dużym udźwigiem i ogromnym zasięgiem. W sumie zbudowano 3970 sztuk tych samolotów. Na jego bazie powstała odmiana Boeing B-50. No i ZSRR postanowił zrobić ksero w postaci Tupolewa Tu-4, ale im nie wyszło… Dwa B-29 latają do dziś – to FIFI i Doc.

Convair B-36 Peacemaker – w zasadzie zastanawialiśmy się, czy nie powinien być pierwszy. Przegrał o włos. Typowy bombowiec strategiczny i zarazem maszyna przejściowa. Po nim nastała era odrzutowa. Był gigantyczny. Największy bombowiec świata pod względem rozpiętości skrzydeł, która wynosiła aż 70 metrów. Wyposażono go w aż sześć silników śmigłowych (w układzie pchającym) i w późniejszych odmianach w dodatkowe, wspomagające jednostki odrzutowe („six turnin’ and four burnin’ ”). Normalny ładunek bombowy to aż 32659 kg. Żadna „forteca” nie mogła się z tym mierzyć. Powstały 384 egzemplarze.

Boeing B-47 Stratojet. Źródło: NNSA

Najlepszy odrzutowy bombowiec poddźwiękowy

Całe zamieszanie z bombowcami odrzutowymi zapoczątkowali oczywiście Niemcy. Latające cacuszka miały być tym, co odmieni bieg wojny, ale na szczęście cacuszka były niedopracowane i przygniecione ilością klasycznych wołów roboczych. Niemniej silnik odrzutowy zapoczątkował rewolucję i tej machiny nie dało się już powstrzymać. Tutaj w zasadzie powinniśmy wstawić bombowiec B-2, gdyż spełnia wszystkie wymagania, ale on trafił do innej kategorii, ponieważ ma bonus w postaci stealth.

W związku z tym długo się zastanawialiśmy kogo by tutaj wstawić na szczyt podium, ale ostatecznie wybór padł na samolot Boeing B-47 Stratojet. Trzeba przyznać, że jest to mniej znana maszyna, ale jeśli spojrzymy na silniki, to zaraz zaświta nam, że to jakiś przodek B-52.

Jego podstawową rolą było dowieźć broń nuklearną nad terytorium Związku Radzieckiego. Miał lecieć możliwie szybko i możliwie wysoko. Nie dość, że miał sześć silników odrzutowych, to dodatkowo zastosowano w nim skośny płat, w czym pionierami byli… Niemcy. Słowem operacja Paperclip spokojnie się spłaciła, a wywózka naukowców była jak widać domena nie tylko Rosjan.

Był na tyle szybki i latał na tyle wysoko, że na początku kariery trudno było go przechwycić. Sprytne dołożenie zewnętrznych silników nie tylko poprawiło osiągi, ale również zminimalizowało drgania skrzydeł oraz umożliwiło ich optymalizację pod względem strukturalnym. Załoga składała się z zaledwie 3 osób. Pilot i drugi pilot siedzieli obok siebie w kokpicie z owiewką przypominającą samolot myśliwski. Drugi pilot był jednocześnie strzelcem i operował zdalnym stanowiskiem ogonowym. Bombardier miał swoje miejsce w przeszklonej sekcji nosowej. Cała kabina była ciśnieniowa.

Jako że wczesne silniki odrzutowe przy niskich prędkościach nie generowały dużej mocy, to start można było wspomagać rakietami na paliwo stałe. By zachować doskonałą ekonomię lotu, piloci musieli stale kontrolować prędkość, gdyż łatwo było przekroczyć prędkość dźwięku lub doprowadzić do przeciągnięcia. Na dużych, najekonomiczniejszych wysokościach, margines wynosił zaledwie 9 km/h.

Kolejnym mankamentem silników używanych na B-47 było powolne rozkręcanie się, więc by bezpiecznie lądować i móc odejść na drugi krąg, wypuszczano niewielki spadochron, a po przyziemieniu duży spadochron i dopiero wtedy można było wrzucić silniki na „luz”.

