Podcast x-gamers: Epidemia kontra pandemia, czyli o grach z wirusami w tle

Wirus w odniesieniu do komputera kojarzy nam się np. z niebezpiecznym trojanem. Jednak temat wirusów jest także częstym motywem wykorzystywanym w grach. Powodują one w nich znane ludzkości choroby jak np. dżuma, ale także przyczyniają się do rozprzestrzeniania się na świecie… zombie. Jakie najciekawsze tytuły poruszają tę tematykę? O tym w dzisiejszym podcaście.

O wirusach trochę mniej poważnie

Jeśli wydaje Wam się, że szalejący na świecie koronawirus nijak pasuje do naszych podcastów, to znaczy, że nie doceniacie Kamila Szwarbuły i Kamila Gajdka. W swoim niepowtarzalnym stylu postanowili nawiązać do tego niepokojącego wszystkich tematu. Bynajmniej jednak nie potęgują paniki z nim związanej, a ich rozmowa traktuje o grach, w których występują różnorakie wirusy właśnie.


Na pierwszy ogień poszła gra strategiczna Plague Inc., w której przewrotnie nie chronimy świata przed wirusem, a go rozpowszechniamy. W kontekście szalejącego koronawirusa pomysł ten może wydawać się kontrowersyjny, ale trzeba przyznać, że gra jest wciągająca i cieszy się ogromną popularnością.

W tym temacie nie można pominąć niezwykle popularnego tytułu, jakim jest seria Resident Evil. Tutaj szalejący w mieście wirus T zaraża ludzi oraz zwierzęta, zamieniając ich w zombie. Gier tego typu jest jednak znacznie więcej, a temat wirusów wydaje się bardzo lubiany przez twórców gier. W niektórych przypadkach postanowili oni potraktować temat całkowicie humorystycznie i o tym również posłuchacie w naszym podcaście. Zapraszamy do słuchania.

x-kom podcast

Słuchaj nas tam, gdzie lubisz

Transkrypcja odcinka „Epidemia kontra pandemia, czyli o grach z wirusami w tle”

Kamil Szwarbuła: Kamilu, na powitanie pozwolisz ,że sobie pozwolę na jeden taki żarcik

He, he – bardzo śmieszny. Witaj, Kamilubaicie. Nawiązanie do clickbaitu.

Kamil Gajdek: Ahaaaa.

Kamil Szwarbuła: Bo taki temat mamy dzisiaj.

Kamil Gajdek: Dobrze, że powiedziałeś. Znaczy, nie wiemy, jak będzie

ten temat nazwany. Wiemy, o czym będziemy mówić, ale nie wiemy, jaki będzie tytuł, jeszcze. Ale na pewno będzie clickbaitowy, bo teraz idziemy w wyświetlenia. Znaczy: w odsłuchania.

Kamil Szwarbuła: W odsłuchania. To trudno to policzyć. To prawda. Ale liczymy na to, że temat będzie co najmniej ogólnoświatowy. Że on się rozniesie jak może nie epidemia, ale jak pandemia. Kolejny suchy żart!

Kamil Gajdek: No to, to, to niesłychane. No po prostu jestem zaskoczony,

że taki start mamy dobry. Zwykle padało to w trzydzieści minut ze dwa razy, a teraz już mamy minutkę i pyk – i dwa żarciki. Zupełnie jak moja gra wstępna. OK, jedziemy z tematem. Tematem będzie: [śmiech] to jak klub piłkarski się nazywa, nie? Korona-wirus. Korona Kielce [śmiech].

Kamil Szwarbuła: No piweczko też takie było. No generalnie chcemy nawiązać do bardzo głośnego, bardzo ważnego tematu teraz. Poważnego, no bo jednak już mamy bardzo dużo ofiar koronawirusa. Ale my chcemy nawiązać tutaj

do gier komputerowych, w których wirus, epidemia czy też pandemia wirusa pojawiała się. Ty w ogóle czujesz różnicę między epidemią a pandemią?

Kamil Gajdek: No oczywiście, że tak. Przecież umiem czytać – widzę,

że są inne literki.[śmiech]

Kamil Szwarbuła: Nie chodzi o to, że to inaczej pachnie. No ale różnica generalnie jest w wielkości i chyba szybkości rozpowszechniania się.

Kamil Gajdek: Znowu mam skojarzenie.[śmiech]

Kamil Szwarbuła: Z zapachem?

Kamil Gajdek: Też. [śmiech] Ale generalnie powiem coś, co prawdopodobnie wytniesz. Ale w temacie. Mam takiego kolegę. I zawsze rano czeka na autobus

i zawsze mnie zaczepia, i opowiada różne historie. A jest niesamowity, bo wszystko wie, kto jakim autem przyjechał, co kto zrobił. No i dzisiaj rano mnie zaczepił i mówi, że mam cienką kurtkę, a jest mrozik. Ja mówię: „Faktycznie, ubrałem się źle”. A on mówi: „A nie boisz się koronawirusa?”. A ja mówię: „No wiesz co, chyba nie za bardzo”. A on mi na to mówi: „A wiesz, że trzydzieści osób w Polsce już zmarło na koronawirus?”. A ja mówię: „A skąd ty masz takie informacje?”. A on mówi: „Pod artykułem

mi się wyświetlało takie”. [śmiech] I wiesz, to jest, zobaczył, jak tam wyskakują: „Zmienił swoje życie w trzy sekundy, nie uwierzysz”; „Schudła 160 kg – sprawdź metodę”. „Trzydziestu Polaków zginęło od koronawirusa”. Nie? Takie żeby kliknąć. I on tego nie klikał, tylko rzucił okiem. No i cały czas mi opowiadał właśnie o śmierci, że trzeba uważać. Więc taki tytuł musimy zrobić. Trzydziestu Polaków zginęło po przesłuchaniu tego podcastu.

Kamil Szwarbuła: Kamil, to w ogóle nie było śmieszne.

Kamil Gajdek: Nie było śmieszne. To chodziło o to, że raz, że clickbait, a dwa – chodziło o to, że ludzie mogą się przekonać jednak do takich rzeczy. I tak się ROZSIEWA – nieprzypadkowo to słowo padło – plotki.

Kamil Szwarbuła: To chyba najwyższy czas zacząć od gry, która właśnie przeżywa drugą młodość, bo to jest gra chyba z 2012 roku, ale w związku z koronawirusem nagle grają w nią wszyscy. I ja o swoich doświadczeniach powiem. Bo jadę sobie ze swoją dziewczyną samochodem i ona nagle mówi: „Ja! Czemu Polska nie jest zarażona? Coś tu muszę zrobić, żeby bardziej ją zarazić, żeby zginęli”. I ona coś tam gada, no dobra. Gra w jakąś grę. Nie mówi, w jaką. Ale za chwilę słyszę: „Jest! Zaraziłam cały świat!”. Wiesz, o jaką grę chodzi?

Kamil Gajdek: Tak, wiem, o jaką grę chodzi. „Plague Inc.”.

Kamil Szwarbuła: Incorporation, Incorporated – nie wiem.

Kamil Gajdek: „Evolved”. To jest gra strategiczna. Tak, tak można nazwać,

że to jest taka gra strategiczna, troszeczkę taka symulacja, która w ogóle wywodzi się – nie wiem, czy wiesz – to była właśnie gra mobilna, która w tym momencie ma drugie życie na innych platformach – ze wskazaniem na PC. O co chodzi w tej grze? To jest fajne, bo zwykle w grze jesteśmy kimś,

kto przed czymś broni i ratuje świat, a tutaj odwrotnie – jesteśmy tym… Ach, chciałem powiedzieć: sku…bańcem, którego zadaniem jest zarazić wszystkich. Po prostu jesteśmy jak taka pani na ulicy. [śmiech]

Kamil Szwarbuła: Dobra partia. Ale zobacz, bo to jest tak naprawdę symulacja i ona naprawdę jest wymagająca, więc to nie jest tak, że – nie wiem – postawisz sobie paluszka i: tutaj masz uderzyć wirusie, tak. I zarażasz świat. Nie. Tam bardzo wiele czynników wpływa na to, czy w tej grze wygrasz, czy też nie, a celem jest to, żeby zniszczyć świat.