W sumie zbudowano ich aż 2042 sztuki i w linii znajdowały się od roku 1951 do roku 1969 (niektóre maszyny do roku 1977). 18 lat to nie jest jakiś wielki szmat czasu, ale pamiętajmy, że był to burzliwy okres dynamicznego rozwoju lotnictwa, a samoloty z desek kreślarskich schodziły znacznie szybciej niż obecnie. Tak rozwlekłe programy, jak F-35 były wtedy nie do pomyślenia…

Podstawowe dane B-47E:

Załoga: 3

Długość: 32,64 m

Rozpiętość: 35,36 m

Wysokość: 8,53 m

Powierzchnia skrzydeł: 132,7 m2

Masa na pusto: 36287 kg

Maksymalna masa startowa: 100244 kg

Napęd: 6 x General Electric J47-GE-25 o ciągu 32 kN każdy

Prędkość przelotowa: 896 km/h

Zasięg bojowy: 3240 km z ładunkiem 9100 kg bomb

Zasięg do przebazowania: 7479 km ze zbiornikami podskrzydłowymi

Pułap: 12300 m

Uzbrojenie: 2 x 20 mmM24A1 w automatycznym stanowisku ogonowym, 11340 kg bomb (28 x 227 kg) oraz szeroki wybór bomb atomowych

W pokonanym polu

Avro Vulcan – prawdziwa brytyjska ikona. W służbie w latach 1956-1984. Element ówczesnego systemu odstraszana Jej Królewskiej Mości. Mógł przenosić różnego rodzaju bomby atomowe oraz całkiem pokaźną ilość bomb zwykłych (21 x 454 kg). Służył tez jako maszyna zwiadowcza, tankowiec i do roku 2015 jeden z ocalałych cieszył oko na pokazach. Zbudowano 136 sztuk.

Tupolew Tu-16 – w lotnictwie naszego wschodniego sąsiada służył w latach 1955-1993. Przenosił do 9000 kg bomb oraz szeroką paletę pocisków rakietowych. W sekcji ogonowej posiadał obsadzone obronne stanowisko strzeleckie, a punkty kadłubowy i podkadłubowy były sterowane zdalnie. Zbudowano w sumie 1509 sztuk.

Xian H-6 – chińska licencyjna wersja rozwojowa samolotów Tu-16. Zdarza jej się odwiedzać przestrzeń powietrzną wokół Tajwanu. Chiny wyprodukowały już ponad 230 maszyn tego typu. Najnowsza odmiana N może być tankowana w powietrzu oraz przenosić pociski cruise. Samoloty H-6 mogą również służyć jako tankowce oraz zrzucały testowo chińskie bomby atomowe. Poziom zaawansowania elektroniki, jaką na nich zabudowano, jest niewiadomy. Pomimo starej skorupy mogą to być całkiem niebezpieczne maszyny.

Tupolew Tu-160. Źródło: Tupolew

Najlepszy odrzutowy bombowiec naddźwiękowy

Wprowadzenie silnika odrzutowego było prawdziwym krokiem milowym w lotnictwie wojskowym, ale dopiero loty przekraczające prędkość dźwięku wzniosły je na jeszcze wyższy poziom. Siłą rzeczy z czasem loty szybsze od dźwięku musiały przeniknąć również do lotnictwa bombowego i tak powstały naddźwiękowe samoloty bombowe.

Na szczycie piramidy umieścimy tutaj wynalazek rosyjski, czyli samolot Tupolew Tu-160. Był odpowiednikiem Lancera z drugiej strony barykady. W 2021 roku nadal dzierży rekord najcięższego samolotu bombowego świata. Może polecieć z prędkością Mach 2. Obecnie testowana jest zmodernizowana wersja Tu-160M2 z nowymi silnikami, awioniką i szerokim pakietem nowoczesnego uzbrojenia.

Tu-160 nie miał tak wyboistej drogi, jak Lancer. W ówczesnej Rosji, zwanej dla niepoznaki ZSRR, kasy na wojsko nie szczędzono. Wszak chodziło o walkę z imperialistami, więc gdy w USA liczyli centy, Rosjanie sypali, ile wlezie. To nic, że kopali sobie grób tym wyścigiem zbrojeń, ale wtedy nie miało to znaczenia.

W swoim czasie samolot ten pobił wiele rekordów świata, a ostatni z nich całkiem niedawno, bo w roku 2020. 19 września pobił rekord zasięgu i długotrwałości lotu dla swojej klasy. Według źródeł rosyjskich miało to być ponad 25 godzin lotu bez tankowania oraz ponad 20000 pokonanych kilometrów. W ramach innej próby na trasie 1000 km i z ładunkiem 30 ton samolot uzyskał średnią prędkość 1720 km/h. W sumie Rosjanie naliczyli maszynie 44 rekordy. Koniec końców uważamy, że Tu-160 to najlepszy naddźwiękowy bombowiec świata.