Kamil Gajdek: Tak, celem jest, żeby jak najwięcej osób zakazić, zarazić. Tam robisz modyfikacje tego wirusa, bo tam jest tak, że oczywiście jest obrona, pojawiają się szczepionki. Nawet jak ty przegrasz, to świat wygra. Więc porażka w tej grze jest w gruncie rzeczy takim punktem zwrotnym w pozytywną stronę. No nieczęsto w grach jesteśmy tym złym. A tutaj jesteśmy tym złym, który jak ten Pinky i Mózg – była taka bajka kiedyś, oni zawsze chcieli przejąć świat.

Intro kreskówki | Pinky: Móżdżku, co będziemy robić dziś w nocy?

Mózg: Dokładnie to samo, co robimy każdej, Pinky. Opanowywać świat!

♪♪♪ To Pinky jest i Mózg.

♪♪♪ To Pinky jest i Mózg.

Kamil Szwarbuła: Tutaj podobnie, siedzisz i klikasz: [złowieszczy śmiech] Zaraz cię zarażę! I bum! Afryka, bo wy nie macie szczepionek. Nie? I zarażasz tam wszystkich.

Kamil Szwarbuła: Ale swoją drogą zobacz, jaka jest kondycja społeczeństwa w roku 2020. Ludzie umierają gdzieś tam w Chinach, to się przenosi na cały świat, a oni se w gierki grają.

Kamil Gajdek: Kto?

Kamil Szwarbuła: No te miliony ludzi, którzy nagle zaczęli tę grę ściągać i grac teraz w tego „Plague”.

Kamil Gajdek: No i to jest właśnie, na tym polega marketing. [śmiech] Zaraz się okaże, że to jest chińska gra firmy, która jest powiązana z tym wirusem.

Kamil Szwarbuła: I ona wypuściła ten wirus, ten wirus po prostu uciekł i dlatego ta gra stała się popularna. Pamiętasz, jak gadalismy parę tygodni temu o „Residencie”? Jak mówiłeś o tym, że jest firma, która ma takie samo logo, jak w grze „Resident Evil”? To jest chyba moment, żeby o tym troszeczkę głębiej porozmawiać.

Kamil Gajdek: Tak, mało tego, podobnie jak ten kolega, o którym opowiadałem, co opowiadał, że widział taki napis: „Trzydziestu Polaków zginęło od koronawirusa”, tak samo ja pokazałem Ci dowód w Internecie,

że Umbrella ella, ella, eh, eh to jest to samo, co w „Residencie”. I to jest wszystko połączone, i to jest fakt. I „Resident Evil” nie jest wcale fikcją, bo ci pokazałem artykuł o tym, więc tak jest, skoro było w Internecie.

Kamil Szwarbuła: Dokładnie, a ja dementuję, bo nic poza tym artykułem, który pokazałeś, nie wskazywało na to, że tam rzeczywiście ta firma istnieje. Wygląda to na klasyczny fake news. Ale możemy w takim razie o „Residencie” powiedzieć, bo przecież to był t-Virus się nazywał ten wirus, który wypłynął?

Kamil Gajdek: Tak mi się wydaje.

Kamil Szwarbuła: Przypominamy w takim razie, że, no ile było – no masa części. Osiem części gier? Filmów dziesięć chyba.

Kamil Gajdek: Filmów – nie wiem. Gier było siedem, nie licząc tych takich jakichś spin-offowych, jakichś „Code: Veronica”, jakichś wariantów on-line’owych. No całe uniwersum powstało, tak należy o tym mówić. Doliczyć się tego bardzo ciężko. Pewnie też mnóstwo fanowskich rzeczy. Natomiast jeszcze, tak jakby przenosząc się na ten rynek growy, trzeba zwrócić uwagę, że są różne rodzaje tych wirusów. Że albo mamy taki wirus w grach, który zarazi ci komputer. [śmiech]

Nie, ale mamy wirusy takie, które są realne. I to są na przykład gry typu „Fallout” czy „The Division”, czy właśnie to „Plague Inc: Evolved”. A mamy takie, które prowadzą  do mutacji zombie, nie? Niekoniecznie, czasem walczymy z wirusem takim, którego nie ma, i z chorobą. „Plague Tale” – to kolejna gra – gdzie walczysz z dżumą, prawda? I „Resident” jest przykładem tego wirusa, który powoduje, że powstają różne mutanty, powstają różne zombiaki. I tak należałoby to rozdzielić. Mniej prawdopodobne, aczkolwiek Umbrella z Chin pokazała, że wielce. No to słuchajcie, to jest początek, tu się nie ma z czego śmiać. To, że ludzie na razie umierają na grypę, to znaczy, że to są ci pierwsi, którzy się nie zdążyli zmutować. A lada moment może się okazać, że zaczną chodzić zombiaki.

Kami Szwarbuła: Dokładnie, znaczy tam w „Residencie” byly też te psy. One się nazywały cerberusy, Cerberus chyba się nazywał ten pies. W każdym razie wirus atakował zwierzęta, zarówno ludzi, jak i zwierzęta, i one były niebezpieczne, w tej grze trzeba było z nimi walczyć. Trzeba było je zabijać. Wszystko się działo – nie, to na początku się to działo w Raccoon.

Kamil Gajdek: Raccoon City.

Kamil Szwarbuła: W Raccoon City. I tak jak wspominaliśmy, siedem odcinków gier, wydaje mi się, że dziesięć części filmów, bo trzeba policzyć te z Millą Jovovich, ale również japońskie odsłony, też te anime. Więc bardzo popularny temat. A co ciekawe, przeciez „Resident Evil” był tak naprawdę sequelem gry „Sweet Home”.

ścieżka dźwiękowa z gry „Sweet Home”]

Kamil Szwarbuła: Ale odniosła tak spektakularny sukces, że, no, stała się jakby marką rozpoznawalną dla gier survivalowo-horrorowych. Nie przypominam sobie, żeby była jakaś bardziej popularna gra.

Kamil Gajdek: No tak, Resident w ogóle wyznaczył trendy. Mnóstwo gier, które pojawiły się potem. I te wszystkie „Dino Crisis” czy „Parasite Eve”. No milion, milion tych wariacji było na temat samego sposobu rozgrywki. I tym rzucie izometrycznym, takim statycznym, który mieliśmy w „Residencie”, że żeby strzelać, to trzeba było stanąć na przykład, nie, i celować. To potem wszyscy to kopiowali, co się okazało, że było słabe w gruncie rzeczy. Ale, ale, jakby sam „Resident” no to… To jest trochę tak jak Lara Croft, nie? Nie musisz grać w gry i kojarzysz „Tomb Raidear”, więc wydaje mi się, że „Resident” jest podobną marką, która bardzo daleko wyszła poza, poza świat gier i stała się, no, takim elementem popkultury w gruncie rzeczy.

No ale w „Residencie” jest oczywiście zła korporacja, bo musi być zła korporacja. I to jest całkowicie normalne, bo każda korporacja jest zła.

I tam się pojawił wirus, który, który się właśnie rozprzestrzenił, pojawiły się zombiaki, a oprócz zombiaków pojawiły się też różne inne mutacje związane z eksperymentami. Typu właśnie Nemesis, którego niedługo zobaczymy

w remake’u części trzeciej. Więc tak „Resident” jest… wirus plus zombiaki, survival horror – strzelamy, kończą nam się naboje, walczymy o przeżycie. To jest ta wariacja dotycząca wirusa, który mutuje, a nie zabija – w gruncie rzeczy.