Podstawowe dane:

Załoga: 4 – pilot, drugi pilot, nawigator, operator systemów uzbrojenia

Długość: 54,1 m

Rozpiętość: 55,7 m (skrzydła złożone: 35,6 m)

Wysokość: 13,1 m

Powierzchnia skrzydeł: 400 m2 (złożone: 360 m2)

Masa na pusto: 110000 kg

Maksymalna masa startowa: 275000 kg

Napęd: 4 x Samara NK-321 o ciągu 137,3 kN na sucho i 245 kN z dopalaniem

Prędkość maksymalna: Mach 2.05

Prędkość przelotowa: 960 km/h

Zasięg: 12300 km bez tankowania z ładunkiem 6 pocisków Kh-55SM

Zasięg przy prędkości Mach 1.5: 2000 km

Pułap: 16000 m

Uzbrojenie: 2 komory bombowe mieszczące 45000 kg. Dzięki wyrzutnikom rewolwerowym samolot może przenosić  do 12 pocisków typu cruise lub pocisków nuklearnych krótkiego zasięgu

W pokonanym polu

Rockwell B-1B Lancer – zapowiadał się świetnie, ale potem go skasowali (Wersję A), potem go ożywili w wersji B, ale wykastrowali. Dlatego lata wolniej niż Tu-160. Zmieniali mu też paletę zadań. Ogólnie i tak producent wykręcił z tematu, to co się da. Jakby tego było mało, to bombowce te zostały wręcz zajechane nad Afganistanem i Irakiem. Niemniej jest to mocne drugie miejsce. Dosłownie o p… kłak za Tu-160.

Tu-22 M – twardy zawodnik. Może przenieść do 24 ton uzbrojenia w postaci bomb i pocisków. Osiąga prędkość niemal 2000 km/h (Mach 1,88), ale ma znacznie mniejszy zasięg od topowej dwójki tej kategorii. Nie ma się zresztą co dziwić. To miała być inna kategoria wagowa i inne zadania, niemniej na liście znaleźć się musiał.

North American XB-70 Valkyrie – umieszczamy go tutaj przez grzeczność i szacunek dla techniki wojskowej. Nie wszedł do produkcji seryjnej, ale miał w sobie to coś. Był piekielnie szybki. Taki trochę samolot Concorde, ale w wersji bojowej. Miał latać z prędkością Mach 3, na wysokości 21000 metrów, ale Rosjanie wymyślili SAMy i cały misterny plan…

B-52 najlepszy bombowiec świata
Boeing B-52. Źródło: USAF

Najlepszy bombowiec świata. Długowieczny BUFF*, czyli Boeing B-52 Stratofortress.

Kogo umieścić na szczycie listy? Wybór mógł być tylko jeden. Pierwsi piloci samolotów B-52 już odpoczywają w spokoju na przykład gdzieś w Arlington, a najmłodszy pilot B-52 być może jeszcze się nie urodził. Są rodziny, w których już trzecia pokolenie lata na tych samolotach. Przewiduje się, że być może B-52H, czyli ostatnia odmiana bombowców dobije do 100 lat służby. Sam nie wierzę, że to napisałem…

Przejdźmy jednak do konkretów. B-52 mogą przenosić broń nuklearną, bomby klasyczne i kierowane, pociski typu cruise i pociski hipersoniczne, a ich ładunek użyteczny to 31500 kg. Są doskonałymi platformami testowymi dla nowych rodzajów broni oraz nadają się do operacji długodystansowych (Podczas Wojny w Zatoce Perskiej misje trwały nawet 35 godzin). W trakcie wojny w Wietnamie stanowiły trzon ofensywy bombowej, która podobnie jak te drugowojenne za wiele nie zmieniła.

Poza komorami bombowymi uzbrojenie może być również przenoszone na dwóch pylonach podskrzydłowych, a zasięg poprawiają dwa dodatkowe zbiorniki montowane na końcach skrzydeł. Wszystko to razem sprawia, że uważamy, że to najlepszy bombowiec świata.

Najśmieszniejsze jest to, że samolot ten w zasadzie powstał w hotelowym pokoju. Gdy USAF odrzucił pierwotny projekt z prostym skrzydłem i sześcioma silnikami śmigłowymi, znajdujący się wtedy w Dayton w Ohio zespół inżynierów Boeinga musiał szybko przerobić projekt na napęd odrzutowy. Zrobili to. Nawet przygotowali model z balsy i 33 stronnicowy raport na temat nowej wersji samolotu. Projekt chwycił. Produkcja ruszyła z kopyta i pierwszy B-52A wzniósł się w powietrze 5 sierpnia 1954 roku. Wersja H, która obecnie znajduje się na wyposażeniu lotnictwa, swój pierwszy lot zaliczyła 6 marca 1961 roku.

Ostatnia maszyna z 744 wyprodukowanych została przekazana siłom powietrznym w październiku 1962 roku. Oczywiście lata po dziś dzień i za rok obchodzić będzie 60. Spokojnie założyć można, że dobije przynajmniej do 80 lat służby, gdyż tak przewidują aktualne plany.

W linii znajduje się 58 samolotów przyporządkowanych do USAF i 18 maszyn w Air Force Reserve Command. Średnia wieku dla B-52H to obecnie 58,80 lat w służbie.

O ile nagłówki o stulatkach w powietrzu są chwytliwe, o tyle powinniśmy spojrzeć na te maszyny na chłodno. Z pierwotnych samolotów zostały tylko skorupy, a dzieła modernizacji dopełni wymiana silników B-52H na jednostki, które dostarczy Rolls-Royce. Dziś B-52 to amerykańska lotnicza odmiana szwajcarskiego scyzoryka. To dzięki mnogości zastosowań oraz niezawodności maszyny te są nadal niezastąpione. Ciekawe czy B-21 Raider da radę odesłać je na wieczną lotniczą wachtę w Boneyard.

Podstawowe dane:

Załoga: 5 – pilot, drugi pilot, oficer systemów uzbrojenia, nawigator, oficer walki elektronicznej

Długość: 48,5 m

Rozpiętość skrzydeł: 56,4 m

Wysokość: 12,4 m

Powierzchnia skrzydeł: 370 m2

Masa na pusto: 83250 kg

Maksymalna masa startowa: 219600 kg

Zapas paliwa: 181610 l

Napęd: 8 x Pratt & Whitney TF-33-P-3/103 (będą wymienione na nowe Rolls-Royce)

Prędkość przelotowa: 819 km/h

Zasięg bojowy: 14200 km

Zasięg do przebazowania: 16327km

Pułap: 15000 m

Uzbrojenie: około 31500 kg w postaci bomb, min, pocisków różnych typów

PS

Da się nim również lecieć bez statecznika pionowego:

Jak i „jeździć” bokiem (tzw. crab landing):

PS 2

Tak, zgadza się, wymieniliśmy dopiero osiem maszyn, a już podaliśmy najlepszą. Reszta ma swoje osobne grajdołki i o nich poniżej.

Norhtrop Grumman B-2. Źródło: Northrop Grumman

Osobna kategoria wagowa, czyli Northrop Grumman B-2 Spirit. Najlepszy bombowiec świata stealth

B-2 to takie cacuszka, klejnoty rodzinne, a my tutaj wolimy konie robocze takie, jak Stratofortress. Niemniej Stealth czyni z niego łom do wyważania drzwi, przez które można potem wpuścić B-52. Wypadałoby zatem powiedzieć, że tworzą zgrany duet i dlatego B-2 dostał swoją małą niszę w naszym zestawieniu.

Zdecydowanie najdroższy z opisywanych bombowców, w zasadzie tylko on mógłby odbić pierwsze miejsce od B-52, ale jest ich mało i grają w innej lidze, w lidze stealth, a zatem to pomarańcze przy całej reszcie jabłek.

Zbudowano zaledwie 21 egzemplarzy (ze 132 planowanych, upadek ZSRR zmienił zapotrzebowanie), a w linii pozostaje ich 20. Jedna z maszyn uległa rozbiciu. Średnia wieku dla tych samolotów to 25 lat, a w 2019 roku obchodzona była okrągła rocznica pierwszego lotu. Minęło od niego 30 lat… Jak nietrudno się domyślić nie są już w najlepszej formie (zwłaszcza utrzymanie powłok wymaga sporo zachodu, a dla porównania po tych z F-35 można chodzić w butach na obcasie, jak zauważył pewien generał), ale póki co i tak nie mają konkurentów. To chyba najlepiej świadczy o doskonałości tych samolotów.

By powstały, dosłownie wszystko trzeba było wymyślić od nowa. Narzędzia, laboratorium zajmujące się oprogramowanie, materiały kompozytowe, specjalne wyposażenie testowe, modelowanie 3-D i ogarniające to wszystko systemy komputerowe. B-2 to kolejna maszyn zaprojektowana jako niestabilna w locie (podobnie jak F-117A Nighthawk) i by latało się na niej bezpiecznie, wiele systemów jest poczwórnych. Jaki jest tego efekt? Imponujący!