Kamil Szwarbuła: Wirusy często też się pojawiały w grach, nazwijmy je symulacjami świata. Bo jak mówiliśmy wcześniej o „Plague”, to mi się od razu skojarzyła gra, którą bardzo lubiłem w czasach gdzieś tam powiedzmy studenckich – „Riskful”. Bardzo prosta, że miałeś po prostu świat podzielony na kraje i one między sobą walczyły. Co rundę dostawałeś trzy

dodatkowe jednostki wojska. No generalnie prosta gra, ale bardzo fajna.

Natomiast jeżeli popatrzymy na takie symulacje w stylu „Cywilizacja”, moja ulubiona „Cywilizacja 2″, albo gdzieś tam „Europa Universalis”, albo „Medieval”, na pewno w dwójce, w „Total Warze” też się pojawiały epidemie. Tam się po prostu generalnie zarządza światem, podbijasz generalnie świat. Czy też nawet pracujesz nad wynalazkami, no generalnie nad rozwojem cywilizacji i historii świata i tym podobne rzeczy. No i wiadomo z historii też no po prostu zupełnie naturalnej, którą znamy z kronik Galla Anonima i innych, że przecież epidemie pojawiały się. Jeżeli była na przykład dżuma, tak? Dżuma… Czarna dżuma  to się nazywało w XIV wieku? Która przecież ominęła Polskę.

Kamil Gajdek: Czarna śmierć. To była dżuma.

Kamil Szwarbuła: Tak, czarna śmierć, czyli dżuma. Przecież w XIV wieku zdziesiątkowała całą Europę, Polskę ominęła. To takie elementy w grach komputerowych również się pojawiają.

OK, to są symulacje. „Cywilizacja” chyba jest na konsolach, ale pozostałe to są raczej gry PC-towe. Więc to jest dla człowieka, który sobie usiądzie,

zamiast przeczytać wieczorem książeczkę jakąś, którą sobie kupił do poczytania przy śnie. To nie, to on siada i całą nos spędza przy graniu w taką symulację.

Kamil Gajdek: Bardzo mi się podobało stwierdzenie: „do poczytania przy śnie”. [śmiech]

Kamil Szwarbuła: Tak, tak, zapętliłem się, sorry.

Kamil Gajdek: Nie, nie, nie. No to jest właśnie statystyczny Polak – czyta przy śnie. Właśnie to jest prawda. Ale nawet wiesz „Theme Hospital” to jest gra, w której zarządzasz szpitalem, w jakiś taki dosyć, powiedzmy to, zabawny sposób jest to przedstawione, ale też walczysz z epidemiami i z chorobami. I różne rzeczy cię tam spotykają.

No skoro jesteś przy dżumie, to przecież studio Asobo, chyba jedno z większych zaskoczeń 2019 roku, czyli „A Plague Tale: Innocence”.

Fragment trailera gry:

Głos chłopca: „I want to see mommy”.

Głos dziewczynki: „Hugo”.

Głos chłopca: „I want her to come back”.

Głos kobiety: „I’ll carry you”.

Głos dziewczynki: „Mommy is dead, Hugo!

You’ll never see her again!”.

Krzyk: „Go away!”.

Głos dziewczynki: „Hugo, no!”.

Kamil Szwarbuła: W ogóle nie słyszałem o tej grze.

Kamil Gajdek: To jest gra, która nawiązuje do okresu właśnie dżumy, czarnej śmierci. Akcja toczy się we Francji. Jest taką… Nie jest to taki pełnoprawny tytuł AAA, bo to nie jest duża gra. Bardzo dużo w niej elementów skradankowych. Jesteś taką starszą siostrą, która opiekuje się małym chłopcem, ale właśnie wszędzie biegają szczury, które musisz przepędzać pochodnią, odwracać uwagę strażników.

Bardzo ładnie zrobiona gra – taki „indyk”,  który spokojnie może aspirować do miana gry już takiej… Z założenia był to niby „indyk”, ale zrobił się grą bardzo popularną, tak jak „Hellblade”. To jest coś na tej zasadzie.

Ale cała akcja dotyczy się właśnie epidemii dżumy we Francji. Bardzo fajna gra – polecam. Nie jest droga i jest krótka, a co ciekawe to studio w ogóle, które robiło tę grę, to wcześniej robiło jakieś disneyowskie projekty, typu „Toy Story” czy „Wall-e” – takie gry, a tu nagle zabrali się za taki ciężki temat.

Bardzo fajny tytuł – dla osób, jeżeli któreś pominęły, a nie mają za dużo czasu na granie, to to jest taka gra na 10-15 godzin – warto sprawdzić.

Kamil Szwarbuła: Ale rozumiem, że mroczna, no bo skoro mówimy o czarnej śmierci, czyli pewnie to w okolicach XIV w., no to to jest mroczna gra, a nie „Toy Story”.

Kamil Gajdek: Mroczna, ale nie mroczna typu „Resident”, że non stop pada deszcz, jest ponuro i taki klimat aż noir się wylewa. Tylko mroczna, ale ładna. Brudna taka, szczurki biegają i coś tam, ale jest to bardzo ładnie zrobione. Widać, że to jest taki artystyczny projekt.

Kamil Szwarbuła: Wspomniałeś o „Theme Hospital”, grze z 97 roku. Bo to był taki rodzaj tycoona, który się dział w sferze szpitalnej. I tych gier, które się działy w szpitalu i były właśnie takimi, powiedzmy, biznesowymi managerami, było kilka. Bo właśnie tycoon, no „Hospital Tycoon”, była dokładnie taka gra z 2007 roku.

Była gra – w 2018 roku wyszła – „Two Point Hospital”, która ma właśnie teraz w lutym premierę na switchu. I to jest bardzo ciekawa propozycja.

Wszystkie te tytuły, o których wspomniałem przed chwilą, to oczywiście są zarządzaniem szpitalami, tylko że niektóre są mniej poważne, a niektóre – bardziej. No i właśnie ten najnowszy – „Two Point Hospital – to tak trochę właśnie bardziej na śmiesznie. OK, pojawiają się we wszystkich tych tytułach pandemie, bo chyba nie epidemie. Wszędzie trzeba sobie radzić z wirusami, nawet możesz otwierać tam jakieś takie punkty badawcze, jakieś takie laboratoria, gdzie badasz  właśnie te wirusy, żeby stworzyć szczepionkę.

Ale taki „Two Point Hospital” ma też takie humorystyczne momenty, kiedy okazuje się, że przychodzi do ciebie masa pacjentów, którzy to wszyscy udają Freddiego Mercury’ego i śpiewają. Albo na przykład rzeczy trochę

bardziej przyziemne, kiedy okazuje się, że przychodzą do ciebie pacjenci, którzy mają w swoim ciele różne zwierzęta.

Fragment z gry:

„If you suffer from turtle head, let us ease your worries and noggin' gently out of your body”.

„Mmmm!”.

Kamil Szwarbuła: Powinieneś się śmiać, bo to było zabawne. Powiedziałem, że to są rzeczy takie bardziej przyziemne, a to chyba nie jest codzienność.

Kamil Gajdek: [śmiech] Zależy, zależy. Zależy. No jejku, ty jesteś

wegetarianinem, weganinem.

Kamil Szwarbuła: Wegetarianinem.

Kamil Gajdek: No dlatego nie masz w brzuchu zwierząt – ja mam, więc dla mnie to codzienność. [śmiech]

Jeszcze był taki tytuł – odnośnie tego humorystycznego podejścia do problemu – „Sunset Overdrive”.