Podczas wojny w Kosowie B-2 wykonały zaledwie 1% wszystkich misji, a zniszczyły 33% celów. Sam pierwszy nalot tej wojny był imponujący. Maszyny wystartowały z bazy Whiteman Air Force Base w stanie Missouri i „już” po 31 godzinach lotu przeprowadziły atak, by 31 godzin później powrócić do bazy macierzystej.

B-2 dzierżą również rekord najdłuższej misji bojowej. W 2001 roku 6 bombowców wleciało w przestrzeń powietrzną Afganistanu, by dokonać ataku. Przelot ten trwał 44 godziny. W drodze powrotnej był szybki pit stop trwający 45 minut na wymianę załóg i szybki serwis, a wszystko to przy stale pracujących silnikach. 30 godzin później samoloty były znowu w Missouri. Razem lot w trakcie tej operacji wyniósł więc ponad 70 godzin.

Żeby nie było tak kolorowo, to godzina lotu samolotu B-2 kosztuje 130 tysięcy dolarów. Tanio nie jest, ale widać warto tyle wyłożyć. Wszystko wskazuje na to, że sumkę tą będzie trzeba wysupływać do około roku 2032, kiedy to do linii mają wejść B-21. Czy tak się stanie, czas pokaże, gdyż w lotnictwie ostatnio wiele poślizgów. Tak czy owak, najlepszy bombowiec świata w kategorii stealth. To nic, że w zasadzie jedyny…

Podstawowe dane:

Załoga: 2 – pilot i dowódca misji

Długość: 21 m

Rozpiętość skrzydeł: 52,4 m

Wysokość: 5,18 m

Powierzchnia skrzydeł: 478 m2

Masa na pusto: 71700 kg

Maksymalna masa startowa: 170600 kg

Zapas paliwa: 75750 kg

Napęd: 4 x General Electric F118-GE-100 bez dopalania

Prędkość przelotowa: 900 km/h

Zasięg: 11000 km

Pułap: 15200 m

Uzbrojenie: 2 komory bombowe z możliwością przenoszenia do 18000 kg bomb i pocisków (Northrop podaje „payload” 20 ton, a wylicza się, że maksymalna ładowność może być jeszcze większa)

Wizualizacja B-21 Raider. Źródło: USAF

Król przyszłości. Northrop Grumman B-21 Raider

Już niebawem ten ranking trzeba będzie pewnie zmodyfikować. Jeśli faktycznie B-21 okaże się tak dobry, jak zapowiadają i jeśli faktycznie powstanie w liczbie ponad 100 egzemplarzy, to tron będzie jego. Najlepszy bombowiec świata pozostanie na amerykańskiej ziemi.

Samolot ten będzie miał niezwykle trudne zadanie. Na przyszłym polu walki najpewniej będzie musiał przebijać się przez szczelne bąble antydostępowe, a jego uzbrojenie będzie musiało precyzyjnie razić cele w środowisku zagłuszania systemu GPS.

Systemy śledzenia też na pewno będą na o wiele wyższym poziomie niż ma to miejsce teraz, więc załogi B-21 Raider łatwego kawałka chleba z pewnością nie dostaną.

Póki na informacje o samolotach jest totalne embargo i otrzymujemy jedynie bardzo wycyzelowane komunikaty, niewiele można o nim napisać konkretów. Gdy wreszcie zostanie pokazany, będziemy wiedzieć nieco więcej, ale do tego jeszcze trochę. Na razie serwuje nam się grafiki i wizje artystyczne.

Póki co wiemy tyle, że maszyna jest budowana wokół kilku podstawowych założeń. Oczywiście są nimi właściwości stealth, bez których cała koncepcja nie miałaby racji bytu. Kolejnym filarem jest duży zasięg. B-21, podobnie jak B-2, ma być bombowcem globalnym. Samoloty mają cechować się również dużą przeżywalnością, która ma być wynikową jego wszystkich cech. Możemy się jedynie domyślać, że B-21 będzie bombowcem poddźwiękowym podobnie, jak jest to w przypadku B-2.

Samoloty mają mieć możliwość przenoszenia broni konwencjonalnej i atomowej i wejść w skład nuklearnej triady USA (samoloty, okręty podwodne i pociski balistyczne GBSD).