Fragment trailera gry:

„All this place needs is a hero. One who doesn’t just survive, but does it with style. Who is this hero? Me!”.

Kamil Gajdek: Tytuł robiony przez Insomniac Games. Taki trochę strzelanina, trochę może slasher. Trochę to wygląda jak „Tony Hawk”, tylko się po jakichś linach ślizgasz. Generalnie fabularne już założenie jest dosyć zabawne, bo okazuje się, że jest premiera napoju, takiej korporacji. Taka troszeczkę Coca-Cola.

Premierę ma napój, który się nazywa OverCharge Delirium XT. I impreza, która jest na premierę tego napoju, okazuje się, że jeżeli się wypije w większych ilościach, to wszyscy zaczynają się mutować, zamieniają się w zombie, stają się agresywni. I ty jesteś uczestnikiem tej imprezy, i nagle to wszystko przeradza się w zombiaki, potwory, w centrum jakiegoś pewnie

amerykańskiego, ładnego miasteczka. No i potem następuje typowa naparzanka,

strzelanka, slasher, tylko z bardzo dużym poczuciem humoru,

ale też występują jakieś – nazwijmy to – zombiaki.

Kamil Szwarbuła: Ale co to znaczy z dawką, poczuciem humoru?

Co jest śmiesznego w zabijaniu ludzi i zombiaków?

Kamil Gajdek: Zależy w jaki sposób, no. Umieranie może być zabawne, no. Nie, nie, no wiesz. Nie bądźmy tacy małostkowi. Jak możemy się nie śmiać z jedynego, co jest pewne w naszym życiu. [śmiech]

Kamil Szwarbuła: Podatki tam jeszcze były!

Kamil Gajdek: Też, no ale podatki po śmierci… znikają. A wiadomo? Po śmierci może jest kolejne życie… i znowu śmierć. [śmiech]

Tak, więc „Sunset Overdrive” to dla tych, którzy lubią klimaty epidemii, lubią odpadające głowy, ale ja uważam, że może to być zabawne. Ty się bulwersujesz, więc następny tytuł, proszę, podaj.

Kamil Szwarbuła: Nie, ja już kończę.

Kamil Gajdek: No i właśnie jak w życiu. Ja po sześciu minutach się rozkręcam, więc mówię dalej!

Kolejna gra – a to jest fajne – „The Division”.

Fragment trailera gry:

„When it came down, it came down hard. And we fell.

We burried ourselves in anger, fear and the instinct to survive”.

Kamil Gajdek: Wiesz, o co chodzi w „The Division”, nie?

Kamil Szwarbuła: Wydaje mi się, że tam jest postapo i generalnie chodzisz po jakimś mieście.

Kamil Gajdek: Chodzisz po Nowym Jorku w pierwszej części, w drugiej – po Manhattanie. Natomiast tam ludzie umierają na ospę. Ale jak się ospa rozprzestrzeniła i w jaki sposób zrobiła się ta pandemia? Skażone banknoty w black friday. Kursowały na taką potęgę, że przechodziły z rąk do rak tylukrotnie, że w ten sposób najwięcej ludzi się zaraziło, i to wywołało epidemię ospy.

Kamil Szwarbuła: Trzeba się zabezpieczać i kupować w sklepach internetowych, na przykład w x-komiu.

Kamil Gajdek: Wtedy jeszcze trzeba mieć program antywirusowy, bo możesz mieć wirusa na komputerze też. I wtedy stracisz wszystko. Ale życie zostanie, więc lepiej żyć bez pieniędzy, niż nie żyć.

Kamil Szwarbuła: Oferta programów antywirusowych na stronie x-kom.pl.

Kamil Gajdek: I jeszcze jedną grę podam. „Fallout”. Tylko z „Fallout” mam taki problem, że nie wiem, czy to wirus. Ale z drugiej strony, jeżeli wybucha ta bomba atomowa, to ona wszystko potem mutuje, prawda?

Tak jak i seria „Metro”. I teraz: co to mutuje? Nie wiadomo w ogóle. Jak to działa, że bomba atomowa wybucha i Czarnobyl tu się mutuje? Ja tego nie rozumiem w ogóle, skąd to się dzieje, że potem baba rodzi dziecko z trzema nogami na przykład – albo z głową konia.

Kamil Szwarbuła: No właśnie chyba nie rodzi, bo to wszystko chyba były fake’owe rzeczy.

Kamil Gajdek: Nie, ja o grze mówię.

Kamil Szwarbuła: A, o grze. OK, dobra.

Kamil Gajdek: No i że potem to się mutuje i się… Rozumiem! Pojawiają się duże cockroach… Karaluchy! Kurde, patrz, angielskie znałem, a polskie nie. Ale jestem światowiec. Bo w grze tam o nich mówią zawsze po angielsku.

I karaluchy są, i są te ghoule, i tam inne zmutowane różne rzeczy. No i to też na zasadzie jakiejś takiej epidemii, tylko po wybuchu nuklearnym, ale nie wiadomo, skąd to się bierze.

Ja do tej pory nie rozumiem, jak działa to promieniowanie. Bo rozumiem, że jak się rodzi dziecko z głową konia, to po prostu wina kobiety i jej partnera. [śmiech] A w przypadku na przykład karalucha dużego, to nie wiem, skąd się bierze, Ale generalnie to też można powiedzieć, że jest jakaś epidemia i ludzie się chowają. I coś tam musi być w tym powietrzu,

co można przypisać jako epidemię. Zarówno w serii „Metro”,

jak i w serii „Fallout”.

Więcej w stanie nie jestem już przedstawić.

Kamil Szwarbuła: Od razu sobie przypominam słynny tekst z filmu „Matrix”, gdzie agent Smith mówi do Neo, że ludzkość można przyrównać do wirusa, bo to jest jedyny gatunek, który właśnie sam siebie wyniszcza.

Kamil Gajdek: Ja myślałem, że Coelho to powiedział, ale blisko.

Kamil Szwarbuła: Nie było zbyt dużo gier o tych wirusach.

Kamil Gajdek: Nie no, jest znacznie więcej. Wiesz, jak zaczęlibyśmy to rozkładać na części pierwsze i zaczęli analizować i wchodzić w to głęboko, zwłaszcza jeszcze analizując gry japońskie, chińskie i „indyki”, to byłoby tego mnóstwo.

Powiedzieliśmy tak naprawdę o tych grach, z którymi się zetknęliśmy, o których coś wiemy, i wiemy, jak to wygląda. A gramy tylko w popularne tytuły. I jeżeli słuchamy muzyki, to tylko pierwszej piątki OLiS-u. [śmiech]

Kamil Szwarbuła: Bardzo dziękujemy. Dzisiaj nam wyszło jakoś tak krócej.

Kamil Gajdek: Tak się zdarza.

Ja tak pochrząkuję i smarkam, właśnie dlatego, że mnie dopadł wirus. I chyba nie ten korona. Ale „Korona królów”. [śmiech]

Ale, ale, ale… Tak, dlatego kończymy.

Kamil Szwarbuła: Ukoronowaniem tego odcinka będzie po prostu: dziękujemy, do widzenia, do usłyszenia.

Kamil Gajdek: I jakaś piosenka.

Kamil Szwarbuła: Coś o wirusie.

Kamil Gajdek: Tak.

Fragment utworu „Wirus” w wykonaniu zespołu Offensywa

♪♪♪ „Bo panika i nerwy zachowują się jak wirus,

♪♪♪ puszczone w eter są groźniejsze od trotylu”.

Kamil Gajdek: Taki polski film był też – „Wirus”, z Cezarym Pazurą. Polecamy, świetne kino. Takie jak pierwsza piątka OLiS-u.

Dziękujemy i życzymy miłego popołudnia. Bierzcie lekarstwa.

Kamil Szwarbuła: Do usłyszenia!