Nazwa Raider wzięła się od Doolittle Raiders, czyli lotników, którzy wystartowali z lotniskowca Hornet na nieprzystosowanych do tego samolotach B-25 Mitchell i zaatakowali wyspy macierzyste Japonii (pisaliśmy o tym pare przydługich akapitów wcześniej).

W 2016 roku podczas ogłaszania nazwy samolotu na scenie był ostatni żyjący członek tej straceńczej misji, którym był Dick Cole (zmarł w wieku 103 lat w roku 2019). To wraz z nim Doolittle siedział w pierwszym samolocie, który wystartował (mieli najkrótszy rozbieg).

Jak już wspomniano, aktualnie planuje się zakup ponad 100 samolotów, ale już teraz pojawiają się głosy, że powinno ich być bliżej 200, by skutecznie realizować stawiane lotnictwu zadania. Jako bazy dla samolotów wytypowano trzy jednostki Ellsworth Air Force Base (AFB) w Dakocie Południowej, Dyess AFB w Teksasie oraz Whiteman AFB w Missouri, gdzie obecnie stacjonują B-2.

Podstawowe dane:

Wszystko jest tajne przez poufne i nic napisać nie możemy. Samolot będzie przypominał B-2, ale jak bardzo i jak zmienią się jego osiągi dowiemy się dopiero z danych zaserwowanych nam przez rząd USA.

Podsumowanie

Na czele zestawienia mamy starego dziadka, którego z tronu zepchnąć nie dały rady „niewidzialny” B-2, a zdetronizować może dopiero jeszcze bardziej „niewidzialny” B-21. Kto by pomyślał, że trochę blachy, trochę nitów i osiem silników będzie w stanie przez tyle lat dominować na rynku bombowców. Najlepsze jest to, że nawet gdyby ktoś chciał sobie taki kupić, to nawet samym Amerykanom nie pozostaje nic innego jak wycieczka do Boneyard i próba ratowania tego, co zostało. Słowem nie ma jak uzupełniać ewentualnych strat bojowych i stąd ustawiczne próby atakowania przeciwnika z większej odległości, choćby przy pomocy systemów paletowych.

Widząc, co się dzieje, Amerykanie liczą na B-21, ale póki co zasłona dymna wokół projektu jest tak szczelna, że nie sposób nawet próbować ocenić, jak dobry będzie to bombowiec. Nie wiemy też jak długo posłuży. Technologia rozwija na się w takim tempie, że równie dobrze za 10 lat samoloty te mogą już stracić na znaczeniu, ale nic straconego. Wtedy zrobimy nową listę.

Źródła:

  • https://www.boeing.com/history/products/b-52-stratofortress.page
  • https://www.airforcemag.com/article/2021-usaf-ussf-almanac-equipment/
  • https://www.defenseone.com/technology/2021/06/engine-replacement-could-keep-venerable-b-52-flying-through-its-100th-birthday/182687/
  • https://www.af.mil/About-Us/Fact-Sheets/Display/Article/104465/b-52-stratofortress/
  • https://www.dvidshub.net/feature/B52Featurepage
  • https://www.minot.af.mil/News/Article-Display/Article/264580/three-generations-of-b-52-airmen/
  • https://theaviationgeekclub.com/tu-160-blackjack-vs-b-1-lancer-copy-or-not/
  • https://www.guinnessworldrecords.com/world-records/largest-military-aircraft-by-weight-operational-bomber
  • https://www.westernfrontassociation.com/world-war-i-articles/the-most-successful-british-bomber-aircraft-of-the-first-world-war/
  • https://www.northropgrumman.com/what-we-do/air/b-2-stealth-bomber/10-cool-facts-about-the-b-2/
  • https://www.northropgrumman.com/what-we-do/air/b-21-raider/
  • https://www.tupolev.ru/en/press/news/2020/tu-160-supersonic-bombers-set-a-world-record-for-flight-range/
  • https://www.tupolev.ru/en/planes/tu-95ms/
  • https://www.tupolev.ru/en/planes/tu-22m3/
  • https://www.boeing.com/defense/b-1b-bomber/
  • Wikipedia
    * W kulturalnych kręgach przyjmuje się, że skrót BUFF oznacza Big Ugly Fat Fellow, ale wszyscy wiemy, że Fellow tam nie pasuje. Gdy wyłącza się kamery i mikrofony używane jest słowo na F, które kończy się na literkę R. Zwrot ma też kilka wariacji i jego pochodzenie jest niejasne, ale i tak brzmi interesująco.